Obserwatorzy

sobota, 20 września 2014

Kresy Wschodnie 2014. (5.) Kuty - miasteczko, gdzie czas się zatrzymał...

To miasteczko, gdzie w centrum (rynek) zachowała się jeszcze ulica z kocimi łbami, to także miasteczko, gdzie przebiegała granica I Rzeczpospolitej (od 1918 r. z Rumunią) i to tu we wrześniu 1939 r. rząd polski uchodził za granicę. To maleńkie miasteczko zadziwiło nas nie tylko tym..,

 Most nad Czeremoszem (dopływ Prutu)
 
 To tu gdzieś niedaleko zakrętu rzeki był most, którym rząd polski przekraczał granicę...
 
Centrum miasteczka - bruk z kamienia
 
Kuty nad Czeremoszem – na pograniczu Bukowiny w obwodzie iwanofrankowskim, rejonie kosowskim. W okresie międzywojennym Kuty słynęły jako miejscowość wypoczynkowa i ośrodek lokalnego rzemiosła artystycznego (tkactwo, hafciarstwo, garncarstwo). Uważano też, że jest to najcieplejsze miejsce w Polsce.
Do II wojny światowej miasteczko było największym skupiskiem Ormian Polskich w II Rzeczypospolitej (stanowili około 50% mieszkańców),  a trudnili się m.in. handlem i produkcją safianu. Szukając śladów polskości trafiliśmy najpierw do kościoła rzymskokatolickiego z przełomu XVIII i XIX w.:
 


Jak się okazało, kościółek był w remoncie - dokładnie obecnie malowano wnętrze. Stąd pewien nieład w środku i mnóstwo puszek z farbami...



I w tym dalekim miasteczku, w kościele nagle usłyszeliśmy język polski. Spotkaliśmy polskiego konserwatora zabytków, który tu, daleko na Kresach, trudnił się odtworzeniem malowideł ściennych w kościele. To Ormianie amerykańscy zebrali pieniądze na remont kościoła, resztę dołożył polski rząd.




Powędrowaliśmy do centrum miasteczka, wart uwagi okazał się dziewiętnastowieczny ratusz:




Obejrzeliśmy też budynek, dziś odremontowany, dawną synagogę:


Miasteczko było przecież kiedyś miejscem, gdzie obok siebie mieszkali tzw. Rusini, Polacy, Żydzi, Ormianie. Do dziś zachowały się na cmentarzu nagrobki Ormian, mieszkańców Kut, będących kiedyś znamienitymi obywatelami miasta:

 
To dlatego poszliśmy na ten cmentarz:
 



Jak się okazało - nadal jest wykorzystywany w celu pochówku katolików.






Kapliczka cmentarna
 
Kiedy wędrowaliśmy po miasteczku, zobaczyliśmy pogrzeb:
 

Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że umrzyk wieziony był w otwartej trumnie!
Nie, nie zrobiliśmy fotki - uznaliśmy, że po prostu nie wypada. Niemal za pogrzebem dotarliśmy na cmentarz i byliśmy świadkami zmagania się grabarzy z pochówkiem w suchej, kamienistej ziemi.

Nagle zobaczyliśmy coś, co nas niesamowicie zaskoczyło! Po zakończonym pochówku, część żałobników skupiła się w jednym miejscu: przy nakrytym stole. Stały na nim półmiski z potrawami, chlebem, butelki z wódką i napojami. I znów nie wypadało robić zdjęć. Brat dyskretnie cyknął jedno, oto dowód na stypę na cmentarzu:


Oczywiście będą jeszcze następne relacje z podróży.

środa, 17 września 2014

Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Rzepedzi

Posadowiona z prawej strony szosy prowadzącej do Komańczy. Ta murowana kapliczka powstała ponoć w latach 1875-1899.


 
Kapliczka zwraca uwagę ze względu na ciekawą bryłę architektoniczną oraz oryginalny daszek z wieżyczką.
 
 Zbliżenie
 
Detal

niedziela, 14 września 2014

Na Chryszcztą

nie weszliśmy (czerwonym szlakiem od Jeziorek Duszatyńskich) w zeszłym tygodniu, bo musieliśmy wcześniej wracać do Sanoka. Zaplanowałam wycieczkę na tę niedzielę, pod warunkiem, że dopisze pogoda. Zachmurzyło się dopiero po południu. Ruszyliśmy szlakiem niebieskim z Rzepedzi. Od Przełęczy pod Suliłą.


Byliśmy dzisiaj jedynymi turystami zmierzającymi w górę. Na początku trasy spotkaliśmy grzybiarzy z solidnymi zbiorami rydzy. Potem - to już tylko las i cisza.



 
Wędruje się cały czas traktem leśnym  - głównie lasem bukowym. Kilkakrotnie otwierały się  zielone polany porośnięte paprociami i jeżynami. W lesie mnóstwo powalonych drzew, a trasa po ostatnich opadach, dosyć błotnista. Ifka korzystała i urządzała kąpiele w błotnych kałużach. Wędrówka lasem nieco się dłużyła, nic nie przerywało jej monotonii.


Na szczycie - o dziwo spotkaliśmy rowerzystów, którzy potem ruszyli w kierunku Duszatyna; przemknął też jeden samotny turysta, który nawet się nie zatrzymał. Szczyt  zalesiony i jeżeli ktoś liczył na jakiekolwiek widoki z góry - to się przeliczył.

 
 
Na wierzchołku Chryszczatej znajduje się betonowy obelisk o wysokości 7,85 m. Niegdyś stała tu drewniana wieża widokowa, obelisk był jej podstawą.

Nazwa Chryszczata wywodzi się od łemkowskiej nazwy rośliny chreszczate zilie (czworolist pospolity) lub od skrzyżowania dróg (ukr. chrest – krzyż).

Od 25 września 2007 stoi tu krzyż upamiętniający pobyt
papieża Jana Pawła II
 
W masywie Chryszczatej znajdują się pozostałości rowów strzeleckich, bunkrów i ziemnych umocnień austriackich z roku 1914, polskich z roku 1920 oraz walk z okresu II wojny i powojennych z lat 1944–1946.
 
Do września 1944 r. na wzgórzach Chryszczatej skrywał się oddział partyzancki dowodzony przez Mikołaja Kunickiego, który wraz ze swymi żołnierzami wyprowadził przez Chryszczatą uciekinierów z polskich wiosek w Bieszczadach, którzy uciekali przed UPA (całe rodziny: starców, dzieci i kobiety). W latach 1945–1947 masyw i wzgórza Chryszczatej były schronieniem oraz bazą wypadową dla oddziałów UPA  Chrina i Stiacha. Do całkowitego rozgromienia  UPA na Chryszczatej doszło latem 1947.
Wróciliśmy tą samą trasą (samochód czekał przy przełęczy).
 


 
W sumie mamy w nogach  tak około 5,5 godz. marszu. Schodząc z góry nie pogardziliśmy rydzami, które same się pchały w dłonie. Z braku kosza zbierałam je do mężowskiej koszuli.
 
 

sobota, 13 września 2014

Kapliczki przydrożne. Kapliczka przy ul. Sikorskiego w Sanoku

a właściwie figura Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej. Posadowiona na ceglanym cokole jest pamiątką niezwykłą, gdyż ufundowała ją Cecylia Greczner dyrektorka Szkoły im. Świętej Kingi - tak głosi inskrypcja na tablicy. Pani C.Greczner obowiązki dyrektora szkoły pełniła od 1934 r. (a więc czas powstania figury to zdecydowanie lata trzydzieste XX w.). 


 
 
 
Figura została odnowiona przez Przedsiębiorstwo Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w Sanoku w latach 2008-2009. Budynek, który obecnie należy do PGNiG wiele, wiele lat temu był budynkiem szkolnym (i ja do tej szkoły chodziłam w pierwszej i drugiej klasie). Kilkadziesiąt ostatnich lat pełnił różne funkcje (mieściło się w nim m.in. pogotowie opiekuńcze).
Obecnie nowy gospodarz odremontował obiekt i figurę.

środa, 10 września 2014

Jeziorka Duszatyńskie

W niedzielę wybraliśmy się, żeby zobaczyć Jeziorka Duszatyńskie. Byłam w tym miejscu dobrych kilka (kilkanaście) lat temu. Za wycieczką przemawiały również: piękna pogoda i fakt, że nie jest to Bieszczadzki Park Narodowy, a więc można ze sobą zabrać psy.




Po drodze wiodącej cienistym i dość wilgotnym lasem, minęliśmy naturalny wodospad uznany za pomnik przyrody:


by w końcu dojść do rezerwatu:


Jeziorka Dusztyńskie znajdują się na trasie szlaku czerwonego biegnącego z Komańczy na Chryszczatą. Teren, na którym się znajdują, to rezerwat przyrody "Zwiezło" (powierzchnia 2,2ha). Nazwa rezerwatu wywodzi się od sposobu powstania jeziorek, które utworzyły się 13 kwietnia 1907 r. w wyniku osunięcia się zbocza Chryszcztej po wiosennych roztopach i ulewach - przesiąknięte wodą warstwy łupków stały się doskonałym podłożem, po którym ześlizgnęły się (zwiezły) ze stoków warstwy skalne i ziemia wraz z lasem i runęły w kierunku potoku Olchowaty, przegradzając go i tamując przepływ wody. Powstały trzy jeziorka osuwiskowe (są to największe jeziorka osuwiskowe w Beskidach na terenie Polski). Do czasów dzisiejszych przetrwały dwa.
Mniejsze z jeziorek tzw. Dolne położone jest na wysokości 683m n.p.m. (powierzchnia 0,45 ha, średnia głębokość 2,4 m, maksymalna 6,2 m, pojemność 12 000 m³):





Większe - Górne znajduje się 18 metrów wyżej, jest położone na wysokości 701 m n.p.m. (powierzchnia 1,44 ha, średnia głębokość 2 m,  maksymalna do 5,8 m, pojemność 25 500 m³):






Obelisk upamiętniający powstanie jeziorek i rezerwatu
 
Z jeziorkami związane są legendy i opowieści.  Miejscowi uważali to miejsce za zaczarowane, a przyczyny powstania osuwiska wiązali z działaniem rozsierdzonego diabła, który rzucił ognistą kulę, czyniąc spustoszenie. Inna legenda przyczynę powstania osuwiska widziała w upadku meteorytu.
W momencie kataklizmu przerażona ludność z pobliskiej wsi Duszatyn, podejrzewając koniec świata, spakowała pośpiesznie dobytek i uciekła do pobliskich wsi Smolnika i Prełuk, gdzie w cerkwi uderzono w dzwony na trwogę, choć niektórzy też uważali, że to drżenie ziemi, spowodowane osuwaniem się mas ziemi, spowodowało bicie dzwonów w pobliskich świątyniach.
Po drodze do Duszatyna mijaliśmy takie chałupy bojkowskie:
 


Wycieczka niezbyt długa, przyjemna, taka na która można się wybrać z dziećmi. Na Chryszczatą tym razem nie wchodziliśmy, bo musieliśmy wrócić szybciej do Sanoka,

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails