Obserwatorzy

czwartek, 13 lutego 2014

Swetry olimpijskie

Cieszymy się z medali Justyny Kowalczyk i Kamila Stocha. Już nawet nie dyskutujemy o strojach galowych olimpijczyków. Ja spóźniona dopiero dziś napiszę kilka swoich refleksji na temat swetrów olimpijskich, tych które gdzieś tam zobaczyłam. Zdecydowanie przypadły mi do gustu swetry Estończyków - klasyczna biel z czernią.



 Zdjęcia stąd

Udało mi się znaleźć w sieci zdjęcie swetra Kanadyjczyków z wielkim klonowym liściem na przodzie:

Zdjęcie stąd
 
No i Amerykanie, których barwne kurteczki zaprojekowane przez Ralpha Laurena, kojarzące się nieco ze strojem klowna, spowodowały dyskusję w świecie mody:



Zdjęcia stąd
 
Gdzieś tam w sieci znalazłam informację, że prototyp swetra wydziergała Janina Jeleńska-Podgórska - Polka pochodząca spod Wilna, a pracująca obecnie w Nowym Jorku dla słynnego domu mody.
Jednak ten  model R.Laurena jest jak mi się wydaje zupełnie do przyjęcia:

Zdjęcie stąd

I jeszcze swetry norweskie:



Zdjęcia stąd

Znakomity przegląd swetrów norweskich zrobionych na olimpiady zimowe w latach 1956 - 2014 przygotowała i zaprezentowała na swym blogu Olajda. Warto zajrzeć na jej bloga, gdyż modele powstałe w oparciu o klasyczne wzory norweskie, mogą stać się dla dziewiarek doskonałą inspiracją.
Dało się zauważyć, że wielu projektantów przygotowując kolekcję olimpijską (nie tylko dzianinową) sięgało do wzorów skandynawskich.

sobota, 8 lutego 2014

Ostatnio

zaniedbuję bloga. Pochłaniają mnie inne sprawy, na dzierganie jest mało czasu, na blogowanie także.
Dziś więc sięgam do staroci i pokazuję zapomniane gdzieś tam kapcie dla wnuczki (takie już robiłam; wcześniejsze różowe nieco się zużyły, więc zrobiłam nowe).


I jeszcze jedna para skarpet wykonanych na drutach od palców (lubię robić od palców, bo mogę wykorzystać włóczkę niemal do ostatniego centymetra).


U nas po kilku pięknych słonecznych dniach popadał deszcz i postarał się, by ostatecznie zmyć ślady zimy. Chociaż w ogrodzie jeszcze śnieg leży (słońce o tej porze roku dociera tam na bardzo krótko ). Dziś w ogrodzie i w lesie było wilgotno i mgliście.



Ale spacer z psami musiał się odbyć. Psice wybłociły się porządnie, toteż w domu musiałam myć łapy i brzuchy.

wtorek, 4 lutego 2014

Cerkiew w Bystrem

Cerkiew grekokatolicka w Bystrem nieopodal Czarnej p.w. św. Michała Archanioła  została zbudowana w 1902 r.  na miejscu poprzedniej. Po 1951 opuszczona i zdewastowana.

 
 
Próbowano użytkować ją jako kościół. Próby ratowania  tej jedynej zachowanej w Bieszczadach cerkwi trójkopułowej wzniesionej w stylu narodowym podjęto w 1985 r.




Członkowie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami objęli budowlę opieką, zabezpieczyli przed dalszymi zniszczeniami.



W 1993 r. przeprowadzono remont  dzwonnicy i poszycia dachowego z funduszy Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krośnie. Potem przeprowadzono remont prezbiterium. Zima w roku 1999/2000 przyniosła kolejne zniszczenia: wichura zerwała poszycie nad babińcem. Jak widać na zdjęciach prace przy cerkwi, co jakiś czas, są wznawiane.



Cerkiew orientowana, konstrukcji zrębowej, trójdzielna. Podobna do nieistniejącej już - w Lipiu. Zdobią ja trzy kopuły główne i dwie boczne.  Dach kryty blachą. Wyposażenie cerkwi częściowo padło łupem złodziei. Jednak to, co ocalało wywieziono w 1962 r. do składnicy ikon w Łańcucie: ikonostas z XVIII w. oraz  ikony z XVIII i XIX w.
Przed głównym wejściem znajduje się płyta nagrobna położona jako stopień z zatartymi już napisami cyrylicą. Prawdopodobnie była nagrobkiem duchownego:


Dzwonnica-brama murowana, parawanowa, dwukondygnacyjna wzniesiona w 1939 r. mieszcząca trzy niezachowane dzwony. Odremontowana w 1993 r.


Kiedyś do Bystrego zawitali jego dawni mieszkańcy, zdradzili, że pod ołtarzem jest zakopany dzwon. Złodzieje wykopali go w nocy i usiłowali sprzedać na złom.

Po drugiej stronie drogi cmentarz:






 
Źródło
1.Stanisław Kryciński: Cerkwie w Bieszczadach. Oficyna Wydawnicza "Rewasz". Pruszków 2005.
2.Magdalena i Artur Michniewscy, Marta Duda-Gryc: Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja. Oficyna Wydawnicza "Rewasz". Pruszków 2011.

sobota, 1 lutego 2014

W kierunku Czarnej - cerkiew w Lipiu

Brat mój, kiedy przyjeżdża, zawsze wcześniej wymyśli coś ciekawego i zachęci do zwiedzenia i obejrzenia. Tak wiec jego przyjazd w tę sobotę, zaowocował wycieczką w kierunku Czarnej, gdzie  w niewielkiej odległości od siebie obejrzeliśmy cerkwisko w Lipiu, a następnie cerkwie w Bystrej, Michniowcu i Równi, po drodze zahaczyliśmy o Hoszów, by obejrzeć świątynię w zimowej odsłonie.
Wyruszyliśmy o siódmej rano, by zakończyć wycieczkę jeszcze przed południem. Dotychczasowe mrozy wyraźnie zelżały, rano w Sanoku było -2 stopnie C. I jakoś tak mniej więcej utrzymywała się ta temperatura, by zaskakująco w Ustrzykach Dolnych wskazać -14  stopni. W kierunku do Czarnej wyraźnie się ociepliło i potem, bliżej południa mieliśmy nawet 3 stopnie w plusie. Było to ciekawe zjawisko  inwersji termicznej. Mieszkańcom Ustrzyk Dolnych współczułam tego bieguna zimna.



Cerkwisko w Lipu znajduje się niemal naprzeciwko kościółka. Udało się, między pozbawionymi liści drzewami, dostrzec mur dzwonnicy - latem będzie trudniej
 
Po cerkwi w Lipu zachowało się niewiele. Ponoć była bliźniaczo podobna do tej w Bystrem.

Tu pod śniegiem prawdopodobnie kryją się zarysy podmurówki cerkwi
 
Spłonęła jednak doszczętnie w nocy z 17 na 18 maja 1981 r. Dziś spod śniegu można było zobaczyć nagrobki  cmentarne, murowaną dzwonnicę, domyślić się gdzie był zarys podmurówki.





W 15687 r. król Zygmunt August ufundował w Lipu cerkiew p.w. Soboru Matki Bożej. Świątynię zbudowano w 1600 r. Ikonostas ponoć miał tylko dwoje drzwi: carskie i diakońskie. Ostatnią cerkiew w tym miejscu wzniesiono w 1900 r. Z poprzedniej cerkwi przeniesiono ikonostas, który rozmontowany zawisł na ścianach. Natomiast nowy ikonostas był zmontowany z dwóch pochodzących z XVII w. Cerkiew po 1951 r. została opuszczona i zdewastowana - wyposażenie rozkradziono. Od 1976 r. użytkowano ją jako kościół filialny rzymskokatolicki.



W sanockim Muzeum Historycznym znajduje się pięć siedemnastowiecznych  ikon pochodzących z Lipia: Sąd Ostateczny, Męka Pańska, Michał Archanioł, Ofiarowanie Chrystusa, Trzech Ojców Kościoła.
Dzwonnica jest murowana,parawanowa, dwukondygnacyjna. Mieściła  trzy dzwony. Jeden dziewiętnastowieczny znajduje się obecnie w cerkwi w Chotyńcu.



O innych cerkiewkach kolejnym razem.

Wspomnę jedynie, że w drodze powrotnej wstąpiliśmy w Uhercach Mineralnych do sklepu firmowego browaru UrsaMaior. Nie jestem piwoszem, ale całe przedsięwzięcie jest arcyciekawe. Browar powstał bardzo szybko - nie pamiętałam go w tym miejscu z tamtego roku. Ponoć funkcjonuje od jesieni. Sklep klimatyczny: poza piwem mającym nazwy zaskakujące np.: "Śnieg z Połoniny", "Deszcz w Cisnej", "URSA z Połoniny" oferuje rękodzieło: jakieś filcowanki, ozdoby z ceramiki itp., gadżety, ale i książki związane z regionem oraz np. bieszczadzki miód. Można browar zwiedzać oglądając proces produkcji i uczestniczyć w degustacjach. Sądzę, że może to być ciekawa propozycja dla turystów.
Piwa nie piłam, ale mąż stwierdził, że dobre, o ciekawym smaku. Dzisiaj podobno ważono tam piwo zbliżone smakiem do  Guinnessa (browar Guinnessa zwiedzaliśmy kiedyś podczas wycieczki do Irlandii; ja zwyczajowo piwa nie piłam, za to mąż skorzystał, bo w ramach zwiedzania była degustacja).

Źródło
1.Stanisław Kryciński: Cerkwie w Bieszczadach. Oficyna Wydawnicza "Rewasz". Pruszków 2005.

wtorek, 28 stycznia 2014

Śnieżna zima

nie sprzyja wędrówkom nieprzetartymi szlakami. Toteż z konieczności chodzimy z psami nad San. Tam psiarze i spacerujący wydeptali ścieżki. Naszym psom nudzi się, kiedy kilka razy pod rząd chodzą w to samo miejsce. Jednak nie bardzo mam ochotę wędrować po śniegu bezdrożami - muszą trochę poczekać, aż pogoda ustabilizuje się. Tymczasem kilka fotografii z ostatniego spaceru:




Jak widać śnieg dla małej Toli jest dość głęboki, jednak psina dzielnie walczy z przeciwnościami aury.
Mróz trzyma: w nocy jest ponad -10 stopni; najtrudniejsze są ranki, kiedy trzeba walczyć z zamarzniętym samochodem i jechać po nieprzetartych szosach. Dopiero przed południem drogi wyglądają jako tako. Oj nie lubię takiej zimy.
San powoli zamarza - szczególnie przy brzegach i tam, gdzie jest płyciej:


Denerwuję się taką pogodą, szczególnie opadami śniegu, gdyż wówczas toczę się do pracy kiepsko odśnieżoną drogą, z duszą na ramieniu, by jakoś dojechać i wrócić.
A zięć z zadowoleniem zabrał komplet z czapą i stwierdził, że po powrocie zaraz go ubierze. Dziękuję więc za miłe komentarze.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails