Obserwatorzy

piątek, 10 grudnia 2010

Gail 4 i 5

Chora jestem. Dopadło mnie jakieś paskudne przeziębienie. Niby nic szczególnego  - bo objawia się  głównie katarem, który pozbawił mnie  zmysłu węchu i w zasadzie niby ten najgorszy okres  mam już za sobą, jednak się ciągnie - może dlatego, że  to przeziębienie niewyleżane? Do pracy chodzić muszę.... A dopiero po południu objawia się kompletną słabością,  bólem głowy nie do zniesienia i stanem podgorączkowym. W rezultacie oczy mi się same zamykają i muszę się położyć (a ja nigdy się po południu nie kładę - dopiero wówczas kiedy udaję się na nocy spoczynek). Dlatego  dziś szybko, aby moi Czytelnicy o mnie nie zapomnieli. Zaległe, zapomniane, ale nieprezentowane na blogu dwie chusty Gail.
Fioletowa już dawno cieszy  oczy osoby, dla której została wykonana:

Druty 3,5 mm; włóczka "Sasanka" 100% akryl, 100g/520 m; zużycie około 100 g


Popielata:

Druty 5 mm; włóczka "Read Heart Mozart" 90% akryl, 10% moher, 50 g/140 m; zużycie   130 g


Popielatą Gail podarowałam  mojej mamie, bo strasznie chciała  dostać jakiś szal (otrzymała chustę).

Jak tylko poczuję się nieco lepiej postaram sie przygotować instrukcję wykonania  kapci "saszek".

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Bambosze szydełkowe „saszki”

Odwiedzający mego bloga zauważyli zapewne (z czym się nie kryję), że lubię robić kapcie na drutach i szydełkowe. Do tej pory wystarczały mi w zupełności balerinki (noszę je latem i zimą – dla moich zbolałych stóp są niezastąpione). Jednak tegoroczny atak zimy spowodował, że jakoś niemożliwie odczuwam ciągłe zimno. Niby mamy  ocieplony budynek, wymienione okna, tak samo grzejące kaloryfery, jak w poprzednich latach, a mnie zimno. Ubrana w polar, otulona w koce - marznę w stopy. A więc pojawiła się potrzeba włożenia bamboszy – ciepłych, grzejących stopy i kostki. Skoro tak - musiałam je sobie zrobić i tak powstały bambosze „saszki”:


"Saszki"  w towarzystwie  walonek

Bambosze – „ ciepłe, miękkie pantofle domowe” (Słownik języka polskiego), to zwykle bardzo ciepłe filcowe kapcie do kostki , albo powyżej - wykonane z materiałów, które mają duże walory grzewcze: filc, barania skóra, a obecnie często szyte z polaru lub wzbogacone ociepliną, albo gąbką. Są symbolem ciepełka domowego, może nieco gnuśności, niekiedy podporządkowania. Są też jednym z rodzajów kapci. Z kolei, jeżeli zastanowimy się nad rodzajami kapci, to obok omawianych wyżej bamboszy pojawia się cała różnorodność nazewnictwa odnoszącego się do tego w czym chodzimy po mieszkaniu. A więc pantofle – w małopolskim, podkarpackim, łódzkim oznaczają kapcie; z kolei w mazowieckim, warmińsko-mazurskim, lubelskim „pantofel” to męskie, eleganckie buty do garnituru. „Pantofle” to także eleganckie damskie buty poniżej kostki. A samo słowo pochodzi z języka włoskiego (pantofla) i oznacza miękki rodzaj obuwia przeznaczony do użycia w domu. Nosimy po domu jeszcze papucie, ciapy, chapcie, laczki, klapki, japonki, tenisówki, drewniaki… I co jeszcze? Dawniej dzieci w szkole nosiły buty na zmianę tzw. „juniorki”, a osoby pracujące wiele godzin w pozycji stojącej wątpliwej urody szmaciane tzw. obuwie profilaktyczne.

Szydełko 3,5  i 3 mm; włóczka  różna z zawartością wełny,  wzór muszelki i słupki reliefowe
W celu ocieplenia spodu  można do bamboszy włożyć wkładki filcowe

„Kapcia łapiemy”, kiedy przebijemy oponę w kole samochodu. W slangu młodzieżowym „zawijać bambosze” oznacza „spadać”. Powiedzenie: „kapeć się z niego/niej zrobił” (zapewne od skapcanieć) oznacza niedołęgę, osobę stetryczałą, taką która utraciła energię życiową. Pantofelek stał się najważniejszym atrybutem znanej powszechnie baśni o Kopciuszku, a studenci Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej urządzili sobie 4 marca br. „Dzień Kapcia” . W życiu znanych osób kapcie pełnią także niebagatelną rolę np. Lech Wałęsa (…) domu i w gabinecie zazwyczaj urzęduje właśnie w kapciach. Butów nie wkładał nawet na przyjęcie gości, których uważał za mniej istotnych, czym zdumiewał na przykład dziennikarzy, którzy zwykle nie dostępowali zaszczytu oglądania go w butach. Niepotwierdzone wiadomości mówią, że kapcie Wałęsy to nie takie znowu zwykłe kapcie. Wałęsa, o czym również mało kto wie, długie lata był zwolennikiem niekonwencjonalnych metod dbania o zdrowie. O jego kapciach mówi się, że mają specjalne magnetyczne wkładki...


Różnorodność wzorów i fasonów kapci jest niewyobrażalna, od tych imitujących zwierzątka: pieski, kotki myszki, krokodylki itp., poprzez atrybuty sportowe (samochody, piłki i rękawice) do tych z akcentami seksualnymi. Wystarczy wpisać w Google słówko „kapcie” i wyświetlić sobie grafikę.

A dla zainteresowanych przygotuję niedługo instrukcje wykonania bamboszy „saszek”.

sobota, 4 grudnia 2010

Mitenki robione na okrągło dwie jednocześnie na jednym drucie z żyłką

Wspominałam już, że mam trudności w zrobieniu  dwóch identycznych skarpet,  rękawiczek, mitenek jeżeli nie robię ich jednocześnie. Zawsze ta druga jest mniejsza, albo wieksza, nigdy nie potrafię utrafić z rozmiarem, chociaz robię na tych samych drutach. Dlatego zawsze rękawy do swetra wykonuję dwa jednocześnie. Wcześniej, zanim poznałam  technikę robienia na jednym okragłym drucie radziłam sobie różnie: albo robiłam  jednocześnie dwie rękawiczki na dwóch drutach z żyłką, albo na dwóch kompletach drutów rękawiczkowych (skarpetkowych) wykonując dwie jednocześnie na zmianę np. po 10 rz.
Na przykładzie tych mitenek  opisałam technikę, o której w tytule postu:


*   *   *
Zima przyszła nieuchronnie i u nas dowaliło śniegu. Jest to dla mnie ogromy dyskomfort, gdyż musiłam zrezygnować z dojazdu do pracy samochodem (droga, biała i wąska, mijające  samochody spychają  ma pobocze, a to oznacza  po prostu lądowanie w rowie). Zresztą widok  leżących w rowie aut skutecznie  wyleczył mnie z chęci pomknięcia  własnym pojazdem do pracy. Niestety oznacza to także dużą stratę czasu - oczekiwanie na autobus (który także jedzie wolno i często jest po prostu spóźniony). Byle do wiosny...
Dziś, po tygodniu, w końcu odśnieżyliśmy auto i odkopaliśmy je na parkingu, by pojechać do Zagórza i zobaczyć czy chałupa jeszcze stoi. Stała, a jakże - ogród zaśnieżony, śnieg na wierzchu już nawet stwardniał (ciężko się odkopywało ścieżkę). Widoki owszem piękne, a nawet bajkowe:




Nawet Ifunia niespecjalnie buszowała  po śniegu i podosząc śmiesznie łapy brnęła trasą przetartą przez nas... Odkopaliśmy ścieżkę, odśnieżyłam bramę:


Porobiłam zdjęcia m.in. takich mroźnych  malunków na szybie:


Może jutro spróbuję pojeździć na biegówkach (pierwszy raz po urazie kręgosłupa, czyli porawie po 2 latach...). Tylko, że trasę będę musiała sobie udeptać.

środa, 1 grudnia 2010

Eteryczny aniołek - opis wykonania

Dopracowałam eterycznego aniołka. Powstała kolejna parka. Wydaje mi się, że anioł jest niemal idealny (zgodny z moim wyobrażeniem):


Ten żółto-beżowy z nici lnianych; biały z kordonka "Ariadny". Przygotowałam też opis wykonania takiego aniołka.
Tego aniołka wykonałam w ramach  "Anielskiej zabawy blogowej".

*   *   *
Jeszcze raz zachęcam i zapraszam do udziału w "Anielskiej zabawie blogowej". Tak wiele pięknych aniołów Panie prezentują na blogach. Proszę rozważyć - może warto zgłosić się do zabawy).

wtorek, 30 listopada 2010

Aniołków mi się zachciało...

Na blogach atmosfera świąteczna, robią się aniołki, gwiazdki, reniferki, karty... W końcu i mnie się aniołków zachciało. A zainspirował mnie anioł KonKaty. Bo płaski z takimi eterycznymi, elfowymi skrzydełkami zrobionymi z samego łańcuszka  - podobał mi się od zawsze. No to sobie zrobiłam: 

Szydełko 1,75 mm; nici "Ariadny", bawełna 100%

Aniołek z nitki lnianej

I z rozpędu jeszcze takie dwa:


Dopracowuję też  technikę, jak zrobić takiego aniołka bez odrywania nitki...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails