Obserwatorzy

poniedziałek, 14 lipca 2025

Ozdobne kule

Pokazuję dzisiaj, jako przykład ozdoby, dekoracji, którą wykonać można z różnego materiału. Ja swoje kule styropianowe okleiłam: sznurkiem, ozdobną włóczką, czapkami żołędzi, samymi żołędziami, mchem, a nawet kawałkami ścinków z drewna pochodzącymi z rozdrabniacza gałęzi (pomalowałam je później na złoty kolor), a nawet miękkimi pomponikami... Można obklejać tym wszystkim, co nam fantazja dyktuje.

Chciałabym dedykować te dekoracje zabawie blogowej u Splocika Rękodzieło i Przysłowia... albo 3 w licowej odsłonie.



Pasuje mi tu szczególnie cytat: "Moją życiową misją jest nie tylko przetrwanie, ale także rozwój. Aby robić to z pasją, współczuciem, humorem i stylem". - Maya Angelou

Mam wrażenie, że te ozdobne kule zrobione różnymi materiałami, jak najbardziej wpisują się w treść przytoczonego przysłowia.



piątek, 4 lipca 2025

Letni domek

zyskał ostatecznie nową szatę i właściwie mógłby stać się całorocznym, gdyby nie fakt, że musimy na zimę wyłączyć wodę i zabezpieczyć budynek. Teraz, kiedy został ocieplony, być może nie będzie przemarzał. Tymczasem cieszymy się z zakończenia inwestycji, tym bardziej, że jest teraz niesamowicie gorąco i praca przy domu byłaby prawie niemożliwa. Fachowiec sam pracował przy ociepleniu, wyszło mu prawie miesiąc pracy.






Zostało do zrobienia nieco drobiazgów: drzwi na stryszek, zainstalowanie lampy, wykonanie chodniczka wokół domku (musi się nieco ziemia ułożyć, bo fundamenty były ocieplane, odkopywane i zabezpieczane). Teraz mamy już wszelkie wygody na nasz tutaj prawie półroczny pobyt. Jest woda, łazienka, ogrzewanie (kiedy palimy grzeje się woda i grzeje nam w centralnym), dodatkowo mamy ogrzewanie podłogowe na prąd, którego używamy sporadycznie i okazjonalnie.

 

Czas teraz składać pieniądze na remont starej chałupy.

A tak wygląda otoczenie mojego domku letniego, starałam się tu wykonać różne dekoracje roślinne, by miło siedziało się na tarasie.

Rozpięta na siatce róża pnąca (szczepka z mojej krakowskiej), ma trzy lata i w tym roku wreszcie zakwitła - docelowo ma zasłonić siatkę i odgrodzić nas od sąsiadów.





Mam też choineczki w donicach, w tym roku można zauważyć dość duże przyrosty:






 
Na odkopanej, przez męża, studni stoją donice z bukszpanami, ozdobną poziomką i begoniami. U stóp studni leżą moje kule zrobione w zeszłym roku i konewki żelazne z główkami ozdobnych czosnków 

Może moje dekoracje przed domkiem zakwalifikują się do zabawy u Splocika Małe Dekoracje na lipiec.

wtorek, 24 czerwca 2025

Pled (2)

Mam mnóstwo włóczek. Połączyły się zapasy po mojej mamie razem z moimi. Wiem, że nie zdołam wszystkiego przerobić do śmierci. Postanowiłam więc część włóczek przeznaczyć na pledy, które zawsze się przydają. Zrobiłam więc kolejny w barwach beżowych, szydełkiem, samymi słupkami, w pasy:



Sądzę, iż mój pledowy zapał się dłużej utrzyma, a tymczasem dedykuję go do zabawy blogowej u Splocika, ilustrując część cytatu Marka Twaina: "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś..." No bo muszę się nieco spieszyć, by wyrabiać resztki.


Cały czas przebywamy na letnisku w Zagórzu. W tym sezonie ocieplamy nasz mały budynek, więc cały czas trwają prace fachowca. Stąd mało mnie tu teraz. Na weekend z Bożym Ciałem przyjechała rodzina: córka z mężem i wnuczkami, teraz jeszcze do czwartku została młodsza. 
A dzisiaj spadłam, kiedy zmieniałam firanki na ganku w starej chałupie i chyba uszkodziłam sobie żebra, bo nie bardzo da mi się ruszać, a schylać się zupełnie nie mogę, bo tak bolą. Może nie za długo mi przejdzie.


niedziela, 8 czerwca 2025

Takie sobie byle co...

zrobiłam ze sprężynek, pochodzących z połamanych spinaczy do bielizny czyli miniaturowe breloczki, które mogą dołączyć do kluczy. A z pozostałych (jeden lub kilka) nanizanych na sznurek może powstać np. naszyjnik (dla dziewczynki).




Jak wyglądają sprężynki ze spinaczy z nanizanymi koralikami - widać na fotkach.

Tę drobną pracę dedykuję zabawom blogowym: u Splocika Małe dekoracje i u Reni Coś Prostego.

czwartek, 29 maja 2025

Poduszka Zosi (2)

To dopiero druga odsłona mojego wyszywania poduszki Zosi. 

Najwięcej trudności sprawiło mi wypełnienie czarnym konturem środków czworokątów. Ileż to ja się naprułam, tego co wyhaftowałam, to moje. Jakoś mi to nie szło. Potem wypełnianie zarysowanych konturów to już sama przyjemność. Prace przyspieszyły z powodu deszczowej aury w maju. Były dni, że lało całymi dniami, co w efekcie przełożyło się na fakt, że w ogrodzie nie dało się pracować. Po prostu tonęło się w rozmoczonej glinie. A, że haftowanie to nie do końca moja bajka, to na poduszce widać drobne błędy i niedociągnięcia. Dla mnie sukcesem jest, że porwawszy się na to co jest dla mnie trudne, udaje mi się to jako, tako realizować:

Nie tak dużo zostało do końca, może uda się nie za długo ukończyć pracę. 

Na koniec przyszła poduszka, jako tło dla czerwonych korali. Niosą one jednoznaczne przesłanie dla wszystkich moich czytelników. 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails