Kupiłam na Allegro drewniane jaja niepomalowane, jako bazę do ozdobienia. Zdobić jednak nie miałam zamiaru, gdyż chciałam je wykorzystać jako obciążniki obrusowe. Dokupiłam więc haczyki i żabki i powstały takie oto rustykalne ciężarki:
Obserwatorzy
wtorek, 4 kwietnia 2023
Dekoracja też wielkanocna
wtorek, 28 marca 2023
Pelerynka do komunii
Moja wnuczka Wanda w tym roku idzie do I Komunii Św. Strój to skromna sukienka z krótkim rękawem i bolerko. W identycznych wystąpią wszystkie dziewczynki. Okazało się, że jednak będzie potrzebna pelerynka, gdyż wczesnoranne godziny nie gwarantują upału. Zamówiłam więc włóczkę i przystąpiłam do pracy. Pelerynka miała być dość ciepła, mało ozdobna, bez ażurów. Wymyśliłam splot muszelek. Nie dość, że zapewnia zwartą tkaninę, to jeszcze łatwo manipulować dodając słupki, by uzyskać formę półkola. Dodawanie regulowałam też grubością szydełka. Zaczynałam od trzech słupków w muszelce - skończyłam na siedmiu; szydełko od 2 do 3,5 mm. Całość robiona na tzw. oko, więc opisu nie ma. Przymiarka też była tylko jedna, kiedy to pelerynka była prawie na ukończeniu. Koło szyi jest zrobiony kołnierzyk, który z kolei maskuje karczek na samej górze, gdzie występują trzysłupkowe muszelki.
Do kompletu wykonałam torebeczkę i mitenki (jakby się okazało, że jest zimno). I tylko tutaj pozwoliłam sobie drobną koronkę. Całość, wszystkie elementy obrabiałam oczkami rakowymi (nie chciałam pikotek, chociaż mi się podobały).
Pelerynka jest wiązana sznurkami z pomponami, mniejsze pomponiki umieściłam na torebce i w sumie te pompony są jedyną ozdobą.
Do torebki-worka wszyłam denko (z pokrywki plastikowej z pojemnika z serem 1 l), które obszyłam białym polarem. Dzięki temu spód torebki nie wybrzusza się pod wpływem złożonych w niej akcesoriów.
Pracę tę zgłaszam do zabawy blogowej u Splocika Rękodzieło i przysłowia na marzec, gdzie do ilustracji znalazły się dwa przysłowia:
sobota, 25 marca 2023
Na Łopień
Wycieczka krótka i niemęcząca. W sam raz na wyprawę z córką, obiema wnuczkami i pieskiem (tym razem yorkiem). Było to tzw. łapanie jeszcze niezłej pogody, która i tak nas nieco zawiodła. Bo chociaż zapowiadało się wypogodzenie i słońce - skończyło się deszczem (chwilami zlodowaciałym) i wietrzyskiem urywającym głowy. Na górze przydały się nawet rękawiczki.
Łopień ma rozległy i długi grzbiet przebiegający z południowego zachodu na północny wschód. W grzbiecie tym wyróżnia się trzy szczyty: zachodni Łopień 961 m n.p.m., środkowy Łopień Środkowy ok. 950 m n.p.m i Łopień Wschodni 805 m n.p.m.
Najwyższy wierzchołek masywu Łopienia opada w południowo-wschodnim kierunku do Przełęczy Rydza-Śmigłego, poprzez którą łączy się z masywem Mogielicy.
Wyruszyłyśmy z Przełęczy Rydza-Śmigłego (jest tam jednocześnie parking samochodowy) zielonym szlakiem i ograniczyłyśmy się tylko do wejścia i zejścia. Można stamtąd iść także na Mogielicę. Czas wejścia i zejścia niedługi i zamyka się w granicy dwóch godzin. Naturalnie nam zeszło nieco dłużej, bo na szczycie było jedzenie, zabawy z pieskiem i podziwianie widoków z punktu widokowego.
I jeszcze ciekawostka. Taką oto ławeczkę odkryłyśmy na szczycie Łopienia:
Poszukałam wiadomości na jej temat i oto czego się dowiedziałam.
Co roku, od 14 lat odbywa się akcja "Odkryj Beskid Wyspowy", która polega na zorganizowanym zdobywaniu szczytów pasma górskiego rozciągającego się pomiędzy doliną Raby, a Kotliną Sądecką na terenie województwa małopolskiego. W tym roku cykl wędrówek rozpocznie się 11 czerwca od wejścia na Urbanią Górę, a zakończy się 10 września w Lubogoszczy.
Pomysł na ustawianie ławek noszących imiona turystów pojawił się wśród organizatorów inicjatywy. Polega na tym, że turyści wspólnie zdobywają szczyty tego pasma górskiego i teraz stawiają takie ławeczki (społecznie i na własny koszt).
Czesław Szynalik, pomysłodawca tej akcji powiedział:
Postanowiliśmy, że każda ławeczka będzie dedykowana turystom imiennie. Chcielibyśmy, aby każdy wędrowiec po Beskidzie Wyspowym miał swoje dedykowane miejsce. Z drugiej strony ławki są konieczne, żeby turyści mieli gdzie odpocząć po trudzie wędrowania po Beskidzie Wyspowym, który jest piękny, ale wymagający.
Swoje ławeczki mają już: Joanny, Anny, Julie, Agaty, Edyty, Lidki, Ireny, Stanisławy, Józefy, Mieczysławy, Andrzeje, Czesławy, Janusze.
Zamontowano już 16 ławeczek m.in. na Jasieniu, Łopieniu, Szałasie, Polanie Łąki, Ostrej, Lubogoszczy, Ćwilinie, Śnieżnicy, Szczeblu, Bydłoniowej. Ławek ma być około 40.
źródło:https://krakow.tvp.pl/65415483/laweczki-z-imionami-turystow-na-szlakach-beskidu-wyspowego
wtorek, 14 marca 2023
Ptaszki
Kiedy wiosna tuż, tuż - dosłownie za zakrętem, a jeszcze czas do Wielkanocy, zmieniam w swoim mieszkaniu dekoracje. Jest to czas dla ptaków. Dość długo kolekcjonowałam różne figurki kur i kogutków. Kolekcja częściowo została jeszcze w chałupie w Zagórzu, część jednak eksponatów przywędrowało ze mną do Krakowa. Pokażę je w jednym z następnych postów.
Tymczasem chciałabym zgłosić do zabawy u Splocika ptaszki drewniane będące teraz moją wiosenną dekoracją.
Ptaszki najpierw przyczepiłam do brzozowych gałązek, jednak te wydały mi się zbyt wiotkie. Kolejne gałązki obcięte z krzaków wyglądały zbyt strzeliście, w końcu powędrowałam na łąki po kolczaste gałązki głogu i te mnie dopiero zadowoliły. Może na gałązkach ludowe ptaszki z drewna nie wyglądają zbyt atrakcyjnie, ale proszę mi uwierzyć, są cudownie barwne, i bardzo pasują do takiej rustykalnej dekoracji.
W województwie małopolskim jest taka wieś: Stryszawa - położona jest za Suchą Beskidzką. I ta właśnie Stryszawa zasłynęła, że mieszkańcy zajmują się (do dzisiaj) wyrobem drewnianych zabawek ludowych Są to: taczki, wózki, kołyski, grzechotki, karetki z konikami. Później pojawiły się koniki na kółkach, poruszające się na kijku karuzele i machające skrzydłami ptaszki, kogutki, koniki, sylwetki ludzkie.
Ale Stryszawa słynie też z drewnianych ptaszków, które są rzeźbione przez tutejszych artystów i ich rodziny. Ponoć każdy artysta ma swój własny sposób rzeźbienia ptaszków i po wyrobie można rozpoznać, kto jest autorem. Ptaszki maluje się czasami na kolory, w których występują w naturze, ale częściej bardzo kolorowo. Dawniej malowało się je najpierw na biało, a potem nakładano kolejne kolory, bo każdy musiał wyschnąć. Dostępne obecnie farby akrylowe przyspieszają proces produkcji.
Taką legendę opowiada pan Tadeusz Leśniak (artysta ze Stryszawy) o początkach rzeźbienia ptaszków: Jedna z wersji wiąże się z pewną legendą. Jeden z mieszkańców, w dzieciństwie, został wysłany do Kalwarii Zebrzydowskiej na służbę do pustelnika, który zajmował się rzeźbieniem w drewnie. Chłopak przebywał tam około roku, nauczył się rzeźbić ptaszki i gdy już wracał do domu, pustelnik dał mu poniemiecki album z ptakami. Chłopak wrócił do Stryszawy i zaczął rzeźbić, wzorując się na albumie. Potem sprzedawał ptaszki, które zrobił. Gdy sąsiedzi zauważyli, że zabawki dobrze się sprzedają, zaczęli całymi rodzinami zajmować się ich rzeźbieniem.
I tak oto ptaszki drewniane na druciku rozsławiły Stryszawę, a twórcy biorą udział w ludowych jarmarkach, kiermaszach, wystawach zabawek ludowych, gdzie prezentują swe prace.
Zabawki stryszawskie można obejrzeć w Beskidzkim Centrum Zabawki Drewnianej. Myślę, że warto odwiedzić Stryszawę.
niedziela, 12 marca 2023
Dziewczyna disco polo (2)
Kontynuując wątek, chciałabym najpierw skupić się na strojach estradowych idoli muzyki disco polo. Generalnie Zenek Martyniuk i obecnie Sławomir Świerzyński oraz kilku pozostałych, hołduje strojowi prostemu: biała, albo czarna koszula z rozpiętym kołnierzykiem, jednokolorowe spodnie i marynarka. I właśnie marynarki stają się clou występu. Obok czarnych, bardzo ciemnych granatowych rzadko pojawiają się bordowe i ciemnozielone. Najczęściej są to marynary błyszczące złotem, albo srebrem, połyskujące kryształkami, szyte z bardzo ozdobnych materiałów: lamy, aksamitu, atłasu. Pamiętam, iż wcześniej Idol S. Świerzyński dawniej występował w bliżej nieokreślonych kapotach/katanach w dziwnym kolorze.
A tak a propos Idola: śpiewał na imprezie urodzinowej Bartosza Rybaka, współpracownika ministra Czarnka. Nie dość, że zaproszeni goście otrzymali darmowe wejściówki i zmierzyli się najpierw z wielką sztuką (nie kupując biletów) obejrzawszy w Operze Wrocławskiej "Cyganerię" Giacoma Pucciniego, to następnie wzięli udział w zamkniętej imprezie urodzinowej na scenie opery! I tu znalazło się pole do popisu dla Idola - zaśpiewał "Majteczki w kropeczki". Ruszyła lawina: media rozpoczęły batalię, że jak to! że opera! że kolebka sztuki! że złamane zostały zasady bezpieczeństwa! że na scenie są zapadnie, a tu... "Majteczki w kropeczki". Stanowisko straciła dyrektorka opery Halina Ołdakowska. Minister Czarnek poszedł w zaparte: "nie było żadnego występu Bayer Full. Nie słyszałem tam ich piosenki, choć jak wielu lubię też taką muzykę". No cóż jeden zaręcza się na dole w kopalni węgla kamiennego, inny świętuje urodziny w operze.
Przy okazji można wspomnieć też o niewypale pana Zenona. Ponoć 20 lutego miał ze swym zespołem "Akcent" dać koncert w Auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu na "Zakończenie karnawału z Zenonem". Ostatecznie koncert w tym miejscu odwołano, o czym poinformował jeden z radnych na sesji Rady Miasta.
Ale miałam o strojach idoli. I tu najbardziej w oczy rzucają mi się dwa zespoły "Boys" i "Weekend" z Radkiem Liszewskim. Ci pierwsi ze swoim solistą Marcinem Millerem bardzo wczuwają się w swój sceniczny wizerunek i występują np. w garniturach w kolorze żółtym neonowym, w marynareczkach ciemnych z białymi kieszeniami, albo jasnych z ciemnymi lamówkami. Niekiedy są to stylizacje wojskowe, albo kombinezony (przypominające kombinezon montera). Ciekawa na swój sposób stylizacja to: wydrukowane litery na koszulkach poszczególnych członków zespołu układające się w słowo: B O Y S. Nie da się nie zauważyć zespołu, który na scenie prezentuje się w tych swoich estradowych "uszytkach".
Natomiast Radek Liszewski "zabija" marynarkami z dużymi aplikacjami umieszczonymi asymetrycznie tzn. tylko po prawej, lub lewej stronie. Pojawiają się marynarki stylizowane na mundur z szamerunkiem, ale niekoniecznie służącym do zapięcia, czasem zdarzają się ozdobne pagony lub pagony z frędzlami. W ogóle stylizacje na galowy mundur bliżej nieokreślonych służb cieszą się dużym powodzeniem.
Hmm, rozumiem że jest to takie sceniczne emploi...