się za malowanie. Odświeżyłam łazienkę, pomalowałam kaloryfer i drzwi. Zostało mi jeszcze uzupełnienie wykruszonych fug. Jutro planuję malowanie przedpokoju. W związku z pracami remontowymi mam mało czasu i jestem zmęczona, bo włażenie i złażenie z drabinki kilkadziesiąt razy, po prostu wyczerpuje. Czekałam z tym malowaniem i czekałam, aż w końcu zamiast cieplej zrobiło się zimno.
Jestem też nieco zła, bo w tym roku ptaki zżarły aronię, która nawet nie zdążyła dojrzeć. Jeszcze wczoraj było tej aronii dość dużo - dzisiaj krzaki zostały ogołocone - dosłownie. Również orzechy laskowe w ciągu kilku dni zniknęły z leszczyny. Parę dni temu głośno obwieściłam: "dużo jest orzechów w tym roku" - wczoraj zerwałam kilkanaście. Jakoś nie mam szczęścia do orzechów. Najpierw czekaliśmy, żeby leszczyna urosła, potem na pierwsze owoce, a teraz już kolejny rok wiewiórki okazują się szybsze. Ot sąsiedztwo lasu...
Zdjęcie na dzisiaj:
Obserwatorzy
środa, 10 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Zielnik. Tojad
Tojad (Aconitum L.) – rodzaj roślin z rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae Juss.). Bywa nazywany mordownikiem (z racji trujących własności). Liczy 100-300 gatunków (wg różnych źródeł), zamieszkujących półkulę północną. Gatunkiem typowym jest Aconitum napellus.
Tojad mocny (Aconitum firmum Rchb.) – gatunek rośliny należący do rodziny jaskrowatych. Występuje w strefie klimatu umiarkowanego Europy i Azji. W Polsce występuje w Sudetach i Karpatach: w Tatrach, na Gubałówce, na Babiej Górze i w Paśmie Policy, na Pilsku, i na Baraniej Górze. Zdziczały występuje również na niżu. Roślina objęta w Polsce ścisłą ochroną gatunkową. Ma właściwości lecznicze: surowcem zielarskim jest bulwiasty korzeń. Zawiera m.in. alkaloidy – akonityna, benzoakonityna, neopelina, akonina, napelina, hypoakonityna, skrobia, cukry.
Łodyga naga, wzniesiona i zwykle nierozgałęziająca się. Jest gruba, sztywna, naga i pusta w środku. Osiąga wysokość do 150 cm. Ulistnienie skrętoległe. Liście duże, dłoniaste, głęboko podzielone na kilka odcinków, 5-7 sieczne, głęboko ząbkowane. Kwiatostan znajdujący się na górnej części łodygi składa się z grona lub kilku gron o fioletowo-granatowej barwie. Kwiaty grzbieciste, o opadającym okwiecie, do 5 cm długości i do 2 cm szerokości. Górna część okwiatu hełmowata, zawiera wewnątrz dwa miodniki na długich trzonkach. Miodniki pochodzą z przekształconych płatków korony. Mieszczą się one w nieco tylko zgiętej ostrodze. Cały natomiast barwny kwiat, na który składają się 4 płatki i hełm, pochodzi z przekształconego kielicha. Charakterystyczną cechą gatunkową, po której najłatwiej rozróżnić go od innych bardzo podobnych gatunków tojadu jest jego hełm. U tojadu mocnego ma on taką samą wysokość, jak szerokość. W środku kwiatu od 3 do 5 słupków otoczonych licznymi pręcikami z ciemnymi pylnikami, na szerokich, czarno-białych nitkach. Owoc - mieszek zwierający liczne drobne nasiona. Mają one gładkie ściany i oskrzydlone krawędzie. Dojrzewają od września i stopniowo rozsiewają się, również przez zimę. Korzeń bulwiasty, o barwie czarnobrunatnej.
Jedna z najsilniej trujących roślin krajowych. Trująca jest cała roślina, a najbardziej korzenie i nasiona, za śmiertelną dawkę uważa się już 2-5 mg tej substancji (przy doustnym spożyciu). Bydło i owce instynktownie nie jedzą jej. Akonityna początkowo działa pobudzająco, a potem paraliżująco na nerwy czuciowe i ruchowe o może spowodować śmierć wskutek paraliżu mięśni oddechowych i zatrzymania pracy serca. Może wnikać również przez skórę.
Tojad w starożytności wykorzystywany był jako zabójcza trucizna, w Europie w okresie renesansu był najczęściej stosowaną trucizną. W średniowieczu używano go do zatruwania strzał i mieczy. Ludowa nazwa tojadu nawiązująca do jego trujących właściwości to "mordownik", zaś Pliniusz Starszy, również nawiązując do jego trujących własności nazywa go "arszenikiem roślinnym". Według mitologii greckiej tojad powstał ze śliny strażnika Hadesu – psa Cerbera o trzech głowach, kiedy Herkules wyciągał go z piekielnych miejsc. Medea, kapłanka bogini Hekate, usiłowała otruć swojego pasierba Tezeusza używając tojadu mocnego, aby jej rodzony syn mógł odziedziczyć tron jej męża. Tojadem otruto podobno Arystotelesa, zaś według Dioskurydesa jad tojadu jest tak silny, że zabija skorpiony. Uważano, że tojad mocny znajdował się wśród składników, z których wiedźmy przygotowywały maści, dzięki którym mogły latać. Inna nazwa ludowa tojadu to Pantofelki Matki Boskiej. Według porzekadła roślina ta użyczyła swoich intensywnie szafirowych płatków na pantofle dla Maryi, gdy zdarła trzewiki uciekając z Dzieciątkiem Jezus i ze św. Józefem do Egiptu.
Tojad mocny był pierwotnie używany w leczeniu bólu, artretyzmu, zapalenia, chorób skórnych oraz nerwobóli. Jest też szeroko i bezpiecznie używany jako środek homeopatyczny w leczeniu stresu zarówno psychicznego jak i fizycznego.Lekarze homeopaci przepisują Aconite tym pacjentom, których objawy przypominają skutki zatrucia.
- Gatunki flory Polski
- tojad Berdaua (Aconitum ×berdaui Zapał.)
- tojad czarnohorski (Aconitum ×czarnohorense (Zapał.) Mitka)
- tojad dzióbaty, t. pstry, t. smukły (Aconitum variegatum L.
- tojad Fischera (Aconitum carmichaelii Debeaux) – gatunek uprawiany
- tojad Gayera (Aconitum ×gayeri Starmũhl
- tojad karłowaty (Aconitum ×nanum (Baumg.) Simonk.)
- tojad kosmatoowockowy (Aconitum ×hebegynum DC.)
- tojad lisi (Aconitum lycoctonum L. Emend. Koelle)
- tojad mocny (Aconitum firmum Rchb.)
- tojad mołdawski (Aconitum moldavicum Hacq.)
- tojad niski (Aconitum bucovinense Zapał.)
- tojad ogrodowy (Aconitum ×cammarum L. Emend. Fr.) – gatunek uprawiany
- tojad Pawłowskiego (Aconitum ×pawlowskii Mitka & Starmũhl.
- tojad sudecki (Aconitum plicatum Kőhler ex Rchb.
- tojad wiechowaty (Aconitum degenii Gáyer)
- tojad wschodniokarpacki (Aconitum lasiocarpum (Rchb.) Gáyer
- tojad wyniosły (Aconitum ×exaltatum Bernh. Ex Rchb.)
Tojad mocny (Aconitum firmum Rchb.) – gatunek rośliny należący do rodziny jaskrowatych. Występuje w strefie klimatu umiarkowanego Europy i Azji. W Polsce występuje w Sudetach i Karpatach: w Tatrach, na Gubałówce, na Babiej Górze i w Paśmie Policy, na Pilsku, i na Baraniej Górze. Zdziczały występuje również na niżu. Roślina objęta w Polsce ścisłą ochroną gatunkową. Ma właściwości lecznicze: surowcem zielarskim jest bulwiasty korzeń. Zawiera m.in. alkaloidy – akonityna, benzoakonityna, neopelina, akonina, napelina, hypoakonityna, skrobia, cukry.
Łodyga naga, wzniesiona i zwykle nierozgałęziająca się. Jest gruba, sztywna, naga i pusta w środku. Osiąga wysokość do 150 cm. Ulistnienie skrętoległe. Liście duże, dłoniaste, głęboko podzielone na kilka odcinków, 5-7 sieczne, głęboko ząbkowane. Kwiatostan znajdujący się na górnej części łodygi składa się z grona lub kilku gron o fioletowo-granatowej barwie. Kwiaty grzbieciste, o opadającym okwiecie, do 5 cm długości i do 2 cm szerokości. Górna część okwiatu hełmowata, zawiera wewnątrz dwa miodniki na długich trzonkach. Miodniki pochodzą z przekształconych płatków korony. Mieszczą się one w nieco tylko zgiętej ostrodze. Cały natomiast barwny kwiat, na który składają się 4 płatki i hełm, pochodzi z przekształconego kielicha. Charakterystyczną cechą gatunkową, po której najłatwiej rozróżnić go od innych bardzo podobnych gatunków tojadu jest jego hełm. U tojadu mocnego ma on taką samą wysokość, jak szerokość. W środku kwiatu od 3 do 5 słupków otoczonych licznymi pręcikami z ciemnymi pylnikami, na szerokich, czarno-białych nitkach. Owoc - mieszek zwierający liczne drobne nasiona. Mają one gładkie ściany i oskrzydlone krawędzie. Dojrzewają od września i stopniowo rozsiewają się, również przez zimę. Korzeń bulwiasty, o barwie czarnobrunatnej.
Jedna z najsilniej trujących roślin krajowych. Trująca jest cała roślina, a najbardziej korzenie i nasiona, za śmiertelną dawkę uważa się już 2-5 mg tej substancji (przy doustnym spożyciu). Bydło i owce instynktownie nie jedzą jej. Akonityna początkowo działa pobudzająco, a potem paraliżująco na nerwy czuciowe i ruchowe o może spowodować śmierć wskutek paraliżu mięśni oddechowych i zatrzymania pracy serca. Może wnikać również przez skórę.
Tojad w starożytności wykorzystywany był jako zabójcza trucizna, w Europie w okresie renesansu był najczęściej stosowaną trucizną. W średniowieczu używano go do zatruwania strzał i mieczy. Ludowa nazwa tojadu nawiązująca do jego trujących właściwości to "mordownik", zaś Pliniusz Starszy, również nawiązując do jego trujących własności nazywa go "arszenikiem roślinnym". Według mitologii greckiej tojad powstał ze śliny strażnika Hadesu – psa Cerbera o trzech głowach, kiedy Herkules wyciągał go z piekielnych miejsc. Medea, kapłanka bogini Hekate, usiłowała otruć swojego pasierba Tezeusza używając tojadu mocnego, aby jej rodzony syn mógł odziedziczyć tron jej męża. Tojadem otruto podobno Arystotelesa, zaś według Dioskurydesa jad tojadu jest tak silny, że zabija skorpiony. Uważano, że tojad mocny znajdował się wśród składników, z których wiedźmy przygotowywały maści, dzięki którym mogły latać. Inna nazwa ludowa tojadu to Pantofelki Matki Boskiej. Według porzekadła roślina ta użyczyła swoich intensywnie szafirowych płatków na pantofle dla Maryi, gdy zdarła trzewiki uciekając z Dzieciątkiem Jezus i ze św. Józefem do Egiptu.
Tojad mocny był pierwotnie używany w leczeniu bólu, artretyzmu, zapalenia, chorób skórnych oraz nerwobóli. Jest też szeroko i bezpiecznie używany jako środek homeopatyczny w leczeniu stresu zarówno psychicznego jak i fizycznego.Lekarze homeopaci przepisują Aconite tym pacjentom, których objawy przypominają skutki zatrucia.
Źródło:
niedziela, 7 sierpnia 2011
XIII Bieszczadzki Rajd Pojazdów Zabytkowych i Militarnych
Popołudnie piątkowe. Pracuję w ogrodzie. Zza żywopłotu dobiegają odgłosy życia towarzyskiego sąsiadów, z oddali słychać pracujące kosiarki. Jednak zwykłe hałasy letniego życia co rusz przerywane są rykiem silników motorowych. "Pewnie na Zakuciu zaczyna się zjazd zabytkowych pojazdów - pomyślałam - przecież to już sierpień". Tegoroczny - to już XIII - nazwany obecnie XIII Bieszczadzkim Rajdem Pojazdów Zabytkowych i Militarnych zorganizowany przez Bieszczadzki Klub Pojazdów Zabytkowych „Weteran”.
Już w piątek przyjechali pierwsi uczestnicy. Powstało w dolinie małe miasteczko namiotowe:
Właściwa impreza przewidziana została na sobotę. Odbył się rajd trasą: Zagórz-Lesko-Polańczyk-Solina-Załuż-Sanok-Zagórz. Popołudnie i wieczór upłynęły na rozgrywaniu różnorodnych konkurencji sportowo-sprawnościowych, a wieczór przy muzyce Oczywiście byłam i obfotografowałam.
Samochodów było niewiele, jednak przyciągały wzrok urodą i pieczołowitym odtworzeniem wszystkich szczegółów. Zwracał uwagę oczywiście najstarszy model - Fiat508 C Simca 8 należący do pana Adama Stawarczyka:
Filmik z postoju na Rynku sanockim:
A to już zdjęcia retrospektywne, wykonane równo rok temu 7 sierpnia. W roli głównej oczywiście Simka 8 pana Adama, którym to samochodem powiózł moją córkę do ślubu:
Taka oto historia związana z tym autkiem nam się przytrafiła. Przed ślubem byliśmy ściśle godzinowo umówieni, że pan Adam najpierw pojedzie po pana młodego, którego przywiezie do nas. Nagle telefon (widać komórki się przydają). Dzwoni przyszły zięć, że już grubo po czasie, a samochodu nie ma... Z kolei ja dzwonię do pana Adama - nie odbiera. Znów. Dalej milczenie... Panika w głowie - co się stało? W końcu pan Stawarczyk odebrał komórkę i powiedział, że po prostu auto nie chciało mu odpalić - stąd to opóźnienie. Następnie wszystko potoczyło się już zgodnie z planem. Szczęśliwie korowód samochodów dotarł do kościoła, gdzie usłyszałam, że w autku wysiadł akumulator. "Ale już zadzwoniłem do syna i wiezie mi następny" - oświadczył pan Adam. Gdzieś tak w połowie mszy usłyszeliśmy pyrrr, pyrrr, pyrrrrrrrr... Odetchnęłam - samochodzik odpalił... Ot uroki podróżowania zabytkowymi autkami.
Kościół z Bączala Dolnego – były kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Mikołaja wybudowany w 1667 roku w Bączalu Dolnym z fundacji ówczesnego właściciela Bączala i okolicznych ziem Jana Łętowskiego. Aktualnie świątynia ta znajduje się w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Kościół jest jednym z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej południowo-wschodniej Polski.
Oto pan Adam Stawarczyk - pomysłodawca organizowania zjazdów starych pojazdów, pasjonat motoryzacji, który własnymi rękami doprowadził samochód po gestapowcach do tak znakomitego stanu wykonując szczegółową jego renowację - w stroju kierowcy z epoki:
Już w piątek przyjechali pierwsi uczestnicy. Powstało w dolinie małe miasteczko namiotowe:
Właściwa impreza przewidziana została na sobotę. Odbył się rajd trasą: Zagórz-Lesko-Polańczyk-Solina-Załuż-Sanok-Zagórz. Popołudnie i wieczór upłynęły na rozgrywaniu różnorodnych konkurencji sportowo-sprawnościowych, a wieczór przy muzyce Oczywiście byłam i obfotografowałam.
Samochodów było niewiele, jednak przyciągały wzrok urodą i pieczołowitym odtworzeniem wszystkich szczegółów. Zwracał uwagę oczywiście najstarszy model - Fiat
SIMCA, czyli Societe Industrielle de Mecanique et de Carrosserie Automobile, to fabryka samochodów założona we Francji w 1934 roku przez importera samochodów FIAT, T.H.Pigozziego. Pigozzi rozpoczął produkcję od licencyjnego Fiata 500 Toppolino sprzedawanego jako Simca 5. Po kilku latach asortyment rozszerzono o model 8, będący licencyjną kopią Fiata 1100 Balilla (typ 508 C ). Zarówno FIAT jak SIMCA produkowały ten drugi samochód do początku lat pięćdziesiątych.
Można było obejrzeć zabytkowe motocykle:
Filmik z postoju na Rynku sanockim:
A to już zdjęcia retrospektywne, wykonane równo rok temu 7 sierpnia. W roli głównej oczywiście Simka 8 pana Adama, którym to samochodem powiózł moją córkę do ślubu:
Ponoć ten samochód należał do gestapowców stacjonujących w Sanoku
w czasie II wojny światowej
Taka oto historia związana z tym autkiem nam się przytrafiła. Przed ślubem byliśmy ściśle godzinowo umówieni, że pan Adam najpierw pojedzie po pana młodego, którego przywiezie do nas. Nagle telefon (widać komórki się przydają). Dzwoni przyszły zięć, że już grubo po czasie, a samochodu nie ma... Z kolei ja dzwonię do pana Adama - nie odbiera. Znów. Dalej milczenie... Panika w głowie - co się stało? W końcu pan Stawarczyk odebrał komórkę i powiedział, że po prostu auto nie chciało mu odpalić - stąd to opóźnienie. Następnie wszystko potoczyło się już zgodnie z planem. Szczęśliwie korowód samochodów dotarł do kościoła, gdzie usłyszałam, że w autku wysiadł akumulator. "Ale już zadzwoniłem do syna i wiezie mi następny" - oświadczył pan Adam. Gdzieś tak w połowie mszy usłyszeliśmy pyrrr, pyrrr, pyrrrrrrrr... Odetchnęłam - samochodzik odpalił... Ot uroki podróżowania zabytkowymi autkami.
W tle kościół z Bączala Dolnego
Oto pan Adam Stawarczyk - pomysłodawca organizowania zjazdów starych pojazdów, pasjonat motoryzacji, który własnymi rękami doprowadził samochód po gestapowcach do tak znakomitego stanu wykonując szczegółową jego renowację - w stroju kierowcy z epoki:
piątek, 5 sierpnia 2011
Pies i królik
Nie - nie będzie to bajka w stylu La Fontaine`a, ani Mickiewicza o sprytnym psie i głupim króliku pożartym przez tego psa. Chociaż przypuszczam, że jakiś czas temu byłby to scenariusz jak najbardziej realny. Wspominałam już kiedyś, że królik Czesio, jak zwykle przyjechał do nas na wakacje. Niestety w tym roku nie użył zanadto (mam na myśli pobyty w ogrodzie), ze względu na pogodę. Dopiero teraz nieco podeschło i zdecydowaliśmy się go zabrać na wybieg.
W międzyczasie jednak zwierzak musiał być wypuszczany z klatki w celu rozprostowania łapek i pokicania sobie. Zawsze kolidowało to z interesami Ifuni, która musiała opuszczać pokój i niezbyt chętnie się na to godziła. W tym roku Matylda zaryzykowała i wypuściła Czesława w obecności Ify. Tyle, że na ten pierwszy raz założyłyśmy jej kaganiec:
Na tym zdjęciu królik ostatecznie zdecydował się na powrót do klatki
Z czasem zdecydowałyśmy się na wypuszczanie królika bez zabezpieczania pasa w kaganiec - i jak się okazało - nic strasznego się nie stało, Czesio nie został pożarty... Owszem Ifunia bardzo podnieca się Czesiem, słyszy odgłos otwieranej klatki, kiedy śpi w przedpokoju mocnym snem psa zmęczonego trudami dnia. Przychodzi natychmiast, przybierając postawę skradającego się wyżła. Kładzie się na dywanie i śledzi wszystkie ruchy Czesia. Niekiedy usiłuje go zaczepiać, naszczekując zabawowo, próbując polizać, albo pacnąć łapą. Oczywiście instynkt łowiecki włącza się, kiedy królik zaczyna zbyt szybko się poruszać. Obiekt w ruchu należy złapać... Ale sprytny Czesio ewakuuje się pod fotel i łowy zostają zawieszone.
Czesław chyba całkowicie zatracił instynkt samozachowawczy. Niekiedy wykonuje efektowne podskoki kpiąc sobie w żywe oczy z psa. Drzwiczki klatki ma otwarte i zawsze, gdy czuje zagrożenie do tej klatki ucieka, teraz także mógłby to robić, ale nie - prowokuje psa zachodząc go od tyłu i wąchając, przechadzając się za klatką, pod fotelem, pod stołem. Na koniec pakuje się do pudełka z suszkami, które dla niego przygotowuję i podjada, nic sobie nie robiąc z suczydła:
I tak oboje leżą pyszczek w pyszczek. Ifa nie wytrzymuje i często królika liże po uszach. Oczywiście cała sytuacja jest kontrolowana, bo tak do końca nie mam pewności, jaki byłby finał. Raczej nieczęsto królik z własnej woli wraca do klatki. To ja zmęczona kontrolowaniem sytuacji, biorę w końcu futrzastego i pakuję do jego pomieszczenia. Zwierzaki zmęczone brataniem się padają:
czwartek, 4 sierpnia 2011
Kapliczki przydrożne. Przy szkole w Zagórzu
Od kiedy pamiętam, zawsze ta kapliczka stała przed szkołą. A szkoła, kiedyś podstawowa, została odremontowana i przemianowana na gimnazjum. Tylko kapliczka ta sama, zniszczona jakaś i zaniedbana:
Przyciąga wzrok odmienną, strzelistą architekturą:
Tym razem to faktycznie kapliczka jest taka przechylona w jedną stronę (nie jest to wada mojego zdjęcia)
Przyciąga wzrok odmienną, strzelistą architekturą:
Wydaje się, że przyszkolna kapliczka nie jest obiektem troski ani uczniów, ani nauczycieli tutejszej szkoły.
Nie sądzę jednak,że jest to ta historyczna kapliczka, której wspomnienie znalazłam na stronie www. szkoły w tekście traktującym o początkach: Szkoła w Zagórzu zaprowadzona została 4 listopada 1868 roku przez miejscowego proboszcza obrządku łacińskiego księdza Jana Biegę (...). Staraniem tegoż proboszcza rozpoczęto budowę szkoły przy wsparciu Dyrekcji Budowy Kolei, pracowników kolejowych i mieszkańców Zagórza. Na placu szkolnym wybudowano barak z wieżyczką i sygnaturką oraz kapliczkę murowaną z wizerunkiem Świętego Kazimierza, którego za patrona szkole zagórskiej nadano i dzień 4 marca jako uroczystość szkolną wprowadzono.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















