Obserwatorzy

piątek, 1 kwietnia 2011

Cerkiew w Dobrej

Dobra (do 1949 r. wieś podzielona była na Dobrą Szlachecką i Dobrą Rustykalną) – położona na zachodnim skraju Pogórza Przemyskiego nad Sanem (województwo podkarpackie, powiat sanocki). Wieś lokowana w 1402 r. W 1870 r. liczyła 1275 mieszkańców oraz 254 domy.  Do roku 1772 wieś znajdowała się w starostwie mrzygłodzkim, w ekonomii samborskiej, klucz ulucki. Do roku 1882 w powiecie dobromilskim, następnie w powiecie brzozowskim w austriackiej prowincji Galicja.
W okresie I Rzeczypospolitej należała do dóbr królewskich. W roku 1772 została sprzedana Piotrowi Starzyńskiemu, po roku 1785 została ponownie reinkamerowana. Od roku 1828 własność Kaliksta Dobrzańskiego i Teodora Tergonde.

Na niewielkim wzniesienu w centrum wsi posadowiono cerkiew - obecnie kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Cerkiew zbudowano w 1897 r., a od 1946 r. pełni funkcję kościoła.


Konstrukcja  cerkwi zrębowa, oszalowana. Bryła trójdzielna: prezbiterium, nawa i babiniec. Każda z części kryta osobnym kalenicowym dachem.


Polichromię wewnątrz malowali w latach 1899- 1904 Antoni i Michał Bogdańscy, którzy rówież są autorami ikonostasu w stylu klasycystycznym.





Jednak prawdziwą perełką architektoniczną jest trójkodygnacyjna dzwonnica bramna, przez którą prowadzi wejście  na teren przycierkiewny:


Według tradycji  była kiedyś samodzielną cerkwią, pełniąc jednocześnie funkcję obronną. Budowla pochodzi z XVII w. (górne partie XVIII w.). Zbudowana na rzucie kwadretu, dół  murowany. Drugą kodygnację stanowi  zrębowa kaplica nakryta stropem balowym z gankiem wspartym na słupach z zastrzałami.


Najwyższa kondygnacja o konstukcji słupowej nakryta  gontowym dachem namiotowym - mieszczą sie tam dwa  dzwony z XVII w.

 Detale dzwonnicy -  cerkwi: wejście - drabina;  mur kamienny;  górne zdjęcie - widok od strony dziedzińca

Nieopodal zespołu cerkiewnego  stoi  dawna rozłożysta plebania - dziś opuszczona:

 
a szkoda, gdyż budynek jest piękny (zapewne niezbyt opłacalny jest jego remont).
Stary kamienny pomnik na terenie przycerkiewnym:
 


Kiedy rankiem w niedzielę przyjechaliśmy do Dobrej - właśnie trwała msza.  Pogoda mroźna, jednak  mocne słońce i kryształowe powietrze pozwoliły wykonać  chyba nie najgorsze  zdjęcia. Zachwyciliśmy się tam właśnie tą  piękną dzwonnicą-cerkiewką na pierwszym planie zespołu cerkiewnego.

Literatura
2.Magdalena, Artur Michniewscy, Marta Duda: "Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja". Pruszków 2003.

środa, 30 marca 2011

Zielnik. Dereń jadalny

W Polsce jest uprawiany jako  roślina ozdobna. Kwitnie w marcu/kwietniu - urzekając maleńkimi żółtymi kwiatkami. Jesienią zdobią go czerwone owoce.


 Dereń właściwy, jadalny (Cornus mas L.)

Na świecie występuje 40 gatunków, w Polsce tylko dwa: dereń jadalny i dereń świdwa. Pozostałe znane derenie spotykane w przydomowych ogródkach i arboretach to dereń biały, dereń naprzemianlistny, dereń drzewiasty, dereń kwiecisty, dereń kousa, dereń japoński i dereń rozłogowy.
Dereń jadalny, dereń właściwy (Cornus mas L.). Pochodzi ze środkowej i południowo-wschodniej Europy i zachodniej Azji, jest uprawiany w wielu krajach świata.  Jest to rozłożysty krzew lub małe drzewo mogące osiągnąć 3-7 m wysokości. Ulistnienie naprzeciwległe, liście jajowatoeliptyczne, na jesieni przebarwiają się na kolor czerwony i brązowo-czerwony.
Kwiaty drobne, zebrane w nieduże, kuliste baldachy z 4 podsadkami bocznie umieszczonymi i rozwjającymi się jeszcze przed rozwojem liści. Kwiaty składają się z 4-działkowego kielicha, 4 żółtych płatków korony, 1 słupka, 4 pręcików.


Owoc podługowaty, wiśniowego koloru , do 2 cm długości zawiera twardą pestkę, ma cierpki smak. Z owoców robi się  marmoladę, dżem,  nalewki, nadzienie do cukierków.
W swoim naturalnym środowisku dereń jadalny  rośnie zwłaszcza w zaroślach i na zalesionych stokach rejonów o łagodnym klimacie.





Dereń ma bardzo twarde drewno, z którego dawniej  wyrabiano koła zębate;  jest też doskonałe do toczenia.
Jest też całkowicie wytrzymały na mrozy i na suszę.



Przepis na dereniówkę:
1/3 kg dojrzałych, zdrowych owoców derenia,
1/2 l czystej wódki,
150 dag cukru.
Owoce derenia myjemy. Następnie każdy owoc przekłuwamy drewnianą wykałaczką (dereń nie lubi kontaktu z metalem). W dużym słoju zasypujemy cukrem i odstawiamy na noc. Następnego dnia zalewamy owoce wódką i odstawiamy na miesiąc czasu. Potem powstały płyn filtrujemy przez gazę i przelewamy do butelek (najlepiej z ciemnego szkła) szczelnie zamykając. Odstawiamy nalewkę, aby dojrzała na  6-9 miesięcy.


Stare okazy dereni można spotkać w parkach, ogrodach przypałacowych czy przyklasztornych. Na Podkarpaciu  ciekawe okazy  rosną m.in. w Arboretum w Bolestraszycach oraz we wsi Pobiedno niedaleko Sanoka.

wtorek, 29 marca 2011

Szydełkowe kurki (4). Kurki miniaturki

Kurki miniaturki robiłam od zawsze. Głównie z żółtych lub białych kordonków do wyszywania. Matylda nosiła takie kurki w koszyku do święcenia. Zajmowały też swoje miejsce na  spodku z rzeżuchą.

Te ostatnio wykonane są różnego wzrostu - zależy to od grubości  nici/włóczki.

Zrobione z włóczki skarpetkowej wyglądają tak:


A ta fotka pokazuje proporcje najmniejszej kurki w porównaniu z pudełkiem na zapałki:


Właśnie takie malutkie  kurki robiłam najczęściej. Kurki miniaturki  są uwielbiane przez dzieci. Wykonanie takiej kurki jest bardzo proste.

Kurka miniaturka
Opis wykonania

Zrobić  łańcuszek  - 16 oczek i zamknąć w okrąg. Wykonać półsłupkami na okrągło  6-7 rzędów. Najpierw wyszydełkować  ogonek: muszelka z 6-7 słupków.  Dalej łączyć obie części kurki półsłupkami (szerokość kurki 8 półsłupków). Wrócić i w efekcie zrobić  łepek  na szerokość 4-5 półsłupków i wysokość 4 rzędów). Wyszyć oczy (lub przyszyć koraliki),  innym kolorem wykonać grzebień - najpierw półsłupkami, potem na czubku głowy - muszelka;  a następnie dziób. Dorobić  podstawę kurki wkłuwając w  każde oczko łańcuszka  jeden słupek dzielony 2 ocz. łańcuszka. Kadłub kurki wypchać odrobiną waty.
Zrobioną kurkę podarować swemu lub znajomemu dziecku.

Kiedy zrobimy więcej kurek, możemy mieć taki oto kurnik:

poniedziałek, 28 marca 2011

Szydełkowe kurki (3). Kurki wszystkim znane

A te z kolei kurki wykonałam dlatego,że chciałam zobaczyć, jak mi wyjdą, gdyż nigdy nie robiłam kur tym właśnie wzorem. Wszyscy już takie kury mają, a ja  ciągle nie miałam. I  mijała kolejna Wielkanoc za Wielkanocą... Kurki zrobiłam z nici lnianej i wprowadziłam  jeden kolor: zielony. Takie właśnie chciałam mieć:

Pozują na tle obrazka z kurami...

...i na obrusie z kurami

Oczywiście można je robić  bajecznie kolorowe, dobierajac kolory tak jak się lubi.
Korzystatałam z tego opisu:

"Strick & Schick" 1991 nr 3

Gazetka, jak widać już dwudziestoletnia. Umieszczam skan ze zbliżeniem, gdyż powyższy opis może być mało czytelny po powiększeniu:

W powyższym opisie należy rozumieć określenie "oczko ścisłe"  jako półsłupek.

Dodam jeszcze, że opis wykonania tej właśnie kurki (i większej) można odnaleźć też na stronie "Kury domowej".

I jeszcze historyjka o ludowych, wielkanocnych tradycjach, gdzie w głównej roli występuje kogut:


Zdjęcie pochodzi z książki:  Renaty Hryń-Kuśmierek: "Rok Polski. Zwyczaje i obrzędy".
Wyd. Podsiedlik-Raniowski i Spółka.

niedziela, 27 marca 2011

Szydełkowe kurki (2). Płaska kurka

Płaska kurka także nie została wymyślona przeze mnie. Jest znana, bodajże z hiszpańskojęzycznych blogów, gdzie była umieszczona także instrukcja wykonania. Ja ją spolszczyłam ułatwiając sobie życie i może innym osobom, które taką kurkę zechcą zrobić.


A kura prezentuje się nadzwyczaj okazale i może mieć kilka zastosowań np. jako zawieszka, albo wielkanocna podkładka pod kubek, czy też w końcu oprawiona zawisnąć jako obrazek.

 
A skoro o kurach mowa – to dwie fotki pięknych żywych kur:
 




*   *   *
Zimny weekend spędziłam na wycieczkach. Przyjechał mój brat z bratową i zaproponował wycieczki Szlakiem Architektury Drewnianej po Pogórzu Przemyskim. Pogoda wczoraj nie dopisała, ponieważ zaczął sypać śnieg i później już nie było właściwej widoczności. Dzisiejszy dzień – piękny. Słońce i kryształowe powietrze, tyle że dosyć zimno. Przemarzłam w swoich dżinsikach i jeszcze nie mogę się rozgrzać. A zobaczyliśmy piękności. Brat pojechał w takie miejsca, gdzie nigdy sama bym się nie zapuściła z powodu kiepskiej drogi i niepewności czy dalej można przejechać. Nie zdawałam sobie sprawy, że takie perełki architektoniczne uchowały się na tym terenie. Będę je po kolei pokazywać. Dziś tylko  panorama z Gór Słonnych:


A takie oto zwierzątko o imieniu Mela towarzyszyło nam w wycieczkach:

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails