Obserwatorzy

środa, 22 stycznia 2014

Moje milczenie

tym razem wynika z braku czasu. Najpierw miałam dużo pracy, a teraz cieszymy się wnuczką, która razem z córką u nas gości. Mały człowieczek, który jeszcze dużo śpi jest tak absorbujący, że czasu brakuje i na robótki, i na inne sprawy. Toteż robótki leżą odłogiem.


A  i do nas zima zapukała - śnieg ocukrzył świat, mróz -5 stopni dziś trzymał  cały dzień.

wtorek, 14 stycznia 2014

Kocyk do chrztu

Dziękuje bardzo za tak liczne i ciepłe komentarze na temat kompletu do chrztu. Dziecko już w ubranku wystąpiło, chociaż nie obyło się bez emocji. Mała zachorowała - dostała temperatury i wydawało się nawet, że chrzest trzeba będzie odwołać. Konsultacje z lekarzami niczego nie wniosły (nic nie wybadali). Po walce z temperaturą, ostatecznie rodzice dziecka podjęli decyzję, że jednak chrzczą.
Prezentowany w poprzednim poście kocyk ma wymiary 110 x 110 cm. Początkowo rozciągnięty na drutach był nieco większy, jednak później się wstąpił. Planowałam go w rozmiarze 140 x 140, ale nie wystarczyło mi sił na to, by go dalej robić (byłam chora i właściwie z gorączką machałam drutami trzy dni na okrągło - razem 25 godzin; wiedziałam też, później już czasu nie będę miała na robótkowanie). Pod koniec jedno okrążenie z ażurem robiłam około 30 min.

Druty 3,5 mm; włóczka "Baby Merino Dropsa"; 100% wełny; 175 m/50 g; zużycie  250 g
 
 
Włóczka "Merino Baby" jest bardzo wdzięczna, dobrze się z niej robi, wyrób po namoczeniu mięknie i staje się niemal jedwabisty. Trafił mi się jednak jeden wybrakowany motek: w 50 g były aż trzy supły; zdarza się też, że włóczka jest nierówna: są odcinki grubsze i nieco cieńsze.
 

 
Sporo czasu spędziłam na dywagacjach: jaki wybrać wzór. Początkowo chciałam zrobić kocyk w stylu szali estońskich, jednak stwierdziłam, że mam za mało czasu na realizację (za późno się za to zabrałam). Toteż poszłam na kompromisy i skorzystałam ze wzoru, który znalazłam na blogu Kolorowy świat włóczek i mulin - za co dziękuję. Bordiura to zwykły wzór fali:
 
 
 
 
Tu na kolorowym tle
 
Kocyk robiłam od środka (od 12 oczek), dzieląc cztery części jednym oczkiem środkowym, przy którym robiłam narzuty. Wzór jest łatwy do zapamiętania i bardzo dobrze się komponuje z taką techniką dziania. Bordiurę rozliczyłam zgodnie z powtarzalnością motywów, dzieliłam jednak motywy markerami, żeby się nie zgubić. Oczka spuściłam luźno - tak jak przy wykańczaniu chust (nie robiłam łuczków szydełkowych).
Całość namoczyłam w letniej wodzie i rozciągnęłam na drutach.

 

czwartek, 9 stycznia 2014

Komplet do chrztu (na drutach)

Dziękuję za tak liczne komentarze życzące mi zdrowia. W tej chwili jest już  zdecydowanie lepiej: odzyskałam smak, powoli, acz opornie wraca węch. Utrzymał się tylko katar, lekki kaszel i wirowanie w głowie. Leżeć, to nie leżałam, ale starłam się mało wychodzić (od wtorku do pracy i z powrotem). W chorobie jednak musiałam nadrobić zaległości robótkowe, bo niebawem chrzest, a obiecałam zrobić komplet dla Wandy.

Druty 3,25 i 3,5 mm; włóczka "Baby Merino Dropsa"; 100% wełny; 175 m/50 g; zużycie  około 470 g
 
Ten prezentowany komplet zapewne odbiega od stereotypu dzianin przeznaczonych do chrztu - jest mało ozdobny, ale mam nadzieję: elegancki. Zrobiłam go na drutach, z włóczki "Baby Merino" Dropsa.


Elementem zdobiącym jest ażurowy kocyk. Samo ubranko wręcz surowe, zarówno jeżeli chodzi o splot, jak i fason: kombinacja ściegu gładkiego i francuskiego, drewniane guziczki - mam nadzieję pozwoliły uzyskać efekt prostoty; mają zdobić jedynie kokardy przy sweterku, na sukieneczce i baletkach.  Całość w kolorze śmietankowym (ekri) - kolor "02, a więc nie śnieżnobiały.
Sweterek zapięty na kokardę,  pod którą przyszyłam guzik, w obu przodach zrobiłam dziurkę.
 

 
Sukieneczka to klasyczny bezrękawnik zapinany na ramionach na guziki:
 

Całość wykończona oczkami rakowymi.
Baletki wykonane zostały według wzoru "Saartje":



Tylko mają jeden paseczek zapinany wokół kostki.
O samym kocyku napiszę następnym razem. Wspomnę tylko, że robiłam go pełne 25 godzin. Czapeczki, ani opaski nie ma, bo córka nie chciała.
I komplet raz jeszcze:

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kilka słów

Wpadłam tylko na chwilę - przeprosić moich Czytelników, że nic nie piszę. Ale pochorowaliśmy się z mężem okrutnie. On wyprzedził mnie o kilka dni z infekcją, mój organizm opierał się dzielnie, by w końcu ulec. Dziś jakby się przełamało, chociaż człowiek słaby i poty biją okrutne. Jednak jutro muszę dzielnie potuptać do  pracy. Mam nadzieję, że przetrwam i dotrwam do końca tygodnia.
Tak więc ani sił nie było, by pisać posty, ani pomysłów. Tylko przebiegałam po znajomych blogach i nawet nie siedziałam za długo przy laptopie.
Mam nadzieję, że już, już odzyskam siły  i może coś sensownego pokażę.

czwartek, 2 stycznia 2014

Neonowy 2

W poprzednim poście wspomniałam, że kupiłam dwa kolory włóczki neonowej. Dziś szalik wykonany ściegiem  patentowym. Żeby jednak przełamać ostrość neonu zrobiłam ten szalik dwukolorowym ściegiem patentowym (brioche knitting). Z jednej strony chciałam się nauczyć tej metody dziania, z drugiej pragnęłam zobaczyć, jak wyjdzie taki dwukolorowy szalik, co skądinąd mi się bardzo podoba. Jest więc prezentowana robótka dziełem wyłącznie testowym, ćwiczebnym, na którym można doszukać się błędów wynikających z nieuwagi dziewiarki.


 
Druty 4 mm; włóczka "Bravo Schachenmayr original"; 100 % akryl; 133 m/50 g; zużycie 100 g; włóczka "Czterdziestka"; 60% akryl, 40% wełna; 300 m/100 g; zużycie mniej niż 100 g
 
Niełatwo było nauczyć się przekładania nitki, by osiągnąć spodziewany efekt. Najlepiej pojęłam to kierując się instrukcją z bloga druting i cały misz masz!, za co dziękuję.
Dodam jeszcze, że włóczki neonowe tej samej firmy mające taki sam skład, wagę i długość wyraźnie się różniły. Różowa okazała się grubsza i taka "tęższa",  żółta jakaś taka cieńsza i rozlazła.

Tymczasem znikam - oboje z mężem zachorowaliśmy: on od poświąt leczy zapalenie oskrzeli, ja walczę z przeziębieniem, potężny katar męczy mnie już 4 dzień i końca nie widać, jest coraz gorzej. Zawodzą wszystkie domowe środki: herbata lipowa, miód, sok z czarnego bzu, herbata z cytryną, rutinoskorbin itp. Nos mam jak gaśnicę, z podrażnionych oczu lecą łzy. Sylwestra i Nowy Rok spędziliśmy wygrzewając się w ciepełku domowym, wychodziliśmy tylko na niezbędne siku z psami.

Dziękuję za wszystkie życzenia noworoczne.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails