Obserwatorzy

piątek, 16 grudnia 2016

Przydasie

Któregoś dnia przyszła do mnie niewielka przesyłka - od mojej koleżanki Renaty. Renia pragnąc mi umilić nieciekawą jesień, przysłała mi przydasie  do wykonywania kart świątecznych. Sama, jak pisze, w ostatnich latach wykonała takich kart około tysiąca. Jest to też zachęta ze strony Reni żebym zaczęła działać w innych dziedzinach, niż druty i szydełko. Zapewne popróbuję, gdyż jest to coś nowego i dotąd nieznajomego dla mnie. Na razie pokażę na blogu: to co otrzymałam:


 Była też karta już z życzeniami świątecznymi i dodatkowa pusta - do wykorzystania:


 
Reniu - dziękuję bardzo.

sobota, 10 grudnia 2016

Wędzimy

Czas do świąt już pędzi. Tradycyjnie postanowiliśmy zrobić trochę własnej wędzonej szynki. Tym razem udało mi się kupić mięso w cenach promocyjnych. Po peklowaniu zaplanowaliśmy wędzenie na dzisiaj - bo sobota i wolny dzień. Pogoda nawet sprzyjała, deszcz zaczął padać, kiedy już wyjeżdżaliśmy. Chałupa wyziębiona, w ogrodzie śnieg, którego specjalnie nie ruszyła nieco plusowa temperatura. Mąż szybko rozpalił  pod beczką-wędzarnią.


Ja zapaliłam pod piecem w chałupie. Jeszcze odśnieżyliśmy ścieżki i zajęliśmy się pilnowaniem ognia (pod beczką i w chałupie). U nas - przyznać trzeba - zima jak się patrzy. Rośliny przykryte śnieżnymi czapami, które trudno usunąć, na dachu również sporo śniegu, w ogrodzie do połowy łydki.




Zimno. Nie było mrozu, ale takie około zerowe, wilgotne zimno dawało się porządnie we znaki. Szczególnie dokuczały stopy - nie pomogły ocieplane buty i grube wełniane skarpety. Przemarzłam okrutnie...


Psy po zaliczonym spacerze naszczekiwały zniecierpliwione: "Dlaczego nie pakujecie się i nie idziecie do auta? Wszystko już było - spacer, porcja rosołowa. Wracamy!"
Niestety szczekanie nie pomogło i w końcu zrezygnowane ułożyły się w chałupie na chodniku. Kiedy już daliśmy hasło do odwrotu, pierwsze biegły do samochodu. Widać dzisiejsza  aura nie sprzyjała spacerom.
Tylko kilka zdjęć zrobionych komórką - zapomniałam włożyć aparat fotograficzny do torebki.

wtorek, 6 grudnia 2016

Kocyk dla Antosia

Urodził się chłopczyk w naszej rodzinie - 2 grudnia. Piękny i zdrowy.  Radość ogromna. Ciotka czekając na narodziny zrobiła kocyk  - szydełkowy.

Szydełko 3.5 mm; włóczka 100% akryl, 500m/100 g; zużycie: 200 g;
rozmiar 90 x 90 cm


Podejść miałam kilka (kocyk miał być zrobiony na drutach, ale jakoś nie wyszło) i w końcu zrobiłam szydełkiem (dość szybko poszło). Żeby przełamać niebieskość - wprowadziłam kolor biały i zielony. Inspiracją był kocyk widziany  na blogu Motylka.



Pozostaje mieć nadzieję, że kocyk spodoba się mamie Antosia i samemu Antosiowi.

niedziela, 4 grudnia 2016

Zima

Przyszła szybko i daje popalić. Każdego wieczora wnikliwie śledzę prognozy pogody, bo przecież muszę dojechać do pracy, a nie wiadomo co czeka na drodze. W ostatnim tygodniu zaliczyliśmy całe spektrum tej pory roku: od ślizgawicy na drogach w poniedziałek (wiele aut w rowach) poprzez obfite opady, śnieżyce,  błoto pośniegowe, roztopy, mróz. Nie lubię zimy, szczególnie wtedy, kiedy jadę rano do pracy...  Ale tak poza tym - to urok zimy może dla mnie trwać tak z tydzień. Potem wolę bardziej umiarkowaną aurę.

 


 
Popadało porządnie, śnieg zapewne poleży, bo idą mrozy. Psy radośnie hasały po białym puchu, który miejscami dla małej Toli był za głęboki. Psinka jednak bohatersko brnęła przed siebie. Pojechaliśmy do Zagórza zobaczyć "czy chałupa jeszcze stoi" i zabrać do domu ostatnie doniczki z pelargoniami. Nawet nie odśnieżaliśmy ścieżek. Oczywiście na górę nie wjeżdżaliśmy, nie chciałam by ściągało mnie po wąskiej dróżce, auto zostało na placu przed szkołą. Spacer do lasu i powrót. Psiska i tak odpoczywały, jakby nie wiem ile czasu spędziły na powietrzu.






Na tym ostatnim zdjęciu nowe rynny na dachu chałupy. Założone dosłownie "na chwilę" przed zimą.

piątek, 2 grudnia 2016

Lalka w pudełku

Kolejna zabawka przygotowana dla Wandy, to mała laleczka w pudełku. Taką lalą można się bawić w czasie podróży samochodem, lub w oczekiwaniu na swą kolej np. do lekarza. Wszystko zamyka się w małym pudełeczku. Podpatrzyłam ten pomysł w internecie, tyle że tam najczęściej zamykano podobne zabawki w pudełku blaszanym.Plan wprowadziłam w czyn: kupiłam plastikowe pudełko śniadaniowe, za niewielkie pieniądze: laleczkę, wygrzebałam w starych zabawkach - zajączka. Uszyłam dla lali pościel, którą przykleiłam do pudełka, aby nie wypadała; przyklejona jest też torebka na skrzydła lali. Osobno uszyłam etui na zajączka. Wszystko powędrowało do pudełka i można się już bawić. 





 
Może moja propozycja zainspiruje inne panie do wykonania podobnej zabawki.  Mikołaj tuż, tuż.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails