Obserwatorzy

czwartek, 21 lipca 2011

Cerkiew w Jaworniku Ruskim

Jawornik Ruski to wieś na Pogórzu Przemyskim leżącą na drodze do Dynowa, 15 km od na zachód od Birczy. Cerkiew św. Dymitra jest usytuowana przy bocznej drodze do Piątkowej,  500 m na wschód od skrzyżowania. Została zbudowana w 1882 r.; po II wojnie światowej służyła, jako kościół filialny p.w. św. Piotra i Pawła do czasu wybudowania nowego kościoła.





Bryla  cerkwi trójdzielna, od północy do  prezbiterium przylega zakrystia. Ściany i stropy  cerkiewki pokryte są polichromią. Niestety wnętrze jest pozbawione sprzętów, za to można podziwiać niemal  kompletnie zachowany ikonostas (brak wrót carskich). Na wrotach diakońskich widnieją wizerunki  diakonów: św. Mikołaja i św. Dymitra.Na antepediach: Syn Marnotrawny, Św.Rodzina, Chrystus wręczający klucze św. Piotrowi, Miłosierny Samarytanin.
Wejście na teren przez murowaną, trójkondygnacyjną dzwonnicę parawanową:


Literatura
Magdalena i Artur Michniewscy,  Marta Duda: "Cerkwie drewniane Karpat. Przewodnik". Pruszków 2003.

środa, 20 lipca 2011

Kapliczki przydrożne. Kapliczka w Sanoku na ul. Konarskiego

Taka piękność nietknięta "unowocześnianiem"  jej architektury stoi sobie w otoczeniu starych lip na ul. Konarskiego w Sanoku:



Pamiętam te kapliczkę od zawsze. Dziś jest nieco zaniedbana, jednak przyciąga wzrok swą architekturą.

Detal

I piękne okienka  na bocznych ścianach budowli (to są dwa zdjęcia obok siebie)

wtorek, 19 lipca 2011

Dostałam wiadomość

od baabci o naszej blogowej koleżance Małgosi Bag Lady. Przegrała walkę - zostawiła nam w ostatnim wpisie kolorową chustę [*].

Postanowiłam

w ogrodzie założyć  kącik z trawami.  Mam  niewielkie zbocze górki - raczej nieużytek, gdzie założyliśmy skalniak. Niestety zbyt mało słońca nie sprzyja  skalnym roślinom, rosą tam  takie różne - szczególnie krzewy. Został jeszcze kawałek do zagospodarowania. Wiadomo, że nie da się na skale z piaskowca posadzić  sensownych roślin, dlatego wymyśliłam ogródek  z trawami. Trawy nie korzenią się zbyt głęboko, rosną w kępach, albo ich korzenie  "idą rozłogami". Wyczyściłam  miejsce z chwastów i samosiejek,  przywiozłam lepszej ziemi i na razie powstało to:


na naturalnym zboczu górki z piaskowca, widać nawet  kamienne półki. Na razie wygląda to skromnie  i nieszczególnie. Trawy są jeszcze małe i nieukorzenione na nowym stanowisku. Jest to właściwie początek planowanego ogródka, w którym posadziłam rośliny  rosnące do tej pory tu i ówdzie na skalniaku.
Przy okazji odkryłam  w ogrodzie   - o tak ciekawie kwitnącą trawę, którą na razie przeniosłam do doniczki (muszę jej przygotować stanowisko):


Niestety pomimo usilnych poszukiwań w literaturze i internecie - nie udało mi się ustalić nazwy tej rośliny.
Ma bardzo ciekawe  nasienniki:


Takie kolczaste nieco kuleczki, które wyglądają dość dekoracyjnie:


*   *   *
I odpowiedź Marii, która prosiła o przybliżenie sposobu  wykonania bluzki "Obsession" wg Kim Hargreaves. Jak zrobić ząbki na dole dzianiny pisałam tu. Bluzkę robiłam w całości bez szwów; można też robić ją klasycznie w częściach: plecy, przody, rękawki. Wzór jest niezwykle prosty:  po zrobieniu  ząbków, robi się kilka rzędów wzoru francuskiego, potem przechodzi się  na tzw. wzór gładki (pończoszniczy). Ja robiłam 15 rz. pończoszniczego, potem 1 rz. francuskiego. Po odwróceniu robótki na prawą stronę robi się 1 rząd ażuru: *2 ocz. razem, narzut* - powtarzać od gwiazdki do gwiazdki. Na lewej stronie znów  1 rz. wzoru francuskiego. Potem  powtarzam 15 rz.  pończoszniczego. Oczywiście można robić np. 13 rzędów - jeżeli włoczka jest grubsza, żeby pasy  gładkiego nie wyszły zbyt szerokie. Ja robiłam "Sonatę" na drutach 3 mm - dość ciasno, by mi się nie rozciągnęła, dlatego   wykonywałam 15 rzędów. Dalej formujemy bluzkę normalnie, jak każdy sweter. Robiłam wcięcie  w pasie - gubiąc oczka po bokach (bodajże  po 7 z przodu i tyłu), by je potem dodać kiedy przyszło zrobić szerzej na biust. Zrobiłam podkroje na pachy i zeszyłam ramiona. Wcześniej z przodów  wymodelowałam podkrój pod szyją, który potem wykończyłam  kilkoma rzędami wzoru francuskiego. Plisy  pionowe przy bluzce robiłam  jednocześnie z całym sweterkiem. 
Mam nadzieję Mario, że taki opis będzie dla Ciebie wystarczający. 

poniedziałek, 18 lipca 2011

Różne

Nie przypuszczałam, że cebulkowa rozdawajka będzie się cieszyć takim powodzeniem. Jestem też w kropce: co zrobić cebulkami żonkili, gdyż w zasadzie nie były przedmiotem rozdawajki?  Czekały, że zgłoszą się chętne osoby do wzięcia, gdyż to drobnica jest (w innym przypadku, bym je po prostu wyrzuciła). Przeznaczę je więc  pierwszym osobom, które się zgłosiły. Jest to Dorota i rena 1001. Oczywiście weźmiecie  udział w losowaniu zimowitów. Natomiast dla osób, które  chcą wziąć udział  w losowaniu cebul żonkili, przeznaczę  dodatkową porcję cebulek.
W przyszłym roku (o ile mi zdrowie dopisze) będę wykopywać zimowity i  żonkile z innego stanowiska i na  pewno znów  będą do wylosowania. Takie  higieniczne  "wykopki" robię co kilka lat... I o ile zimowity rozsadzałam tu i ówdzie po ogrodzie, to drobne cebulki żonkili zwykle lądowały na  śmietniku. Jedne i drugie  mają to do siebie, że cudnie się same rozmnażają, nie imają się ich nornice, więc nie trzeba  ich sadzić w kratownicach, ani wykopywać corocznie  oraz  mogą rosnąć na jednym stanowisku kilka lat. No tyle, że brzydko wyglądają ich zasychające liście, których nie można obcinać, bo  ich okres  zasychania, to czas, kiedy  rosną cebulki.
Mam olbrzymi areał ogrodowy - i po prostu nie nadążam ze wszystkimi pracami w ogrodzie i  zawsze jest coś niezrobione. A to mi wypadnie  więcej pracy zawodowej i nie mam czasu po południu,  a jak już przyjdzie sobota, to np. leje... A to zdrowie nawala... Dlatego mam wieczne zaległości. Wiele roślin mi zmarniało z braku należytej pielęgnacji, inne  zostały wymrożone, jeszcze inne nie chcą się u mnie zaaklimatyzować, np. migdałek, do którego miałam z pięć podejść, a niektóre są po prostu zżerane przez sarny. Sarny to osobny temat - nic na nie nie działa, przyzwyczajają się do kolejnych straszydeł, a ogrodzenie forsują przeczołgując się np. pod siatką, lub  ją  przeskakując (tę  niższą). Corocznie  gustują w coraz to nowych  roślinkach, nie mówię  o grządkowych - bo wyjadanie  naci marchewki i wyciąganie marchewki z ziemi, zjadanie fasolki szparagowej i strzyżenie pędów malinowych - to norma.  Jedzą też  z  apetytem wszelkie pączki kwiatowe z wyraźnymi preferencjami w kierunku mieczyków, a nawet aksamitki. Ogród to ciągła walka z przeciwnościami klimatu i przyrody w ogóle, a także z własną niemożnością wykonania w terminie wszystkich prac.
A tak leniwie było w ogrodzie wczoraj: gorąca niedziela; odpoczynek:


Testujemy hamak:


Czesio przyjechał na wakacje:


Królik codziennie jeździ z nami do ogrodu, gdzie ma  swoją zagrodę i może sobie pobrykać. Teraz znów wymienia sierść, która potwornie z niego schodzi.
Nawet Ifa  zasnęła:


A łąki kwitną:



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails