Obserwatorzy

środa, 3 lutego 2016

Kapcie

Zapomniane, zrobione jeszcze latem. Trzy pary z włóczek bawełnianych, ta jedna ciemniejsza z mieszanki wełen (ze starego swetra). Umieszczam je na blogu z obowiązku kronikarskiego:


 Zrobiłam dwie identyczne pary w kolorze miętowym - różniły się tylko rozmiarem
 
Te są wełniane
 
Zdjęcie zbiorcze
 

sobota, 30 stycznia 2016

Zwyklak

Jeszcze tydzień temu leżał u nas śnieg, dzisiaj jest tak jak na zdjęciach. Roztopy, błoto (chociaż ziemia jeszcze zamrożona), wieje halny. Zima chwilowo w odwrocie, ale ja i tak zrobiłam sobie sweter: duży, miękki, otulający, taki do wkładania do getrów. Sesja zdjęciowa pod chałupą w Zagórzu. Pojechaliśmy zobaczyć czy jeszcze stoi (chałupa) oraz przejść się z psami po lesie.


Sweter żywcem zrobiony według opisu Doroty. Dodałam tylko po 10 rzędów na długość (swetra i rękawów) i robiłam go na drutach o 1 mm mniejszych, niż zaleca autorka. Przyznam szczerze, że raczej bardzo rzadko wykonuję dzianinę na tak grubych drutach, luźnym splotem, jednak ten sposób dziania w tym swetrze sprawdził się, a produkt finalny nawet nie rozciągnął się po namoczeniu.


Druty 6 mm (ściągacz) i 8 mm (reszta); włóczka 2 nitki: "Calais": 40%wełna, 40 poliakryl, 10% alpaka, 10% poliamid; 170 m/50g oraz 2 nitki akrylowego moheru ze szpuli; zużycie: 200 g włóczki "Calais" + 100 g moheru
 

 
W dzianinie uzyskałam efekt delikatnego, niebieskiego melanżu. Całość jest niezwykle lekka, przyjemna (wazy tylko 300 g) i co najważniejsze - nie gryzie (bo mnie wszystko gryzie, nawet miniaturowa nitka zostawiona po odprutej metce, potrafi mnie podrapać i zasinić skórę).

niedziela, 24 stycznia 2016

Męski komin i rękawiczki

Do kompletu - czapki (w kolorze czerwonym - jaskrawym) pokazywanej w poprzednim poście zrobiłam z pozostałej włóczki komin i rękawiczki. Rękawiczki z nitki pojedynczej (w obawie, że włóczki na wszystko zabraknie); komin nitką podwójną na drutach 8 mm - robiony do wykończenia  nitki. Razem na komplet: czapka, komin i rękawiczki poszło 500 g włóczki.


Komin zaczęłam ściągaczem (sposób włoski) - góra komina, a zakończyłam ściągaczem, bodajże na drutach 9 mm,  by uzyskać lekkie rozszerzenie dzianiny. Jak tylko komplet zszedł z drutów - zblokowałam i wysłałam, by zięć jeszcze pochodził w te mrozy.



Rękawiczki także najzwyklejsze na świecie, bez udziwnień. Przyświecała mi  zasada: kolor dość agresywny - dzianina bez udziwnień, prosta niemal siermiężna.

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Druga myboshi

Powstała druga czapka myboshi - również dla zięcia.


Rok temu otrzymał tę, w jedynie słusznym, ulubionym kolorze dżinsowym. Kolejna zima i kolejna czapka, tym razem w mocno czerwonym kolorze. Ponoć już stała się ulubioną. Poprosiłam o zdjęcia, bo czapka  zeszła z drutów i od razu odjechała. Dostałam kilka:



Wykonana została identycznie jak ta zeszłoroczna, zaczęta ściągaczem nabieranym sposobem włoskim, robiona prosto do góry, gdzie zebrałam wszystkie oczka.


Jest też wspomnienie zeszłorocznej - zostały sfotografowane razem:


sobota, 16 stycznia 2016

Niebieskie: komin i czapka

Zrobiłam ten komin i czapkę jeszcze późną jesienią. Włóczka z odzysku, ale dość interesująca: zawiera nopki w kolorze różowym, a przetykana jest srebrną nitką i ma na pewno dużą zawartość wełny, gdyż komin ubrany do fotografowania mocno grzał.



Komplet już dawno znalazł się w Krakowie i cieszy córkę.



Trudno mi określić ile poszło włóczki, bo jej nie ważyłam, nie pamiętam też na jakich drutach robiłam. Były jeszcze mitenki (włóczki nie wystarczyło na rękawiczki), ale powędrowały do innej osoby (córka nie nosi), a fotki nie zdążyłam zrobić.  Włóczka więc została wykorzystana do ostatniego centymetra.


Komin zrobiłam splotem zaproponowanym przez Rene, dla której testowałam wzór rok wcześniej.  Czapa - splot pończoszniczy,  dość obszerna z pomponem ze sztucznego futra. Całość noszona do jasnogranatowej kurtki.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails