Obserwatorzy

niedziela, 11 stycznia 2015

Czapka i baktus - dla dziewczynki

Zima chwilowo w odwrocie, śnieg nieco się stopił, miejscami na chodnikach gruba warstwa lodu (ślizgawica). Wieje. Nie ma się co cieszyć, zapewne to tylko chwilowe ocieplenie. Tymczasem jeszcze zimowy komplet dla Wandy (czapka, rękawiczki i baktus) :

Druty 3,25 mm (ściągacz), 3,75 mm (reszta); zużycie niewiadome
 
Zrobiłam go z akrylu (dla dzieci) - różowy + nitka "Luny" - biała, do dało efekt delikatnego melanżu oraz nadało wyrobom puszystości. Czapeczka w sowy wyszła dosyć gruba, więc nie podszywałam jej polarem.



Baktus robiłam z pojedynczej nitki akrylu, żeby był miękki i delikatny. Córka twierdzi, że baktusy dla tak małych dzieci sprawdzają się zdecydowanie lepiej, niż tradycyjne szaliki.

piątek, 9 stycznia 2015

Czapka i komin

Zdaje się, że zima chwilowo w odwrocie. A tak realnie to dopiero dzisiaj zelżały. Mamy leciutką odwilż i mocno wiejące wiatry. A jeszcze ranek powitał pierzynką kilkucentymetrowego świeżego puchu. Jakoś moje stare auto zupełnie nieźle radzi sobie w te mrozy, nawet przy -20 st. C  - zapaliło. Zaopatrzyłam się w tym roku w:  a) odmrażacz do zamków, b) silikonowe smarowidło do uszczelek przy drzwiach, c) odmrażacz  do szyb, d) ciepłą rękawicę chroniące dłonie podczas skrobania szyb (taką w komplecie ze skrobaczką). Dzięki temu nawet bez dużego wysiłku dostawałam się do środka. Tylko ciągle zapominam założyć ochronę na przednią szybę... A bywało i tak, że kluczyk podgrzewałam zapalniczką, żeby otworzyć zamek, albo wsiadałam drzwiami od strony pasażera, bo te od strony kierowcy za nic nie chciały puścić. No problemem jest jeszcze zamarzający sygnał, ale nie używam go przecież nadmiernie. Trudności zimowe, ogólny ziąb i wczoraj awaria ogrzewania na naszym osiedlu (dobrze, że ciepła  woda była - rozebrałam się więc bohatersko do kąpieli w zimnej łazience) sprawiają, że zimy zbytnią estymą nie darzę. Trzeba przetrzymać...
Tymczasem dziergam skarpety, ale dziś pokażę komplet turkusowy zrobiony jeszcze przed świętami i wywieziony już do Krakowa. Zdjęć tylko tyle, bo jakoś nie udało mi się zrobić żadnych na leżąco.


Czapka i komin zostały wykonane z włóczki z bardzo starych zapasów (brak banderoli) o splocie bukli + dwie niteczki cieniutkiej przędzy ze szpuli - co dało przy nierównej strukturze włóczki, ryżowym  ściegu, ciekawy efekt kolorystyczny, którego na zdjęciach nie widać. Kolor raczej neonowy (włóczka leżała i leżała, i leżała - nie było na nią pomysłu).


Druty 6 mm; włóczka bukle + akryl ze szpuli (innych parametrów brak);
zużycie około 260 g
 
A wydajne toto niesamowicie - trzy motki miałam i jeszcze jeden został! Wydawało mi się początkowo, że wyrobię wszystkie, komin przecież ma prawie 70 cm długości.


Pompon ze sztucznego futerka. Całość zupełnie dobrze pasuje kolorystycznie do popielatej kurtki.

wtorek, 6 stycznia 2015

No to jest zima

ostra i mroźna - taka drzewiej bywała. Któregoś ranka ruszałam autem do pracy przy -18 st.C. Dzisiaj cały dzień około -10 st. C.  Mroźno i śnieżnie, gdyż w nocy dosypało.


Po obiedzie ruszyliśmy do Zagórza, z jednej strony po to, żeby przewietrzyć futrzaste, z drugiej, by przywieźć do domowej lodówki zapasy z zagórskiej zamrażarki (w domu w zamrażarce w końcu pokazały się luzy i nie ma sensu, aby chodziły dwie). Przy okazji było małe odśnieżanie dojścia do chałupy,szaleństwa psów po białym puchu





i obowiązkowo wyjście  do lasu na spacer.





Niestety, ziąb dał mi się porządnie we znaki (w tym roku niesamowicie marznę w palce dłoni i stóp) i pomimo tego, że włożyłam ciepłe, wełniane skarpety (jako drugą warstwę) i podwójne rękawice - nie dało się trzymać kijków w dłoniach. Chyba muszę sobie sprawić góralskie, kożuszkowe rękawiczki.
 
*   *   *
Pokażę też dzisiaj przepiękną (kolejną do kolekcji) kartę świąteczną od Teni, której hafty krzyżykowe nieustannie podziwiam, za dokładność, precyzję i piękno. Ta jest równie wspaniała i już zdobi świątecznie moje mieszkanie. Teniu - bardzo dziękuję.


A teraz znikam robić skarpety (przecież marznę w stopy).

sobota, 3 stycznia 2015

Czapki dla dziewczynki

Zrobiłam dla Wandy czapki. Jakoś w tym sezonie zimowym wcześniej brakowało czasu na to, by dziecku zrobić sensowne nakrycia głowy na zimę. Wzięłam się więc za robotę, bo mrozy przyszły, a dziewczynka nosiła zbyt cienkie czapki. Ciągle króluje kolor różowy (muszę w końcu wyrobić zapasy). Czapka nr 1:


w kolorowe paseczki (kolory dobrane takie, jak paseczki naszyte na beżowej kurteczce). Paski zrobione z włóczek moherowych. Czapka zostanie podszyta cieniutkim polarem.
I baktus (baza róż + jedna nitka "Luny" - co nadało lekkości szaliczkowi):


Czapka nr 2:



Biała, zrobiona ryżem i już podszyta polarem, w celu ocieplenia,  żeby głowy dziecku nie przewiewało.


Zużycie włóczki nieokreślone. Obydwie czapki robiłam podwójną nitką; włóczki akrylowe przeznaczone dla dzieci.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails