Obserwatorzy

niedziela, 10 kwietnia 2011

Rękaw robiony od góry

Panie  prezentujące swe sweterki na blogach z powodzeniem  wykonują w nich rękawy od góry. I nie chodzi tu o robienie rękawa na prosto, ale o rękaw dziany od góry, od tzw. główki w sweterku z pachą z podkrojami. Metoda ta ma swe plusy:  nie trzeba rękawa wszywać, można go robić na okrągło - bez szwu bocznego na rękawie, a  w przypadku   małej ilości włóczki i niepewności na ile nam jej wystarczy, robić rękaw do momentu jej wykończenia.
Nie jest to metoda trudna i większość dziewiarek z powodzeniem sobie z nią radzi, jednak może niektórym pomoże instrukcja przygotowana przeze mnie.  Robiłam takim sposobem rękaw w swetrze z motywem liści, tak jest też zrobiony w Audrey.
Opiszę oczywiście  sposób w jaki ja wykonywałam rękaw.

1.Po zeszyciu  ramion swetra nabrałam  na  druty  oczka wokół pachy dołączając  oczka  z podkroju przodu i tyłu odłożone wcześniej na agrafki (nie zamykałam ich).

Czerwona kreska -  oczka  nabrane z dodatkowej nitki; niebieska  - oczka przełożone z agrafek

Miejsce,  gdzie wypadałby szew rękawa  zaznaczam markerem - jest to szczególnie przydatne, kiedy wyrobimy już główkę i przejdziemy do wykonywania  rękawa na długość oraz gubienia oczek w celu jego zwężania.
2. Przesuwam teraz  drut tak, by zacząć wyrabianie główki rękawa  od góry, w tym celu  przy szwie  ramienia odliczam z obu stron po 6, 7 oczek, czyli razem 12- 14 - jest to początek główki, której  wykonanie zaczynam dowiązując nową nitkę. Teraz robię już główkę rękawa dobierajac po jednym oczku z podkroju pachy raz z lewej, raz z prawej strony.

Początek główki rękawa

Mamy już  kilkanaście rzędów główki

Tak wygląda główka rękawa  w rzucie bocznym


A to widok "na okrągło" pachy swetra  i główki rękawa  

3.Dobieram oczka do momentu, kiedy się okazuje, że  z tyłu doszłam  już do miejsca, gdzie  zgubiłam kilka oczek na podkrój pachy (na prosto 4/5/6), a z przodu zostało mi tych oczek więcej  - dzieje się tak dlatego, że podkrój  pachy z przodu  jest zwykle  głębszy.  Wobec tego przekładam  pozostałe oczka z przodu i tyłu na drut podstawowy i robię rękaw na długość na okrągło (liczenie rzędów na długość ułatwia marker) ujmując co kilkanaście rzędów po 1 oczku przed i za markerem, aby otrzymać efekt zwężania się rękawa (w zależności od grubości włóczki, oczekiwanej długości i szerokości rękawa ) - jest to zwykle co 10/12/14/16 rzędów.

Kolorem czerwonym zaznaczyłam oczka przodu, które zostały  przełożone na drut podstawowy

Rękaw kończę mankietem ze ściągacza lub wzoru francuskiego.
Można  robić rękaw w ten sposób na podstawie  podkroju pachy, w którym zamkniemy wszystkie oczka (nie odkładamy ich  na agrafki w trakcie spuszczania na przodzie i tyle), wtedy oczywiście  nabieramy  oczka na drut  wokół całej pachy swetra.
Dodam jeszcze, że w wyniku tzw. "doświadczenia"  ładniej wychodzi mi rękaw robiony od góry, kiedy wcześniej jednak zamknę wszystkie oczka podkroju pachy (nie odkładam oczek przodu i tyłu na agrafki - unikam  "luźnych" oczek i tendencji do robienia się dziurek pod pachami) i nabieram wokół wszystkie oczka na rękaw.

sobota, 9 kwietnia 2011

„Resetować się”

Czytuję niekiedy artykuły czy wywiady umieszczane w Internecie. Jest to wygodne - rzadziej kupuję gazety „papierowe”. I  nieustannie dziwi mnie współczesna polszczyzna młodych dziennikarzy, których często poziom znajomości języka narodowego jest mierny, i którzy chyba mało czytają dobrej literatury. Żyją szybko, piszą szybko. Może i znają języki, co ułatwia im poruszanie się w świecie bez granic i Internecie. A jednak drażni mnie ich polszczyzna. Wiem, że nie unikniemy zapożyczeń i kalek językowych, wiem, że świat mknie do przodu z niewyobrażalną szybkością, wiem, że żeby być, trzeba mieć nie tylko talent, ale i siłę przebicia, często tupet i pewność siebie.

No więc przeczytałam wywiad z Ewą Ewart autorką filmu „W milczeniu” (rozmowy z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej). Młoda dziennikarka Joanna Bartmańska zadaje pani Ewart pytania bardziej lub mniej zgrabnie sformułowane (mam jednak wrażenie, że nie do końca przemyślała strukturę i tematykę wywiadu). W pewnym jednak momencie dobiła mnie pytaniem: Jak się Pani resetuje po trudnych rozmowach? Oczy mi się zrobiły po tym pytaniu, jak przysłowiowe talarki. W swej naiwności sądziłam do tej pory, że „resetuje się” komputer lub jakiś inny sprzęt, co potwierdził mi słownik podający taką oto definicję: resetować - uruchamiać ponownie, rozpoczynać od nowa pracę danego urządzenia bądź programu. Ale człowiek? Pani Ewart zgrabnie wybrnęła odpowiadając na pytanie (zdaje się, że ze dwadzieścia lat przebywa za granicą, sprawnie posługuje się językiem angielskim – dlatego pewne ten koszmarek językowy jej  nie zdziwił). Odpowiedziała, że „resetować się” czasu jeszcze nie miała i ma nadzieję, że „zresetuje się” dopiero po 10 kwietnia.
A o co właściwie tak naprawdę chodziło obu paniom z tym „resetowaniem się”? Zapewne o jakieś odreagowanie emocji po etapie trudnej pracy, pozbycie się stresu, wyciszenie wewnętrzne, odpoczynek psychiczny. Czyż wymienione przeze mnie synonimy nie byłyby zgrabniejsze? Potem przeczytałam sobie jeszcze profil pani Bartmańskiej i dowiedziałam się, że jest redaktorką serwisu „Życie gwiazd” „Grupa Onet.pl”  i może warto by było, żeby jednak swój warsztat dziennikarski tam pilnie  nadal szlifowała, a nie brała się za prowadzenie wywiadów na poważne tematy. Celebrytów (słowo robiące obecnie karierę w mediach) może pytać o to jak „resetują się” po ciężkim dniu.

A na takiej stronce  znalazłam jeszcze jedną definicję: resetować się - (od ang. reset) celowe odreagowanie alkoholowe; upić się do utraty świadomości.
Przeczytałam też tam dialog udowadniający znaczenie związku wyrazowego „resetować się”:
-Roman,co ty dzisiaj taki przedwczorajszy?
-A...stara mnie wnerwiła i się musiałem zresetować.

Odprężywszy się dzisiaj nieco po ciężkim tygodniu pokazuję:

A ) prezent z rozdawajki od anabell :
której bardzo, bardzo dziękuję - bo naszyjnik mnie zauroczył, kiedy zobaczyłam go na  jej blogu.

B) symptomy wiosny w mojej okolicy:


C) prezent, który sprawiłam sobie z okazji bez okazji: druty „KnitPro” metalowe:



Kiedy zakosztowałam robótkowania na addikach (a kupiłam sobie niemal wszystkie rozmiary, niektóre  po dwa komplety), przestałam robić na innych drutach. "KnitPro" zapowiadają się równie ciekawie – mają ostrzejsze szpice i lepiej nadają się do włóczek np. rozwarstwiających się. W każdym razie zrobiłam sobie na tych drutach próbkę i robota na nich zapowiada się rewelacyjnie. Mało tego przełożyłam dotychczasową robótkę na  "KnitPro" 4 mm i  na nich "jadę" dalej. Oczywiście kombinowałam (jak koń pod górę) z kluczykiem dodanym  do kompletu, a mającym się przydać do skręcania drutów z żyłką i rozgryzałam   jego działanie, by w końcu na "Forum u Maranty" przeczytać, że kluczyk owszem służy tylko  do lepszego obracania druta podczas skręcania i wcale nie ma zadania, które klasycznie kluczom przypisujemy...

wtorek, 5 kwietnia 2011

Kapliczki przydrożne. Przy drodze do Dobrej

Przy drodze do Dobrej  widzieliśmy  kapliczki. Odremontowane, odnowione, nawet uwspółcześnione zachowały jednak dawny klimat  przydrożnych kapliczek. Ta - odnowiona w 2009 r.  ze starą  rzeźbą twórcy ludowego przedstawiającą świętego Jana Nepomucena przykuła wzrok właśnie figurą świętego:


Zbliżenie:



*   *   *
Dzisiaj "elektronika" jakoś sprzysięgła się przeciwko mnie. Najpierw przez kilka godzin nie było  internetu. Po telefonie  do dostawcy i obiecankach, że   pracownik do mnie przyjdzie - poprawiło się (pracownik nie przyszedł). Potem  okazało się, że w moim telefonie wysiadł głośnik, nie ma sygnału dźwiękowego, nie można odtwarzać  muzyki i nie dzwoni budzik. Sprawdziłam wszystkie ustawienia,  pozmieniałam na najgłośniejsze i nic. Jest to szczególnie bolesne, bo telefon służy mi również jako budzik (a sprawnego budzika w domu nie ma i jak tu wstać do pracy?!). Awaryjny aparat jest u Matyldy. Będę musiała  poprzeglądać jakieś inne "trupy" zalegające w domu, bo mój pewnie powędruje do naprawy...  Robótkowo powoli -  rozpoczął się sezon ogrodowy i głównie pracuję w ogrodzie, na razie  przy pracach porządkowych.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Sweter z motywem liści

Zaczynany  przynajmniej  trzy razy. Za każdym razem okazywało się, że to nie jest to, co miało wyjść. Miał być z tej włóczki najpierw Miette, potem Audrey, ale wydała mi się za gruba. Właściwie to robiłam  sweterek na zimę, ale nie zążyłam i skończyłam  dopiero teraz - z wielką niechęcią. Włóczka 100% wełny - wcześniej przykładana do szyi i twarzy - nie gryzła, w wyrobie drapie. Cardigan musi być wkładany na jakąś bluzkę. Zresztą dziwna ta wełna jakaś, w motku delikatna i puszysta,  miękka i niegryząca. Na drutach  jakoś sztywniała i wyrób wyglądał tak, jak robiony  z drutu. Dopiero po namoczeniu i wypłukaniu w płynie zmiękczjącym sweter  wydelikatniał (ale nie przestał podgryzać).

Druty 4 mm; włoczka 100% wełny, zużycie 400 g

Sweter robiony całkowicie bezszwowo od dołu, w całości: przody i plecy; rękawy  z główką wykonane od góry (po zrobieniu główki) na okrągło.


Na przodzie wzdłuż plisy motyw wzoru liściowego:


Wzór  liściowy

Tak wygląda łączenie rękawa i  pachy swetra przy metodzie  robienia rękawów od góry

No to skoro już wiosna - to zniosłam dzisiaj  ze strychu  siatę  włóczek bawełnianych. Czas robić swetry z bawełny. A wełny pochować, by sięgnąć po nie dopiero w jesieni.

piątek, 1 kwietnia 2011

Cerkiew w Dobrej

Dobra (do 1949 r. wieś podzielona była na Dobrą Szlachecką i Dobrą Rustykalną) – położona na zachodnim skraju Pogórza Przemyskiego nad Sanem (województwo podkarpackie, powiat sanocki). Wieś lokowana w 1402 r. W 1870 r. liczyła 1275 mieszkańców oraz 254 domy.  Do roku 1772 wieś znajdowała się w starostwie mrzygłodzkim, w ekonomii samborskiej, klucz ulucki. Do roku 1882 w powiecie dobromilskim, następnie w powiecie brzozowskim w austriackiej prowincji Galicja.
W okresie I Rzeczypospolitej należała do dóbr królewskich. W roku 1772 została sprzedana Piotrowi Starzyńskiemu, po roku 1785 została ponownie reinkamerowana. Od roku 1828 własność Kaliksta Dobrzańskiego i Teodora Tergonde.

Na niewielkim wzniesienu w centrum wsi posadowiono cerkiew - obecnie kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego. Cerkiew zbudowano w 1897 r., a od 1946 r. pełni funkcję kościoła.


Konstrukcja  cerkwi zrębowa, oszalowana. Bryła trójdzielna: prezbiterium, nawa i babiniec. Każda z części kryta osobnym kalenicowym dachem.


Polichromię wewnątrz malowali w latach 1899- 1904 Antoni i Michał Bogdańscy, którzy rówież są autorami ikonostasu w stylu klasycystycznym.





Jednak prawdziwą perełką architektoniczną jest trójkodygnacyjna dzwonnica bramna, przez którą prowadzi wejście  na teren przycierkiewny:


Według tradycji  była kiedyś samodzielną cerkwią, pełniąc jednocześnie funkcję obronną. Budowla pochodzi z XVII w. (górne partie XVIII w.). Zbudowana na rzucie kwadretu, dół  murowany. Drugą kodygnację stanowi  zrębowa kaplica nakryta stropem balowym z gankiem wspartym na słupach z zastrzałami.


Najwyższa kondygnacja o konstukcji słupowej nakryta  gontowym dachem namiotowym - mieszczą sie tam dwa  dzwony z XVII w.

 Detale dzwonnicy -  cerkwi: wejście - drabina;  mur kamienny;  górne zdjęcie - widok od strony dziedzińca

Nieopodal zespołu cerkiewnego  stoi  dawna rozłożysta plebania - dziś opuszczona:

 
a szkoda, gdyż budynek jest piękny (zapewne niezbyt opłacalny jest jego remont).
Stary kamienny pomnik na terenie przycerkiewnym:
 


Kiedy rankiem w niedzielę przyjechaliśmy do Dobrej - właśnie trwała msza.  Pogoda mroźna, jednak  mocne słońce i kryształowe powietrze pozwoliły wykonać  chyba nie najgorsze  zdjęcia. Zachwyciliśmy się tam właśnie tą  piękną dzwonnicą-cerkiewką na pierwszym planie zespołu cerkiewnego.

Literatura
2.Magdalena, Artur Michniewscy, Marta Duda: "Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja". Pruszków 2003.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails