Obserwatorzy

sobota, 7 maja 2011

Ginkgo 2

Zrobiłam ją jeszcze przed majowym weekendem, jednak jakoś czasu nie miałam, by zrobić fotkę. Wyszła cieniutka i delikatna: 

Druty 4 mm; włóczka  "Linate Cotolin Golden", 50%  bawełna, 50% akryl;  780 m/100 g; zużycie   ok.50 g

Nadal jednak utrzymuję, że ten wzór liściasty piękniej się prezentuje wykonany z włóczki nieco grubszej. Ta wersja "Ginkgo" została powiększona o jeden motyw liści z każdej strony, ale w mej opinii chusta i tak wyszła za mała.


To jest ta sama włóczka, z ktorej robiłam  ten cardigan szydełkowy, dość cienka, bo mająca 780 m/100 g - dlatego chusteczka wyszła niewielka.  Nie zblokowała się trwale (ze względu na obecność bawełny w składzie), dlatego odkształciły się zęby na brzegach.


*   *   *
A teraz nieco inny temat. Ostatnio Blogger płata mi figle. Przedostatni post o cerkiewce w Orelcu  pisałam dwa razy, bo za nic  nie chciał się wyświetlić w całości. Ucięło mi  go po pierwszym zdjęciu i  nie zapisało w całości. Działo się tak nieustannie, kiedy usiłowałam dawać na podgląd, a potem zapisał się też częściowo. Następnego dnia już poszło normalnie. Ostatnio też ktoś mi spamuje w komentarzach - pojawiają się  komentarze niemające związku z postem, a treściowo wyglądają tak, jakby ktoś  wrzucał do translatora jakiś tekst - który jest tłumaczony mechanicznie na polski.  Oczywiście są te komentarze anonimowe. Drugi typ, to komentarze reklamujace jakieś strony lub produkty. Jednych i drugich nie umieszczam. Czy zdarzyło się Wam cos podobnego?
I do Motylka - od pewnego czasu nie udaje mi się zamieścić u Ciebie komentarzy. Wszelkie próby spalają na panewce: piszę komentarz, daję "wyślij" - wyświetla mi się biała strona...  i nic. Kolejna próba - to samo, kolejna - to samo, inny dzień -  toż samo itd. A więc moje niekomentowanie u Ciebie - to przyczyna niezależna ode mnie, tylko wina sprzętu? internetu? bloggera? Nie wiem. Może z czasem się to zmieni. Podobnie miałam z jedną skrzynką pocztową, któregoś dnia zawiesiło się:  przyjmowała listy, ale nie udawało mi się ich wysłać (a był to mój główny adres), w końcu  po kilku miesiącach, zaczęło działać (a niczego z komputerem nie robiłam).

piątek, 6 maja 2011

Cerkiew w Orelcu

Orelec (w latach 1977-1981 Orle) – wieś  w powiecie leskim, w gminie Olszanica położona u podnóża pasma Żukowa na wys. 397 m n.p.m. w odległości 8 km od Leska, przy znanej turystycznej trasie do Soliny na terenie Wschodniobeskidzkiego Obszaru Chronionego Krajobrazu. Geograficznie przynależy do Gór Sanocko-Turczańskich. Wieś została założona na prawie wołoskim" przez  Kmitów prawdopodobnie już w I połowie XV wieku "

Drewniana greckokatolicka cerkiew w Orelcu pw. Zaśnięcia św. Anny (następnie kościół rzymskokatolicki pw. św. Józefa) wybudowana została się na niewielkim wzgórzu w centrum wsi. Datuje się ją  na rok 1740 (lub 1759).




Tradycja głosi, iż wcześniej pełniła funcję kościoła w pobliskich Uhercach, skąd - po wybudowaniu tam nowego, murowanego kościoła - została przeniesiona. Była odnawiana w roku 1933, natomiast od 1947 do 1969 nieużytkowana. Po wysiedleniach 1947 r. cerkiew służyła jako magazyn szyszek dla leśnictwa. W roku 1963 był w cerkwi jeszcze ołtarz główny, dwa ołtarze boczne i ikonostas. Część ikon z cerkiewki znalazło się w zbiorach sanockiego MBL. W latach sześćdziesiątych, gdy utworzonao parafię w Uhercach - cerkiewka była jej kościołem filialnym.  W 1975 r. Orelec  został przejęty przez parafię w Bóbrce. Podczas remontu w 1985r. pozbawiono cerkwię daszka  okalającego  typu soboty, co zeszpeciło zewnętrzną sylwetkę obiektu. We wnętrzu wycięto też oddzielającą prezbiterium od nawy drewnianą belkę tęczową.




Obszerne informacje o cerkiewce można zdobyć na podstawie dokumentu wizytacji cerkwi we wsi Orelec w dobrach Wielmożnej Salomei Jordanowej z Niesiołowskich z dnia 25 czerwca 1807r., sporządzonego przez  księdza Teodora Laureckiego, administratora w Orelcu:
Cerkiew ta jest wybudowana około roku 1740 z jodłowego drzewa na takich tramach, bez podmurowania o jednej kopule formą kościoła. Podsiebitka i podłoga z tarcic, długości 15, szerokości 10, wysokości 15 łokci. Zamyka się drzwiami jodłowemi na hakach żelaznych, zawiasach i zamkiem, grzeciążem do zamykania opatrzonemi, w niej okien pięć bez krat, na prawem boku jest zakrystia z drzwiami jodłowemi na zawiasach żelaznych, wrzeciaż do zamykania w tej, okienek dwie małych także bez krat. Przed cerkwią oddzielnie stoi dzwonnica, w której na dole jest spichlerz gromadzki, a na górze dzwony, cała gontami obita. Koło cerkwi jest cmentarz płotem ogrodzony, drzewami wysokiemi obsadzony (...). W tej cerkwi jest wielki ołtarz przyzwoity z obrazami Św. Anny na mensie murowanej, na którym też tabernaculum znajduje się. Na boku jest ołtarz mniejszy z obrazem Zbawiciela, ołtarz Św. Mikołaja i Najświętszej Panny.





Obok cerkwi stoi drewniana dzwonnica o konstrukcji słupowej, na planie kwadratu, kryta  dachem namiotowym, pierwotnie obitym  gontem. Dzwony znajdowały się w jej górnej części, natomiast w dolnej mieścił się spichlerz gromadzki.


Naprzeciwko cerkiewki wybudowano nowy, murowany kościół konsekrowany w 2009 r.

wtorek, 3 maja 2011

Między burzą, a burzą

Pierwszomajowe plany wycieczkowe w trakcie upływu dnia ulegały weryfikacji. Dzionek był piękny i słoneczny - zaplanowaliśmy wyprawę w góry. Już w trakcie śniadania  - zachmurzyło się. Przy kawie było wiadomo, że w góry nie pójdziemy - zaczął padać deszcz. Powiedzmy, że majowy deszczyk nam niestraszny - wyruszymy na wycieczkę, ale taką bardziej spacerową... Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie  "prało żabami" ile wlezie - burza nie oszczędziła  nikogo. Zdecydowałiśmy, że pojedziemy do Myczkowiec. Mnie gnała ciekawość, by w końcu zobaczyć park miniatur architektury drewnianej Podkarpacia. Pozostali wycieczkowicze  dostosowali się to  programu  wycieczki tak wyraźnie okrojonego (miały być przecież piękne wiosenne widoki, budząca się do życia przyroda i miłe promienie majowego słoneczka). Kiedy przyjechaliśmy do Myczkowiec nie dało się wysiąść z auta jeszcze przez  piętnaście minut, burza nie żartowała i skutecznie przeszkodziła wszelkim inicjatywom oglądania czegokolwiek. U końcu uspokoiło się i udaliśmy się obejrzeć zaporę:


Wycieczkowiczów niewielu, niesprzyjająca aura skutecznie  przepłoszyła turystów. Puste  jadłodajnie, ogródki piwne, smętnie koczujący  przy swych stoiskach gadżetów sprzedawcy - wszyscy oczekujący dużych zysków w majowy weekend, byli zapewnie rozczarowani. Pojechaliśmy do Ośrodka Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach, który zajmuje teren ponad 8 ha. Tam najpierw obejrzeliśmy Ogród Biblijny:


Zajmuje on powierzchnię 80 arów i stanowi ciekawostkę - myślę, że przydatną w nauce katechezy. Obrazuje biblijną historię zbawienia i prezentuje roślinność chrakterystyczną dla Bliskiego Wschodu (teraz niestety wiele gatunków roślin powysychało i widać, że nie przetrwało ostatniej zimy). Projekt ogrodu wykonała dr inż. Zofia Włodarczyk pracownik naukowy w Katedrze Roślin Ozdobnych – Wydziału Ogrodniczego Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Poświęcenie i otwarcie ogrodu dla zwiedzających odbyło się 17 maja 2010 r. dla upamiętnienia 90 rocznicy urodzin papieża Jana Pawła II.

Kolejna atrakcją w ośrodku  było Centrum Kultury Ekumenicznej, czyli wspomniany już park miniatur architektury sakralnej. Na obszarze 0,8 ha zgromadzon 140 makiet najstarszych drewnianych kościołów, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich z terenów południowo-wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy, ustawionych na10 wzgórzach. Makiety wykonane w skali 1:25, przedstawiają, według dawnego podziału etnograficznego tych terenów, architekturę Pogórzan, Dolinian, Łemków i Bojków. W centrum parku umieszczono pomnik  Jana Pawła II. Podczas zwiedzania z małych ukrytych w atrapach skał i kamieni głośników można usłyszeć delikatne śpiewy cerkiewne, kazania, a także głos  papieża Jana Pawła II.



Idea powstania Centrum Kultury Ekumenicznej była częściowo wzorowana na Włoskim Parku Miniatur w Rimini, który przedstawia najważniejsze zabytki Italii i Europy. Więcej na temat Centrum Kultury Ekumenicznej napiszę w kolejnym poście i pokażę kolejne fotografie.

Na koniec można jeszcze obejrzeć mini ZOO:


W zagrodach  rezydują sarny, daniele, konie, świnie. Są też miniaturowe króliczki, ptactwo m.in  pięknie ubarwiony złoty bażant, kaczki, kury, papugi.
Sądzę, że do Ośrodka  Caritas Diecezji Rzeszowskiej w Myczkowcach można się wybrać w jakiś dzień, kiedy nie ruszamy w góry. Dorośli odpoczną podziwiając miniatury cerkiew i kościołów; dzieci poobserwują zwierzęta w małym ogrodzie zoologicznym.
Kiedy wracaliśmy z tej wycieczki rozpętała sie kolejna burza, jeszcze Lesko żegnało nas promieniami zachodzącego słońca, ale już w Zagórzu i Sanoku lało jak z cebra.

poniedziałek, 2 maja 2011

Serwetki wiosenne

Przypominam się, istnieję jeszcze. Czasu nie mam, by przygotować jakiegoś sensownego posta.  Dziś szybko sfotografowane  wiosenne serwetki według Szydełkomanii. Jedna większa:


 i cztery mniejsze:


Pogoda szara, to i serwetki wyszły szaro. W rzeczywistosci są w kolorze delikatnej, jasnej, wiosennej zieleni "wykluwających się" listków.  Zrobione z grubszej bawełny - miały właśnie takie rustykalne wyjść. Jutro pojadą do Krakowa. Tak na margiesie - tylko ta  duża robiona jest zgodnie ze schematem - pozostałe to inspiracja schematem. Zrezygnowałam z układu "ślimakowego" wzoru i po swojemu dodawałam  słupki poszerzające serwetkę.

środa, 27 kwietnia 2011

Kapliczki przydrożne. Kapliczka z Pogórza Przemyskiego

Taka sobie zwyczajna, stara kapliczka przydrożna z Pogórza Przemyskiego:


Troche krzywa, kryta gontem:

A w ogrodzie wiosna szaleje:


Drugi rok z rzędu doczekaliśmy się kwitnienia magnoli. Sprawia nam to ogromną przyjemność, gdyż poprzednie próby  zasiedlenia ogrodu  tym drzewem - kończyły się niepowodzeniem: drzewko nie wytrzymywało srogich zim. U mojej mamy w ogrodzie także zakwitła magnolia - po raz pierwszy, ma wprawdzie tylko  dwa kwiaty (w kolorze zdecydowanie ciemniejszym, niż nasza).
Kolejne drzewko (prezent od teścia), "chuchane" przez nas, to kasztanowiec (nie ustaliłam jeszcze jaki to gatunek, ale nie jest to kasztanowiec zwyczajny). Mąż troszczący się o drzewko, ogrodził je siatką (w innym przypadku  koziołek już dawno uszkodziłby je rogami, co uczynił ostanio z młodą wierzbą, której  koronę znalazłam obok  pieńka). W tym roku  drzewko zakwitnie:


A to wspaniale w tym roku kwitnąca szachownica kostkowata:


i brunera wielkolistna, której kwiaty  przypominają niezapominajki:


Marzyłam zawsze, by w moim ogrodzie posadzić  drzewa rosnące w parkach, dość rzadkie gatunki. Teraz można właściwie kupić prawie wszystkie, jakie nam się zamarzą.  Różnie bywa z ich aklimatyzacją. Jednak niektóre gatunki zupełnie  dobrze i ładnie  rosną w tym dość surowym podgórskim klimacie. Parku z naszego ogrodu już nie uczynię (brak sił na  pielegnację wszystkich roślin).

*   *   *
Drugą chustę ginkgo skończyłam, jednak nie było czasu na wykonanie fotografii, gdyż całe popołudnie kosiłam trawę w ogrodzie mamy. Robiłam ją z innych gatunkowo nici i wyszła całkiem, całkiem. Jednak nie udało mi się uzyskać  ładnego  zakończenia. Chyba powinnam  była spuszczać oczka szydełkiem. No nic -   ewentualnie zrobie kolejne podejście do tego wzoru, by  uzyskać zadawalający efekt.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails