Zaczął się okres dyniowy, mój ulubiony. Jak widać robiłam już dynie betonowe i dynie z pozostałego kleju po przyklejaniu płytek, dyń wykonanych szydełkiem nie spamiętam - sporo powędrowało do rodziny i znajomych. Jednak corocznie bawi mnie ich szydełkowanie. Tym razem pokażę dynie wykonane w Zagórzu i zdobiące parapet okna w budynku.
Obserwatorzy
piątek, 13 października 2023
Dynie wszędzie...
niedziela, 8 października 2023
Kosz (1) z resztek włóczki
powstał w celu wyrabiania tychże, a także w celu uzyskania dość (wydaje mi się) estetycznego pojemnika na różne motki. U każdej chyba dziewiarki zalegają resztki włóczki o urozmaiconej grubości i gatunku. Nie inaczej jest u mnie. Mam tego mnóstwo, a ostatnio kuzynka jeszcze podarowała mi spory worek dość grubej włóczki o urozmaiconych kolorach. Widać, że kłębki były z odzysku, ale można z nich coś tam wydłubać. I tak powstał, na razie, pierwszy kosz. Rozszalałam się z nim, jeżeli chodzi o rozmiar i kosz wyszedł spory: prawie 40 cm wysokości i 50 cm średnicy:
Generalnie jestem zadowolona z "dzieła". Robi się już następny kosz, gdyż nagle okazało się, że takie wyroby są potrzebne , nie tylko mnie, ale i innym. Powstanie więc na pewno kilka takich produktów.
Dzisiejszą pracę pragnę dedykować zabawie blogowej u Splocika "Rękodzieło i przysłowia, albo..." edycja październikowa, w której autorka zaproponowała dwa przysłowia do wyboru. Mnie wydały się one dość trudne, gdyż sądziłam, że październikowe przysłowia będą nawiązywały do jesieni. Kolorystyka kosza wpisałaby się idealnie w jesień. A tu zonk! Nie mogłam wymyśleć powiązań, ale w końcu mam, bardziej w formie porównania. Przysłowie drugie: Wóz odpoczywa zimą, sanie latem, koń nie odpoczywa nigdy.
Mój tok myślenia jest następujący: korzystam z ostatniego członu przysłowia: koń nie odpoczywa nigdy, tak miłośniczka dzianin nie odpoczywa nigdy, gdyż ciągle podejmuje się wykonania nowych projektów, a swoje włóczki gromadzi m.in. w takim koszu:
sobota, 30 września 2023
Pażdziernik
za pasem. Najlepszym dowodem na jesień jest dzisiejszy deszcz. U nas jeszcze ( Zagórz) wytrzymało gdzieś do godziny 15.00, było ciepło i grzało, a jakże, słońce. Zaczęło się od niewielkiego deszczyku, który falami przechodził w ulewny. Ponoć jutro ma być podobnie.
Jesień zagościła dyniami sprzedawanymi w sklepach, a ja dzisiaj przedstawię moje małe betonowe dynie. Zrobiłam je z resztek kleju, który pozostał po klejeniu płytek.
Uważam, że wyszły całkiem udane - nie są duże i ciężkie, i spokojnie mogą służyć jako ozdoba stołu.
Po wyschnięciu dolepiłam im ogonki z gałązek i pomalowałam farbami olejnymi na kolorki dyniowe.
piątek, 22 września 2023
Być może
jestem monotematyczna, jednak bardzo zajmuje mnie wymyślanie obciążników do obrusów. Sprawdzają się na stołach ogrodowych (wiatr nie zwiewa obrusów) i w domu, jako dekoracja stołu. Tym razem pragnę pokazać następne - wykonane z kamieni i drucików po szampanach. Chcę je jednocześnie zgłosić do zabawy blogowej u Splocika Małe Dekoracje. Tym razem edycja wrześniowa:
niedziela, 10 września 2023
IX Bieg Marchewkowy w Zielonkach
Udział w imprezie wzięła nasza damska ekipa. Wybrałyśmy następujące konkurencje: bieg dla dziewczynek (dystans dostosowany do wieku), rodzinny bieg na 1 km, bieg na 6,3 km (córka), nordic walking na tym samym dystansie (ja).
Rano odebrałyśmy z córką pakiety startowe: dla każdej dziewczyny koszulka (w tym roku biała z pomarańczowymi napisami), woda do picia, numery startowe ze specjalnym czujnikiem do odczytywania czasu i zajętego miejsca po przybyciu na metę.
Spotkałyśmy cudowną Panią Marchewkę w pomarańczowym stroju, której zdjęcie zrobiłam dopiero po południu, kiedy Pani zdjęła ubiór i została w lżejszym odzieniu (też marchewkowym). Starsza Pani była cudowna, wesoła, komunikatywna, no i świetnie bawiła się z dziećmi.
Córka z dziewczynkami pojechała wcześniej, gdyż ich biegi poprzedzały kolejne konkurencje. Ja z mężem dojechałam około godz.11.00.
Nieważne jest tu zajęte miejsce, medal otrzymywał każdy, kto startował (tak samo było w pozostałych konkurencjach).
Bieg rodzinny w moim wykonaniu wypadł kiepsko, gdyż ja nie biegam, ale tu jakoś dałam radę.
Nadruk na koszulkach z lat wcześniejszych
Zakończyłam mój występ w nordic walking na 31 miejscu z czasem: 01:04:33. Nie było to zbytnie osiągnięcie, ale jestem zadowolona z udziału w tej aktywności. Otrzymałam także medal na pamiątkę.
A to mapka trasy




