Obserwatorzy

poniedziałek, 13 lutego 2023

Moje małe dekoracje

z szyszek zdobią zarówno wnętrze mieszkania, jak i drzwi wejściowe. Szyszki na drzwiach wejściowych zastąpiły bożonarodzeniowy wianek. W mej opinii taka zawieszka znakomicie nadaje się na jesienno-zimowe dekoracje:


Kolejne zawieszki wylądowały wewnątrz mieszkania:
 


Zgłaszam je więc do zabawy u Splocika Małe dekoracje



Szyszki nazbierałam w lesie w Zagórzu, następnie je dobrze wymyłam z piachu i suszyłam w piekarniku, żeby się otworzyły. Część szyszek namoczyłam na kilka dni w "Domestosie", żeby wybielały. Takie białe, niemalowane szyszki też mają swój urok. W Castoramie kupiłam, malutkie bolce z uszkiem, które wkręciłam w szyszki. Potem przewlekłam sznurek lub tasiemki przez uszko i razem związałam kilka sznurków z szyszkami.  Dodałam jutową kokardę i wisząca dekoracja gotowa.

czwartek, 9 lutego 2023

Lutowe serca

Kolejny miesiąc i następne wyzwanie u Splocika w zabawie Rękodzieło i przysłowia, albo...

Tym razem na luty przypada do interpretacji jedno przysłowie i jeden cytat:

1. Serce to pałac szklany, gdy pęknie nie można go naprawić.

2. "Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące." - Donna Watson

Naturalnie luty to miesiąc zakochanych - mamy Walentynki i czerwone serduszka otaczają nas wszędzie. Wydaje się, że jest to najłatwiejsza interpretacja, żeby wybrać jako słowo przewodnie: serce i ja też tak uczyniłam. Moje serca są szydełkowe, mogą służyć jako zawieszki: 


No cóż, dwie zawieszki w kształcie serca i nie w kolorze czerwonym. Mam jednak nadzieję, że zostaną uwzględnione w tej zabawie:


Wyznam też, że bardzo kusi mnie cytat i jeżeli zdążę do końca lutego to dodam pracę związaną ze słowem z cytatu. 

poniedziałek, 30 stycznia 2023

Cztery czapki

bazą których stała się angora, której miałam tak po 1 motku, a czasem 1,5.  Robiłam w dwie nitki dodając do tej angorki drugą nitkę typu cieniutka anilana albo cieniutki moherek.  


Do zrobienia  tych czapek przymierzałam się już ze trzy lata. Niestety czapki zrobione z domieszki z wełną gryzą mnie w czoło i ogólnie w głowę, więc nie wytrzymuję w nich długo. Angora zmniejszała zdecydowanie ten problem. 



A ponieważ kolory były dość jaskrawe, wyszły i czapki takie, w których widać mnie z daleka. Zrobiłam je głównie w celu chodzenia z psami. Chociaż Ifunia ma już prawie 16 lat i trudności ze wstawaniem z legowiska - nie podaruje głównego spaceru i te 5-6 km dziennie muszę przejść. Jak już idzie, to daje radę i pracujemy nad utrzymaniem tempa w granicach 13 min./km. Mały piesek też dzielnie przechodzi ten sam dystans. 




Obecnie w szarzyźnie nawłociwych łąk i ciemnych pól doskonale widać moje "płomienne", śmieszne czapki. Doskonale też odbijają się na tle śniegu (jeżeli takowy spadnie).  

Konstrukcja jak najbardziej zwyczajna: ściągacz 2/2, prosto w górę do wykończenia nitki, pod koniec dziania przerabiam razem po dwa oczka lewe (zostaje po 1 lewym), w trzecim rzędzie przerabiam razem dwa oczka prawe. Potem wszystkie ściągam nitką i dobrze zeszywam czubek czapy. Czapki robiłam  na drutach 3,5 mm na okrągło. Ale pierwsze 8 rzędów bardzo ciasno na drutach 2,5 mm, żeby ściągacz lepiej trzymał. Nabierałam na druty 92 oczka.

Świadomie robiłam takie dłuższe sterczące czapy, bo tak mi się teraz podobało.

wtorek, 17 stycznia 2023

Kolejna zabawa blogowa

zaproponowana przez Splocika sprowokowała mnie do udziału. Nadzwyczajnie wpasowała się w moje działania. Jakoś bardziej bawi mnie robienie różnych drobiazgów (z różnych dziedzin rękodzieła), aniżeli duże formy. Może to jest spowodowane faktem, że szybciej ogląda się rezultat końcowy, a może tym, że potrzeba mniej cierpliwości? Trudno mi ocenić. W każdym razie czynienie drobiazgów sprawia mi satysfakcję. I chociaż przed przerwą w blogowaniu raczej nie brałam udziału w zabawach blogowych (inna wówczas była otaczająca mnie rzeczywistość i cierpiałam na premanentny brak czasu), to obecnie zaangażowałam się już w drugą zabawę splocikową.  

Małe dekoracje 2023 to właśnie zabawa w sam raz dla mnie. Banerek już umieściłam na bocznej szpalcie mojego bloga. Umieszczę go jeszcze raz:

Małe dekoracje 2023 

No i jako pierwszą dekorację prezentuję dzisiaj choinki, zrobiłam je w okolicy Bożego Narodzenia. W zasadzie pochowałam już wszystkie dekoracje związane z tym świętem, zostały tylko choinki, bardziej dedykowane dekoracji zimowej, aniżeli bożonarodzeniowej:


 


Choinki zostały wykonane półsłupkami, "Ubranka" z włóczki włożyłam na styropianowe stożki imitujące choinki. Miałam tylko tyle tych stożków i nie udało mi się kupić więcej. Najładniej wyglądają w grupie trzech, jak na ostatnim zdjęciu. Te są w kolorze szarym, gdyż zrobiłam je w stylu rustykalnym z owczej wełny. 

Choinki na pierwszym i drugim zdjęciu są skomponowane kolorystycznie. W tym roku w jesieni, może uda mi się kupić jeszcze dwa stożki, to dorobię po jeszcze jednej do kompletu. 

Dziękuję Wszystkim za przemiłe komentarze pod poprzednim postem.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

Nie mam pomysłu na tytuł

Nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, żadnych. Życzyliśmy sobie z mężem przede wszystkim zdrowia i jak najmniejszej liczby problemów, a także by się wojna skończyła.


Więc to, nie postanowienie noworoczne, że "reanimuję" bloga. Po prostu naszła mnie taka chęć. Przypomnieć musiałam sobie sprawy techniczne, szczególnie jak zamieszczać zdjęcia. Czeka mnie "odkurzenie" bloga i porządki na nim (aktualizacje).




Mieszkamy teraz w Krakowie, w którym spędziłam 10 lat po studiach. Mamy tu bliski kontakt z córką i jej rodziną. Na lato wyjeżdżamy do Zagórza, gdzie mieści się rodzinna siedziba. Nie było tam warunków do mieszkania, więc zaadaptowaliśmy budyneczek gospodarczy na mieszkalny i w końcu mamy normalne warunki, łazienkę, kuchnię i ciepło w porach przejściowych. Niestety remont chałupy musi poczekać: drożyzna i inflacja nie sprzyjają temu przedsięwzięciu. Wynagradza piękna przyroda, ogród, wędrówki po lesie, odpoczynek pod drzewem w gasnących promieniach słońca. 

Na tej ławeczce lubię przysiąść, kiedy idę w las na spacer z psami. Mieści się w krzakach z widokiem na łąki i las. Zwykle słońce mocno praży tu w oczy

Jak nigdy czuję tam związek z naturą i nic mi więcej nie potrzeba. Naturalnie haruję w ogrodzie, ciągle mam ambicje posiadania ładnego naturalnego ogrodu. A z przyrodą to nierówna walka. Zawsze czegoś nie zdążę zrobić. Kiedy zaczyna lać, to nic nie można robić na zewnątrz, a przed chałupą "toniemy" w błocie (w wyniku prac remontowych trawnik przestał istnieć). 



Z jednej strony to świetnie mieć przystań w Zagórzu, z drugiej jednak czasem trudno żyje się tak w rozkroku. Ale lubię teraz takie moje życie, kilka miesięcy zimowych w Krakowie, kilka miesięcy letnich w Zagórzu.

Dziękuję Wszystkim Paniom za miłe przywitanie i sympatyczne komentarze. 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails