niezupełnie wiosenna. Niby cieplej w ciągu dnia, a to gdzieś tam przez chmury przebije na sekundy słońce, by za chwilkę rzucić w nas lodowym deszczem. Padają nie jakieś tam krople wody, ale kawałki lodu.
Soboty spędzamy na działce starając się wyprzedzić rozkwit wiosny i wykonać prace przedwiosenne. Udało mi się zrobić jakieś nieliczne zdjęcia kwiatkom, które już przywitały ten rok. Nie za wiele tego jest - u mnie wszystko rozkwita nieco później.
Przygotowania do Wielkanocy jakoś w tym roku nie są dla mnie tak bardzo wyczerpujące (zdecydowanie mniej przygotowań). Ciast nie za dużo - wszyscy w zasadzie nie jemy cukru, wymyśleć więc trzeba bezcukrowe i szukać alternatywy dla klasycznych mazurków wielkanocnych. Na razie jako, tako ogarnęłam
mieszkanie. Trzeba jeszcze uzupełnić zakupy.
Tymczasem zdjęcia z sobotniej wyprawy z psami. W lesie jeszcze dość szaro, chociaż ptaki już drą się wniebogłosy - a to na pewno znak, że czas cieszyć się nową porą roku.
Obserwatorzy
środa, 23 marca 2016
środa, 16 marca 2016
Moherowe otulenie
Uff - niedawno skończyłam pled na drutach, zaczęty jakieś trzy lata temu (z okładem). W początkowej fazie wykonałam jakieś 2/3 długości, by robótkę porzucić i nie wracać do niej tyle czasu. Były jakieś próby dokończenia - zrobiłam raz na kilka miesięcy po kilka rzędów. Ostatnio się zaparłam - postanowiłam skończyć, bo pledzisko leżało w koszu przy fotelu robótkowym i przeszkadzało. I tak ostatecznie nie osiągnęłam zamierzonych rozmiarów, gdyż moher się skończył. Początkowo miałam go tak dużo, że część podarowałam mamie na sweter, a potem okazało się, że pled z konieczności musi być krótszy (planowałam 2 m).
Druty 5,5 mm; włóczka moher wełniany + akryl; zużycie włóczki 1200 g;
wielkość 1,6 x 1,8 m
Co tu dużo pisać? Pledzisko jest bardzo ciepłe i puchate (to z powodu tego moheru kupionego w szmateksie - którego nikt nie chciał), bo czarny i gryzący. Całość robiłam ściegiem francuskim, dodałam też nitkę dość grubego akrylu w kolorze "sól i pieprz" (szaro-graftowym). Nie da się ukryć że moher w kolorze czarnym skutecznie przyciemnił wyrób, ale czy wszystkie koce muszą być kolorowe?
No oczywiście raczej nie mam kiedy się nakrywać tym pledem, bo rzadko poleguję na kanapach... Tu pozuję tylko do zdjęcia
Projekt uważam, za zakończony, gdyż od dawna chodziło mi po głowie, by wykonać właśnie koc zrobiony z jednej nitki moherowej, a drugiej jakieś innej. Myślałam o kolorowych pasach, ale trafiła mi się paka czarnego moheru i ten wykorzystałam.
niedziela, 13 marca 2016
Sezon prac ogrodowych
rozpoczęliśmy już w zeszłym tygodniu, by kontynuować w tę sobotę. Chociaż jest jeszcze dość mokro i błotniście, i w zasadzie nie da się pracować w ziemi, zajmujemy się głównie przycinaniem krzewów i drzewek oraz wycinaniem różności, które same, nieproszone wysiały się tu i ówdzie.
Przekwitają już leszczyna i ranniki. Kwitną śnieżyczki, a w słonecznych miejscach zaczynają wychylać z ziemi krokusy.
O wiośnie świadczy przede wszystkim ptasi harmider - ukryte w gałęziach ptaki śpiewają ile sił w gardziołkach.
Psy cieszą się z pobytu na powietrzu. Ifka z zapałem kopie doły, Tola jej asystuje.
Przekwitają już leszczyna i ranniki. Kwitną śnieżyczki, a w słonecznych miejscach zaczynają wychylać z ziemi krokusy.
O wiośnie świadczy przede wszystkim ptasi harmider - ukryte w gałęziach ptaki śpiewają ile sił w gardziołkach.
Psy cieszą się z pobytu na powietrzu. Ifka z zapałem kopie doły, Tola jej asystuje.
Cieszymy się z nadchodzącej wiosny.
sobota, 5 marca 2016
Cerkiew obronna w Posadzie Rybotyckiej
Najstarsza w Polsce murowana cerkiew obronna pw. św. Onufrego. Wybraliśmy się, aby ją obejrzeć, któregoś lutowego dnia - niestety aura zupełnie nie dopisała: zimno, deszczowo, zachmurzone niebo, ołowiane chmury. Szkoda, bo zła pogoda pozbawiła nas przyjemności oglądania. Cerkiewki w środku też nie zobaczyliśmy, gdyż była zamknięta, a warto gdyż podczas remontu odsłonięto w nawie głównej szesnastowieczną polichromię.
Zbudowana na planie wzdłużnym, trójdzielna, orientowana, każda z części świątyni pokryta jest oddzielnym czterospadowym dachem. W murach znajdują się tylko wąskie okienka strzelnicze, malutkie drzwi w wieży bronią dostępu do środka. Ściany budowli podparte są przyporami.
We wnętrzu cerkwi zobaczyć można zachowane fragmenty XVII-wiecznej polichromii, a także ryte w tynku napisy w języku łacińskim i ruskim oraz daty m.in.1506, 1514 pozostawione przez pielgrzymów. Zachował się także murowany ikonostas z Wrotami Carskimi oraz pojedynczymi Wrotami Diakońskimi.
Według tradycji w podziemiach cerkwi pochowano ostatniego prawosławnego władykę przemyskiego, Michała Kopystyńskiego.
Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cerkiew_%C5%9Bw._Onufrego_w_Posadzie_Rybotyckiej
http://www.posada-rybotycka.pl/Site/Historia.html
http://mojebieszczady.com/atrakcja/cerkiew-posada-rybotycka
Dawniej prawosławna, potem greckokatolicka cerkiew klasztorna została zbudowana w pierwszej połowie XV wieku. Usytuowana jest na naturalnym wzniesieniu terenu,na skraju wsi. Otoczona pozostałościami kamiennego muru obronnego.
We wnętrzu cerkwi zobaczyć można zachowane fragmenty XVII-wiecznej polichromii, a także ryte w tynku napisy w języku łacińskim i ruskim oraz daty m.in.1506, 1514 pozostawione przez pielgrzymów. Zachował się także murowany ikonostas z Wrotami Carskimi oraz pojedynczymi Wrotami Diakońskimi.
Według tradycji w podziemiach cerkwi pochowano ostatniego prawosławnego władykę przemyskiego, Michała Kopystyńskiego.
Źródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cerkiew_%C5%9Bw._Onufrego_w_Posadzie_Rybotyckiej
http://www.posada-rybotycka.pl/Site/Historia.html
http://mojebieszczady.com/atrakcja/cerkiew-posada-rybotycka
niedziela, 28 lutego 2016
Jeszcze czapki
Pokazuję, bo to już niemal schyłek zimy i powoli zaczyna się odkładać do szafy bardzo ciepłe rzeczy. Czapki zostały zrobione jakiś czas temu, są noszone do kurtki, z której wystaje podszewka w kolorze morskim (szmaragdowym?). No i taki był plan - zrobić czapkę pasującą do podszewki kurtki. Najpierw miałam problem z tym kolorem (nie było na stanie), myślałam o czapie by była jednolicie w kolorze morskim. Ostatecznie skończyło się na tym, że morska zieleń (szmaragd) została zaakcentowana tylko jako pasek ściągacza i pompon:
Do tego odgrzebałam w czeluściach szafy szalik współgrający kolorystycznie:
Z rozpędu powstałą druga czapka, tyle że z akcentami niebiesko-turkusowymi:
Obie czapy zostały zrobione według pomysłu z zeszłego roku - wtedy zrobiłam taką czapkę z czerwonym ściągaczem i pomponem.
Jeszcze dwie razem:
Do tego odgrzebałam w czeluściach szafy szalik współgrający kolorystycznie:
Z rozpędu powstałą druga czapka, tyle że z akcentami niebiesko-turkusowymi:
Jeszcze dwie razem:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
