Obserwatorzy

sobota, 17 sierpnia 2013

Poduszka szydełkowa - "kwadraty babuni" (granny square)

Do kompletu, czyli prezentowanego niżej pledu, powstała poduszka.

 Na łóżku
 
i na fotelu
 
W zasadzie nie była planowana - przeliczyłam się w liczeniu kwadratów i w rezultacie zostało mi ich  trzydzieści. Włóczki w kolorze ekri już nie było, więc musiałam inaczej połączyć kwadraty (półsłupkami) i stąd też kolor łączenia taki, jak środek kwadratu (nie jest to kolor różowy, jak wygląda na zdjęciu, a raczej taki odcień beżu).

Wykończenie takie, jak pledu

Dlatego układ kwadratów jest 3/5 dwustronny, by wykorzystać wszystkie (nie ma sensu by mi zalegały).  Zapięcie na trzy guziki - takie specjalnie "poduszkowe", czyli z łezkami.


Wypełnienie to na razie dwa jaśki, może w tygodniu uszyję białą jednolitą poszewkę pod spód (kiedy wyjmę maszynę, by skrócić sobie spodnie).
I chociaż kwadraty nieco mniejsze oraz jednolite - chyba poduszka pasuje do tego pledu.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Pled szydełkowy (1) - "kwadraty babuni" (granny square)

Dzisiaj pled wykonany szydełkiem - wzór  bardzo prosty "kwadraty babuni". Jest to rezultat trzytygodniowej pracy. Kwadratów nie ma tak wiele, bo tylko 150; w układzie 10/15.


Początkowo planowałam zrobić mały pledzik, taki do położenia na leżak. Stąd wybór tworzywa: mieszanka bawełny z akrylem. Jednak w trakcie pled się rozrastał i osiągnął rozmiary sporego koca.

Szydełko 4 mm; włóczka 50% bawełna, 50% akryl; zużycie w metrach - brak danych; rozmiar: 150/200 cm; waga 2 kg
 
Włóczka z recyklingu (stare swetry), tylko beżowa jest nowa. Robiłam minimum po 10 kwadratów dziennie (wieczorami) - co dało już dwa tygodnie z okładem. Kwadraty łączyłam w piątym okrążeniu - ale po wykonaniu wszystkich. Na to piąte okrążenie wypadł mi nieco inny odcień włóczki, czego nie widać na zdjęciach - jednak to nie przeszkadza, a nawet daje ciekawszy refleks światła. Samo łączenie kwadratów i wykończenie dookoła - to kolejny tydzień pracy. Kolory tylko trzy: ekri (dwa odcienie), beż (różowawy) i laguna (morski: niebieskawo-zielony).


Na próbę do zdjęcia:  pled na łóżku w chałupie
 
Najbardziej dokuczliwą czynnością było chowanie końcówek - co czyniłam po wykonaniu każdego kwadracika. Nie ukrywam, jest to wybitnie irytujące. Jednak, jeżeli chce się mieć pled wykonany tym wzorem, chowania nitek się nie uniknie. Stosowałam dwie techniki: zaszywanie i wciąganie szydełkiem - jak będzie, czy nitki nie powyłażą, okaże się w trakcie użytkowania.

Wykończenie - bordiura
 

Detale

Sesja zdjęciowa częściowo w mieszkaniu, a częściowo w plenerze i w chałupie w Zagórzu.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Wielowątkowo

dziś będzie. Fachowcy wyszli z domu, acz niezupełnie - w poniedziałek jeszcze mają założyć oświetlenie ledowe do mebli. W piątek zawieszono i ustawiono meble kuchenne, wczoraj założono blaty. Również w piątek w końcu podłączono mi kuchenkę, wczoraj zmywarkę i zlewozmywak. Niewyobrażalnie podniósł mi się komfort życia ("wyszłam" z łazienki, która służyła w czasie remontu zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, ale i pełniła funkcję kuchni, gdyż tam miałam i czajnik elektryczny, i kuchenkę elektryczną, "zlewozmywak" i blat roboczy na pralce).



Na razie przenoszę do szafek kuchennych akcesoria i artykuły spożywcze. W końcu nie będę wydeptywać ścieżek miedzy pokojami i łazienką w poszukiwaniu potrzebnej rzeczy. Do posprzątania zostało prawie całe mieszkanie - udało mi się umyć półki z książkami i odkurzyć książki. 
Z remontu jestem dość zadowolona, ale jak się okazuje farba na ścianie wygląda zupełnie inaczej, niż na wzorniku, do którego przykładałam płytkę ścienną (wybieraliśmy kolor ze 2 godziny w dwóch podejściach). Hmm, miało być waniliowo (taki jest kolor mebli kuchennych), wyszło morelkowo. Najbardziej jestem zadowolona z podłogi wykonanej z płytek imitujących deskę. Z tym też były przygody, bo sprzedawca zamówił płytki jaśniejsze i trzeba było czekać na dostawę tych o ton ciemniejszych.



Najtrudniej wykonuje się remont w mieszkaniu, w którym się mieszka, jest to niewyobrażalnie męczące. Poza tym muszę zacząć wyrzucać. Obrasta się w tony niepotrzebnych rzeczy, które mogą się przydać i przydają się niezwykle rzadko, a kiedy trzeba i tak się ich nie znajduje.

Ogród zaniedbany. Tak osłoniliśmy resztę aronii, których nie było czasu zbierać i przerabiać.

Zdjęcie z komórki - nie da się ustawić w pionie

 Krzaki  rosnące przy malinach zostały przez szpaki ogołocone do zera. Ptaki skutecznie wydziobują wszystkie jeżyny nadające się do zerwania. Te folie i firanki nieco uchroniły część owoców aronii.

A robótkowo: klecę "do kupy" pled:

 
i robię to:

wtorek, 6 sierpnia 2013

Bieżnik

szydełkowy zrobiłam poniekąd do kompletu, wzorem którym wykonałam poszewki na poduszki. Jest przeznaczony na ławę stojącą przy kanapie (na której będą leżały poduszki). Wzór minimalnie zmieniłam po swojemu, żeby nie mieć problemów z wybrzuszaniem motywów; dodałam też jedno okrążenie. Bieżnik wykończyłam pikotkami, podobnie jak poszewki.


 Szydełko Tulip 1,9 mm; włóczka "Virginia", bawełna 100%, 417 m/100g; zużycie 100 g
 
Zdjęcia takie sobie, gdyż w warunkach remontowych trudno znaleźć trochę wolnego miejsca. Mam nadzieję, że komplet spodoba się córce.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Przymusowy "biwak"

Fachowcy remontujący u nas kuchnię i przedpokój wczoraj szczęśliwie sfinalizowali ułożenie płytek. Jako, że przedpokój to punkt newralgiczny w naszym mieszkaniu (z konieczności musi się tamtędy przechodzić), musieliśmy podjąć decyzję o opuszczeniu domostwa na dobę (żeby świeżo ułożona podłoga się ustabilizowała). Właściwie to wychodziliśmy razem z fachowcami, którzy wycofywali się do wyjścia w miarę układania płytek. Wcześniej przygotowałam sobie na korytarzu wiadro z mopem (żeby umyć z pyłu klatkę schodową). Musieliśmy też zorganizować sobie nocleg poza domem (nie skorzystałam z zaproszenia mamy, bo było nas za dużo: my, plus dwa psy i królik - to byłoby ponad siły prawie dziewięćdziesioletniej  staruszki). Padło na nocowanie w chałupie w Zagórzu (śpimy tam raczej sporadycznie). Rano zawiozłam psy i królika na działkę.

 
Królik poszedł do zagrody, psiska zamknęłam w chałupie i wróciłam po męża. Już, już mieli kończyć - jednak spędziliśmy nieco czasu na schodach klatki schodowej oraz na ławeczce przed blokiem (nigdy nie siedzę przed blokiem). W końcu drzwi  mieszkania zamknięto - ruszyliśmy do ogrodu. Stęsknione zwierzęta szalały z radości. A my rozpoczęliśmy "biwakowanie". Kiedy zapadał zmrok psy były wyraźnie zdziwione, że nie zbieramy się do odjazdu. Nie pomogło nawet poszczekiwanie na panią i prowadzenie do auta z wyraźnym wskazaniem "no już jedźmy". Mało tego państwo ułożyło się w chałupie, pan zaległ na kanapie, pani rozsiadłszy się na krześle wyciągnęła robótkę. Jakoś nie bardzo chciało się leżeć na przygotowanych kocykach. Tola ulokowała się przy panu. A Ifunia cierpiała śpiąc w dziwnej pozycji: tyłek na kanapie głowa na kolanach pańci, przednie łapy na podłodze. Kiedy psicy się dobrze przysypiało, nogi się rozjeżdżały... 




Nie mniej zaskoczony był Czesio, który wprawdzie na noc znalazł się w swojej klatce, to jakoś nie bardzo akceptował widoki roztaczające się przed nim. Kiedy mu otworzyłam drzwiczki, wyskakiwał nie bacząc na polujące na niego dwie suki. A kiedy mu już było za dużo psich awansów, salwował się ucieczką do klatki.



Noc była dla wszystkich kiepska, psice spały czujnie, co oznaczało, że systematycznie reagowały na wszelkie odgłosy z zewnątrz, a to jakieś stuki (jabłka spadały z jabłoni), a to dalekie szczekanie psów. Na zmianę co jakiś czas szczekały, pani się darła: "cicho mi tam być"; Ifka wędrowała, a to polegiwała na chodniku, a to na fotelu, a to na dywaniku obok łóżka męża.
Ranek przywitał nas srebrzystą pogodą, rosą na trawie, przenikaniem promieni słonecznych.





Jastrzębie chyba już wywiodły z gniazda młode - pojawiły się z krzykiem rankiem - kołowały trzy sztuki. Potem przepadły na cały dzień...
Dziś odpoczywaliśmy: śniadanie przed domem, spacer, kąpiele w basenie.



Późnym popołudniem wróciliśmy do domu. Nieco posprzątaliśmy. Zwierzęta po "trudnej" nocy śpią mocno, czują się bezpiecznie, Ifka poszczekuje przez sen.
Nie ma to jak w domku.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails