Obserwatorzy

wtorek, 25 lipca 2023

Szydełkowa lamówka

Cenię sobie wszelkie serwetki i obrusy wykonane z bawełny lub lniane. Często jednak brakuje im wykończenia; jakoś obszycie brzegów obrębkiem maszynowym słabo mnie satysfakcjonuje, toteż chwytam za szydełko i wykonuję obrębek lub koroneczkę. A że nie lubię szerokich koronek, to robię te obrębki minimalistyczne. Moim najbardziej ulubionym jest ten składający się z trzech rzędów:

Pierwszy rząd to obrobienie materiału półsłupkami, drugi: 5-6 półsłupków i pętelka z 5 oczek łańcuszka (powtarzać), trzeci obrobienie wszystkiego półsłupkami. Taką minimalistyczną koronkę zyskało u mnie wiele serwetek. Z czasem jednak zainteresowały mnie koronki/obrębki robione z jednego rzędu. Poszukiwania przyniosły rezultaty i tak prezentuję dziś bardzo minimalistyczną koronkę powstałą od razu przy wbijaniu szydełka w materiał. Ta została wykonana na świątecznej (bożonarodzeniowej) serwetce kupionej któregoś roku w Jysk:


Tak ozdobioną serwetkę dedykuję zabawie U Splocika Małe dekoracje, zadanie lipcowe.



wtorek, 18 lipca 2023

Beton

jako forma kompozycyjna fascynuje mnie już od jakiegoś czasu, tzn. ozdoby z betonu do domu i ogrodu. W tamtym roku robiłam z betonu małe dynie, które potem malowałam. Nie pokazywałam ich na blogu, lecz na Instagramie. Może udostępnię je w okresie jesiennym tutaj. Moje zainteresowanie wyrobami z betonu poszło dalej i zrobiłam jajka betonowe - miały być ozdobą wielkanocną, jednak materiał okazał się zbyt kruchy (źle zastosowałam mieszanki kleju i betonu) i jaja się po prostu pokruszyły. Lepiej wyszło ze stoperem do drzwi - jednak nie mam teraz zdjęcia (stoper jest w Krakowie). Potem zamarzyły mi się betonowe kule, jako ozdoby do ogrodu. Pierwsze próby wyszły niezbyt udane (brak doświadczenia), zamiar będzie realizowany, jak tylko wrócę do Krakowa, bo tam mam materiały przygotowane do tego celu. 

Próby z kulami betonowymi zostały poprzedzone zrobieniem dość dużych betonowych dyń, takich by mogły być wyeksponowane na tarasie lub w ogrodzie. Beton wlałam do podkoszulków i potem powiązałam sznurkami, żeby porobić rowki dyniowe. No i takie wyszły:



Naturalnie kilka dni schły te dynie w podkoszulkach, polewałam je wodą, by beton dobrze związał. Jeszcze nie wiem czy będę je malować, ale chyba raczej nie. Na razie zdobią schody do chałupy:




I te moje betonowe wytwory chcę dzisiaj dedykować zabawie blogowej u  Splocika "Rękodzieło i przysłowia, albo..."  - zadanie na lipiec. Dokładniej jako ilustrację cytatu:  "Jeśli czujesz, że jest coś, co powinieneś robić, jeśli masz do tego pasję, przestań marzyć i po prostu zrób to." (Wanda Sykes). 

No więc przestaję marzyć i wykonuję betonowe ozdoby. Teraz czas na kule.

poniedziałek, 17 lipca 2023

Z korka

Lubię zbierać różności, gdyż prędzej czy później zawsze coś się przyda. Dlatego zbieram jakieś koraliki, druciki, agrafki, zawieszki no i korki z butelek po winie lub szampanie. 


Z korków po winie zrobiłam breloczki. Wkręciłam w korek haczyki, do których doczepiłam kółeczko metalowe na klucze, a z drugiej strony koraliki i ozdobne zawieszki i tak oto powstały breloczki do kluczy:




Z kolei z korków po szampanie powstał kolejny komplet obciążników do obrusu:


piątek, 7 lipca 2023

Lato w Zagórzu

W tym roku na nasze letnisko zajechaliśmy dopiero 1 lipca, planowana operacja męża nie pozwoliła na pobyt wiosenny, byliśmy tu tylko tydzień na przełomie kwietnia i maja. Zrobiłam wówczas grządki i bardzo się zdziwiłam, że nieplewione przez dwa miesiące, nawet przetrwały. Fasolka szparagowa już ma strąki, groszek zielony całkiem jadalny, z chwastów wyłania się posadzona cebula, nawet jakąś pietruszkę i marchewkę widać... Wzeszły cynie, do których podejście robiłam czterokrotnie w Krakowie i nieustannie zżerały je ślimaki. Przywiozłam więc ze sobą te z trudem wychodowane kwiatki, by je tu posadzić na rabaty. Doszły ogórki, gotowe do wysadzenia do gruntu i pomidory w doniczkach wyhodowane przez moją córkę. Działka czeka na odchwaszczenie, jak i inne rośliny ozdobne, które już po prostu przekwitły. Dwa miesiące to cała epoka w ogrodzie...




Na szczęście sąsiad skosił trawę, więc nie musieliśmy brodzić w niej prawie do ramion. Niestety na pomoc męża nie mogę liczyć, bo rekonwalescent nic nie może robić i sam wymaga pomocy. Ruszyłam więc do harówki, nawet za bardzo mi się nie chciało jechać do sklepu, ale jeść coś trzeba.





Na stanie mamy teraz  cztery psy: dwa moje i dwa córki. Arcyciekawie wygląda spacer z nimi, gdyż każdy jest inny z wyglądu i rozmiarowo. Codziennie chodzę z nimi 5 km, przeważnie po lesie, żeby towarzystwo nieco zmęczyć, gdyż siedzenie tylko w ogrodzie, to jest dla nich za mało. Uwielbiają spacery. Pilnować tylko trzeba, bo mają tendencję do wycieczek na własną łapę. Tak, ja wiem że po lesie należy psy prowadzić na uwięzi (takie są przepisy), ale ten las jest jakby od lat "zaprzyjaźniony" z nami i jeszcze nie spotkałam nikogo, kto zwróciłby mi uwagę. 


Zresztą w lesie do tej pory nie zaliczyłam spotkania z człowiekiem, aczkolwiek sąsiedzi mówią, że pojawić się może niedźwiedź, który grasuje po lesie poraskim i nawet chadza sobie na posesje. A stąd do Poraża to tylko rzut kamieniem...




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails