Post krótki, bo widzę, że Blogger ma problemy (znikają blogi i posty, są problemy z logowaniem i pisaniem komentarzy). Nie ma więc pewności, czy wpis przetrwa.
Obserwatorzy
piątek, 13 maja 2011
Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Dobrej
tej Dobrej. Murowana, otoczona płotem, zbudowana w pierwszej połowie XIX wieku, z czasem remontowana:
sobota, 7 maja 2011
Ginkgo 2
Zrobiłam ją jeszcze przed majowym weekendem, jednak jakoś czasu nie miałam, by zrobić fotkę. Wyszła cieniutka i delikatna:
Nadal jednak utrzymuję, że ten wzór liściasty piękniej się prezentuje wykonany z włóczki nieco grubszej. Ta wersja "Ginkgo" została powiększona o jeden motyw liści z każdej strony, ale w mej opinii chusta i tak wyszła za mała.
Druty 4 mm; włóczka "Linate Cotolin Golden", 50% bawełna, 50% akryl; 780 m/100 g; zużycie ok.50 g
To jest ta sama włóczka, z ktorej robiłam ten cardigan szydełkowy, dość cienka, bo mająca 780 m/100 g - dlatego chusteczka wyszła niewielka. Nie zblokowała się trwale (ze względu na obecność bawełny w składzie), dlatego odkształciły się zęby na brzegach.
* * *
A teraz nieco inny temat. Ostatnio Blogger płata mi figle. Przedostatni post o cerkiewce w Orelcu pisałam dwa razy, bo za nic nie chciał się wyświetlić w całości. Ucięło mi go po pierwszym zdjęciu i nie zapisało w całości. Działo się tak nieustannie, kiedy usiłowałam dawać na podgląd, a potem zapisał się też częściowo. Następnego dnia już poszło normalnie. Ostatnio też ktoś mi spamuje w komentarzach - pojawiają się komentarze niemające związku z postem, a treściowo wyglądają tak, jakby ktoś wrzucał do translatora jakiś tekst - który jest tłumaczony mechanicznie na polski. Oczywiście są te komentarze anonimowe. Drugi typ, to komentarze reklamujace jakieś strony lub produkty. Jednych i drugich nie umieszczam. Czy zdarzyło się Wam cos podobnego?
I do Motylka - od pewnego czasu nie udaje mi się zamieścić u Ciebie komentarzy. Wszelkie próby spalają na panewce: piszę komentarz, daję "wyślij" - wyświetla mi się biała strona... i nic. Kolejna próba - to samo, kolejna - to samo, inny dzień - toż samo itd. A więc moje niekomentowanie u Ciebie - to przyczyna niezależna ode mnie, tylko wina sprzętu? internetu? bloggera? Nie wiem. Może z czasem się to zmieni. Podobnie miałam z jedną skrzynką pocztową, któregoś dnia zawiesiło się: przyjmowała listy, ale nie udawało mi się ich wysłać (a był to mój główny adres), w końcu po kilku miesiącach, zaczęło działać (a niczego z komputerem nie robiłam).
piątek, 6 maja 2011
Cerkiew w Orelcu
Orelec (w latach 1977-1981 Orle) – wieś w powiecie leskim, w gminie Olszanica położona u podnóża pasma Żukowa na wys. 397 m n.p.m. w odległości 8 km od Leska, przy znanej turystycznej trasie do Soliny na terenie Wschodniobeskidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Geograficznie przynależy do Gór Sanocko-Turczańskich. Wieś została założona na prawie wołoskim" przez Kmitów prawdopodobnie już w I połowie XV wieku "
Drewniana greckokatolicka cerkiew w Orelcu pw. Zaśnięcia św. Anny (następnie kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa) wybudowana została się na niewielkim wzgórzu w centrum wsi. Datuje się ją na rok 1740 (lub 1759).
Tradycja głosi, iż wcześniej pełniła funcję kościoła w pobliskich Uhercach, skąd - po wybudowaniu tam nowego, murowanego kościoła - została przeniesiona. Była odnawiana w roku 1933, natomiast od 1947 do 1969 nieużytkowana. Po wysiedleniach 1947 r. cerkiew służyła jako magazyn szyszek dla leśnictwa. W roku 1963 był w cerkwi jeszcze ołtarz główny, dwa ołtarze boczne i ikonostas. Część ikon z cerkiewki znalazło się w zbiorach sanockiego MBL. W latach sześćdziesiątych, gdy utworzonao parafię w Uhercach - cerkiewka była jej kościołem filialnym. W 1975 r. Orelec został przejęty przez parafię w Bóbrce. Podczas remontu w 1985r. pozbawiono cerkwię daszka okalającego typu soboty, co zeszpeciło zewnętrzną sylwetkę obiektu. We wnętrzu wycięto też oddzielającą prezbiterium od nawy drewnianą belkę tęczową.
Obszerne informacje o cerkiewce można zdobyć na podstawie dokumentu wizytacji cerkwi we wsi Orelec w dobrach Wielmożnej Salomei Jordanowej z Niesiołowskich z dnia 25 czerwca 1807r., sporządzonego przez księdza Teodora Laureckiego, administratora w Orelcu:
Cerkiew ta jest wybudowana około roku 1740 z jodłowego drzewa na takich tramach, bez podmurowania o jednej kopule formą kościoła. Podsiebitka i podłoga z tarcic, długości 15, szerokości 10, wysokości 15 łokci. Zamyka się drzwiami jodłowemi na hakach żelaznych, zawiasach i zamkiem, grzeciążem do zamykania opatrzonemi, w niej okien pięć bez krat, na prawem boku jest zakrystia z drzwiami jodłowemi na zawiasach żelaznych, wrzeciaż do zamykania w tej, okienek dwie małych także bez krat. Przed cerkwią oddzielnie stoi dzwonnica, w której na dole jest spichlerz gromadzki, a na górze dzwony, cała gontami obita. Koło cerkwi jest cmentarz płotem ogrodzony, drzewami wysokiemi obsadzony (...). W tej cerkwi jest wielki ołtarz przyzwoity z obrazami Św. Anny na mensie murowanej, na którym też tabernaculum znajduje się. Na boku jest ołtarz mniejszy z obrazem Zbawiciela, ołtarz Św. Mikołaja i Najświętszej Panny.Obszerne informacje o cerkiewce można zdobyć na podstawie dokumentu wizytacji cerkwi we wsi Orelec w dobrach Wielmożnej Salomei Jordanowej z Niesiołowskich z dnia 25 czerwca 1807r., sporządzonego przez księdza Teodora Laureckiego, administratora w Orelcu:
Obok cerkwi stoi drewniana dzwonnica o konstrukcji słupowej, na planie kwadratu, kryta dachem namiotowym, pierwotnie obitym gontem. Dzwony znajdowały się w jej górnej części, natomiast w dolnej mieścił się spichlerz gromadzki.
Naprzeciwko cerkiewki wybudowano nowy, murowany kościół konsekrowany w 2009 r.
wtorek, 3 maja 2011
Między burzą, a burzą
Pierwszomajowe plany wycieczkowe w trakcie upływu dnia ulegały weryfikacji. Dzionek był piękny i słoneczny - zaplanowaliśmy wyprawę w góry. Już w trakcie śniadania - zachmurzyło się. Przy kawie było wiadomo, że w góry nie pójdziemy - zaczął padać deszcz. Powiedzmy, że majowy deszczyk nam niestraszny - wyruszymy na wycieczkę, ale taką bardziej spacerową... Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie "prało żabami" ile wlezie - burza nie oszczędziła nikogo. Zdecydowałiśmy, że pojedziemy do Myczkowiec. Mnie gnała ciekawość, by w końcu zobaczyć park miniatur architektury drewnianej Podkarpacia. Pozostali wycieczkowicze dostosowali się to programu wycieczki tak wyraźnie okrojonego (miały być przecież piękne wiosenne widoki, budząca się do życia przyroda i miłe promienie majowego słoneczka). Kiedy przyjechaliśmy do Myczkowiec nie dało się wysiąść z auta jeszcze przez piętnaście minut, burza nie żartowała i skutecznie przeszkodziła wszelkim inicjatywom oglądania czegokolwiek. U końcu uspokoiło się i udaliśmy się obejrzeć zaporę:
Wycieczkowiczów niewielu, niesprzyjająca aura skutecznie przepłoszyła turystów. Puste jadłodajnie, ogródki piwne, smętnie koczujący przy swych stoiskach gadżetów sprzedawcy - wszyscy oczekujący dużych zysków w majowy weekend, byli zapewnie rozczarowani. Pojechaliśmy do Ośrodka Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach, który zajmuje teren ponad 8 ha. Tam najpierw obejrzeliśmy Ogród Biblijny:
Zajmuje on powierzchnię 80 arów i stanowi ciekawostkę - myślę, że przydatną w nauce katechezy. Obrazuje biblijną historię zbawienia i prezentuje roślinność chrakterystyczną dla Bliskiego Wschodu (teraz niestety wiele gatunków roślin powysychało i widać, że nie przetrwało ostatniej zimy). Projekt ogrodu wykonała dr inż. Zofia Włodarczyk pracownik naukowy w Katedrze Roślin Ozdobnych – Wydziału Ogrodniczego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Poświęcenie i otwarcie ogrodu dla zwiedzających odbyło się 17 maja 2010 r. dla upamiętnienia 90 rocznicy urodzin papieża Jana Pawła II.
Kolejna atrakcją w ośrodku było Centrum Kultury Ekumenicznej, czyli wspomniany już park miniatur architektury sakralnej. Na obszarze 0,8 ha zgromadzon 140 makiet najstarszych drewnianych kościołów, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich z terenów południowo-wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy, ustawionych na10 wzgórzach. Makiety wykonane w skali 1:25, przedstawiają, według dawnego podziału etnograficznego tych terenów, architekturę Pogórzan, Dolinian, Łemków i Bojków. W centrum parku umieszczono pomnik Jana Pawła II. Podczas zwiedzania z małych ukrytych w atrapach skał i kamieni głośników można usłyszeć delikatne śpiewy cerkiewne, kazania, a także głos papieża Jana Pawła II.
Idea powstania Centrum Kultury Ekumenicznej była częściowo wzorowana na Włoskim Parku Miniatur w Rimini, który przedstawia najważniejsze zabytki Italii i Europy. Więcej na temat Centrum Kultury Ekumenicznej napiszę w kolejnym poście i pokażę kolejne fotografie.
Na koniec można jeszcze obejrzeć mini ZOO:
W zagrodach rezydują sarny, daniele, konie, świnie. Są też miniaturowe króliczki, ptactwo m.in pięknie ubarwiony złoty bażant, kaczki, kury, papugi.
Sądzę, że do Ośrodka Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach można się wybrać w jakiś dzień, kiedy nie ruszamy w góry. Dorośli odpoczną podziwiając miniatury cerkiew i kościołów; dzieci poobserwują zwierzęta w małym ogrodzie zoologicznym.
Kiedy wracaliśmy z tej wycieczki rozpętała sie kolejna burza, jeszcze Lesko żegnało nas promieniami zachodzącego słońca, ale już w Zagórzu i Sanoku lało jak z cebra.
Wycieczkowiczów niewielu, niesprzyjająca aura skutecznie przepłoszyła turystów. Puste jadłodajnie, ogródki piwne, smętnie koczujący przy swych stoiskach gadżetów sprzedawcy - wszyscy oczekujący dużych zysków w majowy weekend, byli zapewnie rozczarowani. Pojechaliśmy do Ośrodka Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach, który zajmuje teren ponad 8 ha. Tam najpierw obejrzeliśmy Ogród Biblijny:
Zajmuje on powierzchnię 80 arów i stanowi ciekawostkę - myślę, że przydatną w nauce katechezy. Obrazuje biblijną historię zbawienia i prezentuje roślinność chrakterystyczną dla Bliskiego Wschodu (teraz niestety wiele gatunków roślin powysychało i widać, że nie przetrwało ostatniej zimy). Projekt ogrodu wykonała dr inż. Zofia Włodarczyk pracownik naukowy w Katedrze Roślin Ozdobnych – Wydziału Ogrodniczego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Poświęcenie i otwarcie ogrodu dla zwiedzających odbyło się 17 maja 2010 r. dla upamiętnienia 90 rocznicy urodzin papieża Jana Pawła II.
Kolejna atrakcją w ośrodku było Centrum Kultury Ekumenicznej, czyli wspomniany już park miniatur architektury sakralnej. Na obszarze 0,8 ha zgromadzon 140 makiet najstarszych drewnianych kościołów, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich z terenów południowo-wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy, ustawionych na10 wzgórzach. Makiety wykonane w skali 1:25, przedstawiają, według dawnego podziału etnograficznego tych terenów, architekturę Pogórzan, Dolinian, Łemków i Bojków. W centrum parku umieszczono pomnik Jana Pawła II. Podczas zwiedzania z małych ukrytych w atrapach skał i kamieni głośników można usłyszeć delikatne śpiewy cerkiewne, kazania, a także głos papieża Jana Pawła II.
Na koniec można jeszcze obejrzeć mini ZOO:
W zagrodach rezydują sarny, daniele, konie, świnie. Są też miniaturowe króliczki, ptactwo m.in pięknie ubarwiony złoty bażant, kaczki, kury, papugi.
Sądzę, że do Ośrodka Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach można się wybrać w jakiś dzień, kiedy nie ruszamy w góry. Dorośli odpoczną podziwiając miniatury cerkiew i kościołów; dzieci poobserwują zwierzęta w małym ogrodzie zoologicznym.
Kiedy wracaliśmy z tej wycieczki rozpętała sie kolejna burza, jeszcze Lesko żegnało nas promieniami zachodzącego słońca, ale już w Zagórzu i Sanoku lało jak z cebra.
poniedziałek, 2 maja 2011
Serwetki wiosenne
Przypominam się, istnieję jeszcze. Czasu nie mam, by przygotować jakiegoś sensownego posta. Dziś szybko sfotografowane wiosenne serwetki według Szydełkomanii. Jedna większa:
i cztery mniejsze:
Pogoda szara, to i serwetki wyszły szaro. W rzeczywistosci są w kolorze delikatnej, jasnej, wiosennej zieleni "wykluwających się" listków. Zrobione z grubszej bawełny - miały właśnie takie rustykalne wyjść. Jutro pojadą do Krakowa. Tak na margiesie - tylko ta duża robiona jest zgodnie ze schematem - pozostałe to inspiracja schematem. Zrezygnowałam z układu "ślimakowego" wzoru i po swojemu dodawałam słupki poszerzające serwetkę.
i cztery mniejsze:
Pogoda szara, to i serwetki wyszły szaro. W rzeczywistosci są w kolorze delikatnej, jasnej, wiosennej zieleni "wykluwających się" listków. Zrobione z grubszej bawełny - miały właśnie takie rustykalne wyjść. Jutro pojadą do Krakowa. Tak na margiesie - tylko ta duża robiona jest zgodnie ze schematem - pozostałe to inspiracja schematem. Zrezygnowałam z układu "ślimakowego" wzoru i po swojemu dodawałam słupki poszerzające serwetkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















