uszyłam takie powłoczki na poduszki na krzesła pod altanką (jeszcze przed wyjazdem z Krakowa).
Jako że materiał zawiera dużo niebieskości, a właściwie nawet błękitu nieba, kwalifikuje się do zabawy blogowej Małe Dekoracje u Splocika na maj.
uszyłam takie powłoczki na poduszki na krzesła pod altanką (jeszcze przed wyjazdem z Krakowa).
Jako że materiał zawiera dużo niebieskości, a właściwie nawet błękitu nieba, kwalifikuje się do zabawy blogowej Małe Dekoracje u Splocika na maj.
Mam starą chałupę w Zagórzu, mam zamiłowanie do starych garnków, w których umieszczam doniczki z pelargoniami. Lubię kolor niebieski, na który pomalowałam półlitrowe blaszane garnuszki. Jeden z nich, ten z dziubkiem, jest znaleźny i prawie nie ma spodu, ale urzekł mnie ten dziubek. Te pomalowane kubki umieściłam na ścianie chałupy (nie dorobiłam się drewnianego płotka), wisi tam też co najmniej 70-letni niebieski durszlak (kolor ma oryginalny).
Stwierdziłam, że taka dekoracja pasuje mi do zabawy blogowej u Splocika "Małe dekoracje".
Cytat: "Cokolwiek możesz zrobić, o czymkolwiek możesz marzyć, po prostu zacznij to robić. Odwaga, to inteligentna moc sprawcza" - Johanes Wolfgang Goethe.
Nie jest wcale kwietniowo-wiosenny. Ale jest zrobiony z włóczki, a więc na jego wykonanie trzeba było przeznaczyć jakieś nitki. I tak stał się ten misiek bohaterem zabawy blogowej u Anetty, na kwiecień br.:
Misiek ma jakieś 15 cm wzrostu i żeby nie był goły zupełnie, dostał ode mnie kubraczek zakrywający jego nagość. Na razie cieszy mnie swoją obecnością i rezyduje na stoliku nocnym.
Przed wyjazdem z Krakowa zdążyłam jeszcze skończyć haftowanie poduszki Zosi, aczkolwiek nie uszyłam samej poduszki. Pragnę pokazać tylko ukończone jej "lico". Widzę, że nie jest to ładna praca, ale w hafcie krzyżykowym nie jestem dobra, a teraz jak mam już stare i niedowidzące oczy, to jakość pracy zdecydowanie spada.
Poduszkę uszyję zapewne dopiero pod koniec tego roku, kiedy ponownie jesienią zjedziemy do Krakowa. I tak uważam, że ukończenie tego haftu, to mój osobisty sukces, gdyż na co dzień po prostu się tym nie zajmuję.
Od zawsze podobają mi się narożne zakładki do książki. Tym razem tak się złożyło, że mieliśmy się zająć wnuczkami, no i dla młodszej wymyśliłam drobną pracę. Miała wykonać haftem diamentowym narożną zakładkę do książki. Do pracy zabrała się ochoczo i po jakimś czasie mogła pochwalić się takim oto rezultatem:
Nowa zakładka została naturalnie w zasobach młodszej wnuczki, ja zrobiłam tylko zdjęcia.