Już prawie koniec czerwca. Czas więc pokazać kolejne, kwitnące teraz rośliny: kwiaty, krzewy i drzewa.
Wiciokrzew:
W oczku wodnym:
Krzewy i drzewa:
Róże pnące:
Inne i jednoroczne, nagietek i nasturcja już się same wysiewają:
Już prawie koniec czerwca. Czas więc pokazać kolejne, kwitnące teraz rośliny: kwiaty, krzewy i drzewa.
Wiciokrzew:
Róże pnące:
zrobiłam szydełkiem do kompletu cytrynowego. Taki gadżet, który ma rozjaśnić letnie dni pod altaną, kiedy w końcu zrobi się ciepło, a spod altany znikną wyeksmitowane z domu meble (robimy mały remont).
Moje szydełkowe cytryny dedykuję zabawie blogowej u Splocika "Małe dekoracje" na czerwiec.
Cytryny wpisują się w wymagania przygotowania dekoracji:
1.Cytat: "Każda praca jest możliwa, jeśli podzielić ją na małe odcinki". (Abraham Lincoln)
2.Kolor: żółty słoneczny i liliowy bzowy.
3.Dowolna praca: dekoracja mała, duża lub element dekoracyjny ze wskazaniem jego przeznaczenia.
Sądzę, że przynajmniej dwa warunki spełniłam do tego wyzwania.
Zgromadziłam w jednej części ogrodu azalie i rododendrony. Kiedy kwitną dostarczają wielu radości. W dolnej części okrywają ich "nogi" funkie. które po latach również bardzo się rozrosły. Ta część ogrodu, to moja duma. Corocznie jednak ponoszę jakieś straty, a to krzew zmarnieje i uschnie, a to znowu choruje. To nie jest tak, że nic przy nich nie trzeba robić. Przede wszystkim należy podsypać nawozem, potem(kiedy sucho) podlewać.
W tym roku kwitły znacznie krócej, niż w poprzednich latach - powód: susza.
Do tego całego towarzystwa cytrynowego powstał szydełkowy skrzat, który ma czuwać nad spełnieniem się cytrynowego lata.
Zrobiłam kolorem zielonym kulę szydełkową, a kapelusz żółty i niestety cały czas wydaje mi się, że powinno być odwrotnie. Jeżeli wystarczy mi zapału dorobię drugiego cytrynowego skrzata właśnie w odwrotnych kolorach.
Ponieważ brały udział w tworzeniu skrzata "nici, nitki, niteczki" skrzat wędruje do zabawy blogowej u Anetty
Na koniec jeszcze jedno zdjęcie skrzata; zbliżenie na czapeczkę i małą cytrynkę z listkami doń doczepioną:
Haruję w nim bezustannie, od kiedy przyjechaliśmy w kwietniu, po Wielkanocy. Mamy taki rytm: zimę spędzamy w Krakowie od listopada do Świąt Wielkanocnych (włącznie), a na lato jedziemy do Zagórza, gdzie mam właśnie mój duży ogród i teren rekreacyjny. Corocznie coś robimy przy domku, albo chałupie, albo stawiamy jakieś altanki itp. oraz zasuwam w ogrodzie lub na działeczce z grządkami.
Teraz chciałam podzielić się kilkoma fotkami z mojego ogrodu (szkoda, że tulipany już przekwitły), ale następne i następne rośliny wchodzą w fazę kwitnienia.
Kącik z rododendronami i azaliami zaczyna wabić kolorami, aczkolwiek jeszcze nie wszystkie się rozwinęły:
Czosnek ozdobny niestety w tym roku ma niewiele kwiatów i strasznie szybko mu żółkną liście. To zapewne z powodu tej suszy wczesnowiosennej.
Za to bzy w tym roku kwitną ogromnie i pachną:
Oczko wodne marne bardzo, dopiero zaczynają pokazywać się liście lilii wodnych - to z kolei wina długich zimnych dni i nocy.
A tu już zupełnie rozmaite rośliny cieszące swym wyglądem: