Obserwatorzy

niedziela, 17 lipca 2016

Czosnkowe pesto

Zrobiłam pesto czosnkowe z łodyg kwiatostanu czosnku. Ponieważ już zawiązały się cebulki powietrzne, łodygi były nieco zdrewniałe i nie za bardzo chciały poddać się blendowaniu.  Przepuściłam je więc (razem z ziarnami słonecznika) przez maszynkę do mięsa - dało to zadawalający efekt rozdrobnienia.


Potem już tylko sól i olej. Dodałam rzepakowy (sanocki), bo taki miałam w domu.


Ubiłam zawartość ciasno w słoiczkach, na górze przykryłam jeszcze olejem  i gotowe.


Pierwsze próby smakowania wypadły bardzo dobrze. Łyżeczka czosnkowego pesto dodana do sosu gulaszowego, ciekawie wzbogaciła smak. Nie wspomnę już o makaronie razowym potraktowanym odrobiną tego specyfiku...
Kto ma jeszcze na grządce zimowy czosnek z kwiatowymi łodygami - może popróbować zrobić takie pesto.

wtorek, 12 lipca 2016

Kapliczki przydrożne. Kapliczka przy wejściu do Wąwozu Homole (Małe Pieniny - Jaworki))

Kapliczka łemkowska, zbudowana z kamienia, otynkowana, dach dwuspadowy z gonta. Pochodzi prawdopodobnie z XIX w. We wnętrzu oleodruk  "Matki Boskiej z Dzieciątkiem".



niedziela, 10 lipca 2016

Bluzka z dekotem "carmen"

uszyta z męskiej koszuli. Pocięłam mężowską koszulę, która i tak nadawała się już do wyrzucenia (wytarty kołnierzyk i mankiety). Mnie jednak spodobał się drobny prążek na materiale. Pomyślałam, że uszyję sobie z niej bluzkę z dekoltem "carmen".
Tak oto wygląda:



 
 
Zainspirował mnie Pinterest, jednak ostatecznie odeszłam od projektu przeróbki tam zaproponowanego i zrobiłam po swojemu.

Tak proponowano przeróbkę na Pinterest
 
Oczywiście odcięłam karczek i skróciłam rękawy koszuli, a potem wykonałam ukośne cięcia (raglanowe) na rękawach, przodach i tyle. Zeszyłam skosy, podwinęłam rulonik wokół dekoltu i wciągnęłam gumę.



A to moje "cięcia"

Ot i cała filozofia.

sobota, 2 lipca 2016

Ogród

Wypada znów pokazać jakieś fotografie z ogrodu, tym bardziej że rośliny błyskawicznie się zmieniają. Wiosna niezbyt ciepła tego roku spowodowała opóźnienie w kwitnieniu roślin w oczku wodnym. Teraz, kiedy nastały tropikalne upały, grzybienie nadrabiają zaległości:






Zakwitły nam też posadzone na jesieni różyczki:
 

Na zdjęciu tylko jedna; bordowa już osypała płatki. Zostały ogrodzone siatką, bo ich pączki bardzo smakują sarnom. Mam do wyboru: patrzeć na róże przez siatkę, albo nie mieć kwitnących kwiatów...
Liliowce:



Najstarsze, typowo polskie - rosną przy wielu wiejskich domostwach. Moje przetrwały - posadzone kiedyś przez babcię - rosną w ogrodzie ze sześćdziesiąt lat.
Samorozsiewająca się naparstnica:



I pozostałe rośliny uchwycone w fotograficznym skrócie:



czwartek, 30 czerwca 2016

Bluzka szydełkowa - przypomnienie

Upały z jednej strony, a powrót mody na dekolty "carmen" spowodowały, że z czeluści szafy wygrzebałam bluzkę, którą uratowałam przed wyrzuceniem. Jest na teraz jak znalazł. Kiedyś z wielką przyjemnością nosiłam takie bluzki, miałam bodajże trzy z tak skonstruowanym dekoltem. Dwie wyrzuciłam - wydały się już znoszone, no i niemodne. A teraz proszę - znów wracamy  do takich dekoltów, więc moja w letnim kolorze cappuccino ponownie zadebiutowała tego lata.


 
Włożyłam ją do długiej, białej spódnicy. W tym ponad czterdziestostopniowym upale opuściłam dekolt na ramiona w myśl zasady znalezionej na Facebooku: "Jeżeli zadajesz sobie pytanie czy nie jesteś na coś za stara, pamiętaj - już nigdy nie będziesz młodsza". No nie będę - więc jeżeli nie teraz, to kiedy włożę bluzki z takimi dekoltami (oczywiście nie do pracy)?
 
 
Można też tak, bardziej grzecznie:
 



 
Uwielbiam lato, upały, słońce...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails