Obserwatorzy

czwartek, 25 marca 2010

Rustykalne ozdoby wielkanocne

Zrobiłam takie całkiem proste i mało ozobne  stroiki świąteczne.


Znany już motyw płaskiej pisanki anansowej. Tu wstawiony do bardzo leciwej ramki  
(ma około 70 lat) zżartej przez korniki, na  tle  gofrowanego papieru pakowego

Zawieszka  - motyw płaskiej pisanki wykonany nicią lnianą


Pisanka obrobiona  szydełkiem - nić lniana; sznurek do snopowiązałki

I jeszcze moja wiosenna  firanka do kuchni, którą dzisiaj powiesiłam (po umyciu okna), z motywem ptaszków.  Ponieważ zdjęcia wyszły kiepsko, połaczyłam je: górna część lepiej pokazuje szlak  haftowanych ptaków, dolna - motyw  filetowy z ptakami:


Kolorowe pisanki szydełkowe też robię - jakoś w tym roku  nie za wiele,  pokażę je następnym razem.

środa, 24 marca 2010

Wiosennie w ogrodzie

Na blogach juz wiosna. Pojawiają się  jej zwiastuny. I w końcu ja mogę się pochwalić  pierwszymi w naszym ogrodzie. Wiosna nadrabia zaległości śniegowego przedwiośnia. Jest ciepło, rośliny rosną dosłownie w oczach. Pokazały się ptaszki. Jeden taki  siadł na brzozie i darł dziób ile wlazło, wydobywając z gardziołka wiosenne trele.

Śnieżyca wiosenna

Śnieżyczka przebiśnieg

Wczoraj zakwitł  jeden krokus - dziś już pojawiło się kilka kępek:



Kiedy biegłam za motylkiem  cytrynkiem (nie udało mi się go sfotografować, bo zbyt szybko odleciał),  pod leszczyną - w miejscu bardzo słonecznym - zauważyłam kępkę przylaszczek:

Przylaszczka pospolita

A tak jeszcze wygląda oczko wodne - korek lodowy trzyma mocno:


Trawnik zniszczony  kretowiskami:


I jeszcze widok na zagajnik sosnowy i  las:


Osiem osób zgłosiło juz realizację  w ramach zabawy blogowej  "Pisanki 2010".
Czekam na kolejne zgłoszenia. Pisanki są  przepiękne i wspaniale będą się prezentowały na wspólnym blogu.

Kończę berety ażurowe na drutach - niebawem je pokażę.

poniedziałek, 22 marca 2010

Maggie

Kolejny sweterek z kolekcji Kim Hargreaves: „Precious” – Maggie.
Oryginał:
http://www.kimhargreaves.co.uk/acatalog/MAGGIE.html
Mój:

Druty: 3,5 i 4 mm; włóczka „Reiger Roulette”: 40% schurwolle, 40% polyacryl, 20% polyproylen; 105m/50 g; zużycie 500 g


Ogólnie jestem zadowolona. Cardigan  rozmiarowo wyszedł idealnie. Włóczkę wyrobiłam do ostatniego centymetra. Gdybym miała jej więcej zapewne zrobiłabym o cztery rzędy szerszą stójkę.



Sweterek bardzo prosty, robiony gładkim wzorem. Dla mnie urokiem tego projektu jest oryginalne i proste jednocześnie wykończenie przy szyi. Niestety wzór francuski przy dekolcie zaczęłam poszerzać zbyt późno i w co drugim rzędzie. Należało wcześniej robić to poszerzenie i przechodzić na francuski w co czwartym rzędzie:

Detal
Detal

Sweter robiony w kawałkach od dołu, a raglan bezszwowo na drucie z żyłką jednolicie  wszystkie części jednocześnie.  
Miałam też olbrzymi problem z dobraniem guzików. Z tych, które zostały przyszyte też nie jestem zadowolona. Z kłębkiem włóczki spędziłam sporo czasu w obu moich prowincjonalnych pasmanteriach, przyniosłam do domu trzy komplety guzików i ostatecznie żadne nie pasują. Bardziej z konieczności przyszyłam te widoczne zna zdjęciu, bo do fotografowania sweterek musiał być zapięty. Najciekawsze jest to, że guzik np. przyłożony do włóczki „mógł być”, a przyłożony do sweterka – zupełnie nie pasował.
Na Ravelry:
http://www.ravelry.com/patterns/library/maggie
http://www.ravelry.com/patterns/library/maggie/people

*   *   *
Ze względu na zbliżające się święta muszę nieco „odgruzować” mieszkanie: umyć okna, zmienić firanki i trochę posprzątać. Ogród też już upomina się o swoje prawa – roboty mnóstwo. Będę musiała, zdaje się, porzucić nieco robótki. A plany jak zwykle obszerne; jeszcze przed świętami chciałam zrobić szydełkowe pisanki, może jakieś kurki, berety na drutach i sweterek dla Matyldy. Chyba się to wszystko nie uda…

sobota, 20 marca 2010

Dzisiaj wiosna zdecydowanie powiedziała zimie: nie!

Było ciepło, wietrznie i w mieście zginęły do końca resztki śniegu. Na blogach również zakwitła wiosna. Pojawiają się zdjęcia   przebiśniegów i krokusów. A czym ja się mam pochwalić? Dwa dni temu zerwałam bazie i powiesiłam na nich moje płaskie pisanki:


A w naszym ogrodzie, chociaż ciepło, śnieg nadal leży (zdjęcia dzisiejsze):

Na pierwszym zdjęciu   oczko wodne, drugie i trzecie to skalniaki, czwarte
 -  jabłoń przycinana przez męża

Przyczyną jest podgórski klimat i dość duże zacienienie działki (wokół las). Jeszcze trochę potrwa zanim pochwalę się pierwszymi wiosennymi kwiatkami. Normalnych wczesnowiosennych prac ogrodowych nie dało się robić, zajęliśmy się  obcinaniem drzew. Mąż  przycinał  jabłonkę przed chałupą, ja  wierzby. Częściowo oczyściłam też ze starej farby drzwi ganku (stwierdzam jednak, że chyba muszę sobie kupć opalarkę, bo  skrobanie kilku warstw starej farby olejnej jest niesamowicie żmudne).

A na przywitanie wiosny: żółte kapcie (jak żonkile); sześć par - modele znane. Zamieszczam je w celach archiwizowania wykonanych przeze mnie robótek.






piątek, 19 marca 2010

Encyklopedia robótkowa i różne takie...

Kupiłam sobie na Allegro „Małą encyklopedię robót ręcznych”:

"Mała encyklopedia robót ręcznych” - zebrała i opracowała Judy Brittain. 
Wydawnictwo „Warta”; Warszawa 1992.

– dla zabawy raczej, a nie z powodu rzeczywistych potrzeb.

Tłumaczenie pani Ewy Klekot – profesjonalne, nie ma tu błędów tłumacza, który język zna, ale nie radzi sobie z  określeniami robótkowymi. Ksiażka – jak to encyklopedia - zawiera "w tabletce" zagadnienia dotyczące podstawowych technik robótkowych. Tytuły rozdziałów:
Haft,
Haft na kanwie,
Patchwork, pikowanie i aplikacja,
Roboty na drutach,
Szydełkowanie,
Podstawy szycia.

Jeśli rozdziały o robótkach na drutach i szydełkowaniu nie wniosły nic nowego dla poszerzenia mej wiedzy, to rozdział dotyczący haftu – szczególnie nazwy ściegów i rodzaje haftów bardzo mnie zainteresowały. Nie jestem całkowitym ignorantem hafciarskim i w życiu haftowałam krzyżykami serwetki, obrazki i nawet obrus, jednak moja wiedza hafciarska jest zdecydowanie uboga. Tak na marginesie chciałabym dwiedzieć się wiecej na temat  techniki haftu na dzianinie i zamówiłam sobie nawet stosowne książki – by się nieco rozwinąć (najpierw teoretycznie). Również władam maszyną do szycia (w stopniu umiarkowanym), a tu parę ciekawostek się dowiedziałam. Reasumując – dobra książka dla osób zgłębiających podstawy powyższych technik.

 *   *   *
I drugi wątek:
Ostatnio na blogach stały się modne dwa tematy: wyróżnienia i tłumaczenie dlaczego się ich już nie chce oraz dyskusja rozpoczęta przez Dagny na temat udostępniania swych (albo nie tylko swych) wzorów.

Dla większości wyróżnienia są miłe, ale niemiłe jest dalsze ich rozsyłanie. Dlatego część osób gęsto tłumaczy się z faktu, że ma dosyć wymyślania, komu przyznać kolejne wyróżnienie na zasadzie łańcuszka św. Antoniego. Kiedy założyłam bloga z niecierpliwością czekałam na to pierwsze – w końcu się doczekałam i było to szalenie miłe. Faktycznie idea zdecydowanie się zdewaluowała w momencie, kiedy zaczęto rozsyłać całe pakiety. Przyznawanie wyróżnień blogowych – to nic innego, jak zabawa i tak to traktuję. Nie zamierzam nikomu się tłumaczyć z faktu czy poślę kolejne wyróżnienie dalej, czy też nie. Zawsze jednak za nie dziękuję. Mam obecnie więcej czasu, dlatego bawię się w bloga i bawi mnie blogowa otoczka. Zdaję sobie sprawę, że niebawem tego czasu będzie mniej i na pewno mniej go poświęcę zabawom z blogiem i blogowym.
Dagmara, z kolei, poruszyła istotny wątek osób proszących o opisy, wzory i schematy prac zamieszczanych na jej blogu . Uważam, że nie ma z czego się tłumaczyć – po prostu jeśli chce – to się dzieli; jeśli ma powody, by nie upubliczniać wzorów i opisów - jej sprawa. Możliwe, że trudno znosi maile-inwektywy pisane pod jej adresem, kiedy czegoś nie udostępni. No cóż jeżeli się zaistniało w sieci, trzeba mieć grubą skórę. Trutni jest wielu, często nawet nie dziękują za pomoc. Sama podglądam sposoby i techniki wykonywania przez nią prac, ale nigdy bym nie miała śmiałości, by napisać do niej – „daj”. Zresztą jakoś tak mam, że nieczęsto i z trudnością zwracam się o pomoc. Wolę szukać sama, rozgryzać, dochodzić samodzielnie do końcowego efektu. Kiedyś na „Forum u Maranty” spotkała mnie ogromna przykrość. Pewna pani, którą ceniłam za profesjonalizm robótkowy zmieszała mnie okrutnie z błotem i pomówiła. Założyłam jakiś tam wątek, ale ta osoba miała wątpliwości, czy ten właśnie wątek robótkowy powinien zostać otwarty. Odpowiedziałam, że może to sobie przedyskutować z moderatorem forum. Potem stwierdziłam, że forum jest na tyle otwarte, że mogą tam znaleźć miejsce i poważniejsze, i bardziej błahe wątki. Za to mi „dowaliła” łącznie ze stwierdzeniem, że jestem na nią zła, bo nie dała mi opisu chusty. Tak naprawdę nigdy tej pani o NIC nie prosiłam. Kiedyś wyraziłam swoje uznanie dla jej pracy. Zrobiła chustę, której wzór szalenie mi się podoba (chwaląc jej  pracę użyłam nawet określenia, że jest to „moje marzenie”), ale autorka nie udostępniła go szerzej – umieściła go w swej książce wydanej za granicą) – o czym wiedziałam i wiedziałam też, że mogę kupić tę książkę, jeżeli zechcę. Ta pani zdobyła ten wzór i wykonała chustę.

Naprawdę mam już w miarę stoickie podejście do pewnych spraw. Jeżeli w necie jest udostępniony darmowy wzór, korzystam z niego. Jeżeli nie, to albo nie robię tego modelu, albo jeżeli potrafię – zrobię go na podstawie zdjęcia. Umiem sobie pokombinować z wzorami i raczej nigdy nie korzystam z gotowych opisów – nie mam takiej potrzeby. Dosłownie dwa, czy trzy razy prosiłam o pomoc na „Forum u Maranty” – jakieś tłumaczenie fragmentu opisu – za co gorąco, udzielającym pomocy, podziękowałam.

A teraz mam własnego bloga i jestem na nim żeglarzem, okrętem i sterem.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails