Obserwatorzy

wtorek, 5 czerwca 2012

Właściwie

to nie ma pomysłu na tytuł dzisiejszego wpisu. Jakoś tak w ostatnich latach synoptykom wyraźnie udają się prognozy pogody. Skoro rzekli: "będzie padać" - to pada. Ciemno i szaro. Zrezygnowaliśmy z wyjazdu do ogrodu i zabrałam psicę na "czołgowisko". Moja Ifa lubi zmiany i ostatnio w ogrodzie zwyczajnie się nudziła (no bo ileż czasu, dzień po dniu, można przebywać w tym samym miejscu?). Dlatego, gdy dzisiaj psica rozpoznała kierunek jazdy, z radości szczekała całą drogę. I tak sobie jechałam z donośnym szczekiem w tle...


Tak dzisiaj było...

Deszczowa aura i szarość dnia nie sprzyjały fotografowaniu. Toteż z trudnością udało mi się zrobić zdjęcie  ślicznego moteczka włóczki, który przywędrował do mnie z pasmanterii biferno. Ten cudny moteczek włóczki dostałam do przetestowania: 100% jedwab, piękny, o cudownie równiutkiej nitce, delikatny. Planuję z niego wykonać jakąś chustę. Przyznam się, że nigdy dotąd nie robiłam nic z tak drogiej włóczki...

To jest ta włóczka


Taki maleńki, niepozorny moteczek ma 100g/ 640 m. Próbki jeszcze nie robiłam, bo włóczkę trzeba zwinąć.
Muszę pomyśleć nad tym, jaki wybrać wzór na chustę.

Tymczasem pokażę uplecione bransoletki. Podpatrzyłam jeden z wzorów najpierw u janielki, która przekierowała mnie do Joanki, gdzie jest opis wykonania (moją bransoletkę z zielonych koralików zrobiłam wg tej instrukcji).


Na jedną z bransoletek nawlokłam koraliki modułowe:


 Wszystkie razem

Niestety z braku, pod ręką, sznurka woskowanego użyłam bawełnianych włóczek. Zapewne bawełna nie jest tak trwała, nie jest też aż tak dekoracyjna, ale do pierwszych ćwiczeń w tej dziedzinie może być. I jeszcze bransoletka-taśma szydełkowa, której wzór podała tonka na swoim blogu. Moja jest zrobiona z nici mających w składzie len.


Nadmienię, że z ostatniego czarnego motka "Zpagetti" zrobiłam  eksperymentalną tuniczkę (chciałam wypróbować czy można z tej nitki wykonać coś do ubrania?). Tunika jest nieduża - taka młodzieżowa, bo na tyle nitki wystarczyło. Jednak sesji zdjęciowej nie można zrobić, gdyż w celu wyrównania oczek namoczyłam ją (znaczy zblokowałam). No i schnie już trzy dni. A wilgoć w powietrzu jakoś tego procesu nie przyspiesza. Pokażę, jak tylko doschnie. Jestem ciekawa Waszych opinii na jej temat.

sobota, 2 czerwca 2012

To nie jest tak,

że nie mam o czym napisać kolejnego posta. Tematów i pomysłów mam mnóstwo, a i materiału do opracowania także. Tylko czasu jakoś mało. Praca i ogród - tak na okrągło. A potem to już dopada mnie wieczorne zmęczenie i brak sił na siedzenie przy komputerze. A komputer + internet wymaga anielskiej cierpliwości. Nie wiem czy to wina starego sprzętu (prosi się o wymianę), czy szwankujących łączy internetowych, ale praca na komputerze ślimaczy się niemiłosiernie. Strony długo się otwierają,  komputer co rusz się zawiesza i jakakolwiek realizacja rozciąga w czasie niemożliwie. Dojrzałam już właściwie do tego, by kupić sobie zgrabnego laptopa; tyle, że muszę zrobić rozeznanie: cena, firma, parametry. Tymczasem dziś na zawieszającym się co chwilę sprzęcie, publikuję taki przegląd, dość moim zdaniem, udanych zdjęć z mojego archiwum.






środa, 30 maja 2012

W Warszawie byłam,

szybki bieg po mieście uczyniłam. Zwiedziłam, a jakże - Muzeum Powstania Warszawskiego, zobaczyłam co się tam jeszcze udało zobaczyć. Dziś tylko migawki obyczajowe:



Restauracja Magdy Gessler na Rynku Starego Miasta

Pani handlująca samoprzyczepnymi figurkami wspinaczy


Da, czy nie da? 

Wysupłał i dał ...

Nocny Pałac Kultury

Akcent dziewiarski:

Knit grafitti na  trasie do Placu Zamkowego

Handel kapciami wykonanymi na drutach - Rynek Starego Miasta

sobota, 26 maja 2012

"Zpagetti" w praktyce (3). Niezbędnik

Kolejny rezultat testowania "Zpagetti". Tym razem projekt wykonany na drutach. Chciałam wypróbować, jak robi się ze "Zpagetti" właśnie na drutach. Dzisiaj prezentuję niezbędnik - kieszeń na różności. Można go powiesić w łazience, pracowni, przypiąć do łóżeczka dziecięcego. Zrobiłam niezbędnik celowo zapinany na guziki, by można go było łatwo zawiesić w różnym miejscu:

Druty 12 mm; "Hoooked Zpagetti" ; 120m/motek; 92% bawełna, 8% elastik; 
zużycie 1 motek

Sposoby zastosowania:


Jak zrobić kieszeń niezbędnik opisuję niżej.
Wykorzystałam też nitkę "Zpagetti" jak bazę do zawieszenia szydełkowych korali, tych które widać na pierwszym zdjęciu. Tutaj zbliżenie naszyjnika:


Kule ze styropianu zostały obrobione półsłupkami i nanizane na nitkę "Zpagetti", korale szydełkowe przedzieliłam koralikami modułowymi. Obok bransoletka ze "Zpagetti" - ta z pomarańczowym jabłuszkiem.
Jak się okazuje nitka "Zpagetti" świetnie nadaje się na wyroby  makramowe, bo właśnie najprostszym splotem makramowym została wypleciona. Wzór i sposób wykonania takiej bransoletki podpatrzyłam tu.
No proszę uplotłam jeszcze czarną  (też ze "Zpagetti") i pomarańczową:


.

A kto chce wypróbować jak się robi ze "Zpagetti" może wziąć jeszcze udział w rozdawajce ogłoszonej przez akademię Rękodzieła "Bocian" - zapisy jeszcze do 31 maja.

Kieszeń - niezbędnik
opis wykonania

"Hoooked Zpagetti"; druty 12 mm, szydełko 10 mm; 2 duże guziki.
Kieszeń została wykonana na drutach z żyłka, jest dziana na okrągło, gdyż nić jest dość gruba i należy unikać zszywania dzianiny.
Wykonałam szydełkiem łańcuszek - 24 oczka. Nabrałam na drut z jednej strony łańcuszka 24 oczka, następnie  też 24 oczka z drugiej strony łańcuszka:








Rozpoczęłam dzianie na okrągło wzorem pończoszniczym. 



Przerobiwszy 15 cm przeszłam na wzór ryżowy: powstała pliska brzegowa (4 cm); ryżem robiłam również  tył niezbędnika - zakończyłam dzianie na okrągło zamykając z przodu 22 oczka. Po wykonaniu 34 cm zamknęłam na środku 14 oczek i dalej wykonałam wzorem ryżowym klapki na guziki (16 cm). Dziurek nie wyrabiałam, bo ta właśnie nitka "Hoooked Zpagetti" jest dość elastyczna i wielkie guziki swobodnie dało się przełożyć. Zamaskowałam  nitki, przyszyłam guziki - niezbędnik gotowy:


piątek, 25 maja 2012

Cerkiew W Rzepedzi

Na pograniczu Beskidu Niskiego i Bieszczadów leży osada Rzepedź.  Cerkiew na Szlaku Architektury Drewnianej pw. św. Mikołaja została wybudowana w 1824 r. nad potokiem Rzepedka w części miejscowości zwanej Rzepedź-wieś.


Cerkiew przebudowano w 1896 r. i ozdobiono polichromią autorstwa Josipa Bukowczyka. Budowla jest zaliczana do typu łemkowskiego północno-wschodniego; orientowana, trójdzielna o kwadratowej nawie z prezbiterium, babińcem i nawą. Nad wejściem został wyryty napis fundacyjny.


Ikonostas pochodzi z czasów budowy cerkwi i jest częściowo uzupełniony nowymi ikonami. W rzędzie ikon namiestnych umieszczone zostały owalne ikony Matki Bożej i Chrystusa. W nawie barokowe ołtarze. Podobny ołtarz umieszczony jest w prezbiterium przy ścianie północnej.





Cerkiew jest posadowiona na niewielkim wzgórzu, obok znajduje się cmentarz, gdzie pochowany jest Stanisław Niezabitowski - oficer wojska z Powstania Listopadowego, a także właściciel Rzepedzi.


Otoczona jest  murem kamiennym. Przed wejściem drewniana, zadaszona brama. Na osi cerkwi od zachodu wolnostojąca dzwonnica konstrukcji szkieletowej, oszalowana deskami.




Po II wojnie światowej cerkiew została przekazana parafii rzymskokatolickiej w Komańczy i służyła do 1960 r.  jako kaplica pogrzebowa. W tymże samym roku odnaleziono zakopany przy cerkwi dzwon- niestety został skonfiskowany. W 1987 r. cerkiew przekazano parafii greckokatolickiej.


Źródło:
1.Magdalena i Artur Michniewscy, Marta Duda-Gryc; "Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja. Przewodnik" . Oficyna Wydawnicza REWAS. Pruszków 2011.
2.http://www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_hoszow.php

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails