Obserwatorzy

czwartek, 17 listopada 2011

Powtórka

Rok temu zrobiłam dla Matyldy sweter , który stał się jej ulubionym. Dziecię jednak od zeszłego roku schudło i praktycznie sweter stał się za duży i nie nadawał się do noszenia. Córka zapragnęła, by go przerobić. Nie chciało mi się okrutnie. Pruć i robić drugi raz to samo... Wolałabym zrobić następny z nowej włóczki. Córka jednak uparcie trwała na swym stanowisku. Chodziło właśnie o ten kolor włóczki. Nie było wyjścia, sprułam, wyprałam włóczkę i zrobiłam drugi raz:

Druty 7 mm; włóczka "Gipsy" Kartopu, 50% akryl, 50% wełna; 100 m/100 g;  zużycie  800g


Sweter jest mniejszy, dzięki temu mogłam zrobić  zapinany kołnierz tworzący golf. Zmieniłam też plisę, zrobiłam ją wzorem francuskim i od razu ze swetrem, żeby  swobodnie regulować długość. Przyszywana plisa to ogranicza. I chociaż jest to rozbieżność (jeżeli chodzi o oryginał, gdzie plisa robiona jest ściągaczem 2/2) - nie stanowi to żadnego problemu.

Tak wyglądała zeszłoroczna "Frida":


A tak wygląda obecnie:

wtorek, 15 listopada 2011

Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Sanoczku

Mijam ją codziennie, kiedy jadę do pracy i jakoś nigdy nie miałam czasu, by zatrzymać się i zrobić zdjęcia. Kiedysiejsze ranne, niskojesienne słońce zmusiło mnie wreszcie do zatrzymania samochodu. Zrobiłam szybkie fotki z drugiej strony szosy:


Kapliczka dość stara, zbudowana z kamienia, ukrytego pod wapnem, którym budowlę pobielono. Widać, że  ktoś po swojemu o nią dba . Upływający czas spowodował, że kapliczka  jakoś tak dziwnie zawisła na niewielkiej skarpie usypanej nad asfaltową drogą.


I zbliżenie:

Stary, nadszarpnięty zębem czasu, daszek blaszany

niedziela, 13 listopada 2011

Córka była

Przyjechała dosłownie na dobę, bo pracowała nawet w święto 11 listopada. Zabrała  berety (pokazywałam je wcześniej), dwie pary rękawiczek i czapkę, którą "gorącą" jeszcze zdjęłam drutów dosłownie ze dwie godziny przed wyjazdem:

Czapka w warkocze z pomponem została zrobiona ze 100% wełny. Fason miał być właśnie taki .W przyszłości zostanie zrobiony do kompletu komin i rękawiczki. Zdjęcia robione na chybcika na balkonie - pogoda dzisiaj kiepska: pochmurno  i ciemnawo; nie sprzyjała robieniu zdjęć.


Rękawiczki także zupełnie zwykłe:


Mają tworzyć komplet kolorystyczny z czarnym i  popielatym beretem.


Żeby mi się nie nudziło, w popielatych kciuk zrobiłam sposobem klinowym, a w czarnych - tradycyjnym.
Córka wyjechała  także w przerobionym beżowym swetrze - ale o tym innym razem.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Szalona, złota

Prawdziwie szalona w tym roku, bo ciepła i sucha niezwykle. Daje się obserwować spokojne przebarwianie się kolorów  listowia, no i jeszcze  rozpaczliwe próby kwitnięcia niektórych kwiatków. Popołudniowe słońce ślizga się, rażąc oczy, a słoneczne refleksy kładą po łąkach i lasach. Kiedy więc przyjeżdżam z pracy, nie ma czasu na jakieś tam spożywanie  posiłku. Szybko się przebieram i jedziemy z Ifą "na pobieganie". Generalnie nie lubię listopada i grudnia, kiedy dzień skraca się tak znacząco, że czasu po pracy na normalny spacer w świetle dziennym  już nie starcza. Toteż korzystamy z tej ciepłej jesieni. Dziś jedna z wypraw.
Samochód zostawiam na parkingu policyjnym (tak policyjnym), bo duży i chyba daje gwarancję bezpieczeństwa. Przekładam do kieszeni aparat fotograficzny, telefon, kluczyk; krótką smycz  przywiązuję do paska spodni (psa trzeba  wziąć na smycz, kiedy niespodziewanie pojawi się inny spacerowicz). I hajda....
Wychodzimy nad stawy:


Kiedy maszerujemy wzdłuż brzegów daje się zauważyć zniszczenia dokonane przez bobry:


Potem wychodzimy na dróżkę z widokiem na łąki:



Po drodze mijamy sztuczne jeziorko, w którym woda tej jesieni zrobiła się szmaragdowa:


Z góry zakole Sanu:


Wracamy buczynowym zagajnikiem:


Ponoć to już ostatnie tak piękne dni...

sobota, 5 listopada 2011

Chusta Prism Shawl

Z włóczek melanżowych (chodzi mi o zdecydowany melanż, a nie łagodne przechodzenie kolorów) nie lubię chust robionych wzorem ażurowym - uważam, że wysiłek jest zbędny, gdyż ażur ginie w pstrokaciźnie kolorów. Kiedy więc przyszło mi zrobić chustę melanżową, wybrałam prosty wzór, w mej opinii dobrze nadający się do realizacji takiego projektu:

Druty 5 mm; włóczka "Limbo color", 100% wełny, 50 g/125 m; zużycie 200 g

Ten projekt to: Prism Shawl  - kombinacja  ściegu prawego, lewego i  najprostszego ażuru - rzędu  dziurek powtarzanych co jakiś czas. I dość zwykła ażurowa bordiura. Nie ukrywam, że bezpośrednia inspiracją była chusta, którą widziałam na blogu Knitted Bliss.



Chusta wyszła duża i ciepła. Faktycznie ma szalony kolor szafirowy - jednak nie aż tak jaskrawy, jak na zdjęciach. Szafir beretu też jest łagodniejszy.


Chusta jest łatwa i szybka  w wykonaniu, wzór darmowy na Ravelry. Polecam szczególnie, kiedy mamy do wyrobienia resztki włoczek, nie tylko melanżowych (można je bowiem  zestawiać  robiąc pasy z różnych zestawów kolorystycznych).

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails