Obserwatorzy

niedziela, 18 grudnia 2016

Zima

dla wszystkich tęskniących za śniegiem i mrozem. U nas mróz - kilka dni pod rząd w nocy w okolicach: -10; dzisiaj już teraz (18.30): -4. Zima tęga.
Zdjęcia z wczorajszego spaceru po lesie i polach.




 








sobota, 17 grudnia 2016

Nowe czapki

Zimno. Wypadało coś nowego zrobić na drutach. Powstały dwie czapki z bardzo kolorowych włóczek:


Ta przeznaczona została dla córki:


Sobie zrobiłam z takiej melanżowej kolorowej wełenki:


Zostało mi jeszcze jakieś 120g - nie wiem czy zrobię jakiś komin (za mało), czy szaliczek  - dodam jakąś drugą nitkę.
Rano pojechaliśmy do Zagórza, do chałupy. Zdjęcia czapek dość ciemne, bo słońce jeszcze nie wyszło i cała posesja była mocno zacieniona. Śniegu dużo, biało, zimno.
Wróciliśmy szybko po spacerze z psami i ruszyłam do robienia uszek z grzybami oraz pierogów z kapustą i ziemniaczanych. Uszek wyszło jakieś 150, pierogów nie mniej. Teraz systematycznie je zamrażam układając luzem na tackach. Czekam aż zamarzną, a potem wkładam do woreczków. Będzie zapas na kolację wigilijną i święta.

piątek, 16 grudnia 2016

Przydasie

Któregoś dnia przyszła do mnie niewielka przesyłka - od mojej koleżanki Renaty. Renia pragnąc mi umilić nieciekawą jesień, przysłała mi przydasie  do wykonywania kart świątecznych. Sama, jak pisze, w ostatnich latach wykonała takich kart około tysiąca. Jest to też zachęta ze strony Reni żebym zaczęła działać w innych dziedzinach, niż druty i szydełko. Zapewne popróbuję, gdyż jest to coś nowego i dotąd nieznajomego dla mnie. Na razie pokażę na blogu: to co otrzymałam:


 Była też karta już z życzeniami świątecznymi i dodatkowa pusta - do wykorzystania:


 
Reniu - dziękuję bardzo.

sobota, 10 grudnia 2016

Wędzimy

Czas do świąt już pędzi. Tradycyjnie postanowiliśmy zrobić trochę własnej wędzonej szynki. Tym razem udało mi się kupić mięso w cenach promocyjnych. Po peklowaniu zaplanowaliśmy wędzenie na dzisiaj - bo sobota i wolny dzień. Pogoda nawet sprzyjała, deszcz zaczął padać, kiedy już wyjeżdżaliśmy. Chałupa wyziębiona, w ogrodzie śnieg, którego specjalnie nie ruszyła nieco plusowa temperatura. Mąż szybko rozpalił  pod beczką-wędzarnią.


Ja zapaliłam pod piecem w chałupie. Jeszcze odśnieżyliśmy ścieżki i zajęliśmy się pilnowaniem ognia (pod beczką i w chałupie). U nas - przyznać trzeba - zima jak się patrzy. Rośliny przykryte śnieżnymi czapami, które trudno usunąć, na dachu również sporo śniegu, w ogrodzie do połowy łydki.




Zimno. Nie było mrozu, ale takie około zerowe, wilgotne zimno dawało się porządnie we znaki. Szczególnie dokuczały stopy - nie pomogły ocieplane buty i grube wełniane skarpety. Przemarzłam okrutnie...


Psy po zaliczonym spacerze naszczekiwały zniecierpliwione: "Dlaczego nie pakujecie się i nie idziecie do auta? Wszystko już było - spacer, porcja rosołowa. Wracamy!"
Niestety szczekanie nie pomogło i w końcu zrezygnowane ułożyły się w chałupie na chodniku. Kiedy już daliśmy hasło do odwrotu, pierwsze biegły do samochodu. Widać dzisiejsza  aura nie sprzyjała spacerom.
Tylko kilka zdjęć zrobionych komórką - zapomniałam włożyć aparat fotograficzny do torebki.

wtorek, 6 grudnia 2016

Kocyk dla Antosia

Urodził się chłopczyk w naszej rodzinie - 2 grudnia. Piękny i zdrowy.  Radość ogromna. Ciotka czekając na narodziny zrobiła kocyk  - szydełkowy.

Szydełko 3.5 mm; włóczka 100% akryl, 500m/100 g; zużycie: 200 g;
rozmiar 90 x 90 cm


Podejść miałam kilka (kocyk miał być zrobiony na drutach, ale jakoś nie wyszło) i w końcu zrobiłam szydełkiem (dość szybko poszło). Żeby przełamać niebieskość - wprowadziłam kolor biały i zielony. Inspiracją był kocyk widziany  na blogu Motylka.



Pozostaje mieć nadzieję, że kocyk spodoba się mamie Antosia i samemu Antosiowi.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails