U nas na razie jeszcze bardzo delikatne. Jeszcze trawa się nie zieleni, ale pierwsze zwiastuny już są:
Trawnik w ogrodzie zniszczony niezliczoną ilością kretowisk, bluszcz na jabłoni nie przetrwał zimy i gubi brunatne liście, jak w jesieni. Bardzo nieśmiało wychylają głowy pierwsze kwiatki. Roboty w ogrodzie huk. Zapewne, jak zwykle, nie uda mi się na czas wykonać wszystkich prac ogrodowych.
Potok w ogrodzie jeszcze pod lodem:
Język lodowy nadal spływa z kamiennego progu:
Zaaplikowałam sobie porządną kurację wzmacniająca: multiwitaminę, witaminę C, tran. Piję pokrzywę oraz herbatę z miodem i cytryną. Jest jakby lepiej: zmęczenie nie jest już tak wielkie, depresja wiosenna jakby powoli mija. Dziękuję za tak liczne rady na temat zwalczania osłabienia organizmu i przesilenia wiosennego. Jeszcze mi czasu więcej potrzeba na realizację pomysłów, ale w tym chyba Czytelnicy nie pomogą...
Obserwatorzy
wtorek, 27 marca 2012
poniedziałek, 26 marca 2012
Supły, guzki
nie są lubiane przez dziewiarki. Staram się, by łączenie włóczki wypadało mi zawsze na brzegu robótki, potem jakoś zawsze uda się ukryć supeł, a nierówności dzianiny, lub wiszące nitki nie szpecą lewej strony sweterka. Co jednak zrobić, jeżeli nagle z motka włóczki wyskakuje supeł, a my własnie jesteśmy w środku rzędu? Próbowałam różności i właściwie złotego środka nie znalazłam. Te metody, które dzisiaj omówię nazwałabym półśrodkami pozwalającymi ukryć łączenie włóczki.
I sposób przydatny w przypadku, kiedy robótkę wykonujemy z włóczki dość grubej (sprawdza się też do też do łączenia włóczek cieńszych, wełnianych).
Rozdzielam skręcone nitki poszczególnych końców włóczki, Ta konkretna włóczka została skręcona z dwóch nitek, jest dość gruba, przeznaczona na druty 4-4,5 mm.
Teraz odcinam połowę włókna z każdego końca włóczki (tak 10-15 cm), uzyskuję nitkę cieńszą o połowę:
Skręcam razem oba końce nitek - można je nieco namoczyć, żeby łatwiej je było razem połączyć (uzyskuję włóczkę takiej samej grubości jak ta, z której robiłam):
Należy pamiętać, by końce pojedynczej nitki były ciut dłuższe (1,5 cm) i wystawały poza miejsce łączenia; po wrobieniu odetnie się te kawałeczki nitki. Zaznaczam, że skręcenie włóczki bez odciętych fragmentów daje podwójną grubość, co będzie widoczne na robótce w miejscu łączenia, dlatego odcinam część włókna.
Tak wygląda lewa strona robótki: sterczące niteczki odcinam potem nożyczkami:
A to prawa strona; w ogóle nie widać łączenia nitek:
II sposób - włóczka cieniutka. Sposób z rozdzielaniem włókien i odcinaniem ich części nie zawsze się sprawdza, szczególnie w przypadku włóczek bez zawartości wełny. Tu niestety często jestem skazana na supeł:
Wszywanie końcówek włóczki między oczka dzianiny zwykle i tak ją pogrubia, dlatego często widać skazę na prawej stronie sweterka. Wobec tego również rozdzielam zasadniczą nitkę na drobne, składowe niteczki i dopiero te ukrywam po lewej stronie dzianiny przeplatając ją między oczkami za pomocą igły:
Zwykle na prawej stronie nie widać wszytych niteczek.
Niespodziewany supeł
Rozdzielam skręcone nitki poszczególnych końców włóczki, Ta konkretna włóczka została skręcona z dwóch nitek, jest dość gruba, przeznaczona na druty 4-4,5 mm.
Teraz odcinam połowę włókna z każdego końca włóczki (tak 10-15 cm), uzyskuję nitkę cieńszą o połowę:
Skręcam razem oba końce nitek - można je nieco namoczyć, żeby łatwiej je było razem połączyć (uzyskuję włóczkę takiej samej grubości jak ta, z której robiłam):
Tak wygląda lewa strona robótki: sterczące niteczki odcinam potem nożyczkami:
A to prawa strona; w ogóle nie widać łączenia nitek:
II sposób - włóczka cieniutka. Sposób z rozdzielaniem włókien i odcinaniem ich części nie zawsze się sprawdza, szczególnie w przypadku włóczek bez zawartości wełny. Tu niestety często jestem skazana na supeł:
Wszywanie końcówek włóczki między oczka dzianiny zwykle i tak ją pogrubia, dlatego często widać skazę na prawej stronie sweterka. Wobec tego również rozdzielam zasadniczą nitkę na drobne, składowe niteczki i dopiero te ukrywam po lewej stronie dzianiny przeplatając ją między oczkami za pomocą igły:
Zwykle na prawej stronie nie widać wszytych niteczek.
sobota, 24 marca 2012
Zpagetti
Historia dziewiarstwa
Nowy/stary trend - powtórne wykorzystanie zużytych ubrań. W tym przypadku wyrób włóczki z bawełnianych podkoszulków i wykorzystanie jej do zrobienia np. dywaników, powłoczek na poduszki, torebek, koszyków, saków na rower itp. Z jednej strony ludzie od dawien dawna poddawali takiemu recyklingowi stare ubrania - wystarczy choćby przypomnieć chodniki wyrabiane ze starych gałganów. Mam takie w chałupie w Zagórzu kupione na targu, albo w sklepie - dziś stanowią dopełnienie rustykalnego wyposażenia:
Jednak moda na tzw. "zpagetti" poszła dalej. Trend pojawił się w Holandii i Australii. Pasmanterie oferują gotowe włóczki. Nic nie trzeba ciąć, zwijać i łączyć. Kupuje się tasiemki w dowolnie wybranych kolorach przeznaczone do robienia szydełkiem 12 mm lub na podobnej grubości drutach. Są to paski dzianinowe szerokości od 0,8 do 2,5 cm o składzie 95 % bawełny i 5% lycry.
Polka jednak potrafi. Nasza koleżanka blogowa Dorota niezależnie od zagranicznych trendów wylansowała już ubrania wykonane z podkoszulków. Można je zobaczyć tu:
http://swetrydoroty.blogspot.com/2011/07/jak-powstaa-tiszertowa-niebieska.html
http://swetrydoroty.blogspot.com/2011/07/tiszertowa-granatowa.html
Znalazłam też kurs, jak ciąć podkoszulek, by uzyskać "nić" w całości bez zszywania pasków:
http://www.craftpassion.com/2009/05/recycle-tutorial-making-of-t-shirt-yarn.html/2
Tu linki do sklepów oferujących takie włóczki:
http://www.hoooked.nl/
Nowy/stary trend - powtórne wykorzystanie zużytych ubrań. W tym przypadku wyrób włóczki z bawełnianych podkoszulków i wykorzystanie jej do zrobienia np. dywaników, powłoczek na poduszki, torebek, koszyków, saków na rower itp. Z jednej strony ludzie od dawien dawna poddawali takiemu recyklingowi stare ubrania - wystarczy choćby przypomnieć chodniki wyrabiane ze starych gałganów. Mam takie w chałupie w Zagórzu kupione na targu, albo w sklepie - dziś stanowią dopełnienie rustykalnego wyposażenia:
Jednak moda na tzw. "zpagetti" poszła dalej. Trend pojawił się w Holandii i Australii. Pasmanterie oferują gotowe włóczki. Nic nie trzeba ciąć, zwijać i łączyć. Kupuje się tasiemki w dowolnie wybranych kolorach przeznaczone do robienia szydełkiem 12 mm lub na podobnej grubości drutach. Są to paski dzianinowe szerokości od 0,8 do 2,5 cm o składzie 95 % bawełny i 5% lycry.
Polka jednak potrafi. Nasza koleżanka blogowa Dorota niezależnie od zagranicznych trendów wylansowała już ubrania wykonane z podkoszulków. Można je zobaczyć tu:
http://swetrydoroty.blogspot.com/2011/07/jak-powstaa-tiszertowa-niebieska.html
http://swetrydoroty.blogspot.com/2011/07/tiszertowa-granatowa.html
Znalazłam też kurs, jak ciąć podkoszulek, by uzyskać "nić" w całości bez zszywania pasków:
http://www.craftpassion.com/2009/05/recycle-tutorial-making-of-t-shirt-yarn.html/2
Tu linki do sklepów oferujących takie włóczki:
http://www.hoooked.nl/
i szydełko
A tu można zobaczyć m.in.gotowe wyroby:
Ja na razie bardzo skromnie, z bawełnianej tasiemki zrobiłam podkładkę pod talerze;
czwartek, 22 marca 2012
Czas wracać
do życia blogowego. Przerwa została wymuszona przez grypę, która mnie zaatakowała i opuścić nie chciała. Spowodowała osłabienie organizmu i bezmoc twórczą. No siły na nic nie było i nadal nie ma, bo doszło do tego osłabienie wiosenne. I jakoś tak organizm odmówił posłuszeństwa. Dosłownie nic nie byłam w stanie robić (musiałam chodzić do pracy, a także wykonać inne konieczne obowiązki), a po pracy to już tylko "zwłoki" kładły się do łóżka... Jakoś tak trudno zapanować mi nad "samolotem" w głowie (tak mi się w niej kręci) i opadającymi powiekami. Ja, której miesiącami wystarczało po 6 godzin snu na dobę, padam na twarz i śpię, jak kamień po 10 godzin. Dziś więc tylko fotka z archiwum z nadzieją, że coś sensownego będzie niebawem.
środa, 14 marca 2012
Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Uluczu
znajduje się przy drodze krzyżowej poniżej
drewnianej cerkwi usytuowanej na wzgórzu Dębnik:
Legenda podaje, że cerkiew w Uluczu miała zostać zbudowana własnie w tym miejscu, gdzie obecnie stoi kapliczka. Jednak złożone tu jednego dnia drzewo na budowę, znaleziono następnego ranka na szczycie wzgórza. Zostało ponownie przertransportowane w dół, jednak kolejnego dnia sytuacja się powtórzyła. Dlatego cerkiew powstała na wzgórzu, a w miejscu pierwotnego składowania budulca, zbudowano kapliczkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)