Obserwatorzy

sobota, 6 października 2012

Kiri 8 i 9

Dalej robię chusty.
Jeszcze jedna w kolorze miętowym  (już została podarowana):

 Druty 4 mm KP; włóczka Alize Cotton Gold 55% bawełna, 45% akryl;
zużycie 110 g
 

oraz w barwach jesieni:

Druty 4,5 mm KP; włóczka niewiadomego składu (na pewno z zawartością wiskozy); zużycie 120 g

czwartek, 4 października 2012

Tarnica w jesieni czyli...

jakie kolory włóczki mogą oddać barwy jesiennych lasów bieszczadzkich?  Czy można tak pofarbować wełnę?


 

Trafiła mi się jesienna wycieczka na Tarnicę - jakże od czerwca zmieniły się kolory! Po kilku dniach deszczu, który wczoraj zamienił się w ścianę wody, wydawało się, że ta wyprawa do skutku nie dojdzie. Dzień dzisiejszy wstał z nadzieją, że jednak uda się wyjść w góry. Prognozy zapowiadały, że właśnie od czwartku nastąpi poprawa aury. Mgły snuły się świtem leniwie, słońce zaglądało miejscami i rozświetlało wilgotne powietrze. Późny ranek nie rozczarował, a słoneczna pogoda utrzymała się przez cały dzień.


Hucuły na łąkach Wołosatego
 
Wchodzilismy od strony Wołosatego, by później zejść Szerokim Wierchem do Ustrzyk Górnych.







 Widok na Krzemień
 

 Potwierdzenie, że  byłam...
 

W oddali Pikuj
 



I jeszcze zagroda Żubrów w Mucznem
 
Zagroda położona jest przy trasie Stuposiany-Muczne, nad potokiem Czerwonym, w uroczysku Krutyjówka. Czynna jest w godzinach od 9-19. Jej zwiedzanie jest bezpłatne.


wtorek, 2 października 2012

Cardigan "Kamienna plecionka" - przybliżenie

Jeszcze w sierpniu, o tu pokazywałam seterk bawełniany, jaki zrobiłam dla córki. Obiecałam zdjęcia na modelce - córka sweter już dawno zabrała, a ja dopiero dziś je pokazuję.


Sweter, jak już wspominałam, został zrobiony z "Virginii" podwójną nitką, na drutach 4 mm KP. Jest wykonany całkowicie bezszwowo, rękawy ma dorabiane od góry. Zdecydowałam się na taką technikę wykonania, gdyż irytuje mnie, kiedy trzeba zszywać dzianinę bawełnianą (denerwują mnie grubsze szwy).



Wzór plecionki pojawia się na przodach i tyle swetra, rękawy są gładkie. Ten mały sweterek posiada również kieszonki, mające raczej przeznaczenie ozdobne (wykonane jednak zostały tak, że jeżeli zajdzie potrzeba, to bilet tramwajowy się w nich zmieści).

Detale
Dodam jeszcze, że należy pamietać o tym, że wzór plecionki zwęża dzianinę i zawsze trzeba dodać kilka oczek więcej na szerokość, aniżeli wynika to z obliczeń. Druga uwaga dotyczy tego, by dzianinę z bawełny robić dość  ściśle - wtedy się nie rozciągnie i nie zdefasonuje. Moje bawełniane bluzki i swetry nigdy się nie naciągają, bo robię je ciasno.

Wzór plecionki
 
Oczywiście, kto zechce wykonać podobny sweter, obliczenia musi dostosować do swego rozmiaru. Sweter ma klasyczny fason, więc właściwie nie ma tu po co podawać rozliczeń oczek i rzędów.

sobota, 29 września 2012

Kapliczki przydrożne. Kaplica w Balnicy

Mało widoczny kierunkowskaz przy drodze wskazuje, że gdzieś tam w dole stoi kapliczka. Zejść trzeba schodami:


jeszcze kładka przez potok i jest:



Przyciąga wzrok  pięknym kopulastym dachem, architekturą i materiałem (kamienie piaskowca), z którego została  zbudowana. Tę stojącą teraz w lesie, osamotnioną  kaplicę  pw. Zesłania Ducha Świętego przywróciło do życia  Stowarzyszenie "Magurycz" w latach 1998 -2005.

Po zakończeniu prac przez NFG Magurycz obiekt stał pusty. Wnęka ołtarzowa "wołała" o świętego, który mógłby wysłuchiwać próśb zaglądających tu turystów i leśników. Wreszcie jesienią 2007 roku RDLP w Krośnie ufundowała obraz Matki Bożej Opiekunki Lasu, autorstwa Zdzisława Pękalskiego, znanego bieszczadzkiego twórcy z Hoczwi.
Obraz - zamontowany w ołtarzowej wnęce - został poświęcony w dniu 23 października 2007 roku.
(http://www.twojebieszczady.pl/kapliczki/kapliczka_balnica.php)



Kaplica zbudowana została w II połowie XIX w. (wzmiankuje się o niej w 1879 r.)  przy źródle (uznanym później za cudowne), na gruncie kowala. Otoczona jest kamiennym murkiem. Kiedyś była kryta gontem i otynkowana, a źródełko zabezpieczone kutą, żeliwną kratą.  Ponoć woda ze źródła przywróciła wzrok, po obmycią nią twarzy i po jej napiciu się.


Przybywano więc do cudownego źródełka po cud, pobudowano kaplicę i odprawiano msze święte na Zielone Świątki. Ściągały do tego miejsca pielgrzymki wiernych, którzy cudowną wodę zabierali nawet do domu.



Po roku 1945 wysiedlono mieszkańców Balnicy, domy zniszczały. Dziś jedziemy malowniczą dolinką i tylko domyślać się możemy, że kiedyś rozłożyło się tu ludzkie osiedle. Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX w. wewnątrz kaplicy były tynki i freski, a dach nie przeciakał. Detonowanie w jej wnętrzu niewypałów doprowadziło do zniszczeń i ruiny.

Źródło:
http://www.twojebieszczady.pl/kapliczki/kapliczka_balnica.php
Tablica informacyjna przy kaplicy

czwartek, 27 września 2012

Nasze małe psiątko

już przestało tęsknić, zaakceptowało chyba swoją nową sytuację i nas. Szczególnie przepada za mężem. Zaczęło nieco więcej jeść, spodobała mu się jazda samochodem i pobyt w ogrodzie. Pięknie reaguje na swoje imię i przybiega na wołanie. Je już z miski, chociaż tęsknie patrzy na jedzących ludzi, którzy nie podtykają mu kąsków pod nos.Pracujemy nad załatwianiem się na zewnątrz i chodzeniem na  smyczy. Jedno i drugie idzie kiepsko. Piesk wędruje po polu pół godziny i nie ma ochoty się załatwiać, a po powrocie oczywiście  - tak.

 
Kupiłam szelki - najmniejsze jakie były i jeszcze je musiałam zmniejszać. Tola ubrana w uprząż zachowuje się jakby była w jarzmie. Na smyczy nie chce iść, siada i koniec. Musimy ją uczyć chodzenia na smyczy, bo podbiega do każdego przechodnia, może też nam nagle wybiec na ulicę.
W ogóle jest bardzo sympatycznym i wdzięcznym pieskiem, taka maskotka do przytulania.


Opracowała sobie też metodę koegzystencji z Ifką, która przestała ją atakować, jednak  np. kiedy biegnie nie zwraca uwagi, że coś (czyli Tola) znajduje się na trasie i taranuje. Piesiątko korzysta też ze swych małych gabarytów i wita mnie przełażąc pod spodem bramy, kiedy Ifunia musi czekać na jej otwarcie. Dzisiaj na własną łapę ruszyło za mężem w las i absolutnie nie chciało wrócić. Dzielnie też towarzyszyło mnie i Ifce w czasie szybkiej wędrówki po lesie. Potem było bardzo zmęczone.
No już jest nasze, pilnujemy, bo boimy się, by nam nie zginęło - gdyż swą maleńką posturą wzrusza niejedno serce.

*   *   *
Ostatnie dni ciepła:

Dzisiejszy zbiór
 
Zakwitły "marcinki"
 

"Czerwone korale"

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails