z chustek bandanek. No na tej bluzce kończę serię wykorzystywania tych chustek do innych celów, aniżeli ich pierwotne przeznaczenie.
Z dwóch białych uszyłam sobie działkową bluzkę (nie mam odwagi wyjść w niej na ulicę), ale po działce, w słońcu sobie w niej paraduję, a co - niech mi się ramiona nieco opalą, tym bardziej że lato - szczerze powiedziawszy nie rozpieszczało do tej pory upałami (no troszkę tylko).
Wytwór bardzo prosty: dwa prostokąty zeszyte - na górze wciągnięta guma w tunel. Można doszyć ramiączka i nad tym się zastanawiam - mogłabym wówczas wyjść w tej bluzce poza bramę ogrodu.
Dawno, dawno temu, kiedy w Polsce było trudno kupić coś sensownego do ubrania - nosiłam podobne bluzki szyte przez mamę z materiałów bawełnianych z haftem. Szyła mi mama takie bluzeczki ze szczypankami, albo zupełnie proste z ramiączkami. Wkładałam je do długich falbaniastych spódnic. Mam je dotąd - teraz służą jako dekoracja chałupy.
Obserwatorzy
piątek, 22 lipca 2016
niedziela, 17 lipca 2016
Czosnkowe pesto
Zrobiłam pesto czosnkowe z łodyg kwiatostanu czosnku. Ponieważ już zawiązały się cebulki powietrzne, łodygi były nieco zdrewniałe i nie za bardzo chciały poddać się blendowaniu. Przepuściłam je więc (razem z ziarnami słonecznika) przez maszynkę do mięsa - dało to zadawalający efekt rozdrobnienia.
Potem już tylko sól i olej. Dodałam rzepakowy (sanocki), bo taki miałam w domu.
Ubiłam zawartość ciasno w słoiczkach, na górze przykryłam jeszcze olejem i gotowe.
Pierwsze próby smakowania wypadły bardzo dobrze. Łyżeczka czosnkowego pesto dodana do sosu gulaszowego, ciekawie wzbogaciła smak. Nie wspomnę już o makaronie razowym potraktowanym odrobiną tego specyfiku...
Kto ma jeszcze na grządce zimowy czosnek z kwiatowymi łodygami - może popróbować zrobić takie pesto.
Potem już tylko sól i olej. Dodałam rzepakowy (sanocki), bo taki miałam w domu.
Ubiłam zawartość ciasno w słoiczkach, na górze przykryłam jeszcze olejem i gotowe.
Pierwsze próby smakowania wypadły bardzo dobrze. Łyżeczka czosnkowego pesto dodana do sosu gulaszowego, ciekawie wzbogaciła smak. Nie wspomnę już o makaronie razowym potraktowanym odrobiną tego specyfiku...
Kto ma jeszcze na grządce zimowy czosnek z kwiatowymi łodygami - może popróbować zrobić takie pesto.
wtorek, 12 lipca 2016
Kapliczki przydrożne. Kapliczka przy wejściu do Wąwozu Homole (Małe Pieniny - Jaworki))
Kapliczka łemkowska, zbudowana z kamienia, otynkowana, dach dwuspadowy z gonta. Pochodzi prawdopodobnie z XIX w. We wnętrzu oleodruk "Matki Boskiej z Dzieciątkiem".
niedziela, 10 lipca 2016
Bluzka z dekotem "carmen"
uszyta z męskiej koszuli. Pocięłam mężowską koszulę, która i tak nadawała się już do wyrzucenia (wytarty kołnierzyk i mankiety). Mnie jednak spodobał się drobny prążek na materiale. Pomyślałam, że uszyję sobie z niej bluzkę z dekoltem "carmen".
Tak oto wygląda:
Zainspirował mnie Pinterest, jednak ostatecznie odeszłam od projektu przeróbki tam zaproponowanego i zrobiłam po swojemu.
Oczywiście odcięłam karczek i skróciłam rękawy koszuli, a potem wykonałam ukośne cięcia (raglanowe) na rękawach, przodach i tyle. Zeszyłam skosy, podwinęłam rulonik wokół dekoltu i wciągnęłam gumę.
Ot i cała filozofia.
Tak oto wygląda:
Tak proponowano przeróbkę na Pinterest
A to moje "cięcia"
Ot i cała filozofia.
sobota, 2 lipca 2016
Ogród
Wypada znów pokazać jakieś fotografie z ogrodu, tym bardziej że rośliny błyskawicznie się zmieniają. Wiosna niezbyt ciepła tego roku spowodowała opóźnienie w kwitnieniu roślin w oczku wodnym. Teraz, kiedy nastały tropikalne upały, grzybienie nadrabiają zaległości:
Na zdjęciu tylko jedna; bordowa już osypała płatki. Zostały ogrodzone siatką, bo ich pączki bardzo smakują sarnom. Mam do wyboru: patrzeć na róże przez siatkę, albo nie mieć kwitnących kwiatów...
Liliowce:
Najstarsze, typowo polskie - rosną przy wielu wiejskich domostwach. Moje przetrwały - posadzone kiedyś przez babcię - rosną w ogrodzie ze sześćdziesiąt lat.
Samorozsiewająca się naparstnica:
I pozostałe rośliny uchwycone w fotograficznym skrócie:
Zakwitły nam też posadzone na jesieni różyczki:
Na zdjęciu tylko jedna; bordowa już osypała płatki. Zostały ogrodzone siatką, bo ich pączki bardzo smakują sarnom. Mam do wyboru: patrzeć na róże przez siatkę, albo nie mieć kwitnących kwiatów...
Liliowce:
Najstarsze, typowo polskie - rosną przy wielu wiejskich domostwach. Moje przetrwały - posadzone kiedyś przez babcię - rosną w ogrodzie ze sześćdziesiąt lat.
Samorozsiewająca się naparstnica:
I pozostałe rośliny uchwycone w fotograficznym skrócie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)