Obserwatorzy

piątek, 20 sierpnia 2010

Obrazki

I doczekał  się. No doczekał się obrazek  na oprawienie otrzymany od Barbary. Już wisi:

Ramki - czego tu nie widać mają lekki odcień wrzosowy i pięknie komponują się z kolorem haftu


O tym jak  otrzymałam ten piękny haft - pisałam tu. Barbaro jeszcze raz dziękuję za miły prezent. Przepraszam za jakość zdjęcia, ale  nijak nie mogłam utrafić, żeby światło nie odbijało się w szybce. Obrazek zawisł w takim towarzystwie:
 

czyli obok mojego wyhaftowanego już wieki temu.

Zacząwszy akcję" obrazki" - kontynuowałam ją  w chałupie. I tak do małego pokoju   trafił taki:

II wersja

Pierwsza wersja wyglądała tak:


i ostatecznie nie spodobała mi się taka kompozycja na ścianie. Dałam ciemnoniebieskie tło i chyba otrzymałam to, o czym myślałam. Nadmienię, że na obrazku są reprodukcje akwarelek  M. Berezowskiej, które uchowały mi się gdzieś w szufladzie z dawnych lat.

 
Detal

Powiesiłam też takie coś:

 

I  widok ogólny:


czwartek, 19 sierpnia 2010

Niebieska półeczka po remoncie

Zawisła już nad łóżkiem na ścianie w pokoju "panieńskim":


Do półki pod spodem wkręciłam trzy haki - przydają się do powieszenia drobiazgów

Pamiętniki - wspomnienie dzieciństwa:



Granatowy został przyniesiony przez Mikołaja, a  ten w drewnianych oprawach to prezent od cioci. Pamiętacie? - pisało się na pierwszych stronach:
Proszę ładnie się wpisywać, tylko kartek nie wyrywać.
A najbardziej popularny wierszyk:
Na górze róże, na dole fiołki.
My się kochajmy, jak dwa aniołki.

I jeszcze taki romantyczny widok z okna w dużym pokoju:


*   *   *
Dziękuję za liczne komentarze  i wspieranie mnie  w pracach nad urzadaniem chałupy.  Teraz pracuję nad  koncepcją  urządzenia sieni, ale idzie mi to dość wolno, ponieważ zaplanowąłam w niej ekspozycję staroci, które wymagają  przywrócenia ich do życia. Toteż  czyszczę, oliwię, odrdzewiam itp. Mimo używania rękawic dłonie mam dość zniszczone.  A tu wypadałoby brać się jeszcze za jakieś robótki szydełkowo-drutowe.  Pomysłów mam tyle, że życia na ich realizację chyba mi nie wystarczy.  Czas tak szybko ucieka...

wtorek, 17 sierpnia 2010

"Wędrówka" po chałupie (3) - większy pokój

Pokój sąsiadujący z kuchnią ma pełnić rolę  saloniku. W tej chwili nie ma w nim jeszcze  "ocieplających" drobiazgów, ponieważ nie da się naraz zrobić wszystkiego. Zostały wstawione meble przewidziane  do tego pomieszczenia.W przyszłości planuję zmiany i dopełnienie  szczególami - jednak wymaga to czasu. Pokój - po wyburzeniu ścianki ceglanej oddzielającej go od kuchni - jest otwarty i z pomieszczeniem kuchennym stanowi  jednolitą całość. Tam gdzie kiedyś stała kuchnia żeliwna i piec ceglany  ma być w przyszłości  postawiony kominek (na granicy obu pomieszczeń).

 Z prawej strony widać  tylko ramę drzwi i belkę drewnianą (to jest ta przestrzeń po wyburzeniu ścianki)


Ta czarna chusta w kolorowe kwadraty to  moja pierwsza w życiu  robótka szydełkowa (miałam chyba ze 13 lat, kiedy ją zrobiłam) - jak widać, moja mama przechowała  ją do tej pory


Stareńkie lustro. Ramy wyszorowałam i nasączyłam olejkiem balsamicznym, jednak tafli szklannej nie dało się odnowić w warunkach domowych (lustro powieszone zostało w tym samym miejscu, w którym kiedyś wisiało u babci i w taki sam sposób, czyli  z lekkim odchyleniem od ściany)

Tu kiedyś stanie kominek

Niepasujące kolorem krzesła okryłam chustą w  czerwoną pepitkę i jakąś bawełnianą, białą narzutką:

Na stole wyszywany obrus i stary, zabytkowy, niestety pęknięty dzbanek

Telewizor  jeszcze lampowy (nie chodzi), jednak na jego  wstawienie do pokoju uparła się córka:


Komódka współczesna - planuję pomalować ją na biało


Kufer był już prezentowany - faktycznie nakryty został  wełnianym pledzikiem mającym pewnie ze 40 lat... Coś za bardzo asymetrycznie mi wyszło  ustawienie kufra do położonego chodnika i wiszącego kilimka.

*   *   *
Dzisiejszy, pierwszy zbiór kurek rosnacych w naszym ogrodzie

*   *   *
anabell, Wando, Gosiu - do dziś mam sentyment do batystu i cienutkiego płótna: niestety koszulki nie mają mereżek; mam obrobione kordonkiem  chusteczki batystowe - może je kiedyś pokażę;
barbaratoja - narzuta jest szydełkowa, a pokoik ma zdecydowanie klimat  dziewczęco-kobiecy i dlatego nie widziałam  w nim  mojego leżącego na łóżku  męża:
Antosiu, Ewo, Wando,Tereso - to miłe, że moja chałupa  porusza w Was wspomnienia;
Tkaitko, Kasiu,  beso_78 - dziękuję;
monotema - a bierz sobie  tę kankę... To taka dyżurna - zawsze zbieram do niej maliny...

A dlaczego używam określenia "chałupa" - bo to jest chałupa: zbudowana z drewnianych bali, jednak kryta  blachą, pobielona wapnem z zewnątrz i w środku; teraz nieco odmieniona - nie jest typowo wiejska, miesza się w niej przeszłość ze współczesnością. Dla nas jest  letnim lokum w ogrodzie.

sobota, 14 sierpnia 2010

Mirabelki - środek lata

Upały. Spadają mirabelki - lecą nawet  po leciutkim dotknięciu ręką. Uwielbiam mirabelki. Pachną jakoś tak mirabelkowo... i brzoskwiniowo. Nasza mirabelka jest samosiejką, ale  już od trzech chyba lat, obdarza nas swymi owocami:


Wczorajsze i dzisiejsze popołudnie spędziłam poddając renowacji wiekową półeczkę. Los jej był już przesądzony i leżała na kupie drewna przeznaczonego  na opał.  Miała złamaną w dwóch miejscach podstawę (skleiłam klejem "Super Glu" i trzyma jak beton),  dziury po gwożdziach i  kornikach.  Wiem, oczywiście dużo łatwiej  kupić taką półkę - kosztuje niewiele... Ale ta wisiała kiedyś w kuchni mojej babci.



Przybiłam metalowe uchwyty do wieszania, pomalowałam na niebiesko i przytwierdziłam stare haki, które z białej  farby oskrobałam nożem i wyczyściłam papierem ściernym Tło to niebieskość pomalowanej już półki, która pokażę wiszącą w pokoju.


*   *   *

Czyżby ktoś zamieszkał w pokoju "panieńskim"? Pojawiły się sukienki i  koszulki nocne - a wszystkie z korankami i  haftami, szyte  z cieniutkiego płótna i batystu:

Detal


Bardzo lubię płócienne, batystowe  ubrania wzbogacone haftem i koronkami. Nosiłam takie  sukienki i bluzki - są nieocenione na upalne lato. Dziś potraktowane nostalgicznie  pełnią rolę dekoracji.

Bukiecik margerytek w starym durszlaku

Jako ciekawostkę dodam, iż mój małżonek wyjątkowo upodobał sobie pokój "panieński". Z przyjemnością siaduje tam w fotelu, w panującym półmroku i  przyjemnym chłodku. "A w ogóle jest tu ogromnie miło" - stwierdził. Zalec na łóżu nie pozwoliłam, odsyłając Szanownego na kanapę w dużym pokoju lub na łóżko w niewyremontowanym jeszcze poomieszczeniu.

piątek, 13 sierpnia 2010

"Wędrówka" po chałupie (2) - kuchnia

Dzisiaj omijamy sień i od razu udajemy się do kuchni. Jakoś tak wyszło, że ta kuchnia jest bez kuchenki do gotowania. Dawniej stała w niej żeliwna  kuchnia na węgiel, która została przeniesiona do innego pomieszczenia i tam pełni swą rolę  mi.in. grzewczą. W tej części domu zaplanowany został kominek, który ma ogrzewać  dwa pomieszczenia (jednak to  w dalszej przyszłości - chociaż tzw. "stopa" betonowa już została  zrobiona). Ostatecznie, jeżeli zajdzie potrzeba mogę przenieść do tej części mieszkania dwupłytową kuchenkę elektryczną.


W kuchni dominuje kolor czerwony i biały. Krzesła: jedno thonetowskie i trzy dębowe zespalane kołkami kupiłam w komisie  meblowym za niewielkie pieniądze (okazało sie, że doskonale pasują do kuchni). W przyszłości planuję pomalować je na biało. Dobierałam specjalnie krzesła z twardym siedziskiem, by położyć na nie poduszki do siedzenia.

A to półka wisząca nad stołem:

Część prezentowanych butelek wykopał  mój mąż z zasypanej kiedyś studni...

Detal


Stary kredens odnowiony przeze mnie kilka lat temu:


Wieszak kuchenny - pamiętający  lata trzydzieste ubiegłego wieku (zawsze wisiał w tym miejscu i teraz tu powrócił):


Po odnowieniu zyskał nowe haki (stare wykorzystam do innych celów) i stylizowane uchwyty - takie jak przy kredensie.

Makatki z lat czterdziestych ubiegłego wieku haftowane przez moją mamę i babcię. Zawisły w kuchni trzy:

Z jeleniami nad kredensem

Nad stołem, pod czerwoną półeczką

Obok okna

Dla tej makatki  tym razem zabrakło miejsca, dlatego została sfotografowana w stanie "na leżaco":


Stara  radziecka jeszcze  lodówka z lat sześćdziesiatych ubiegłego wieku - na chodzie (chciałam ją wyrzucić, ale Matylda nie pozwoliła):


I jeszcze takie pozostałości po babci:

Półeczka

i mydelniczka

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails