szydełkowe, które prezentuję dzisiaj, to nic nowego. Zrobiłam je wypróbowanym wzorem jodełkowym. Wiosna tuż, tuż - w czapach za gorąco, bez nakrycia głowy za zimno, wobec tego mamy idealną porę na berety.
Taki beret robi się błyskawicznie - jeden wieczór i ma się nowe nakrycie głowy.
Można wykorzystac resztki włóczek (grubość 400 - 500 m/100g). Oczywiście na ten beret nie wychodzi 100 g, tylko (w zależności od nitki) 50-60 g. Te berety powstały: popielaty z "Kocurka", w kolorze wielbładzim z jakiejś resztki akrylu, biały/ekri z włóczki skarpetkowej (25% poliester, 75% wełna). Używałam szydełka Tulip 2,1 mm.
Obserwatorzy
środa, 13 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Rustykalne chusty
Pragnę dzisiaj pokazać chusty rustykalne, które mam i oczywiście noszę zamiennie z chustami dzianinowymi. Właściwie wszystkie te chusty dostałam od mamy. Niektóre mają już bardzo dużo lat (20 - 30). Ale jak widać na zdjęciach zachowały się znakomicie. Są to w większości chusty wełniane.
Ta jest jedną z najstarszych - dostałam ją jeszcze wtedy, kiedy studiowałam. Z czasów studiów mam jeszcze jedną czarną, którą teraz używa Matylda. Kilka lat temu dorobiłam tej chuście frędzle:
Jest prawie jak nowa; wczoraj wzbogaciłąm ją o frędzle:
Ta piękna, wielka, bordowa chusta ma około 25 lat. Rozmiar to kwadrat 1,5 m/1,5 m, a więc jest olbrzymia. Kiedyś bardzo wiele ją nosiłam, zarzucając na kurtki i płaszcze:
A tę czarną (kwadrat 92 cm/92 cm) ze swych przepastnych szaf wyciągnęła mama jakieś dwa lata temu i podarowała Matyldzie. Frędzle zaczęłam w tamtym roku (zrobiłam dwa boki i potem "pary" zabrakło) - dokończyłam w tym tygodniu. Wiązanie, bagatelka, "siatki" z trzech oczek - to praca, która zajęła mi 6 godzin. Jednak z frędzlami chusta znacznie zyskuje.
Tę we wzory tureckie (rozmiar 118 cm/118 cm) dostałam w tym roku. Jest na swój sposób równie piękna:
Zastanawiam się czy jej też dowiązać frędzle?
A te niewielką (również wzór turecki), bardzo lubię i noszę najczęściej pod kurtkę czy płaszcz:
Ma też ze 20 lat. Kilka lat temu dowiązałam jej frędzle i zyskała na wyglądzie.
Mam jeszcze jedną chustkę wełnianą po babci (ma pewnie ze 40 lat; babcia nie żyje już 20) - najczęściej noszę ją do skórzanych kurtek (kolor rudawy, wzór nierustykalny). Ma dla mnie szczególne, sentymentalne znaczenie.
Oczywiście wiem, że znów nie każdemu się takie chusty spodobają. Ja takie lubię i noszę. A dla Czytelniczek niech będą ciekawostką. Uważam, że z powodzeniem można łączyć tego typu chusty i ze skórzaną kurtką, i dżinasami.
Ta jest jedną z najstarszych - dostałam ją jeszcze wtedy, kiedy studiowałam. Z czasów studiów mam jeszcze jedną czarną, którą teraz używa Matylda. Kilka lat temu dorobiłam tej chuście frędzle:
A tej chusty prawie nie używałam do tej pory:
Jest prawie jak nowa; wczoraj wzbogaciłąm ją o frędzle:
Ta piękna, wielka, bordowa chusta ma około 25 lat. Rozmiar to kwadrat 1,5 m/1,5 m, a więc jest olbrzymia. Kiedyś bardzo wiele ją nosiłam, zarzucając na kurtki i płaszcze:
A tę czarną (kwadrat 92 cm/92 cm) ze swych przepastnych szaf wyciągnęła mama jakieś dwa lata temu i podarowała Matyldzie. Frędzle zaczęłam w tamtym roku (zrobiłam dwa boki i potem "pary" zabrakło) - dokończyłam w tym tygodniu. Wiązanie, bagatelka, "siatki" z trzech oczek - to praca, która zajęła mi 6 godzin. Jednak z frędzlami chusta znacznie zyskuje.
Tę we wzory tureckie (rozmiar 118 cm/118 cm) dostałam w tym roku. Jest na swój sposób równie piękna:
Zastanawiam się czy jej też dowiązać frędzle?
A te niewielką (również wzór turecki), bardzo lubię i noszę najczęściej pod kurtkę czy płaszcz:
Ma też ze 20 lat. Kilka lat temu dowiązałam jej frędzle i zyskała na wyglądzie.
Mam jeszcze jedną chustkę wełnianą po babci (ma pewnie ze 40 lat; babcia nie żyje już 20) - najczęściej noszę ją do skórzanych kurtek (kolor rudawy, wzór nierustykalny). Ma dla mnie szczególne, sentymentalne znaczenie.
Oczywiście wiem, że znów nie każdemu się takie chusty spodobają. Ja takie lubię i noszę. A dla Czytelniczek niech będą ciekawostką. Uważam, że z powodzeniem można łączyć tego typu chusty i ze skórzaną kurtką, i dżinasami.
sobota, 9 marca 2013
Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Niebieszczanach - naprzeciwko dworu
Przyciaga wzrok oryginalną niebieskością, bo na taki kolor została pomalowana:
Niewątpliwie jest dość starą budowlą, krytą dwuspadowym, blaszanym daszkiem. W środuku figura Jana Nepomucena:
Niewątpliwie jest dość starą budowlą, krytą dwuspadowym, blaszanym daszkiem. W środuku figura Jana Nepomucena:
czwartek, 7 marca 2013
Ścierki kuchenne
Dziś zwykłe ścierki kuchenne - inaczej.
Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom będzie cisnęło się na usta pytanie: "a po co tak wydziwiać ze ścierkami?" Odpowiadam: dla urody ścierek i przyjemności ich używania i oglądania.
Zwykłe ścierki bawełniane i lniane obrobiłam wzdłuż krótszych boków niewielkimi koroneczkami wykonanymi szydełkiem. Koronki, poza pierwszym rzędem pólsłupków obrzucających kraj materiału, zwykle składają się 2-3 rzędów. Nie są zbyt ozdobne (takie miały być), a jednocześnie nieco te ścierki zmieniają. Wszystkim też zrobiłam szydełkowe wieszadełka z nici bawełnianych.
Dodam jeszcze, że takie niewielkie koroneczki to świetny sposób na wyrobienie resztek końcówek różnych kordonków. Korzystałam z wzorków własnego pomysłu i znalezionych w sieci.
Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom będzie cisnęło się na usta pytanie: "a po co tak wydziwiać ze ścierkami?" Odpowiadam: dla urody ścierek i przyjemności ich używania i oglądania.
Zwykłe ścierki bawełniane i lniane obrobiłam wzdłuż krótszych boków niewielkimi koroneczkami wykonanymi szydełkiem. Koronki, poza pierwszym rzędem pólsłupków obrzucających kraj materiału, zwykle składają się 2-3 rzędów. Nie są zbyt ozdobne (takie miały być), a jednocześnie nieco te ścierki zmieniają. Wszystkim też zrobiłam szydełkowe wieszadełka z nici bawełnianych.
Dodam jeszcze, że takie niewielkie koroneczki to świetny sposób na wyrobienie resztek końcówek różnych kordonków. Korzystałam z wzorków własnego pomysłu i znalezionych w sieci.
Koronka nr 1:
Koronka nr 2:
Koronka nr 3:
Koronka nr 4:

Koronka nr 5:
Koronka nr 6
wzór stąd
wtorek, 5 marca 2013
Przedwiośnie
chyba już jest. Śniegi zeszły (acz nie wszędzie, bo w naszym ogrodzie w Zagórzu nadal leży zmrożona skorupa), jednak w polach niemal sucho. Dzisiejsze ostre słońce pobudziło psy do aktywności. Były więc gonitwy, tropienie, wyżle stójki, kąpiele w bagnisku i potoku oraz kopanie pod mrówczymi kopcami. Istne szaleństwo. Po powrocie do domu, zanim postawiłam przed psami pełną michę, zmyłam z łap i podbrzusza błocko, glinę i muł. Zwierzaki pojadły, a teraz odsypiają.
Takie słońce dzisiaj było:
Błękit nieba niemal raził w oczy:
Stójka:
Gonitwa:
Kopanie:
W glinie nie tylko łapy i nos, ale i łepek oraz oczy:
Takie słońce dzisiaj było:
Błękit nieba niemal raził w oczy:
Stójka:
Gonitwa:
Kopanie:
W glinie nie tylko łapy i nos, ale i łepek oraz oczy:
Subskrybuj:
Posty (Atom)












