Nie robiłam żadnych postanowień noworocznych, żadnych. Życzyliśmy sobie z mężem przede wszystkim zdrowia i jak najmniejszej liczby problemów, a także by się wojna skończyła.
Więc to, nie postanowienie noworoczne, że "reanimuję" bloga. Po prostu naszła mnie taka chęć. Przypomnieć musiałam sobie sprawy techniczne, szczególnie jak zamieszczać zdjęcia. Czeka mnie "odkurzenie" bloga i porządki na nim (aktualizacje).
Na tej ławeczce lubię przysiąść, kiedy idę w las na spacer z psami. Mieści się w krzakach z widokiem na łąki i las. Zwykle słońce mocno praży tu w oczy
Jak nigdy czuję tam związek z naturą i nic mi więcej nie potrzeba. Naturalnie haruję w ogrodzie, ciągle mam ambicje posiadania ładnego naturalnego ogrodu. A z przyrodą to nierówna walka. Zawsze czegoś nie zdążę zrobić. Kiedy zaczyna lać, to nic nie można robić na zewnątrz, a przed chałupą "toniemy" w błocie (w wyniku prac remontowych trawnik przestał istnieć).Z jednej strony to świetnie mieć przystań w Zagórzu, z drugiej jednak czasem trudno żyje się tak w rozkroku. Ale lubię teraz takie moje życie, kilka miesięcy zimowych w Krakowie, kilka miesięcy letnich w Zagórzu.
Dziękuję Wszystkim Paniom za miłe przywitanie i sympatyczne komentarze.