Obserwatorzy

niedziela, 12 września 2010

Już jesień?

Po ponad dwóch tygodniach pogody, która raczej nie rozpieszczała, wreszcie w dzisiejsze popołudnie  wyjrzało słońce. Zrobiło się  arcyprzyjemnie i niestety jaskrawie okazało się, że chyba  nastała już wczesna jesień.
A w ogrodzie było tak:

Ten pająk rozłożył swą sieć miedzy świerkiem conika, a bukszpanem

Dosłownie w oczach rozwijają się  zimowity - wczoraj dopiero wychylały się z ziemi


Winobluszcz jeszcze nie poczerwieniał, rozrasta się szybko oplatając wał do wałowania trawnika, studnię i betoniarkę

Od  wilgoci omszały kamienie

Zza budynku gospodarczego przebija poświata dzisiejszego słońca


Bluszcz  porósł jabłoń

A jabłek w tym roku niewiele...
Pięknie pachną zielonym jabłuszkiem (zapach naturalny)

sobota, 11 września 2010

Drobiazgi

Jakoś na podjęcie większego projektu brak mi czasu. Pogoda nie sprzyja dokańczaniu zaczętych letnich sweterków. A czasem  chce się zrobić szybko coś małego. I zrobiłam. Jeszcze letni, albo wczesnojesienny  szydełkowy beret ażurowy:

Włóczka: bawełna z wiskozą; brak innych danych; szydełko 2,1 mm

Tło dla tego beretu fotografowanego na płasko jakieś takie niedobrane, ale nic innego pod ręką 
nie miałam (jest to przykrywka kosza plastikowego)


Schemat serwetki z Osinki - robiłam beret wykorzystując środek wzoru (bez anansów), kończyłam siateczką - redukując jej  rozmiary: najpierw 5 ocz. łańcuszka, potem 4, a nakońcu 3; wykończyłam brzeg pólsłupkami

Bawełniane etui na radyjko:


Zabieram takie radyjko, kiedy idę z psem na dłuższy spacer.

czwartek, 9 września 2010

Serwetki babuni

Kiedyś wspominałam, że dostałam od mamy serwetki  szydełkowe robione jeszcze przez moją  babcię. Już ponad miesiąc  temu zrobiłam zdjęcia, tylko okoliczności jakoś nie było, by te serwetki pokazać.  W końcu przyszedł  czas na to. Oto one, dość stareńkie, niektóre mają  nawet i  50 lat.








Małe grupowo:

Te dwie zostały zrobione na drutach przez moją mamę

A ta położona na szafce nocnej najbardziej mi się podoba:

Na tym zdjęciu mało widoczna (ale fotka ładna i dlatego ją umieszczam)

Tu widać lepiej - serwetka ma we wzorze  pikotki i to  stanowi jej urok

I jeszcze taka fotka:


piątek, 3 września 2010

Migawki z chałupy (2)

Ponieważ robótkowo niewiele się dzieje z braku czasu i wszelkie  działania włóczkowe są w tej chwili raczej w fazie bardzo początkowej - to pokazuję migawki z chałupy:

Lampa w małym pokoju

Pomalowałam  wiklinowy abażur przecierkowo  biało-niebiesko

Półeczka w kuchni

Łóżeczko dla lalek (zostało pomalowane na niebiesko i znalazło swe miejsce w pokoju panieńskim)

Stare książki m.in. modlitewniki mojej babci Antoniny

Francuska książeczka do modlenia  z dedykacją  (w 1938 r. babcia była we Francji; ponoć wróciła przed samym wybuchem II wojny światowej)

*   *   *
Czesław - nadal jest u nas na wakacjach. Niestety  oziębienie i deszcze spowodowały, że nie zabieramy go do ogrodu, dlatego  nie jest zadowolony, gdyż nie satysfakcjonuje go  wędrówka po pokoju (mnie zresztą też, ponieważ muszę  go pilnować. Niedawno przegryzł kalbel do telefonu stacjonarnego i zanim to odkryłam,  miałam już wizję zepsutego aparatu i jego wymiany oraz wzywania speców od telefonii...)


czwartek, 2 września 2010

Lubię...

Zaproszona do zabawy przez: tojatenię, PoszUkującą, Antosię oraz Kachnę spieszę ze zwierzeniami.

Lubię:
  • oczywiście robótkowanie (wykorzystuję każdą wolną chwilę, każdy moment oczekiwania  na coś i na kogoś; nie wiem czy  oglądam telewizję robótkując, czy robótkuję oglądając... ) - jest to taka moja forma wypoczynku;
  • moje kolejne fascynacje i oddawanie im się bez reszty, często ze szkodą  dla obowiązków rodzinnych (nie pracy - bo do tej podchodzę bardzo obowiązkowo); no więc może być w domu niepoprasowane,czy nawet nieposprzatne, kiedy znajdę się własnie  w apogeum realizacji kolejnych działań...
  • ciepło,  długie dnie, lato, słońce - wtedy żyję - mogłabym mieszkać w takim miejscu, gdzie nigdy nie ma zimy (w jakieś Kalifornii na przykład, albo na Florydzie, albo przynajmniej nad Morzem Śródziemnym);
  • chodzenie po górach i ten szeroki oddech po dotarciu na szczyt (teraz  niestety ze wzgledu na zdrowie to chodzenie zostało zawieszone);
  • wędrówki z wyżlicą: łąki, lasy, bezdroża w pogodę i niepogodę; zakładam słuchawki, słucham muzyki, oddycham  świeżym powietrzem i zapominam o codziennych kłopotach, obowiązkach, problemach do zwalczenia;
  • pracę w ogrodzie (zmęczenie fizyczne = umysłowy relaks);
  • oglądanie i zwiedzanie nowych  miejsc, zabytków kultury, ciekawostek; jakikolwiek wyjazd ma dla mnie wartość wówczas, kiedy mogę coś ciekawego i nowego zobaczyć;
  • uczyć się  nowych rzeczy, zdobywać wiedzę z różnych dziedzin (oczywiście takich, które mnie intersują, albo są związane z moją pracą zawodowa);
  • być uzależniona od włóczek i je gromadzić (nie wiem czy te posiadane zapasy jestem w stanie wyrobić do końca życia...).
Ponieważ jestem już  niemal ostatnia z tymi zwierzeniami - wszystkie,  chyba, odwiedzane przeze mnie blogi brały już  w tej zabawie udział - nie  zapraszam  kolejnych osób...

Bardzo, bardzo dziękuję za miłe komentarze na temat szydełkowych balerinek.  Róbcie kobiety balerinki! Są łatwiejsze do zrobienia, aniżeli te na drutach.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails