Obserwatorzy

niedziela, 6 lutego 2011

Cerkiew w Manastercu

Manasterzec (do 2006 r. Monasterzec) to wieś leżąca niedaleko ruin zamku Sobień, należąca także kiedyś do Kmitów (lokowana w 1433 r.). W XVIII wieku istniał tu jeszcze klasztor bazylianów – monastyr i stąd pochodzi nazwa wsi. We wsi wydobywano  i przetapiano rudę żelaza i miedzi.


W centrum wsi, na niewielkim wzniesieniu stoi greckokatolicka cerkiew parafialna p.w. Przemienienia  Pańskiego. Została zbudowana  w 1818 lub 1820 roku.





Jest to obiekt drewniany, trójdzielny o konstrukcji zrębowej, oszalowany. Na nawie umieszczona jest ośmioboczna, baniasta kopuła z latarnią.


„Drugie życie” świątyni zaczyna się od 1968 roku – zaczęto użytkować ją jako filialny kościół rzymskokatolicki. Remonty  prowadzone przed wybuchem II wojny światowej (lata 1932 – 1935) i późniejsze przekształciły jej pierwotny wygląd. W 2000 roku rozpoczęto prace przy rozbudowie dwóch zakrystii, które zostały  wzniesione po obu stronach świątyni.



Niegdyś wokół cerkwi grzebano wiernych. Obecnie po dawnym przycerkiewnym cmentarzu pozostała jedna oznaczona mogiła.




Ciekawostka:


Przy dziedzińcu świątyni rosną bardzo stare drzewa - na zdjeciu powyżej pień ogromnej lipy, której "siostrę  bliźniaczkę" wycięto i zabezpieczono z wierzchu blachą; "druga siostra" nadal rośnie  i cieszy zielenią liści. Pień jest potężny i ma kilka metrów w obwodzie. Nie znam się na wieku drzew, ale to na  pewno ma ze sto lat, jak nie więcej.

sobota, 5 lutego 2011

Wyróżnienie

Kolejne dostałam. Jest mi bardzo miło. Cieszę się, bo podobało mi się od dawna. A pomyślała o mnie ksania . Bardzo dziękuję.  Wyróżnienie  jest piękne i pełne optymizmu: 


Dzielę się z  nim z następujacymi osobami/blogami:

http://jetelblox.blogspot.com/
http://cozklebuszkazrobicumiem.blogspot.com/
http://podmotylem.blogspot.com/
http://zaczarowaneszydekoinietylko.blogspot.com/
http://bachud.blogspot.com/
http://mojeroboty.blogspot.com/
http://wloczkomania.blogspot.com/

A oto zasady przekazania dalej tego wyróżnienia:
1. Podziękuj za wyróżnienie.
2. Umieść u siebie link do bloga osoby, która Cię wyróżniła
3. Umieść u siebie logo wyróżnienia.
4. Przekaż nagrodę kolejnym10 blogom.
5. Umieść linki do tych blogów.
6. Powiadom o tym nominowane osoby.

Poza tym stwórz listę rzeczy, które czynią Was szczęśliwymi.
A więc bawcie się dobrze.

A listy rzeczy  wpływajacych na szczęście nie będzie. Tylko jedno życzenie: oby było jak najdłużej tak, jak jest teraz i żeby nikt z mojej rodziny nie chorował.

środa, 2 lutego 2011

Szalik na każdy dzień (4). Szalik tuba

Szalik tuba (rura) jest tak prosty i łatwy  do wykonania, że  tylko robić. Można  zrobić szalik jednokolorowy, melanżowy czy też popuścić wodze fantazji i robić szaliki  w paski różnorodnie skomponowane:


Ten był pierwszy:

Druty 5,5 mm; włóczka: wełna 100%; zużycie 200 g


 Następnie, z różnych włóczek (i akrylowych także),  zrobiłam jeszcze takie:


Te szaliki robiłam już na maszynie jednopłytowej, ściegiem  gładkim,   którego specyfika jest taka, że szaliki same skrecają się w tubę:

Dzianina maszynowa; włóczka "Kocurek": akryl 100%,  520m/100 g; zużycie  200 g

Zainspirowały mnie te szaliki z Phildara:


Potem realizację tego pomysłu zobaczyłam jeszcze  tu.  Wiele takich szalików można obejrzeć też na  Flickr. Dodam, że aby zawinąć szal tak ze trzy razy wokól szyi, powinien mieć  ponad  trzy metry długości. Robiąc takie szale można wykorzystac rozmaite  resztki włóczek  o podobnej grubości. Niestety  samo wykonanie jest dość nudne, no bo nudno jest  robić na drutach taka długą,  monotonną dzianinę. Końce szalika możemy zawiązać w supeł,   albo dorobić pompony, czy chwosty.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Zakwitły

mi gałazki tarniny włożone do wody. A to niespodzianka! Spodziewłam się raczej listków, a tu wczoraj rano  pokazały się  delikatne kwiatki. Nawet pachną.


Zdecydowanie dłużej i z większym trudem  wykluwały się listki małego drzewka grabu (stały w wodzie cały miesiąc) i rozwinęły się tylko na jednej gałązce. A  więc wiosna powoli zagląda do mojego domku.


Na polu robótkowym niestety zastój.  Sweterek, który robiłam,  nagle przestał mi się podobać.  Dociągnęłam  plecy do końca i przody do pach i  odłożyłam.  Jakoś nie wyszło to, o czym myślałam i całą chęć do dalszego drutowania straciłam.  Chyba  wróci do formy pierwotnej  czyli kłębków włóczki. A miała być piękna popielata bluzeczka...

sobota, 29 stycznia 2011

Do lata

mi się chce. Dziś więc wspomnienie z letnich wędrówek. Zdjęcia kładek - mostów nad Sanem. Kładka  na drodze do Tyrawy Solnej:

Przejazd samochodem przez ten most dostarcza nie lada emocji - nierówne płyty, uskoki niesamowicie hałasują  pod kołami samochodu.  Widać, że kładka swoje lata ma i jest potrzebny jej remont.
Z boku mostu przejście dla pieszych

Sanocka kładka:


Przedostać się  nią można  z miasta do części Sanoka zwanej Białą Górą  i do skansenu.


I jeszcze taki szyldzik, znak posadowiony nad Sanem - z pomysłową grą słów:

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails