Obserwatorzy

środa, 1 maja 2013

Z Bereżek na Połoninę Caryńską

taką trasę zaproponował dzisiaj mój brat. Wyruszyliśmy wcześnie rano; prognozy prawie się sprawdziły. Deszcz nie padał, jednak góry były zasnute mgłami. Kiedy znaleźliśmy się przy wejściu na trasę, rozświeciło ją słońce. W pewnym sensie aurę można uznać za udaną, jednak na górze widoków nie było, mgły nie odpuściły.
Ruszyliśmy od Bereżek (żółtym szlakiem) na Przysłup Caryński (785 m n.p.m) - przełęcz położoną pomiędzy grzbietem Połoniny Caryńskiej od południa i zboczami Magury Stuposiańskiej (1016 m n.p.m) od północy. Tam odwiedziliśmy nowe schronisko Politechniki Warszawskiej "Koliba".  Tu widok na najwyższe bieszczadzkie szczyty - Tarnicę, Szeroki Wierch, Krzemień - niestety dziś dość kiepski. Teraz  jeszcze około dwóch godzin i osiągnęliśmy Połoninę Caryńską.
Trasa  początkowo wiedzie lasem, gdzie mnóstwo powalonych drzew, arcyciekawe kształty buczyn, górskie potoczki, wąwozy, stare jawory i delikatna wczesnowiosenna zieleń:







Przysłup Caryński i widok na schronisko:
 
Rozwidlenie szlaków
 

Podejście:


 Na połoninie:
 


niedziela, 28 kwietnia 2013

Te wszystkie rośliny kwitną

teraz w ogrodzie:


 W końcu doczekaliśmy się magnolii, która kolejny sezon nie zawodzi i kwitnie coraz obficiej
 
 



 



 

Dzisiaj skrzydełka i nóżki kurczaka oraz karkówka:


Drzewo przygotowane do wywiezienia do Sanoka:


I chociaż aura nas nie rozpieszczała (prognozy się sprawdziły i padał deszcz), wyruszyliśmy do ogrodu. Nie było jednak możliwości, by obolałe od wczorajszej roboty ciało złożyć na krzesełku pod jabłonią. Już chwilę po przyjeździe zachmurzyło się solidnie i porządnie popadało. Ale co tam, co zamierzyliśmy, to wykonaliśmy. Mąż rozniecił grilla pod osłoną dachu budynku gospodarczego. Wraz z końcem grillowania przestało padać. Jeszcze tylko spacer z psami. Ifunia była jakaś taka zmęczona (a nie nabiegała się dzisiaj), że "dyżur" przy drzwiach samochodu trzymała ze 20 minut, zanim zagasiliśmy grilla i spakowaliśmy się. Psica chciała już do domu i kiedy otworzyłam drzwi, wpakowała się do auta bez zachęty. Na odjezdne rzuciłam mężowi: "a może tak skoczymy na lody do Leska?" No to pojechaliśmy. Lody były znakomite. Babci kupiliśmy ciastka i popołudnie zakończyliśmy odwiedzinami starszej pani, która tym razem zdecydowanie wybrała słodkie, grillowane odkładając na później.

sobota, 27 kwietnia 2013

Cały dzień

pracowaliśmy w ogrodzie. Pogoda wspaniale wiosenna, chociaż było bardzo wietrznie. Lubię takie dni na wiosnę, kiedy jest już ciepło, ale jeszcze nieupalnie, nie gryzą muchy, komary i takie tam inne. Można spokojnie pracować przy pielęgnacji roślin. Toteż poświęciłam cały dzień na prace ogrodowe. U nas niestety jest już dość sucho, jednak trawsko jeszcze się nie umocniło i można było spokojnie usuwać chwasty. Przyroda nadgania stracony czas i wiosenne rośliny kwitną jedna za drugą. Nie wystarcza czasu, by się wszystkimi nacieszyć.
Psy z cierpliwością czekały na spacer. W końcu, pomimo tego, że kręgosłup dawał się już porządnie we znaki, wzięłam kije i poszłam z nimi do lasu.


Podczas takich spacerów zapominam o kłopotach i problemach, cieszę się chwilą i przyrodą.
I nagle okazało się, że las rozświetlił się świeżą zielenią i bielą kwitnących tarnin.




 

Trasa, jak zwykle, na dziko pod górę, wyjście na  ścieżkę, wędrówka wzdłuż łąk, a potem leśnym traktem do kapliczki:






Następnie dróżką do zagajnika brzozowego:


 -  i powrót.
A jutro pokażę wiosnę w ogrodzie.

środa, 24 kwietnia 2013

Rezultat wymianki

Umówiłam się z ciaparą na wymiankę. Dziś mogę już pokazać jej rezultat. Oto prace wykonane techniką decoupage rączkami Agnieszki. Są cudne, pięknie, starannie wykonane i stanowią interesujący akcent dekoracyjny mieszkania.


Chustecznik i wieszaki zostały ozdobione polskimi wzorami ludowymi. Drobiazgi trafiły do mieszkania mojej córki, której się bardzo spodobały (ja niestety nie widziałam tych prac na żywo, bo zostały od razu wysłane do nowej włąscicielki). Na fotkach wyglądają zachwycająco. Zdjęcia dzisiaj prezentowane zrobiła także Agnieszka i zgodziła się bym je  umieściła na swym blogu.
I jeszcze kolejne zdjęcia:



Piękne te wieszaki - prawda?
A pudełko? To mistrzostwo.


Warto poczytać blog Agnieszki, która rozwija się nieustannie, uczy nowych technik (co podziwiam) i robi  piękne prace.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Wiosna w lesie i ogrodzie

Przyroda nabrała przyspieszenia, pragnie nadrobić opóźnienie spowodowane niesprzyjającą aurą. W lesie jest to mniej widoczne, w ogrodzie rośliny kwitą jedne po drugich.
W lesie:




Tydzień temu w ogrodzie:

 

Wczoraj:

 
 
 
 

My też próbujemy nadgonić stracony czas i w miarę możliwości pracujemy w ogrodzie. Wczoraj częściowo paliliśmy gałęzie pozostałe po wycięciu zagajnika. Niestety wykonaliśmy tylko ułamek pracy, bo wietrzna pogoda i bliskość lasu powodowała, że nie dało się rozniecić dużego ogniska.  Obawialiśmy się, że ogień może szybko powędrować po łące (sucha trawa), więc oboje z mężem pilnowaliśmy ogniska: okopaliśmy je wokół, przygotowaliśmy konewki z wodą do gaszenia. I tak ze dwa razy ogień próbował wyrwać się spod kontroli.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails