Obserwatorzy

piątek, 22 maja 2015

Majowo - deszczowo

Miały być słoneczne zdjęcia kwitnących roślin w ogrodzie. Są rośliny w deszczu i mokra zieleń traw łąkowych.







Dzisiaj niestety wędrowanie w "angielskiej mżawce", po błocie i w kaloszach - tempo więc znacznie słabsze, niż zwykle.



Nogi ślizgały się po nierównościach terenu. Ifka wybłocona po brzuch, a Tolka mokrutka od czubka noska - po ogonek. Oczywiście psom nie przeszkadzał deszcz, ani chłód.







Ponoć jeszcze jutro deszczowo, a potem poprawa pogody na kilka dni. Nie rozpieszcza nas ciepłem ta wiosna...

poniedziałek, 18 maja 2015

Ostatnio mało chodzę

z kijami. Każdą wolną chwilę pochłania ogród, więc poza pracą w ogrodzie kończy się zwykle na treningu w domu. Dzisiaj jednak musiałam pójść. Po pierwsze chciałam wypróbować w praktyce aplikację Endomondo podczas chodzenia i sprawdzić ile zwyczajowo pokonuję kilometrów na czołgowisku. Nie pojechaliśmy na działkę, bo miałam sprawy do załatwienia po pracy, potem szybki posiłek i razem z psami w samochód. A i pogoda dopisała - cudowne słońce rozlało się po soczystej majowej zieleni. Psy bardzo się cieszyły - Ifa urządzała moczenie w stawie...




Poszłam starą trasą (czasem ją nieco urozmaicam): od policji, nad stawami, czołgowiskiem, do strumienia na ul. Gajowej i powrót. Razem 5,8 km. Trasa pięknie się wyrysowała, aplikacja policzyła czas przejścia, prędkość, spalone kalorie.




Kiedy odrobię się z pracami ogrodowymi zwiększę aktywność w chodzeniu - zresztą lubię to bardzo. Gdyby nie konieczność pracy zawodowej gnałabym po polach, łąkach i lasach codziennie. A tak czasu na wszystko brakuje. Dziś kilka zdjęć, niestety baterie dość szybko padły, więc zdjęć nie ma za wiele.

 Kwitną głogi - pachną
 

Jutro też ma być pięknie - wybieramy się na działkę i nie wiem czy zdążę gdzieś pomaszerować, bo prace ogrodowe w toku.

piątek, 15 maja 2015

Bolerko dla dziewczynki

Wanda wyrosła już z bolerek, które zrobiłam jej w zeszłym roku. Wprawdzie wiosna nas nie rozpieszcza, wygląda, że lato też będzie nie najcieplejsze, dziewczynce jednak bolerka do sukieneczek jak najbardziej się przydadzą. Dziś pierwsze, z długimi rękawami. Zakładałam, że będzie to taki skrócony sweterek (do pasa).

Druty 3,25 mm, włóczka: bawełna 100% (z zapasów); zużycie około 80 g
 
Technika wykonania, jak poprzednich - od góry. Bolerko zapinane na trzy guziki. Robótka szybka i łatwa.



Zbliżenie

wtorek, 12 maja 2015

W Pieniny

wybrałyśmy się z córką w sobotę podczas majowego weekendu. Rankiem już w Krakowie siąpił deszczyk. Z góry wiadomo było, że zaplanowana wycieczka nie będzie satysfakcjonowała krajobrazowo... Hmm - skoro zostało postanowione - ruszyłyśmy. Dojechaliśmy do Krościenka, by tam zostawić panów (tatę Wandzi i dziadka) z małą Wandzią; a same hajda w góry. Padało. No i padało. Im wyżej jakby mniej, ale za to mgły było coraz więcej i zimno. Zmarzłam w ręce (nie zabrałam rękawiczek i czapki).

Widok na Krościenko
 
Najpierw podeszłyśmy niebieskim szlakiem do ruin zamku Pieniny:






Mgła uniemożliwiała zrobienie sensownych zdjęć, ale taką salamandrę na trasie zobaczyłyśmy:

Kolejny punkt, to Trzy Korony (982m n.p.m.) - najwyższy szczyt Pienin Środkowych:


Stąd podejście na platformę widokową na Okrąglicy. Zgodnie z przewidywaniami - widoków zero. Pamiętam, że kiedy byłam tam dobrych kilka lat temu - widoki były cudowne. A tu nic, mgła jak mleko. Tylko jakieś skałki wyłaniały się z tej bieli...

 




Zeszłyśmy do Przełęczy Szopka (779 m n.p.m.):




A stamtąd zdecydowałyśmy się dojść do schroniska Trzy Korony. Niżej zrobiło się nieco cieplej i w końcu można było zobaczyć jakieś widoki.




 
Schronisko Trzy Korony:
 
 
 
I widoczki z tarasu:
 

 
Potem najpierw zielonym i znów niebieskim szlakiem powróciłyśmy do Krościenka.  Wyliczyłam, że zrobiłyśmy około 15 km, które poczułam w nogach dopiero następnego dnia. Nic to, że widoków nie było - jest to powód, by tam znów kiedyś powrócić. 

niedziela, 10 maja 2015

Jestem w nieustannym niedoczasie

oczywiście nie w znaczeniu szachowym, ale życiowym. Nawarstwiają się obowiązki i zawsze  jest coś pilniejszego do zrobienia. A więc praca zawodowa, praca w ogrodzie, gdzie jak zawsze jestem nieodrobiona, w domu coś trzeba zrobić (zgotować, wyprać, wyprasować itd.), pilnować swoich treningów i w końcu brakuje czasu na blogowanie.




Gdzieś skasowały się zdjęcia zrobione w ogrodzie wczoraj, kiedy  jeszcze świeciło słońce, nie ma fotek bolerka zrobionego dla Wandzi. Brakło czasu na opracowanie zdjęć z wycieczki w Pieniny... Wczoraj zamierzałam przygotować post o wycieczce- skończyło się zapoznawaniem z aplikacją Endomondo - wprawdzie nie biegam, ale jest dla mnie przydatna, jeżeli chodzi o treningi fitness i chodzenie.  Dlatego dziś tylko starsze zdjęcia wiosenne i nasze pieski:

 

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails