Obserwatorzy

sobota, 7 sierpnia 2010

Ślubny szal

Zrobiony wzorem ulubionym przeze mnie: "Meandering Vines Shawl"- jednak nie ja go tym razem wybrałam, a przyszła panna młoda, która zażyczyła sobie również, żeby w szal wrobić koraliki. I ma: wrobione przezroczyste kryształki i  takie nieco opalizujące (dwa rodzaje), które świetnie komponują się z suknią i kolczykami: 


Na czterech motywach wzoru  (od początku szala) wrabiałam koraliki w co drugim  rzędzie, a potem już w co czwartym.


Druty 3, 5 mm; włóczka: "Zephir" (50% wełna, 50% akryl); 100g/1200m; kolor ekri; zużycie 2/3 motka 

Detal

Szal ma rozmiary 50 /180 cm. Robiłam go prawie dwa tygodnie (powoli), bo tylko wieczorami - z powodu remontu chałupy. A z kolei konieczność wrabiania  koralików ograniczała możliwość zabierania ze sobą robótki.
A już niedługo pokażę więcej pomieszczeń w chałupie i mam nadzieję, że powrócę do systematycznego życia blogowego (pisania postów i komentowania  u innych blogujących).

niedziela, 1 sierpnia 2010

Szybki abażur i migawki z chałupy

Wszystkim dziękuję za liczne komentarze  zwiazane z tematem chałupy. Już finiszujemy z robotami na ten rok. Ogród zarośnięty czeka na odchwaszczanie... Ech zawsze jest coś za coś. Tempo  mam takie, że nie mam czasu nawet porządnie przygotować posta na blog. Inne blogi podczytuję, ale mniej komentuję. Niekiedy nawet nie zauważam nowości (po prostu jestem taka zmęczona). Z bardziej humorystycznych wydarzeń,  to takie, że mój własny małżonek zaliczył dzisiaj kąpiel w oczku wodnym. Pojawił się przed moim obliczem ociekający wodą i błotem (na dnie oczka jest muł).  Chłopina postanowił poczyścić oczko i  powyrywać  zbyt dużą ilość  liści. Czynił to  siedząc na drabinie położonej na płasko nad oczkiem. Niestety ta stara drabina pamiętająca jeszcze czasy powojenne, po prostu nie wytrzymała cieżaru szanownego małżonka i się złamała - co zakończyło się przymusową kąpielą. Polałam mężusia wodą z konewki (żeby spłukać muł) i dopiero wtedy wpuściłam do chałupy, żeby się domył i przebrał.

Wspomniałam, że lampa w  małym pokoju nie miała abażura. Wczoraj zrobiłam szybko jakieś okrycie na żarówkę:


Abażur okazał się nieco za krótki - ale tak to jest, kiedy się robi na pamięć, lampa była w chałupie i nie miałam okazji przymierzać wykonywanej robótki.

Bardzo prosty abażurek robiony wzorem z głowy; z motywem anansów

I jeszcze migawki z chałupy:

Na ganku

Saszetka zapachowa - dostałam ją od mojej koleżanki Reni

Zbliżenie powłoczki szydełkowej - tej po babci

Na kuchennym oknie

Na wieszaku kuchennym

Stary kufer - przed renowacją

Okno w pokoju - stare zasłonki okazały się za krótkie; z czasem planuję je przedłużyć, zapewne doszyję falbankę (mam jeszcze taki materiał)

Wśród komentarzy pojawily się pytania o historię chałupy, która  jest bardzo niespkomplikowana. Dom i ziemia należały do mojej babci, która zapisała je mojej mamie, a mama przekazała mnie. Teren jest piękny: z trzech stron otoczony lasem (blisko hektar), a jednocześnie blisko centrum Zagórza. W sumie już kilkanaście lat własnymi siłami pracujemy zakładając ogród (było tam kiedyś pole orne i łąka), przekształcając  na działkę rekreacyjną. Spędzamy tam każdą wolną chwilę i przyznam, że więcej  pracujemy, niż  odpoczywamy. Czasem to miałam nawet żal, że inni to wyjeżdzają na urlop, a my ciągle tylko Zagórz i Zagórz. A robota tam nie do przerobienia, bo jeśli się czegoś zaniedba (koszenia trawy, odchwaszczania) - to poźniej  trzeba to i tak zrobić...
A makatki haftowane - Tereso - mam. Wyprane i wykrochmalone czekają na powieszenie.
Pochwlę się jeszcze, że dostałam od mamy worek starych serwetek szydełkowych (niektóre jeszcze robione przez babcię) - na razie się moczą. Po wypraniu i wykrochmaleniu pochwalę się nimi.

piątek, 30 lipca 2010

Mały pokój

Można uznać, że mały pokój w chałupie jest prawie gotowy. Jeszcze kilka drobiazgów ocieplajacych wnętrze, zasłonki na okno, może coś na ścianę i pokój "panieński" skończony. "Panieński" dlatego, że kojarzy mi się właśnie z takim pokoikiem dla młodej dziewczyny. Kolor przewodni to niebieski i granatowy oraz biały.
Drewniane łożko nakryte szydełkową kapą mającą około 40 lat - zrobioną kiedyś przez moją mamę; ja tylko dorobiłam ząbki na dole.


Szydełkowa poszewka na poduszkę

Szafka nocna zyskała nowe życie - została przemalowana na niebiesko; białe drzwiczki i szuflady:


Znana już firanka zawisła na docelowym oknie

Muszę jeszcze zrobić abażur na lampkę nocną oraz uszyć zasłonki na okno, gdyż te które miałam pierwotnie powiesić okazały się za krótkie.

Fotel z  poduszką w szydełkowej powłoczce (powłoczka mająca ok. 50 lat wykonana przez moją babcię)

Maszyna do szycia należąca kiedyś do mojej babci. Drewniany balt wyczyściłam poleconym mi  środkem z olejkiem cedrowym, a metalową maszynę olejem maszynowym.


Aranżacja  z maszyną "Singera" w roli głównej

Lambrekin nad drzwiami wejściowymi do pokoju

Suche wiechy czosnku w wazonie

W pokoju jeszcze nie ma  lampy - dziś wiklinowy klosz pomalowałam na niebiesko z białymi przecierkami. Myślę, że zawiśnie w przyszłym tygodniu. Miała w pokoiku znaleźć się, zamiast fotela, stara  niewielka szafa, która jest niesamowicie zniszczona. Wnioskuję, że w chałupie była od poczatku jej istnienia tzn. od lat trzydziestych ubiegłego wieku, gdyż po opaleniu wierzchniej farby ukazało się takie samo zabarwienie  drewna, jak na drzwiach wejściowych. Szafa jest zrobiona z litych desek i niemożliwie ciężka. Podjęłam decyzję o  obcięciu spróchniałego spodu mebla i szafa się "rozjechała" - teraz wymaga jakiegoś zespolenia. Chwilowo jej remont został odłożony na później - zostanie pomalowana  podobnie jak szafka nocna.
W najbliższych dniach urządzamy duży pokój i kuchnię.

niedziela, 25 lipca 2010

Ratusz w Lesku

Leski budynek ratuszowy stoi w środku miasteczka dosłownie przy ulicy przelotowej prowadzącej dalej w Bieszczady. Odnowiony budynek przyciąga  oczy. A sam ratusz nadal,  poza funkcją reprezenracyjną, pełni  funkcje użytkowe mieszcząc we wnętrzu stosowne urzędy.


Nazwa Lesko ma pochodzić od słowa "leszczyna". W dokumencie z 1436 r. nosi nazwę Lesko, a później Lesco, Lesko, Liesko, Lissko, aż wreszcie ustala się dzisiejsza nazwa. Pod koniec XVIII w. pojawia się zruszczona nazwa Lisko. Dopiero w 1931 r., na wniosek władz miejskich, przywrócono nazwę Lesko.


Na przełomie XIV i XV w. Lesko wraz z rozległymi dobrami zostało nadane Kmitom z Wiśnicza herbu Szreniawa przez króla Władysława Jagiełłę.  Prawa miejskie otrzymało w końcu 1469 r. lub na początku 1470 r. Właścicielem i założycielem miasta był prawdopodobnie Stanisław Kmita. W pierwszych latach XVI w. przeniósł on swoją siedzibę ze zburzonego przez Węgrów zamku Sobień do Leska. Jeszcze wcześniej, bo w 1490 r. Kazimierz Jagiellończyk nadał  miastu przywilej dający prawo do dwóch jarmarków rocznie i cotygodniowych targów.


Po śmierci Stanisława Kmity w 1538 r. Lesko stało się własnością jego starszego brata Piotra. Piotr Kmita zbudował w Lesku zamek, kościół i cerkiew. Za jego czasów miasto otrzymało kilka przywilejów nadanych przez króla Zygmunta Augusta. Wraz ze śmiercią Piotra Kmity skończył się okres dynamicznego rozwoju miasta. Po jego śmierci Lesko przeszło na pewien czas w ręce Stanisława Stadnickiego - stryja słynnego "diabła łańcuckiego".


Pamiątkowa tablica (zdjęcie ze strony: http://www.lesko.pl/?c=mdTresc-cmPokaz-148)

Obecnie, po ostatniej reformie samorządowej, Lesko należy do województwa podkarpackiego i jest stolicą powiatu, pełniąc w nim ważną funkcję ośrodka administracyjnego, gospodarczego i kulturalno-oświatowego. Jest dynamicznie rozwijającym się miasteczkiem, liczącym około 6 tyś. mieszkańców.

środa, 21 lipca 2010

Zielnik. Katalpa. Malowanie

Katalpa to drzewo, które chciałam mieć w swym ogrodzie. Po raz pierwszy widziałam ją  jesienią, kiedy  wśród  liści zwisały długie  brązowe strąki (trzymają się  na drzewie nawet wtedy kiedy opadną liście i tkwią do następnego roku - sezonu kwitnienia). Kwiaty  rosną w gronie (do 30 cm)  i przypominają nieco kwiaty kasztana jadalnego:


Kwiaty katalpy


Surmia, katalpa należy do  rodziny surmiowatych. Znanych jest  11 gatunków, w tym najczęściej spotykane: surmia wielkokwiatowa (catalpa speciosa), surmia pośrednia (catalpa erubescens), surmia żółtokwiatowa (catalpa ovata) oraz surmia zwyczajna (catalpa bignonioides) oraz rzadko spotykana u nas surmia Bungego.
Katalpa to drzewo, które  szybko rośnie. Zakwita po osiągnięciu 3 m, a dorasta nawet do 10 m. Drzewo pochodzi z południowo-wschodnich rejonów Ameryki Północnej.

Liście duże, sercowate, żółte do żółtozielonych. Kwiaty białe, pachnące, ukazujące się w lipcu. Owocem jest cienki strąk o długości ok. 30 cm, pozostający na drzewie przez zimę, dekoracyjny. Lubi gleby żyzne, stanowiska słoneczne. Młode rośliny w surowe zimy mogą nadmarznąć.

 
Drzewo nadaje sie do parków i ogrodów, można je także formować (ale przycinane nie kwitnie). Z powodu dużych liści - podobnie jak tulipanowiec -  katalpa jest narażona w Polsce  na złamania z powodu wczesnych opadów śniegu (śnieg przyczepia się do liści i i gałęzie nie utrzymują cieżaru).  Tak stało się ubiegłej jesieni z naszym drzewem - zostało połamane i mocno okaleczone. Jednak silne przyrosty pomogą  katalpę uformować ponownie.
Tu ilustracja rozmiarów  liścia katalpy i tulipanowca. Położyłam je na   gazecie: "Wysokie obcasy", by pokazać  Czytelnikom jakie rozmiary mogą osiągniąc  liście obydwu drzew:

Liść katalpy

Liść tulipanowca
 
*   *   *
Nadal pracujemy  przy remocnie chałupy. Wieczorami jestem tak zmęczona, że nie bardzo chce mi się pisać posty.
Wczoraj została przywieziona nowa wygódka:
 
 
Łazienki jeszcze nie mamy, stary kibelek jest w stanie opłakanym, toteż zainwestowałam w taki oto  elegancki ustęp stojący obecnie na środku podwórka po wyładowaniu z samochodu. Zabejcujemy naszą nową toaletę na jakiś elegancki brązowy kolorek.
Podłoga w  największym pokoju w końcu wyschła:
 
 
Nie da się ukryć, że schła dłuuuugo, co uniemożliwiło inne prace w tym pomieszczeniu.
 
Tak malujemy drzwi - tu po pierwszym pociągnięciu farbą
 
I jeszcze fotka roślin rosnących przed chałupą:
 
 
Jutro jednodniowy wypad do Krakowa - kolejna miara sukni ślubnej.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails