Obserwatorzy

środa, 26 marca 2025

Poduszka Zosi (1)

Jako, że marzec dobiega końca czas pokazać moje zmagania z haftowaniem poduszki. Idzie mi kiepsko, wszak nie haftowałam krzyżykami ze 35 lat, albo więcej. Jednak staram się jak potrafię.

A oto moja dotychczasowa praca:

wtorek, 18 marca 2025

Coś prostego w kulinariach

zaproponowała Renia w marcowej odsłonie zabawy:

No to dzisiaj zrobiłam naleśniki, które lubią: mąż, córka z wnuczkami i chyba zięć. Drugą potrawą, którą robię w ilościach hurtowych są pierogi, jednak dziś głos oddaję naleśnikom.

Przepis jest prosty: 2 szklanki wody gazowanej, 2 jajka, dwie szklanki mąki. Wszystko wymieszać (ja to robię robotem kuchennym) i smażyć placki naleśnikowe. Zwykle robię z podwójnej porcji, żeby było co zapakować dla rodziny. 

Placki smaruję w połowie serkiem homogenizowanym waniliowym, drugą część marmoladą jabłkową (zrobioną przeze mnie). Zwijam w rulon. Smakują wybornie. Placki dzięki wodzie gazowanej są bardzo delikatne (nie smażę na żadnym tłuszczu), a nadzienie daje interesujący smak.

Mąż jeszcze na wierzch naleśników wyciska sobie bitą śmietanę (bomba kaloryczna), bo takie naleśniki mu smakują.

Ot i takie to moje proste danie robione w hurtowych ilościach.

sobota, 15 marca 2025

Pled

dość duży bo 130 cm x 180 cm zrobiłam szydełkiem (grubym 6 mm), półsłupkami. Całość wyszła ciężka i bardzo ciepła, bo w składzie mam jedną nitkę owczej wełny, która przeleżała minimum 20 lat, inna nitka to niebieska anilana. Koc przetykany jest pasami, kiedy to rezygnowałam z niebieskiej na rzecz popielatej anilany. Pasy robione są nieregularnie, tak na oko. 





Wprawdzie niewiele poleguję, żeby się okrywać takim ciepłym kocem, ale miałam włóczki do wykorzystania, a od dawna marzyłam, żeby zrobić pled z domieszką wełny owczej (ta nie gryzie). Miałam w młodości garsonkę z tej wełny, zrobioną przez moją mamę: dół to była spódnica robiona, jak plisowana solejka. Odległe to czasy i takie rzeczy nosiło się, bo raz: liczyło się coś oryginalnego, dwa klimat był zdecydowanie sroższy, więc chodziło o ciepło. Później z tej wełny zrobiłam sobie ogromny sweter, który ubierałam przez jakiś czas. Ostatecznie został spruty i wełna w gałkach czekała na zrobienie z niej czegoś...



Mój pledzik pasuje mi do części Splocikowego  cytatu z Aleksandra Fredry: 

Z kobietą nie ma żartów - w miłości czy w gniewie Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi, nikt nie wie. 

Wybrałam te fragmenty: z kobietą nie ma żartów (...), co zrobi, nikt nie wie. A dlatego, że dziergałam jako kobieta i to co mi wyszło, tego nikt nie wiedział wcześniej (przede wszystkim chodziło, by wystarczyło na ten pled owczej wełny).


poniedziałek, 10 marca 2025

Na Lubań

który leży w południowo-wschodniej części Gorców  wybrałyśmy się w Dzień Kobiet. Lubań ma dwa wierzchołki, obydwa tej samej wysokości – 1211 m n.p.m. Wierzchołek wschodni Średni Groń jest zarośnięty lasem i pozbawiony widoków, wierzchołek zachodni, czyli Lubań słynie z rozległych panoram. Pomiędzy dwoma wierzchołkami rozpościera się polana Wierch Lubania, stanowiąca dogodny punkt widokowy na TatryPieniny i Beskidy, tu mieści się też węzeł szlaków turystycznych



Na Lubań można podchodzić z różnych stron: najszybciej od przełęczy Snozka (niebieski szlak) - droga między Nowym Targiem a Krościenkiem; ale krzyżuje się jeszcze na górze i żółty, i zielony szlak. My szłyśmy od przeciwnej strony (też niebieskim szlakiem) z Ochotnicy Dolnej (parking pod kościołem) - wyszło nam tam i z powrotem:14,5 km. Trasa wiedzie w większości lasem, niżej jeszcze było tak:

Później jednak ścieżki w większości były ośnieżone i oblodzone:

Tak, to ja w krótkim rękawku na śniegu, tak było ciepło

Pogoda w Dzień Kobiet dopisała, było cieplutko i słonecznie. Tym razem ekipa była pomniejszona o młodszą wnuczkę, która została, by wziąć udział w zawodach judo i w swej kategorii (ma 7,5 roku) pokonała wszystkich chłopców (walczyła tylko z chłopcami, bo dziewcząt nie było) i zdobyła złoty medal, który sprawił całej rodzinie wiele radości. Tymczasem nasza kobieca drużyna (córka, starsza wnuczka, ja i trzy psy - Hirek był jedynym "chłopem") twardo wspinała się do góry.


Dojście do celu oraz widoki z wieży (bo to była druga wyprawa mająca na celu zdobycie wieży); wynagrodziły wszelkie trudy ślizgania się po lodzie (w drodze powrotnej nałożyłyśmy raczki). 



Widok na Tatry i Jezioro Czorsztyńskie

Przepięknie widać było koronkowe Tatry i Jezioro Czorsztyńskie, teraz jeszcze zalodzone; gdzieś na horyzoncie pojawiła się Babia Góra, której już na zdjęciach nie rozpoznałam, w oddali majaczyła też wieża (chyba na Gorcu). 


Druga wieża zdobyta


Pomnik na Lubaniu upamiętniający papieża Jana  Pawła II

Trudno nam było się oderwać od tych widoków, by zejść na dół by nieco się posilić. 
Posiedziawszy pod wieżą, ruszyłyśmy w drogę powrotną. Zeszłyśmy tak, że za chwilę powoli zrobiło się szaro. Ponieważ to wciąż jest przed zmianą czasu, ten zmrok był jakby nie na miejscu, kiedy wszędzie panowały majowe warunki. Wycieczka była nieprzewidywalna: czy brać ze sobą ciepłe rzeczy do ubrania, czy lekkie. I tak trzeba było nadźwigać cieplejszych...

A na tym zdjęciu Lusi pod wieżą na Lubaniu

piątek, 7 marca 2025

Następne kosze osłonki

wykonałam z wełny owczej, która wydała mi się całkiem zdatna do takiego projektu. Kosze stanowią doskonałe osłonki na doniczki z kwiatkami:

 Ten owalny koszyk służy na razie jako pojemnik na włóczki, 
z których coś tam teraz robię

Zbliżenie

A tu trzy razem

Kolejne dwa koszyki powstały z dość grubego sznurka konopnego w kolorze brudnego beżu i są świetnymi osłonkami na drzewka cyprysowe:


Na powyższym zdjęciu, cyprysiki czekają na przesadzenie do większych doniczek.
Wszystkie kosze mają denka ze sklejki. Następne zamawiałam już nie na Allegro, a na Temu (gdzie wydawało mi się, że jest taniej).

Te kosze osłonki dedykuję zabawie blogowej u Splocika:

Kolaż koszyków przeznaczony do prezentacji u Splocika

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails