Obserwatorzy

niedziela, 14 sierpnia 2016

Ukraina 2016. Cerkiew obronna w Toporowcach

O najstarszej obronnej cerkwi w Polsce z Posady Rybotyckiej - pisałam tu. Dziś pokażę cerkiew z Toporowic pw. św. Illi (Eliasza), gdzie wybraliśmy się właśnie po to, by ją obejrzeć.
Jest to jeden z najstarszych i najcenniejszych zabytków Bukowiny. Pochodzi z 1560 roku.







Brama:




Jak widać cerkiew odremontowana, otoczenie zadbane. Budowla urzeka pięknem.

sobota, 13 sierpnia 2016

Ukraina 2016. Rarańcza

Kiedy dotarliśmy do Rarańczy - małej wioski leżącej gdzieś tam niezupełnie po drodze - słońce po dość upalnym dniu kładło już długie cienie.  Wiadomo - zdjęcia już nie będą tak dobre, jak w pełnym słońcu. Przyjechaliśmy tu zobaczyć pomnik poświęcony polskim legionistom z okresu I wojny światowej. Ot wariactwo! Mieszkańcy wsi pytani o ten pomnik, nie bardzo wiedzieli o co chodzi. Pierwszy informator, starszy mężczyzna, pokierował nas w zupełnie inne miejsce, gdzie "do nieba" wznosił się monument poświęcony bohaterom II wojny światowej posadowiony za czasów socjalizmu...
Dopiero para młodych ludzi (o dziwo!) skierowała nas na właściwie - pomnik znajdował się na miejscowym cmentarzu, który obejrzeliśmy przy okazji. Cmentarz - właściwie wiejski. Inny, niż polskie. Tam nie dba się o miejsca wiecznego spoczynku, tak jak u nas. Niestety cmentarze w większości zarośnięte są trawą sięgającą niemal pasa. Tu jednak główna ścieżka była wydeptana, tylko troszkę przedzieraliśmy się między trawskiem, by w końcu dotrzeć do interesującego nas obelisku, widać wyraźnie odnowionego, zadbanego, ogrodzonego, przy którym dumnie powiewała biało-czerwona...




Nazwa  Rarańcza na Ukrainie przeszła do legendy oręża polskiego. Nocą z 15 na 16 lutego 1918 r. żołnierze II Brygady Legionów (2 i 3 pułk piechoty) pod dowództwem pułkownika Józefa Hallera, przebili się przez front austriacko-rosyjski na znak protestu przeciwko zawarciu brzeskiego traktatu pokojowego (na jego mocy Ukraińska Republika Ludowa otrzymywała Chełmszczyznę i część Podlasia, czyli ziemie etnicznie i historycznie przynależne Polsce. Zostało to odebrane jako policzek wobec Polaków walczących u boku wojsk państw centralnych) i połączyły się z II Korpusem Polskim w Rosji.





W 1932 r.na miejscowym cmentarzu stanął pomnik upamiętniający legionistów poległych w latach 1914-1918.
A oto migawki z lokalnego cmentarza w Rarańczy:




Proszę zwrócić uwagę na stolik przy grobie. Było takich więcej.


Prawosławni ucztują na cmentarzach przy grobach zmarłych w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przynosi się na cmentarz różne wiktuały (pozostałości ze stołu świątecznego) i wódkę, której kieliszek wylewa się na grób, aby i zmarły świętował z rodziną. Na grobie zostawia się też trochę jedzenia dla zmarłego.



Cześć starych grobów ozdobiona jest krzyżami z wyrytą w kamieniu lub wyrzeźbioną w drewnie rozetą karpacką - motywem zdobniczym w formie gwiazdy sześcioramiennej. Podobna rozeta występuje na Podhalu. Motyw gwiazdy heksapentalnej miał symbolikę magiczną:




Tu grób poległego bohatera ostatniej wojny (z Rosją). Jest okazały, marmurowy, ozdobiony flagami narodowymi i bardzo zadbany. Zdjęcie kiepskie, zrobione pod słońce (nie dało się inaczej):


A nad wsią góruje cerkiew:

 

piątek, 12 sierpnia 2016

Ukraina 2016. Śniatyń

Śniatyń - miasteczko leżące nad Prutem na Pokuciu i  pograniczu Bukowiny na trasie z Kołomyji do Czerniowiec. W II Rzeczpospolitej siedziba powiatu śniatyńskiego w województwie stanisławowskim. Na początku XXI wieku miasteczko liczyło 10,5 tys. mieszkańców (w 1880 r. 10,8 tys.; 40% Ukraińców, 38% Żydów, 18% Polaków). Brat mój podkreśla, że jest to ostatnie polskie miasteczko na tym terenie z czasów II Rzeczpospolitej.
Śniatyn, położony na zboczu łagodnie schodzącym w kierunku rzeki Prut, miał delikatny, niemal bezwietrzny klimat, stąd określenie, że to miasto "winogron i orzechów". Rosły tam wielkie arbuzy i melony. Na obrzeżach miasta utworzono winnice rozłożone na poboczu wzgórza schodzącego w dół do rzecznego jaru. Uprawiano tu arbuzy i melony, tytoń i kukurydzę oraz morele.
Odwiedziliśmy to miasteczko w 2014 r.  - teraz zatrzymaliśmy się tu ponownie. Miasteczko przyciąga zabytkami. W centrum piękny klasycystyczny ratusz zbudowany w 1861 r. - z charakterystyczną wysoką wieżą (50 m):

 Zdjęcie ratusza z 2014 r.
 
i z 2016 r.
 

Charakterystyczna wieża ratuszowa
 
W Śniatyniu zdecydowanie zmieniło się - przynajmniej w centrum, a więc w reprezentacyjnym miejscu miasteczka. Tylko dwa lata i aż dwa lata, a przelotowa droga przez rynek nie straszy dziurami i kałużami. Elewacje zabytkowych kamieniczek z przełomu XIX i XX w. - odmalowane. Ładnie zagospodarowane rynkowe rabaty.

Tak było w centrum w 2014 r.:



Dziś już nie ma takich dziur w drodze

No i wystawiono pomnik Banderze:


Jest też miejsce upamiętniające poległych na Majdanie:



Dwa pierwsze zdjęcia z 2014 r.; trzecie z 2016r.
 
Godny uwagi kościół katolicki z 1857 r. (pierwotnie drewniany), obecnie odremontowany:


Szukaliśmy też dawnej synagogi... i znaleźliśmy:


Synagoga została przekształcona w zakład szwalniczy i zatraciła swój pierwotny charakter.
Podejrzewamy, że poniższy budynek, to także przebudowana synagoga:



Zdjęcia w tym poście częściowo pochodzą z 2014 r., częściowo z 2016 r. Niestety jakoś mało zrobiłam fotografii pokazujących współczesne oblicze centrum miasteczka - proszę uwierzyć na słowo - obecnie wygląda bardzo porządnie.

środa, 10 sierpnia 2016

Ukraina 2016. Buduje się drogi...

Kraj, gdzie kiedy wyjeżdża się na górę, przed oczyma nagle wyrasta taki widok:


Kraj, gdzie budowlą widoczną z daleka, najokazalszą, najpiękniejszą, posiadającą złoty dach i błyszczące zdobienia - jest cerkiew. Gdzie wciąż jeszcze bieda przeplata się z bogactwem, gdzie obok wspaniałych limuzyn (pewnie sprowadzanych nawet z Ameryki):


i wypasionych bryk - jeżdżą stare "Łady" nie wiadomo w jaki sposób trzymające się drogi i nie najmłodsze trolejbusy:


Kraj ludzi "chcących" do Europy... i budujących pomniki Stefanowi Banderze:

Pomnik Stefana Bandery w Śniatyniu
 
Kraj, w którym ciągle jeszcze odnajdujemy ślady polskości i  Adama Mickiewicza:

Szarfa z polskim napisem w muzeum w Czerniowcach
 
Szyld z nazwą ulicy im. Adama Mickiewicza w Czerniowcach
 
Pomnik Adama Mickiewicza w Truskawcu
 
Wróciłam z wycieczki turystyczno-krajoznawczej na Ukrainę. Tym razem brat zaplanował również wypad do Rumunii tzn. przekraczaliśmy granicę rumuńską z Ukrainy. Cztery bardzo szybkie dni, ponad 1200 km, około 1000 zdjęć - to plon wycieczki pełnej wrażeń i intensywnych przeżyć.

 
Uliczny handel
 
Trasa tegoroczna wiodła do Czerniowiec, miasta leżącego w południowo-zachodniej Ukrainie nad rzeką Prut, które już częściowo zwiedzałam będąc kiedyś na wycieczce z PTTK, liczącego 260 tys. mieszkańców, gdzie tym razem szukaliśmy także śladów rodzinnych.
Moja babcia Antonina urodziła się właśnie w Czerniowcach w 1900 r. Mieliśmy nadzieję, że może zachowały się księgi parafialne w kościele katolickim pw. Podniesienia Krzyża Pańskiego i znajdziemy wpis rejestrujący narodziny Antoniny, a co za tym idzie jakiś ślad jej matki (chodziło nam o jej nazwisko rodowe). Nasz pradziadek pochodzący z Domaradza ponoć ożenił się tam z kobietą, z którą miał troje dzieci. Jednak żona dość szybko umarła. Osierocony wdowiec z trójką dzieci wrócił w rodzinne strony i osiadł w Zagórzu. Tu wychował dzieci, tu zmarł i został pochowany na zagórskim cmentarzu i jego grobem opiekuję się teraz ja.

Tablica w kościele upamiętniająca proboszcza, za czasów którego była chrzczona babcia Antonina
 
Niestety przeżyliśmy rozczarowanie, gdyż dostępne są księgi dopiero od 1986 r. Ponoć jakieś archiwalia znaleziono na strychu kościoła i jedna osoba zajmuje się ich czyszczeniem oraz porządkowaniem. Jednak ksiądz, z którym rozmawialiśmy nie był w stanie powiedzieć nam czegoś więcej. Polecił kontakt za pół roku. Mam jednak wrażenie, że nadzieje nasze są płonne, trudno wierzyć, że te dokumenty przetrwały tam ponad 116 lat...

Haftowane koszule - ekspozycja muzealna
 
Ponownie odwiedziliśmy miasteczko Śniatyń, następnie miejscowość Rarańczę, Toporowce, Truskawiec i Borysysław. Jeden dzień spędziliśmy w Rumunii, gdzie docelowo jechaliśmy do Suczawy.

"Dziady" pod cerkwią
 
i bezdomny pies
 
Zmienia się Ukraina, przede wszystkim buduje się tam drogi - widać wyraźny postęp. Główne są odnowione (nawet ta od granicy Krościenka). Bardzo często mijaliśmy ekipy pracujące na szosie, walce ugniatające asfalt, jechaliśmy świeżo położonym dywanikiem asfaltowym.
Ani razu nie trafiliśmy na toalety w stylu: dziura w podłodze. Ubikacje w są coraz porządniejsze, czyste - szczególnie w restauracjach, z papierem toaletowym (jednak często nie ma mydła do umycia rąk).
W dużym mieście jakim są Czerniowce ludzie spacerujący po deptaku modnie ubrani, dziewczęta piękne. Widać radość z życia: par ślubnych widzieliśmy bez liku. Robią sobie sesje fotograficzne w pięknych, ciekawych, nawet historycznych miejscach np. w budynku teatru, skansenie itp.

Tańce na deptaku w Czerniowcach, gdzie jest specjalne miejsce dla nowożeńców

Rodziny biesiadują w restauracjach, przesiadują w ogródkach przylokalowych, słuchają muzyki występujących na ulicy zespołów muzycznych.
Ukraina robi coraz lepsze wrażenie.


Takim widokiem żegnała nas Ukraina we wtorek wieczorem

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails