Powstała druga czapka myboshi - również dla zięcia.
Rok temu otrzymał tę, w jedynie słusznym, ulubionym kolorze dżinsowym. Kolejna zima i kolejna czapka, tym razem w mocno czerwonym kolorze. Ponoć już stała się ulubioną. Poprosiłam o zdjęcia, bo czapka zeszła z drutów i od razu odjechała. Dostałam kilka:
Wykonana została identycznie jak ta zeszłoroczna, zaczęta ściągaczem nabieranym sposobem włoskim, robiona prosto do góry, gdzie zebrałam wszystkie oczka.
Jest też wspomnienie zeszłorocznej - zostały sfotografowane razem:
Obserwatorzy
poniedziałek, 18 stycznia 2016
sobota, 16 stycznia 2016
Niebieskie: komin i czapka
Zrobiłam ten komin i czapkę jeszcze późną jesienią. Włóczka z odzysku, ale dość interesująca: zawiera nopki w kolorze różowym, a przetykana jest srebrną nitką i ma na pewno dużą zawartość wełny, gdyż komin ubrany do fotografowania mocno grzał.
Komplet już dawno znalazł się w Krakowie i cieszy córkę.
Trudno mi określić ile poszło włóczki, bo jej nie ważyłam, nie pamiętam też na jakich drutach robiłam. Były jeszcze mitenki (włóczki nie wystarczyło na rękawiczki), ale powędrowały do innej osoby (córka nie nosi), a fotki nie zdążyłam zrobić. Włóczka więc została wykorzystana do ostatniego centymetra.
Komin zrobiłam splotem zaproponowanym przez Rene, dla której testowałam wzór rok wcześniej. Czapa - splot pończoszniczy, dość obszerna z pomponem ze sztucznego futra. Całość noszona do jasnogranatowej kurtki.
Komplet już dawno znalazł się w Krakowie i cieszy córkę.
Trudno mi określić ile poszło włóczki, bo jej nie ważyłam, nie pamiętam też na jakich drutach robiłam. Były jeszcze mitenki (włóczki nie wystarczyło na rękawiczki), ale powędrowały do innej osoby (córka nie nosi), a fotki nie zdążyłam zrobić. Włóczka więc została wykorzystana do ostatniego centymetra.
Komin zrobiłam splotem zaproponowanym przez Rene, dla której testowałam wzór rok wcześniej. Czapa - splot pończoszniczy, dość obszerna z pomponem ze sztucznego futra. Całość noszona do jasnogranatowej kurtki.
wtorek, 12 stycznia 2016
Swetroponczo
Kiedy Renata Witkowska zaczęła w tym sezonie zimowym pokazywać na swym blogu swertoponcza, owszem podobały mi się, jednak nie widziałam potrzeby wydziergania takiej "kamizeli". Aż nagle pojawiła się chęć: a może jednak zrobić coś takiego, tym bardziej że córka stwierdziła, że będzie w takiej dzianinie chodzić.
W międzyczasie "uczulona" już na ten model, obejrzałam w internecie na Pinereście oraz Ravelry różne wykonania takiej narzutki. A w rzeczywistości ujrzałam koleżanki ubrane w takie swetroponcza z dresówki i dzianiny maszynowej.W końcu wyprodukowałam swoją wersję.
Najłatwiej wykonać można coś takiego w formie prostokąta (szala) zeszytego na końcach (I sposób). Nieoceniona Pani Renata na swym drugim blogu opisuje, jak zrobić takie dzieło bez zszywania na okrągło (II sposób)Pokusiłam się o wykonanie tej wersji. Niestety widać u mnie nieco to łączenie. Jednak ten sposób ma przewagę nad innymi o tyle, że można dowolnie powiększać wyrób, jeżeli uznamy, że wolimy coś bardziej obszernego, niż kamizelkę. III - sposób to wykonanie dwóch jednakowych kawałków i połączenie graftingiem dzianiny na plecach.
Moja pierwsza wersja swetroponcza była wielkości kamizeli:
Córka zobaczywszy zdjęcia oświadczyła, że chce to ubranko bardziej obszerne - dorobiłam ileś tam cm na okrągło i ostatecznie uzyskałam rozmiar 110/110 cm (początkowo 90/80). Swetroponczo jest dosyć obszerne i można nim się otulać na różne sposoby - co widać na prezentowanych zdjęciach. Przyda się w biurze jako ocieplenie pleców w zimowy dzień, a w jesieni jako narzutka na sweter.
Robiłam moje swetroponczo na drutach 7 mm z włóczek połączonych w dwie nitki: "Czterdziestki" i "Justy" - zużyłam 450 g.
.
Druty 7 mm. Włóczka - dwie nitki: "Czterdziestka" 60% akryl + 40% wełna,
300 m/100 g - zużycie 250 g oraz "Justa" 100% wełna, 350 m/100 g - zużycie 200 g
W międzyczasie "uczulona" już na ten model, obejrzałam w internecie na Pinereście oraz Ravelry różne wykonania takiej narzutki. A w rzeczywistości ujrzałam koleżanki ubrane w takie swetroponcza z dresówki i dzianiny maszynowej.W końcu wyprodukowałam swoją wersję.
Najłatwiej wykonać można coś takiego w formie prostokąta (szala) zeszytego na końcach (I sposób). Nieoceniona Pani Renata na swym drugim blogu opisuje, jak zrobić takie dzieło bez zszywania na okrągło (II sposób)Pokusiłam się o wykonanie tej wersji. Niestety widać u mnie nieco to łączenie. Jednak ten sposób ma przewagę nad innymi o tyle, że można dowolnie powiększać wyrób, jeżeli uznamy, że wolimy coś bardziej obszernego, niż kamizelkę. III - sposób to wykonanie dwóch jednakowych kawałków i połączenie graftingiem dzianiny na plecach.
Moja pierwsza wersja swetroponcza była wielkości kamizeli:
Córka zobaczywszy zdjęcia oświadczyła, że chce to ubranko bardziej obszerne - dorobiłam ileś tam cm na okrągło i ostatecznie uzyskałam rozmiar 110/110 cm (początkowo 90/80). Swetroponczo jest dosyć obszerne i można nim się otulać na różne sposoby - co widać na prezentowanych zdjęciach. Przyda się w biurze jako ocieplenie pleców w zimowy dzień, a w jesieni jako narzutka na sweter.
Robiłam moje swetroponczo na drutach 7 mm z włóczek połączonych w dwie nitki: "Czterdziestki" i "Justy" - zużyłam 450 g.
.
niedziela, 10 stycznia 2016
Akcesoria zimowe dla dwulatki
Wnuczka spędziła u nas dwa tygodnie świąteczne. Wypadało więc uzupełnić zimową garderobę dziewczynki. Czapki dostała już wcześniej, teraz przyszła kolej na "osłony" szyi i dłoni. Zrobiłam dwa szaliczki, rękawiczki i golfik.
Jeden szalik (biały) - to klasyczny baktus, drugi (różowy) został wykonany ściegiem francuskim, ale robiłam go od trzech oczek dolnego rogu (ścieg francuski układa się odwrotnie, niż w baktusie).
Golfik to klasyka; opisy w necie są liczne, ja wspomagałam się opisem z blogu 2wieczki.
Wszystkie ubranka już noszone i sprawdzone. Golfik jest idealny pod kombinezon, albo kurteczkę. W czasie mrozów owijałam jeszcze małą różowym szaliczkiem.
Zużycie włóczki niewielkie - nie ważyłam wykonanych prac.
Jeden szalik (biały) - to klasyczny baktus, drugi (różowy) został wykonany ściegiem francuskim, ale robiłam go od trzech oczek dolnego rogu (ścieg francuski układa się odwrotnie, niż w baktusie).
Golfik to klasyka; opisy w necie są liczne, ja wspomagałam się opisem z blogu 2wieczki.
Rękawiczki to model wypatrzony gdzieś w necie.
Wszystkie ubranka już noszone i sprawdzone. Golfik jest idealny pod kombinezon, albo kurteczkę. W czasie mrozów owijałam jeszcze małą różowym szaliczkiem.
Zużycie włóczki niewielkie - nie ważyłam wykonanych prac.
piątek, 8 stycznia 2016
Jak przedłużyć spódnicę?
Kupiłam sobie dwie spódnice układane w fałdy. Niestety były jakby nieco za krótkie (dla kobiety w moim wieku). Ponadto fakt, że układały się dość szeroko na dole powodował, że zdawały się jeszcze nieco krótsze. Wymyśliłam więc, że należy je nieco przedłużyć. A że modne są różnorodne wykończenia ze sztucznej skórki, nabyłam w lokalnym sklepie kawałki takiego materiału. Do spódnicy popielatej wybrałam kolor czarny, do granatowej - skórkę w zbliżonym odcieniu. Kupiłam paski:10 cm x 1.40 m (gdzie 1.40 m - to szerokość materiału).
Pracy niewiele: paski materiału skóropodobnego złożyłam na pół, przyfastrygowałam do dołu spódnicy (wcześniej połączyłam krawędzie) i po prawej stronie przeszyłam na maszynie po stebnówce dołu spódnicy. Zyskałam 5 cm długości spódnicy.
Takie przedłużenie spódnicy jest łatwe i szybkie. Można w ten sposób przedłużyć spódnicę damską lub dziewczęcą, albo odnowić tę, która nam się znudziła.
Pracy niewiele: paski materiału skóropodobnego złożyłam na pół, przyfastrygowałam do dołu spódnicy (wcześniej połączyłam krawędzie) i po prawej stronie przeszyłam na maszynie po stebnówce dołu spódnicy. Zyskałam 5 cm długości spódnicy.
Takie przedłużenie spódnicy jest łatwe i szybkie. Można w ten sposób przedłużyć spódnicę damską lub dziewczęcą, albo odnowić tę, która nam się znudziła.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

