Obserwatorzy

niedziela, 24 lipca 2011

Cerkiew w Łopience – drugie życie

Dotarliśmy  tam wprawdzie dość szeroką, ale błotnistą drogą leśną, przy której licznie biją  źródełka - trzy kilometry od parkingu, gdzie widnieje zakaz wjazdu ignorowany przez niektórych zajeżdżających z fasonem samochodem pod cerkiew.  Po drodze można  spotkać piece przygotowane do wypalania  węgla drzewnego. Turyści idą licznie, dla niektórych (i dla nas) celem jest tylko  cerkiewka, inni  nie zatrzymując się dłużej, podążają dalej szlakiem na Łopiennik.
Ci którzy przyszli tu docelowo czytają tablicę informacyjną, robią zdjęcia, przysiadają na ławeczce przed cerkwią…

Pierwsze spojrzenie na cerkiewkę, jeszcze z drogi, zbudowaną z nieobrobionego  kamienia (jest to jedyny tego typu obiekt w Bieszczadach)


Przed cerkiewnym placem  widzimy jeszcze dwie budowle: odtworzoną drewnianą dzwonnicę:



oraz  odbudowaną kamienną kaplicę grobową:

Kaplica grobowa zbudowana na w drugiej połowie  XIX w. - odbudowana w latach 1993-1997 z inicjatywy Akademickiego Klubu Turystycznego przy SGGW w Warszawie przy udziale Komisji Cerkiewnej Towarzystwa opieki nad Zabytkami i Karpackiego Towarzystwa Turystycznego

Przed kaplicą  przysiadła pani sprzedającą  karty – cegiełki  na odbudowę cerkiewki. 


Dalej na polanie  konie i  dwóch mężczyzn. Jak się okazuje, jednym z nich jest Zbigniew Kaszuba, a  pani sprzedająca cegiełki to jego żona. Kim są?
Zapewne, gdyby nie pan Kaszuba, dziś tak licznie  turyści nie wędrowaliby dolinką Łopienki, by oglądać cerkiew. A zaczęło się blisko 20 lat temu, bo już tyle lat życia pan Kaszuba poświecił temu miejscu i odbudowie cerkwi.




Dziś już nie ma wsi  pod nazwą Łopienka położonej nad dopływem Solinki na zboczach Korbani, Jam i Łopiennika,  założonej około 1543 roku na prawie wołoskim, w dobrach Balów z Hoczwi. Łopienka do 1770 roku należała do Balów, jednak po śmierci  Salomei Karsznickiej, Łopienkę  sprzedał jej syn - Piotr Karsznicki. Potem wieś przechodziła z " rąk do rąk": jej właścicielami byli m.in. Strzeleccy, a początkiem XX w.  przeszła w ręce rodziny Wichańskich i tak zostało do 1939 roku. Po drugiej wojnie światowej Łopienka podzieliła losy innych bieszczadzkich wiosek. W 1946 r. mieszkańcy zostali wysiedleni do ZSRR, a rok później pozostałych, w ramach tzw. „Akcji Wisła”, przesiedlono na Zimie Odzyskane.





Wieś znana była z tego, iż podobno ukazała się tu Matka Boska pod postacią ikony. Ikonę umieszczono w kapliczce,  potem w cerkwi. A cerkiew w Łopience powstała w 1757 roku, fundatorami była rodzina Strzeleckich (ówcześni właściciele wsi). Patronką świątyni została święta Paraskewia - grecka męczennica, opiekunka młodych dziewcząt i ogniska domowego. Z czasem  Łopienka stała się słynnym ośrodkiem kultu maryjnego.
Cudowny obraz przyciągał do Łopienki, niewielkiej wsi, (która liczyła w 1921 roku łącznie 303 mieszkańców, w tym 289 grekokatolików , 6 rzymskokatolików i 8 wyznania mojżeszowego), rzesze wiernych, nawet z bardzo odległych stron. Swego czasu, a właściwie od XVIII wieku do momentu wysiedleń Łopienka była najbardziej znanym sanktuarium kultu maryjnego w Zachodnich Bieszczadach. Na odpust 13 lipca (Wniebowstąpienie Najświętszej Marii Panny), jeszcze w XIX wieku przychodziło kilkanaście tysięcy wiernych - nie tylko Rusinów, ale też mieszkańców stoków Karpat, Pogórzanie zza Wisłoki, a nawet Górale śląscy spod Andrychowa. By rozłożyć swe kramy z różnymi towarami, przyjeżdżali tu nawet Żydzi z odległego przecież Krakowa. W 1943 roku odbył się tu ostatni odpust. (Agnieszka Paluch)



Po 1947 roku przestała istnieć wieś, a cerkiew popadała w ruinę. Rozebrano dach i skradziono blachę. Mury pozbawione ochrony niszczały. Cudowny obraz został  przeniesiony do Polańczyka i jest tam do dzisiaj (w odbudowanej cerkwi znajduje się jego  kopia). Kiedy w latach sześćdziesiątych  ubiegłego wieku trafił tu Olgierd Łotoczko (konserwator zabytków w powiecie bieszczadzkim) trzeba było podejmować szybkie decyzje, by uratować tak unikatowy  obiekt. Łotoczko został zwolniony ze stanowiska, ale nie przestał być orędownikiem odbudowy cerkiewki. W 1972 r. udało mu się  wzmocnić koronę murów cerkwi betonową opaską. Niestety zginął w 1976 r. w czasie wyprawy w Hindukusz Afgański, dlatego prace renowacyjne  zostały zatrzymane.

Zdjęcie ze strony: http://karpaccy.pl/lopienka/

W 1983 r.  do Łopienki zawędrował  kolejny pasjonat - Zbigniew Kaszuba i dzięki niemu rozpoczyna się  kolejny etap odbudowy obiektu.
W 1990 r. Społeczna Komisja Opieki nad Zabytkami Sztuki Cerkiewnej, dzięki staraniom Zbyszka Kaszuby uzyskuje pozwolenie na rekonstrukcję cerkwi. Rozpoczyna się remont. Jest on prowadzony systemem gospodarczym i wiele prac wykonywanych jest społecznie. Zostały wzmocnione mury, postawiony i pokryty blachą dach, wstawione drzwi i okna, a wewnątrz wylana betonowa posadzka i położona podsufitka. Prace były finansowane z dotacji Ministerstwa Kultury i Sztuki, która w 1995 r. została wstrzymana, a prace przerwane. Do zakończenia remontu pozostało tynkowanie cerkwi, rekonstrukcja chóru i wykonanie kamiennej posadzki. (http://karpaccy.pl/lopienka/) 


Latem tego roku (2003 r. - przyp. mój) otynkowano cerkiew w Łopience. Tak najkrócej można by opisać to, co się wydarzyło. I pewnie dla wielu osób taka informacja będzie wystarczająca, ale tym, którzy chcieliby rozszyfrować, co może się kryć pod takim stwierdzeniem, i dowiedzieć się, jak do tego doszło, dedykuję poniższy tekst. Dokładnie dziesięć lat temu w 1993 r. na zrekonstruowanej rok wcześniej więźbie dachowej cerkwi w Łopience została położona blacha. (…)   - czytać dalej: http://karpaccy.pl/znowu-o-lopience-plaj-27/

 Piec do wypalania węgla drzewnego


Pan Kaszuba jest człowiekiem niezwykle skromnym, chętnie porozmawiał z moim bratem, który jest przewodnikiem tatrzańskim i zbierał  materiały do artykułu o łopieńskiej cerkwi. Nie zgodził się jednak na   zrobienie mu  zdjęcia. Do fotografii  pozowała jego małżonka.

Literatura
  1. „Łopienka”. http://www.twojebieszczady.pl/lopienka.php
  2. http://www.franciszkanie.pl/news.php?id=4194
  3. Agnieszka Paluch:”Zapomniana Łopienka. http://region.halicz.pl/aga/lopienka.html
  4. „Łopienka jest takie miejsce”: http://karpaccy.pl/lopienka/
  5. Z.K.: „Znowu o Łopience”. http://karpaccy.pl/znowu-o-lopience-plaj-27/

piątek, 22 lipca 2011

Wyróżnienie

od Anabell chętnie i z przyjemnością przyjęte. Dziękuję. A co? Lubię wyróżnienia (na starość)... Pewnie jakieś młodzieńcze kompleksy niedowartościowania ze mnie wychodzą.

Przy okazji; naszła mnie taka oto  garść refleksji na  temat wyróżnień. Swego czasu na wielu blogach pojawiły się znaczki, których treść jednoznacznie informowała, że  blogerki nie życzą sobie wyróżnień. I dobrze, może nie chciało im się kolekcjonować znaczków, może nie chciało im się wyszukiwać kolejnych dziesięciu... Może uznały, że zabawa głupia jest. Faktyczne był moment, że doszło do absurdu, kiedy  przyznawano wyróżnienia gromadząc je całymi blokami, co faktycznie było już idiotyzmem. Potem  to już ta euforia wyróżnieniowa nieco opadła i od tylko czasu do czasu jakieś wyróżnionko przemknie bokiem.
A to dzisiejsze  jest też trudne, bo aby je posłać dalej, trzeba spełnić kilka warunków - m.in. wysłać aż do 16 blogów - warunek trudny i czasochłonny...
No dobra:  jeżeli którejś z pań nie pasuje  wyróżnienie, które jej wręczam i nie chce się bawić -  niech go nie bierze. Bo nic mnie tak nie irytuje jak, informacja w stylu: "dostałam, dziękuję, ale nie wymienię blogów, którym przyznaję, bo (i tu następuje najlepsza wymówka), wszystkie są znakomite, wszystkie jednakowo cenię" itd, itd. Więc: "przyznaję je a) wszystkim blogom, które mam w zakładkach; b) wszystkim osobom, które mnie odwiedzają". Oczywiście w takiej sytuacji nikt, tego wyróżnienia nie bierze, a  autorka takiego wspaniałego pomysłu ma  spokojnie sumienie: przecież spełniła warunki zabawy... A w gruncie rzeczy zabawa blogowa, to także forma poznawania nowych blogów  i ciekawych osób.
Wracając jednak do powyższego wyróżnienia. Przyznaję je następującym 16 blogom:



Osoby, autorki blogów, które  wymieniłam proszone są o:
1. Skopiowanie znaczka  i umieszczenie go na swoim blogu.
2. Wytypowanie kolejnych 16 osób, którym chcą przyznać tę nagrodę.
3. Powiadomienie nagrodzonych o przyznanej nagrodzie.
4. Napisanie o sobie "siedmiu rzeczy"

A teraz  siedem  informacji o mnie:
1.Chociaż lustro i metryka są bezlitosne, mentalnie czuję się ciągle dość młodo. Może nie aż tak, jak moja babcia, której ta historia jest wspominana w rodzinie. Babcia była już zdecydowanie leciwa (miała ponad osiemdziesiąt lat) i znalazła się w szpitalu. Kiedy jej córka, a moja mama, ją odwiedziła - babunia zażyczyła sobie koszuli nocnej z dekoltem (dużym), jakoś zapomniała, że trapią  ją dolegliwości reumatyczne, że zimno  w kark. W końcu przyznała się, że pan doktor skomplementował ją, że ma piękny dekolt (ot kokietka!).
2.Nie lubię gotować i od kiedy dziecię opuściło gniazdo, zupełnie się do tej czynności nie przykładam. Gotuję, bo muszę i dlatego, że trzeba coś zjeść, tzn, mąż i pies muszą coś zjeść (dla psa oczywiście gotuję osobno psie jedzenie).  No niekiedy robię jakieś danie, na które sama mam ochotę... Na szczęście mąż znosi ze stoickim spokojem fakt, że trzy dni je np. schabowego z ziemniakami.
3.Ciągle się odchudzam, toteż jadam różne inne rzeczy, raczej nie są to schabowe...
4.Dlatego, że się odchudzam, a potem znów mam efekt jojo - mam w szafie ubrania w kilku rozmiarach. Już nie wyrzucam za małych, albo za dużych...
5.Nigdy się nie nudzę, raczej zawsze mi brak czasu, szkoda mi go nawet na sen. 
6.Chciałabym, jak u Brylla, jeszcze "swoje ucapić"...
7.Jestem raczej solidna i obowiązkowa (ostatnio jakby mniej...).

Miłej zabawy!

czwartek, 21 lipca 2011

Cerkiew w Jaworniku Ruskim

Jawornik Ruski to wieś na Pogórzu Przemyskim leżącą na drodze do Dynowa, 15 km od na zachód od Birczy. Cerkiew św. Dymitra jest usytuowana przy bocznej drodze do Piątkowej,  500 m na wschód od skrzyżowania. Została zbudowana w 1882 r.; po II wojnie światowej służyła, jako kościół filialny p.w. św. Piotra i Pawła do czasu wybudowania nowego kościoła.





Bryla  cerkwi trójdzielna, od północy do  prezbiterium przylega zakrystia. Ściany i stropy  cerkiewki pokryte są polichromią. Niestety wnętrze jest pozbawione sprzętów, za to można podziwiać niemal  kompletnie zachowany ikonostas (brak wrót carskich). Na wrotach diakońskich widnieją wizerunki  diakonów: św. Mikołaja i św. Dymitra.Na antepediach: Syn Marnotrawny, Św.Rodzina, Chrystus wręczający klucze św. Piotrowi, Miłosierny Samarytanin.
Wejście na teren przez murowaną, trójkondygnacyjną dzwonnicę parawanową:


Literatura
Magdalena i Artur Michniewscy,  Marta Duda: "Cerkwie drewniane Karpat. Przewodnik". Pruszków 2003.

środa, 20 lipca 2011

Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Sanoku na ul. Konarskiego

Taka piękność nietknięta "unowocześnianiem"  jej architektury stoi sobie w otoczeniu starych lip na ul. Konarskiego w Sanoku:



Pamiętam te kapliczkę od zawsze. Dziś jest nieco zaniedbana, jednak przyciąga wzrok swą architekturą.

Detal

I piękne okienka  na bocznych ścianach budowli (to są dwa zdjęcia obok siebie)

wtorek, 19 lipca 2011

Dostałam wiadomość

od baabci o naszej blogowej koleżance Małgosi Bag Lady. Przegrała walkę - zostawiła nam w ostatnim wpisie kolorową chustę [*].

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails