Obserwatorzy

wtorek, 20 października 2009

Skarpetkowe story (2)

Dziś, zdaje się, moda na dziane własnoręcznie skarpety przeżywa rozkwit. Są osoby, które wykonują skarpety z resztek włóczek pozostałych w domu z innych projektów.
Inni kupują specjalne tzw. skarpetkowe włóczki, w tym melanżowe, z których dzianina sama układa się w fantazyjne wzory – nie trzeba bawić się w jakieś żmudne przekładanie nitek, kiedy chcemy otrzymać wyrób z wzorem żakardowym.



Producenci prześcigają się oferując coraz doskonalsze, o coraz lepszym składzie włóczki. I powstają wspaniałe skarpety wykonywane, wzorami ażurowymi, warkoczowymi, reliefowymi. Tę „produkcję” skarpetkową możemy zauważyć na zagranicznych blogach.
Wystarczy popatrzeć tu:
http://knitspot.com/index.php?paged=2
http://stitchywitch.wordpress.com/
http://tuulia.blogspot.com/search?updated-max=2009-07-12T10%3A37%3A00-07%3A00&max-results=7
http://www.eunnyjang.com/knit/2006/09/bayerische_sock_part_ii.html
http://mindofwinter.prettyposies.com/archives/cat_sockapalooza.html

Innym nurtem twórczości skarpetkowej jest ten, który określiłabym jako „ekologiczny”. Dziewiarka (najczęściej są to panie) tworzy skarpety od podstaw - tzn. sama przędzie i farbuje wełnę na wybrane przez siebie kolory, sama wymyśla autorskie wzory skarpet i sama je wykonuje.
Zasadniczo mogą nas interesować skarpety wykonane na drutach i mniej popularne - szydełkowe, spotkałam się też z techniką mieszaną: druciano-szydełkową:

Zdjęcie z Osinki


Noszenie skarpet ma celu o okrycie, ochronę stóp/nóg przed zimnem, otarciem przez buta, ma też znaczenie estetyczne. Zwyczajowo nosimy skarpety sięgające kostki, powyżej kostki, albo do pół łydki. Jednak pomysłowość ludzka granic nie zna.

* * *


Grzebiąc po różnych witrynach internetowych natknęłam się na takie "trampeczki" (może warto skrzystać z pomysłu ) - trampki są bardzo modne!


poniedziałek, 19 października 2009

Skarpetkowe story (1)

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie


O efektach "badań" tematu skarpetkowego będzie w kolejnych odcinkach.

Skarpety są nieodmiennie koniecznym elementem naszego stroju i to zarówno męskiego, jak i damskiego. Zwykle nosimy skarpety powstałe w wyniku masowej produkcji przemysłowej. Ich ceny w większości są tak niewielkie, że jeżeli pojawi się dziura, nie zastanawiamy się i automatycznie wyrzucamy je do kosza na śmieci. Jednak mało kto wie, że kiedyś po prostu skarpet nie używano, a stopy zabezpieczano onucami (kawałek materiału - najczęściej flanela (bawełna) lub len - którym je owijano). Najdłużej onuce przetrwały w wojskowości – ordynans pomagał oficerowi zawinąć stopy w onuce (obowiązywała odpowiednia technika), zanim zostały włożone buty oficerki – jeżeli źle założono onuce, stopa była narażona na otarcia.
Miało być jednak o skarpetach. Jest ich taka mnogość. Wikipedia przytacza taka definicję:
Skarpetki, skarpety – element codziennego ubioru, zakładany na stopy. Zastąpiły powszechnie niegdyś używane onuce. Skarpetki są noszone zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety w wielu kręgach kulturowych świata. Mają one kształt rury wyprofilowanej do kształtu stopy.
Materiał, z jakiego są wykonane zależy między innymi od przeznaczenia skarpet. Skarpety sportowe, uniwersalne oraz garniturowe (przeznaczone do butów wizytowych) produkowane są głównie z bawełny (często z dodatkami poliamidu, nylonu, elastyny, lycry). Materiałem stosowanym do produkcji skarpet specjalizowanych (do butów górskich i narciarskich) bardzo często bywa również wełna. Skarpety specjalizowane, oprócz dodatków stosowanych w zwykłych skarpetach, zawierają też inne włókna techniczne (np. coolmax) mające poprawić ich właściwości termiczne, antybakteryjne, antygrzybicze i antyzapachowe. Są one również dosyć skomplikowane pod względem konstrukcji. Posiadają wzmocnienia w miejscach podatnych na przecieranie, obszary zwiększonej grubości, wstawki z materiałów ułatwiających odprowadzanie potu i nadmiaru ciepła (coolmax) w miejscach najbardziej narażonych na to zjawisko (grzbiet stopy), płaskie szwy (zapobiegające obtarciom), oraz ściągacze utrzymujące skarpetę w odpowiedni sposób na stopie.
Faktycznie materiał, z którego są wykonane, określa ich przeznaczenie. Chciałabym jednak zająć się skarpetami wykonanymi ręcznie na drutach lub szydełku. Osobiście nie mam jakiejś specjalnej estymy wobec skarpet – używam zwyczajnych, produkcji przemysłowej zwracając uwagę na to, by miały zawartość bawełny. Niekiedy zrobię jakieś na drutach z przeznaczeniem do noszenia jesienią i zimą do butów gumowych, kiedy pracuję w ogrodzie lub wychodzę z psem w pola czy do lasu. Żadne inne buty, poza kaloszami, nie zniosą polskiej deszczowej aury i wędrówek po łąkach, polach i bezdrożach - stąd konieczność wkładania do nich ciepłych, wełnianych skarpet.
Teraz przypomniało mi się, że były takie czasy (PRL), kiedy zakup pary skarpet – to był osobisty sukces. W tamtych czasach skarpety się jeszcze cerowało. Tak, tak – cerowało! Można było w pasmanteriach kupić specjalne nici do cerowania tzw. przędzę - moteczki w różnych kolorach. Można kupić przędzę i dziś:










Pasmanteria Monika

Do dziś mam pudełeczko przywiezione dawnego NRD z kolorowymi nićmi (przędzą):



























Prawdziwie fachowe cerowanie skarpet należało wykonać na grzybku. Był dawniej drewniany, a teraz można kupić takie:



Zdjęcie z Allegro


"Hurtownia Stoklasa":


























W tamtych czasach noszono również skarpety wykonane przez domowe dziewiarki: w zimie z wełny (często mocno gryzącej, bo owczej i nieoszukanej, jeżeli chodzi o skład); latem niciane (zrobione z cieniutkiej bawełny). Pamiętam w archiwum domowym fotografię, teraz już sprzed pięćdziesięciu laty, przedstawiającą chłopca w stroju komunijnym ubranego właśnie w takie białe, niciane, ażurowe podkolanówki, które zrobiła dla niego mama.

sobota, 17 października 2009

Pośniegowy "kataklizm"

Pojechaliśmy dziś do ogrodu i niestety załamałam się. Po ostatnich opadach śniegu zostało zniszczonych wiele roślin w ogrodzie.
Mokry śnieg jeszcze leży:


Tulipanowiec będący moja dumą, corocznie cudownie kwitnący, jest połamany - cała korona drzewa uległa zniszczeniu. Nie wiem czy uda się go jakoś sensownie uformować na wiosnę.



Katalpa – drugie dość egzotyczne drzewo w naszym ogrodzie, także połamana. Na niej rozszczepione gałęzie jeszcze wiszą – będziemy przycinać dopiero, kiedy straci liście.

Czułam, że ten paskudny mokry śnieg może poniszczyć rośliny. Obawiałam się o tulipanowca, bo jeszcze nie stracił swych wielkich liści , a to oznaczało, że gałęzie nie wytrzymają obciążenia. Jednak w najśmielszych przypuszczeniach nie sądziłam, że zniszczenia będą tak duże. Podobnie zresztą z katalpą – przegrała z podgórskim klimatem prezentując swe olbrzymie liście. Na szczęście nie ucierpiał miłorząb i, a jego filigranowe listki dopiero zaczynają żółcieć. Bez szwanku wyszedł młody kasztanowiec i większość iglaków. Największe szkody są wśród roślin liściastych (jeszcze nie pogubiły liści). Jedna jabłonka przewróciła się (wydarta z korzeniami).
Większość krzewów przywalona została do ziemi ciężkim mokrym śniegiem. Biegłam z grabiami, otrząsałam i usiłowałam postawić gałęzie do pionu.
Tawuły i berberysy:



W lesie nie lepiej - potok zawaliły powalone drzewa:


Dawno nie przeżyliśmy takiego kataklizmu i nie mieliśmy tak wielu zniszczeń w ogrodzie.

17.X. Międzynarodowy Dzień Walki Z Rakiem Piersi


Zaproszenie od Jasmin






Jeszcze raz moja skromna różowa robótka

Kwiatek- broszka:

A to podziękowanie od Jasmin:


Dostałam też wyróżnienie:

Bea S.Serdecznie dziękuję!

Przekazuję je:

piątek, 16 października 2009

Czapy dwie

Czapa, czapsko, czapidło, bo na pewno nie czapeczka, ani czapunia. Takim mianem można określić moje ostatnie dziane dzieło. Zrobiłam dwie czapy wiszące z tyłu głowy; Zdzi nazywa taka czapkę „czapą-krasnal”. Nie ukrywam, że pomysł wzięty z netu (wzór i fason), (ściągacz musztardowej od Zdzi). Jednak rozliczenie oczek i wykonanie moje.
Czapka ma 30 cm głębokości (coś przecież z tyłu musi wisieć), zrobiona jest na drutach z żyłką na okrągło (addiki 5 mm), bez zszywania.
W sumie nieco eksperymentowałam z szerokością i sutością czapki. Zwykle robię na tzw. oko i nie zapisuję rozliczeń, teraz na potrzeby bloga starałam się zapamiętać, jak dodawałam oczka. Krasnal miętowy jest nieco szerszy (dodałam więcej oczek), musztardowy jest „szczuplejszy” i wydaje mi się, że lepiej się układa.


Włóczka „Liwia” (20% wełna, 80% acrylic); 185 m/100 g; zużycie 100 g






„Czapa musztardowa”
Opis
Narzucić 72 oczka na drut i przerobić 16 rz. ściągaczem 1 prawe/3 lewe;
17 rz.– dodać 18 oczek - przekręcone ( co czwarte) i przerobić 4 rz . prawymi oczkami
20 rz. – robić oczkami lewymi.
21 rz. – robić oczka prawe, dodać 10 oczek (po każdym 9); (mamy 100 ocz. na drucie);
*21- 24 rz. prawe, 25 rz. lewe* - powtarzać ten motyw wzoru do osiągnięcia pożądanej głębokości czapy.
69 rz. – przerobić każde 2 oczka razem;
70 rz. znów przerobić każde 2 oczka razem. Pozostałe ściągnąć nitką i zaszyć.








Czapa miętowa”
Opis
Na druty 5 mm narzucić 72 oczka i przerobić ściągaczem 2/2 (na okrągło) 18 rz.;
19 rz. – dodać 18 oczek - przekręcone ( co czwarte) i przerabiać 4 rz . prawymi oczkami
23-26 rz. lewe oczka;
27 rz.– dodać kolejne 15 oczek, po każdym szóstym (na drucie 105 oczek) i przerobić 27 -30 rz. – prawymi oczkami. Dalej robić naprzemiennie 4 rz. prawymi, 4 rz. lewymi oczkami. Zrobić 60 rz. (rzędy liczone ze ściągaczem);
61 rz. – przerobić każde 2 oczka razem;
62 rz. znów przerobić każde dwa oczka razem. Pozostałe ściągnąć nitką i zaszyć.
Fotografie tylko takie – wątpię czy uda mi się zrobić zdjęcie na głowie, bo „głowa” czyli Matylda wpada do domu tylko na dzisiejszy wieczór, zabiera zimowe ubrania i świtem wyjeżdża. A do tych czap planowane były jeszcze dodatki: rękawiczki oraz golfik (szyjogrzej) i miało to być zaprezentowane w komplecie.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails