Obserwatorzy

piątek, 23 czerwca 2023

Nasz nowy domownik

Naszego nowego pieska przywiozłyśmy aż spod Starego Sącza. Tym razem miał być mniejszy, niż Ifunia, ale charakterny. No i pojawiła się Lucy - jack russell terrier. Pozornie Lusia nie spełnia wszystkich wskaźników rasy. Jest cała biała - nie ma łat charakterystycznych dla jacka, ma tylko łatki na skórze i delikatnie nakrapiane uszka.


Wzięłam już nieco starszego pieska - miała 9 miesięcy, bo nie czułam się na siłach, by uczyć go czystości. Lucy bardzo tęskniła za poprzednimi właścicielami, przez kilka dni nie chciała jeść i załatwiała się tylko dwa razy na dobę. W domu zachowywała się zbyt poddańczo i nieustannie za mną chodziła. Nie akceptowała na początku męża, ale córkę z dziewczynkami szybko polubiła. Może dziewczynki kojarzyły jej się z dziećmi z poprzedniego domku. Najgorsze było to, że poddawała się głaskaniu, ale w ogóle nie patrzyła w oczy, swoje ciągle mrużyła.


Obecnie już przyzwyczaiła się do nas, uwielbia męża, uczy się dość szybko nowych komend, do upadłego potrafi bawić się z psami córki. Jest znacznie spokojniejsza i przestała za mną chodzić krok w krok. Nadal jest przytulaśna, chociaż na przywitanie, jeszcze przy poprzednich właścicielach, ugryzła mnie w rękę. Przekonaliśmy się, że należy na nią uważać, bo atakuje np. rehabilitanta przychodzącego do męża - nie odpowiada jej, że obcy pan coś z mężem robi. Tu zapaliło się dla nas światełko, że trzeba reagować (żaden mój pies nigdy nikogo nie ugryzł) - jest to dla mnie nowa sytuacja.



Lusia (hodowlane imię Doda) nie jest psem bardzo ruchliwym. Niestety nie umie się bawić, majtanie jej sznurem przed nosem, czy rzucanie piłeczką - zupełnie ignoruje. Też pierwszy raz widzę pieska, który nie chce się bawić, jedynie biega za piłką z innymi psami, ale piłki nie podejmie i nie przyniesie.

Tak to jest: bierze się trzymiesięcznego szczeniaka, ściera się siki i formuje pieska według swoich oczekiwań. Z kolei starszy piesek przynosi ze sobą już nieco ukształtowany charakter. 



W końcu Lucy zaczęła patrzeć mi w oczy, dzielnie chodzi na 5 km spacery (ostatnie upały trochę męczyły i psy i mnie), bardzo ładnie załatwia się na zewnątrz i poddaje się nauce. Przychodzi na przywołanie "chodź do Marty", siada na komendę, prosi, zostaje w wyznaczonym miejscu.

Mam nadzieję, że nauczę ją wszystkiego, co powinien umieć taki piesek. 

wtorek, 20 czerwca 2023

Na Babią Górę

wybrałyśmy się z córką i starszą wnuczką w sobotę (17.06.). To mniej więcej w tym samym czasie, co dwa lata temu, wtedy to był 13 czerwca. Pogoda zapowiadała się średnio, aczkolwiek okazało się, że przeszła nasze oczekiwania. Nie było za ciepło, raczej w sam raz.



Wyruszyłyśmy najbardziej łatwą i znana trasą  (szlak niebieski) od Przełęczy Krowiarki, gdzie zostawiłyśmy samochód na jednym z parkingów. Idzie się przyjemnie szeroką leśną trasą zboczem góry i dochodzi do schroniska w Markowych Szczawinach. 



Po niewielkim odpoczynku, szlakiem czerwonym zaczęłyśmy się wspinać na górę. Po drodze minęłyśmy Przełęcz Brona i niezbyt duże rumowisko skalne. 


Im wyżej, tym gorsza pogoda. Zaczęłyśmy się ubierać, by wylądować na szczycie w bluzach i okryciach na głowie.


Na górze zimno i bardzo mgliście i trzeba przyznać, widoki były po prostu marne. Wiał wiatr i fruwały mgły. Po jakimś czasie nieco się przejaśniło i jakieś zdjęcia udało się wykonać.





Widać z Babiej Góry, przy dobrej pogodzie: Tatry, Jezioro Orawskie, Małą Babią, Jałowiec, Zawoję, Pasmo Policy. 


Schodziłyśmy szlakiem czerwonym mijając po drodze Kępę Gówniak, Wołowe Skałki i Sokolicę. Pod stopami co jakiś czas dało się zauważyć granitowe słupy graniczne z literami "D"i "S", pozostałość granicy słowacko - niemieckiej sprzed II wojny światowej.



Sama Babia Góra  (1721 m n.p.m.) przyciąga wielu turystów i jeśli raz się tam wyjdzie, to potem wraca się co roku. Wiadomo, że na szczycie zawsze wieje i różnie bywa z widokami. Już z daleka widać 10 m kamienny mur, pod którym siedzą turyści. A w okolicy góry w czerwcu przyciągają oczy kwitnące na biało sasanki alpejskie.
Podczas wyprawy na Babią Górę przeszłyśmy 17 km. 


niedziela, 11 czerwca 2023

Pomarańczowy sweter

Sweterek zrobiłam jeszcze w zimie i jakoś nie było kiedy go zaprezentować. W międzyczasie kolor pomarańczowy przestaje być modny, ale sweter zostanie do wkładania w dni chłodne. 



Włóczka Kartopu Angora Natural, 530 m/100 g; zużycie: 300 g,  podwójna nitka; druty 5 mm i 4 mm ściągacze




Został zrobiony w klasyczny sposób: każda część osobno. Zszyłam wszystkie części, łącznie z rękawami, które doszyłam do korpusu, by utworzyły obniżoną pachę. Ot zupełny zwyklak, jakie produkowałam w dużych ilościach w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. 
 

wtorek, 6 czerwca 2023

Szydełkowe torebki

noszę zwykle w lecie, gdyż wydaje mi się, że dobrze pasują do letnich sukienek, spódnic i dżinsowych ubranek. Prezentowane torby zrobiłam półsłupkami, ale szydełko wbijałam tylko w jedną nitkę poprzedniego półsłupka - dlatego splot półsłupkowy wygląda nieco inaczej. Obydwie mają wszytą podszewkę, by torby nie uciągały się "do ziemi",  w środku wszyłam kieszenie, żeby nie grzebać na dnie za kluczami lub telefonem.

Żółta torba powstała z włóczki bawełniano-akrylowej z kolorowymi nopkami:



Druga torba została wyszydełkowana ze sznurka bawełnianego kupionego w sklepie ogrodniczym, pas seledynowy to gruba bawełna:



Obie torby noszę całe lato na zmianę i bardzo sobie chwalę - są wygodne i w miarę pojemne.

Przyczepiłam do toreb ozdóbki: żółta dostała kule obrobione szydełkiem i koraliki nanizane na sznurek; sznurkowa ma tylko dwa chwosty w kolorach torby.

A na koniec jeszcze jedna zawieszka do toreb w odcieniach niebieskości:   


Dekoracje torebek dedykuję zabawie blogowej u Splocika  - Małe dekoracje
A to zdjęcie do umieszczenia u Splocika:


czwartek, 1 czerwca 2023

Dolina Racławki

ciągnie się 9 km od Racławic do miejscowości Dubie i stanowi rezerwat przyrody o powierzchni 473,92 ha, który położony jest na terenie Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie oraz na obszarze Natura 2000 Dolinki Jurajskie. 


My w celach rekreacyjnych przeszłyśmy od strony Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie około 4 km wzdłuż potoku Racławka. Potok wije się bardzo malowniczo, a nad nim wznoszą się gdzieniegdzie wapienne skałki, wzgórza pokryte zielenią drzew, krzewów i poszycia leśnego. Licznie rośnie buczyna i graby, których liście w jesieni będą grały ferrią barw.



Znajdują się tu wąwozy: Stradlina, Żarski oraz Zbrza, których nie pooglądałyśmy, co oznacza, że trzeba jeszcze wrócić w to miejsce.


Biegną dolinką trzy ścieżki dydaktyczne: niebieska, czerwona i żółta oraz Szlak Racławki między miejscowościami Rudawa i Dubie, a także szlak Dolinek Jurajskich.


Nam spodobała się wczesnowiosenna delikatna zieleń rozświetlana słońcem, tajemniczość lasu i płynącego potoku, co nadawało temu miejscu tajemniczości i niezwykłości. Dolinka przyciąga urodą i zachęca do powrotu, żeby eksplorować ją bardziej wnikliwie.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails