Obserwatorzy

niedziela, 1 czerwca 2014

Chustki na głowę dla dziecka

Wprawdzie po upałach chwilowo zostało wspomnienie, jednak na pewno chusteczki będę jeszcze przydatne. Jedną zrobiłam dzianinową:



z cieniutkiej bawełnianej nitki, której cewkę nabyłam swego czasu na Allegro. Zdaje się, że zapas nitki jest niewyczerpany, tym razem wzięta potrójnie przeistoczyła się w delikatną, ażurową chusteczkę dla dziewczynki. Całość wykończyłam szydełkiem. Po zblokowaniu dzianinka okazała się nie tylko cieniutka, ale i bardzo delikatna. Można ją również nosić tak zawiązaną:


Prababcia uszyła dla małej trzy chusteczki z delikatnego batystu:



Można je nosić na głowie, albo wykorzystać jako szaliczki.

piątek, 30 maja 2014

Beret dla dziecka

Poza czapkami pokazywanymi niżej, wydziergałam szydełkiem berety dla Wandy. Było to specjalne zamówienie córki. I jeżeli chodzi o czapki - poległam. Okazały się za małe (dziecka dawno nie widziałam, a pomiary głowy nie przełożyły się na rozmiar). Pewnie trzeba będzie jakieś czapki dorobić. Tymczasem pokazuję letnie, ażurowe berety (te na szczęście są dobre).


Włóczka, to bawełna. Granatowy i biały z "Virginii", czerwony z "Sonaty" (obie włóczki już nie są produkowane). Każdy ozdobiony kokardką z wstążki. Zużycie niewielkie, jakaś granatowa resztka, może połowa motka "Sonaty".



 

Taki beret robi się  od góry; wykończyłam każdy otokiem z półsłupków. Mnie najbardziej podoba się granatowy. I chociaż czapki zostały wykonane tak samo i w takim samym rozmiarze, różnią się nieznacznie wielkością.

wtorek, 27 maja 2014

Łatwy obrąbek serwetki lnianej

Nadal z doskoku (tzn. w wolnych chwilach wolnych chwil), podczas drobnych luzów czasowych, obrębiam lniane serwetki - jedynie słusznym, moim najbardziej ulubionym wzorkiem, którego elegancja, minimalizm i dyskrecja zachwycają mnie od zawsze i mam nim obrobionych dość sporo różnych obrusików i serwetek.



Wzorek kilkadziesiąt lat temu pokazała mi mama: obrębiamy półsłupkami serwetkę (można igłą) i robimy: 1 rząd: 5 półsłupków, 5 oczek łańcuszka; 2 rząd: same półsłupki wkłuwane w półsłupki poprzedniego rzędu  (na łuczku łańcuszka poprzedniego rzędu wieszamy 5 półsłupków). Wprowadzam też drobne zmiany np. robię 5 półsłupków i 6 ocz. łańcuszka (wtedy w następnym rzędzie na łuczku wieszamy też 6 półsłupków - uzyskujemy  nieco większe "oczko").
Tak obrębione serwetki można używać do koszyków chlebowych, jako podkładki pod talerze czy wazoniki itp.

Serwetki podkładki pod talerze (materiał dwóch obrobiłam szydełkiem, 
kolejnych dwóch obszyłam igłą)

A to bardzo stara serwetka lniana (obrabiałam ją ze 25 lat temu)

Robótkę noszę w torebce i wyciągam przy okazji jakiegoś oczekiwania na coś tam.

poniedziałek, 26 maja 2014

Czapeczki dziecięce na lato

Gorąco się zrobiło, letnia pogoda w rozkwicie.  Okazało się, że małej dziewczynce przydałby się jakieś lekkie nakrycia głowy. No to poszukałam kolorowych włóczek bawełnianych i zrobiłam szydełkiem czapki ażurowe - bo to właśnie dzianina szydełkowa wydała mi się odpowiednia na taką porę roku.


Czapeczki niewielkie - rozmiar na 6-8 miesięcy. Robiłam jak zwykle "na oko",  bo głowy do przymiarki nie ma. Wzór czapek powszechnie znany - nie ma tu czego opisywać.





Z kolei prababcia została zaangażowana do poszukiwań kolorowego batystu, z którego uszyła cieniutkie chusteczki na głowę. Pokażę je w kolejnym poście, bo na razie się suszą po przepierce.


*   *   *

A to przepiękna tęcza, która rozświetliła niebo nad zagórskim klasztorze po wczorajszej burzy:

sobota, 24 maja 2014

W ogrodzie

pracujemy. Nie wiadomo w co wkładać ręce, bo tu z jednej strony trawa rośnie (ciągle trzeba kosić). Muszę też popracować na grządkach i zadbać o rabaty z bylinami. Poza tym za każdym razem, kiedy przyjadę, czyszczę po kawałku kamienisty bruk znajdujący się między chałupą, a dawną stajnią:


"Na raty" plewię zarośnięte maliny. Wczoraj sierpem (tak sierpem) wycinałam trawę spomiędzy krzaków porzeczek.
Zdecydowaliśmy się też na remont oczka wodnego. Stara folia popękała i już ze dwa lata temu należało to zrobić. Zaczęliśmy w czwartek od wyciągnięcia roślin. Okazało się, że korzenie utworzyły "korek" na powierzchni oczka grubości około 0,5 m. Mąż na kawałki dzielił ten "korek" szpadlem, piłką do cięcia i nożem (całości nie dało się wyciągnąć, bo było to zbyt ciężkie). Z kolei ja wycinałam rośliny z tej masy mułu, korzeni i kłączy (nie potrzeba tak rozrośniętych korzeni), które posadzimy na nowo. Okazało się, że przeżyły też dwa karasie, które zagościły w oczku kilka lat temu. Potem mąż wyczerpał wodę i muł. Zdemontowaliśmy starą folię.





No i dziś ruszyliśmy, by kupić nową folię do oczek wodnych. Potrzebny był nam kawałek 4 x 5 m i tu zaskoczenie, akurat folii brakło. Ruszyliśmy do drugiego sklepu - nie ma. Dalej nie podróżowaliśmy, bo gorąco, a w aucie 2 psy i królik... Trzeba było podjąć jakieś decyzje, przecież rośliny i karasie nie będą czekać, aż sklep zamówi kolejny towar.



W końcu kupiliśmy włókninę do wyłożenia spodu stawku i folię budowlaną (2 warstwy). Poprawiliśmy brzegi, wyrównaliśmy ziemię i wyłożyliśmy stawek folią. Dzień zbliżał się ku końcowi. Mąż napuścił trochę wody - jutro będziemy sadzić rośliny, a w przyszłym tygodniu (w miarę wolnego czasu) modelować brzeg kamieniami.
To dlatego, że nie jest to przyjemna praca, kilka lat nie czyściliśmy oczka i nie przerzedzaliśmy roślin. Najgorsze za  nami.
A na koniec - kwitnące azalie:


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails