Obserwatorzy

niedziela, 4 grudnia 2011

Czapka do kompletu

Do prezentowanego wcześniej szala dorobiłam czapkę i mitenki (włóczkę wyrobiłam niemal do ostatniego  centymetra, dlatego ściągacze w mitenkach są w innym kolorze). Zdjęcia nieszczególne z powodu dość kiepskiej pogody i krótkiego dnia:


Na czapce i mitenkach jest jakiś wzór w warkocze, ale tu zupełnie niewidoczny. Pokazuję raczej z obowiązku archiwisty, bo tak po prawdzie nie ma się czym chwalić.

I jeszcze fotki z jesiennych spacerów:





Ten znikający miedzy drzewami mężczyzna ma już dobrze ponad 70 lat. Mijamy się często na trasie. Pan dosłownie biega z kijkami (mówi, że trenuje  przed sezonem narciarskim - jeździ na biegówkach). Podziwiam go bardzo.

środa, 30 listopada 2011

Ciepły szal

Od końca września chyba "chodziła" za mną chęć posiadania ciepłego, czarnego szala. Takiego, który można sobie omotać na  kurtce wokół pleców i szyi. Wszyscy noszą kominy, szalokominy, a mnie się zachciało ciepłego szala... Pogodna jesień nie sprzyjała szybkiej realizacji,  potem doszedł jeszcze brak czasu i realizacja projektu wyraźnie przesunęła się w czasie. Nie udało mi się kupić sensownej włóczki w kolorze czarnym w pasmanterii w miasteczku (na zamówienie internetowe jakoś nie chciało mi się czekać). Kupiłam więc "MerinoTweed" YarnArtu - nie ma głębokiej czerni, jest takie bardzie grafitowe, no i ma jakieś beżowe nopki. Czy taka włóczka  była właściwa na projekt ażurowy? Nie byłam do końca przekonana. Jednak zrobiłam  ten szal:

Druty 5 mm; włóczka "Merino Tweed" YarnArt,  46% wełna, 46% akryl, 8% wiskoza; 280 m/100g; zużycie 300 g


Bezpośrednią inspiracja był  Haven . Właściwie nie zrobiłam szalika, tylko szal 56 x 180 cm.



Wzór ażurowy

Jeszcze go nie nosiłam, bo wydaje mi się, że jest zbyt ciepło. Z pozostałych100 g włóczki zrobię jeszcze czapkę i mitenki.

niedziela, 27 listopada 2011

Cerkiew w Końskich



Końskie – wieś na wschodnim krańcu Pogórza Dynowskiego, 10 km na północ od Sanoka. Dawna cerkiew greckokatolicka, obecnie kościół pw. Przemienienia Pańskiego i Matki Bożej Bolesnej  znajduje się przy drodze do Witryłowa. Została wybudowana w  1927 r.na miejscu wcześniejszej cerkwi z 1832 r., która spłonęła w 1912 r.




Budowla orientowana, o konstrukcji zrębowej, na planie krzyża, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium. Od zachodu dostawiony przedsionek. Ściany szalowane deskami, szczyt nad przedsionkiem wycinany w ozdobny wzór.



W przedsionku krucyfiks z XIX w. Główny ołtarz późnobarokowy (1736 r.) ze spiralnie skręconymi kolumnami i bogatą dekoracją rzeźbiarską z liśćmi akantu. Po obu jego stronach rzeźby św. Piotra i Pawła z kościoła w Dydni. Na antepedium  malowane sceny z życia tych apostołów  i data 1736 r. Po lewej stronie ołtarza obraz św. Andrzeja Boboli, po prawej stronie wizerunek św.Barbary. Dwa późnobarokowe ołtarze boczne pochodzą z I połowy XVII w. Na ścianach Droga Krzyżowa autorstwa artysty ludowego Henryka Cipory.

Dzwonnica cerkiewna jest murowanym obiektem wolnostojącym;  jeden  z dzwonów pochodzi z 1712 r.




Kiedy zwiedzałam to miejsce wczesną wiosną - padał śnieg, dlatego zdjęcia wyszły dość kiepskie. A płatki  śniegu są widoczne na fotografiach. Nie udało mi się też ująć obiektywem całego obiektu, toteż  podaję linki , gdzie można zobaczyć cerkiewkę  w całej okazałości: tu i tu.


Literatura
Magdalena, Artur Michniewscy, Marta Duda: "Cerkwie drewniane Karpat. Polska i Słowacja”. Pruszków 2003.


sobota, 26 listopada 2011

Jakoś w ostatnim tygodniu

dopada mnie brutalnie ludzka nieżyczliwość, nielojalność, zawiść i nie wiadomo co jeszcze (jakbym mało miała problemów).  Z życia blogowego ludzka podłość, złośliwość, brak tolerancji; a wszystko to związane z blogiem Kuby. Przeraża mnie to i zastanawiam się w jakim świecie żyjemy? Dlaczego ludzie takie rzeczy robią?!
Z mojego własnego podwórka też jakieś niejasne sprawy, pomówienia - jakby osoby gadające na mnie, nie mogły  wyjaśnić sprawy ze mną? Tym bardziej, że wcześniejsza umowa wszystkie te niejasności wyjaśniała i osoby czerpiące z niej korzyści były zadowolone...
I jeszcze jedna sprawa z podwórka podstawowej opieki zdrowotnej. Ojciec mój leciwy już bardzo, potrzebuje pampersów. Do tej pory  lekarka rodzinna wystawiała wniosek i mogliśmy kupować te pieluchomajtki  korzystając z dofinansowania. W tym miesiącu uprała się, że ojcu  nie przysługują. Odczytała mojej mamie stosowne rozporządzenie usiłując nieznającej się staruszce "wytłumaczyć", dlaczego już się nie należy. Stwierdziła, że potrzebne jest skierowanie od specjalisty. Ostatecznie pielęgniarka przychodząca do ojca wzięła na siebie  załatwienie zaświadczenia. Okazało, się, że pan doktor urolog  zaświadczenie wypisał nie tak, jak powinno brzmieć! Zlecenie na pieluchomajtki nie zostało w tym miesiącu wystawione.
W końcu - myślę sobie - poczytam sobie akty prawne na ten temat. Tak się składa, że od grudnia 2004 r. rozporządzenie na ten temat się nie zmieniło (przynajmniej nowego nie znalazłam) i jakoś wcześniej ojciec "łapał" się  na jeden z zapisów, gdzie te pieluchomajtki mógł zapisywać  "lekarz podstawowej opieki zdrowotnej", a od  tego listopada już nie! Oczywiście według lekarza rodzinnego rodziców. Co się wobec tego zmieniło, jeżeli rozporządzenie się nie zmieniło? Lekarka rodziców jest, szczerze mówiąc szalenie nieżyczliwa, chociaż leczą się u niej już ze 30 lat. Kiedy ojciec leżał zakuty w gips po pachy już prawie rok i chciałam, żeby go przebadała - musiałam ją przywozic swoim samochodem, bo odmówiła wizyty domowej. Innym razem (ojciec  już wtedy  powrócił do względnego zdrowia, tzn. poruszał się z trudem po domu o dwóch kulach), kazała mi go przywieźć do siebie na wizytę (trzeba mu było zrobić EKG), co było niemożliwe w tamtym czasie, bo staruszek ma sztywna nogę i po prostu nie potrafiłam go włożyć do auta, a potem "wydrzeć" z siedzenia, gdyż sama chodziłam w gorsecie ortopedycznym po złamaniu kręgosłupa. Pani doktor nie chciała wystawić zlecenia na karetkę, żeby przetransportować ojca. Skończyło się na interwencji u kierownika przychodni. Zlecenie załatwiłam. Lekarka odpłaciła bardzo nieprzyjemnym traktowaniem pacjenta (dziwili się nawet temu sanitariusze). W przyszłym tygodniu wybieram się ponownie  do kierownika przychodni, by popytać co się zmieniło w kwestii pieluchomajtek. Przecież rozporządzenie jest takie samo, wcześniej ojciec miał dofinansowanie, a teraz mu się już ponoć nie należy...  Czy ja czegoś nie wiem? Przecież jego stan zdrowia się nie poprawia, tylko pogarsza, lepiej już nie będzie. Jeżeli mu się teraz nie należy, to nie należało się i wcześniej chyba... Mamy do czynienia z niekompetencja lekarza czy z jego złośliwością? Mam wrażenie, że jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chyba wiadomo, że chodzi o...
Ulało mi się dzisiaj. Zwykle unikam takich tematów na blogu.

wtorek, 22 listopada 2011

Czapka w warkocze i mitenki do kompletu

To znowu powtórka. Kolejna czapka zrobiona wzorem w warkocze i mitenki do kompletu:

Druty 3,5 i 4 mm; włoczka "Oliwia"100 g/250 m, 25% wełna, 745 % akryl; 
zużycie na czapkę i mitenki - 100 g

Kolor bordowy. Widzę jednak, że na zdjęciu mitenki różnią się odcieniem od czapki. Jednak na pewno jest to sama włóczka.
Któraś z pań wpisując  komentarze pod postem z czapką ekri, prosiła o przybliżenie rozliczenia oczek takiej czapy. Proszę bardzo.

Czapka "Krasnal" - wzór warkoczowy
Druty 3,5, 4 mm. Czapka robiona na okrągło. Należy markerem zaznaczyć sobie początek robótki.Układ wzoru to 8 warkoczy 4/4, przekładanych co 10 rzędów; dzielonych 3 oczkami lewymi (9 powtórzeń)
Na druty 3,5 mm narzucam  72 oczka i robię  ściągacz, jaki mi fantazja dyktuje np. 2/2, lub 3/1.
Przerabiam ściągaczem 12-14 rz., zmieniam druty na 4 mm.W kolejnym rzędzie, nad ściągaczem, dodaję 19 oczek; mam na drucie - 91 oczek. Wyrabiam wzór - warto pierwsze przełożenie warkoczy zrobić po 5 rzędach - tak robiłam w czapce ekri. W bordowej sobie zapomniałam. Przed czwartym przełożeniem warkocza gubię po 1 oczku lewym w każdej sekwencji 3 oczek lewych, a po 4 przełożeniu warkocza  (5 rz.) gubię po 2 oczka z każdej strony warkocza i dalej robię warkocz z 6 oczek (3/3). Po kilku rzędach ( tu już należy sobie regulować głębokość czapki - zależy jak wysoki chcemy mieć  "czub"), gubię po raz kolejny po1 oczku w każdej sekwencji teraz już 2 oczek lewych.  Po osiągnięciu pożądanej głębokości czapki pozostałe oczka ściągam nitką , zszywam . Dorabiam pompon.


Oczywiście powyższy opis jest niepotrzebnym wytrawnym robótkowiczkom. Może jednak przyda się niektórym  Paniom zaczynającym swą przygodę z drutami.
Mitenki do kompletu  mają jeden warkocz, dodałam też paski z włóczki popielatej z obawy, by nie brakło mi bordowej. I faktycznie - bordową wyrobiłam niemal do końca. Dodam jeszcze, ze czapka zrobiona ze 100% wełny ekri prezentuje się znacznie ładniej. W bordowej widać, że ta "Oliwia" jest taka jakaś "przaśna".

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails