Obserwatorzy

piątek, 18 lipca 2014

Bluzka oversize (2)

Wiem - to już było - tu. Jednak skoro zrobiłam następną, to pokazuję. Prawie wszystko zrobione tak samo tzn. rozliczenie oczek na szerokość, długość rękawa, taka sama liczba rzędów i taki sam numer gęstości dzianiny. Tylko dekolt głębszy o 10 rzędów. Jednak wydaje się jakby nieco większa. Może w kolorze koralowym bambus jest bardziej lejący?

 Dzianina maszynowa; włóczka "Alize Bambo Fine" 440 m/100, 100% bambus;
zużycie 300 g
 

 
 
Tym razem bluzkę wykończyłam wzorem francuskim (dół, rękawy, dekolt). Szerokość bluzki w obwodzie 124 cm, długość 65 cm. Widzę, że powinnam brzegi dzianiny obrobić jeszcze półsłupkami - będzie się lepiej układać.
Jeszcze raz muszę stwierdzić, że bambus jest cudowny dla skóry: delikatny, lejący, chłodzący. Córka twierdzi, że jej bluzka idealnie spisała się  nad morzem.

środa, 16 lipca 2014

Kapliczki przydrożne. Kapliczka przy ul. Słowackiego w Sanoku


stoi obok budynku Dom Julii. Wybudowana w  XIX wieku przez rodzinę Bogdów.  W środku obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy:


 
Zwraca uwagę ciekawą architekturą i detalami:




Zbliżenie na płaskorzeźbę

poniedziałek, 14 lipca 2014

Po południu

po ulewach wybrałam się z psami na "czołgowisko" i nad stawy:




Z fasonem zajechałam na parking przy Policji i już, już szykowałam się, by wypuścić szczekającą z radości Ifkę, kiedy zobaczyłam na asfaltowej drodze kilka "psów" - tak mi się przynajmniej z daleka wydawało. Tyle, że właściciela widać nie było. Popatrzyłam raz jeszcze - nie, nie były to psy. Na asfaltowej drodze prowadzącej w stronę "Sosenek" baraszkowała rodzina lisów. Poznałam po ogonach, długich i puszystych.  Było ich przynajmniej pięć. Znajdowały się jakieś 150-200 m ode mnie. Nie wypuściłam psów od razu z samochodu, chciałam zrobić zdjęcia - jednak mój kiepski aparat nie uchwycił  rodzinki zadawalająco. Zresztą, kiedy zwierzęta mnie zobaczyły, uciekły w chaszcze. Jeden tylko lisek posiedział sobie dłużej i jakoś nie bardzo spieszył za rodzeństwem.

 Cyframi oznaczyłam sylwetki lisów
 
Z lewej strony jeden jeszcze siedzi, a z prawej jego pobratymiec znika w trawie 
 
Zadziwiło mnie to niepomiernie, miejsce jest dosyć uczęszczane, ludzie czasem jeżdżą tam samochodami, wiele osób urządza sobie w tym miejscu wycieczki rowerowe czy trekkingowe, spaceruje z psami. Ja zwykle idę, albo nad stawy, albo na łąki dawnego "czołgowiska", lub do lasu. Fakt - chyba w zeszłym roku spotkaliśmy się  "twarzą w twarz" z "panem" lisem - jednak był to jednorazowy incydent. Generalnie można uznać, że teren ten jest "zielonymi płucami" Sanoka. Miejsce z jednej strony jest doskonałą bazą wypadową na krótką wyprawę rekreacyjną, łowiskiem dla wędkarzy, z drugiej jednak wciąż jest traktowane jako dzikie wysypisko śmieci i resztek poremontowych. W tym roku uporządkowano chaszcze przy drodze asfaltowej do "Sosenek", a jednocześnie na łąkach znalazłam takie coś:


Ręce opadają, teren wspaniale zielony, czyste powietrze, cisza, słychać tylko głosy przyrody i co rusz znajduje się tu dzikie wysypiska. Jest takie miejsce, które omijam, bo ktoś wywalił tam stare okna. Ramy zabrali biedni do palenia, a szkło po szybach leży. Boję się, że psy poranią sobie łapy.



Wycieczkę kończymy kąpielą w Sanie; tzn. Ifa tak kończy - ja się w rzece nie moczę

niedziela, 13 lipca 2014

Znani w dzianinie - Penelope Cruze w filmie "Volver"

w reżyserii Pedro Almodóvara wystąpiła w małych, kobiecych, ażurowych sweterkach:

Czerwony:



Zielony:






Fioletowy:


Osinki w tym wątku rozpracowały wzory ażurowe zielonego i czerwonego sweterka.
Zdjęcia z filmu pochodzą z różnych źródeł - korzystałam z wyszukiwarki Google.

piątek, 11 lipca 2014

Przywiozłam

dzisiaj wypatrzone i ocalone przez córkę wydawnictwa modowo-dziewiarskie, które moja mama w ramach porządków przeznaczyła do wyrzucenia. Stosik zwiera francuskie i niemieckie katalogi mody z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, żurnale mody, jakieś wydawnictwa poświęcone dzianinie z lat osiemdziesiątych oraz fragmenty gazet z wzorami.

 


Te obcojęzyczne katalogi mody przywożone przez rodaków w czasach PRL-u stanowiły niejako powiew luksusu i namiastkę kolorowego świata dla większości Polaków, którzy głównie za granicę podróżowali z Orbisem. Oj - pamiętam przeglądało się te katalogi wielokroć i czerpało inspirację do stworzenia sobie modnej kreacji szytej czy też wydzierganej na drutach.
Lata sześćdziesiąte:






Gdzieś w stosiku zaplątała się okładka "Przyjaciółki" z 1961 r. z wzorem do haftowania:


Lata osiemdziesiąte przyniosły ze sobą obszerne swetrzyska wykonywane często metodą patchworkową. Poza dzianinami wykonywanymi z różnych gatunkowo i fakturowo włóczek, któryś z żurnali poleca szatę (obszerny sweter) zszywany z kawałków starych swetrów ozdobiony tu i ówdzie metalowymi suwakami. I znowu polskie wydawnictwa drukowane na kiepskiej jakości pożółkłym już papierze ze słabo czytelnymi fotografiami nie wytrzymują konkurencji choćby z katalogiem z zagranicy wydrukowanym na kredowym papierze.




Z poradnika dzianin maszynowych:


A na koniec jakiś niemiecki, dziewiarski żurnal z dzianinami żakardowymi i strukturalnymi:


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails