Wpadłam tylko na chwilę - przeprosić moich Czytelników, że nic nie piszę. Ale pochorowaliśmy się z mężem okrutnie. On wyprzedził mnie o kilka dni z infekcją, mój organizm opierał się dzielnie, by w końcu ulec. Dziś jakby się przełamało, chociaż człowiek słaby i poty biją okrutne. Jednak jutro muszę dzielnie potuptać do pracy. Mam nadzieję, że przetrwam i dotrwam do końca tygodnia.
Tak więc ani sił nie było, by pisać posty, ani pomysłów. Tylko przebiegałam po znajomych blogach i nawet nie siedziałam za długo przy laptopie.
Mam nadzieję, że już, już odzyskam siły i może coś sensownego pokażę.
Obserwatorzy
poniedziałek, 6 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Neonowy 2
W poprzednim poście wspomniałam, że kupiłam dwa kolory włóczki neonowej. Dziś szalik wykonany ściegiem patentowym. Żeby jednak przełamać ostrość neonu zrobiłam ten szalik dwukolorowym ściegiem patentowym (brioche knitting). Z jednej strony chciałam się nauczyć tej metody dziania, z drugiej pragnęłam zobaczyć, jak wyjdzie taki dwukolorowy szalik, co skądinąd mi się bardzo podoba. Jest więc prezentowana robótka dziełem wyłącznie testowym, ćwiczebnym, na którym można doszukać się błędów wynikających z nieuwagi dziewiarki.
Niełatwo było nauczyć się przekładania nitki, by osiągnąć spodziewany efekt. Najlepiej pojęłam to kierując się instrukcją z bloga druting i cały misz masz!, za co dziękuję.
Dodam jeszcze, że włóczki neonowe tej samej firmy mające taki sam skład, wagę i długość wyraźnie się różniły. Różowa okazała się grubsza i taka "tęższa", żółta jakaś taka cieńsza i rozlazła.
Tymczasem znikam - oboje z mężem zachorowaliśmy: on od poświąt leczy zapalenie oskrzeli, ja walczę z przeziębieniem, potężny katar męczy mnie już 4 dzień i końca nie widać, jest coraz gorzej. Zawodzą wszystkie domowe środki: herbata lipowa, miód, sok z czarnego bzu, herbata z cytryną, rutinoskorbin itp. Nos mam jak gaśnicę, z podrażnionych oczu lecą łzy. Sylwestra i Nowy Rok spędziliśmy wygrzewając się w ciepełku domowym, wychodziliśmy tylko na niezbędne siku z psami.
Dziękuję za wszystkie życzenia noworoczne.
Druty 4 mm; włóczka "Bravo Schachenmayr original"; 100 % akryl; 133 m/50 g; zużycie 100 g; włóczka "Czterdziestka"; 60% akryl, 40% wełna; 300 m/100 g; zużycie mniej niż 100 g
Dodam jeszcze, że włóczki neonowe tej samej firmy mające taki sam skład, wagę i długość wyraźnie się różniły. Różowa okazała się grubsza i taka "tęższa", żółta jakaś taka cieńsza i rozlazła.
Tymczasem znikam - oboje z mężem zachorowaliśmy: on od poświąt leczy zapalenie oskrzeli, ja walczę z przeziębieniem, potężny katar męczy mnie już 4 dzień i końca nie widać, jest coraz gorzej. Zawodzą wszystkie domowe środki: herbata lipowa, miód, sok z czarnego bzu, herbata z cytryną, rutinoskorbin itp. Nos mam jak gaśnicę, z podrażnionych oczu lecą łzy. Sylwestra i Nowy Rok spędziliśmy wygrzewając się w ciepełku domowym, wychodziliśmy tylko na niezbędne siku z psami.
Dziękuję za wszystkie życzenia noworoczne.
wtorek, 31 grudnia 2013
niedziela, 29 grudnia 2013
Neonowy 1
komin to rezultat przypadku. O jakiegoś czasu modne są elementy garderoby w kolorach neonowych. Kiedy zobaczyłam, że jest i taka włóczka, zapragnęłam coś z niej wydrutować. Zamówiłam więc po 100 g żółtego i różowego neonka, żeby zobaczyć jak z tego będzie prezentować się jakaś dzianina. No i święta spędziłam z drutami w dłoniach, bo róż neonowy przypadł do gustu córce. Wymyśliła z tej włóczki komin. A, że niezbyt wiele jej było (włóczki oczywiście), komin jest: a) ażurowy, b) niezbyt gruby, c) w rozmiarze do zawinięcia dwukrotnie na szyi, d) robiony na szerokość dotąd, aż starczy nitki (wystarczyło na jakieś 24 cm). Generalnie komin wpasowuje się w tę wiosenną aurę przypadającą na teraźniejszą zimę:
Na komin wybrałam wzór, który daje efekt dwustronności - tu nie do końca uzyskany. Jego wygląd zmienił się nieco, gdyż robiłam ten wzór techniką: na okrągło. Nie udało mi się uzyskać identycznej lewej i prawej strony (jakby to było, gdybym ten wzór robiła odwracając robótkę), jednak są dosyć podobne i nie rażą po zamotaniu. Przyznam, że nie lubię, kiedy w kominach prawa i lewa strona znacznie się różnią. Zresztą za późno było pruć i robić komin np. w formie szala zszywanego na końcach, bo nie zdążyłabym go zrobić na czas. Jest więc taki, jaki jest. Zapewne ten zwariowany kolor nie będzie modny w następnym sezonie, zatem komin stanie się elementem ubioru na jedną zimę i wiosnę.
Druty 3,5 mm; włóczka "Bravo Schachenmayr original"; 100 % akryl; 133 m/50 g; zużycie 100 g
Różowy neon, jako barwna plama na tle ciemnego ubioru wygląda całkiem, całkiem (oczywiście na młodej osobie).
Tu w pełnym słońcu
Tak wygląda prawa i lewa strona robótki
Sam wzór, to odrobiony kiedyś ze zdjęcia fragment jakiego swetra.
piątek, 27 grudnia 2013
Po świętach
Młodzi z wnuczką już wyjechali. Chowam do szafek świąteczną zastawę, segreguję zapasy w lodówce i piorę pościel. Córka z wnuczką spędziła u nas ponad tydzień, musiała wcześniej przyjechać i już została. Bardzo obawialiśmy się tego, jak dogadamy się na linii: wnuczka - psy. Jednak okazało się, że najgorzej nie było. Psy jakby zrozumiały, że wędrują na drugi plan. Ifa nie była zainteresowana maleństwem, nie zwracała uwagi na to, że nosimy je na rękach, tulimy itp. Tola natomiast okazała się prawdziwą zazdrośnicą i kiedy trzymaliśmy małą na rękach, nieustannie wspinała się po nodze. Oczywiście przedsięwzięliśmy środki ostrożności (nie mam zaufania do wyżlicy) i tak pilnowaliśmy dziecka, by przypadkiem nie zostało same.
W domu, w którym są psy, bardzo trudno utrzymać stuprocentową czystość. Bo chociaż odrobaczam je systematycznie, zakrapiam kroplami przeciw pchłom, myję łapy po spacerach, piorę kocyki, na których śpią - nie jestem w stanie ustrzec się przed sierścią. Sierść Ify wbija się wszędzie jak igiełki. Pranie, odkurzanie, czyszczenie - pomaga średnio. Zresztą dobre samopoczucie, że niby wszystko wysprzątane mam dotąd, dopóki nie włożę okularów do czytania - wtedy dopiero widzę te igiełki sierści, bo niby krótka, to jednak spada z psa tu i tam.
Ostatecznie dopiero w święta zrelaksowaliśmy się nieco i odpoczęliśmy po problemach. Ja stałam przy garach przed świętami, córka z zięciem zajęli się świątecznym przygotowaniem mięs: jedliśmy więc schab ze śliwkami, befsztyki wołowe i pieczoną pierś indyka - wszystko znakomite. Mój zięć ma prawdziwie kucharskie zacięcie. Córka mu nie ustępuje (ja tego o sobie nie mogę powiedzieć, bo kucharzenie interesuje mnie raczej mniej, niż więcej).
Dziś ruszyłam do załatwiania zaległych spraw urzędowych (kontynuacja w poniedziałek), a teraz zastanawiam się nad tym co tu na druty wrzucić.
I jeszcze zdjęcia piesków. Tolka zajęła legowisko Ify, która nie zawalczyła o swoje miejsce i na siłę wcisnęła się na Tolkowe:
Tolka systematycznie zajmuje miejsce Ify, która już tak się do niej przyzwyczaiła, że nawet czasem nie reaguje na kąsek podawany małej. To znaczy muszą dostać równocześnie - dawniej jednak duża zżerała swoje i zabierała małej, która wolniej zabiera się do konsumpcji. Teraz najczęściej Ifa odpuszcza sobie to zabieranie.
Dziękuję Wszystkim za życzenia świąteczne i pamięć. Sprawiliście mi wiele radości i przyjemności.
W domu, w którym są psy, bardzo trudno utrzymać stuprocentową czystość. Bo chociaż odrobaczam je systematycznie, zakrapiam kroplami przeciw pchłom, myję łapy po spacerach, piorę kocyki, na których śpią - nie jestem w stanie ustrzec się przed sierścią. Sierść Ify wbija się wszędzie jak igiełki. Pranie, odkurzanie, czyszczenie - pomaga średnio. Zresztą dobre samopoczucie, że niby wszystko wysprzątane mam dotąd, dopóki nie włożę okularów do czytania - wtedy dopiero widzę te igiełki sierści, bo niby krótka, to jednak spada z psa tu i tam.
Ostatecznie dopiero w święta zrelaksowaliśmy się nieco i odpoczęliśmy po problemach. Ja stałam przy garach przed świętami, córka z zięciem zajęli się świątecznym przygotowaniem mięs: jedliśmy więc schab ze śliwkami, befsztyki wołowe i pieczoną pierś indyka - wszystko znakomite. Mój zięć ma prawdziwie kucharskie zacięcie. Córka mu nie ustępuje (ja tego o sobie nie mogę powiedzieć, bo kucharzenie interesuje mnie raczej mniej, niż więcej).
Dziś ruszyłam do załatwiania zaległych spraw urzędowych (kontynuacja w poniedziałek), a teraz zastanawiam się nad tym co tu na druty wrzucić.
I jeszcze zdjęcia piesków. Tolka zajęła legowisko Ify, która nie zawalczyła o swoje miejsce i na siłę wcisnęła się na Tolkowe:
Tolka systematycznie zajmuje miejsce Ify, która już tak się do niej przyzwyczaiła, że nawet czasem nie reaguje na kąsek podawany małej. To znaczy muszą dostać równocześnie - dawniej jednak duża zżerała swoje i zabierała małej, która wolniej zabiera się do konsumpcji. Teraz najczęściej Ifa odpuszcza sobie to zabieranie.
Dziękuję Wszystkim za życzenia świąteczne i pamięć. Sprawiliście mi wiele radości i przyjemności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
