Na początku był on - ten oto szalik zrobiony jeszcze przez moją mamę, z grubaśnej włóczki, długi - taki do zamotania wokół szyi ze trzy razy.
Nieco gryzie. Wyciągam go z szafy tylko podczas wielkich mrozów. Takie przypadły w tym roku w kilka dni styczniowych. Wtedy okazało się, że w zasadzie nie mam do niego odpowiedniej czapki. Dobrałam więc z zapasów włóczkę, też w owsiankowym kolorze (okazała się nieco jaśniejsza) i w dwie nitki machnęłam w jeden wieczór czapę według wzoru i opisu Renaty Witkowskiej. Czapa gruba, ciepła i faktycznie z szalikiem stanowi komplet na mroźną zimę. Pani Renata gdzieś tam na swych blogach umieściła opis wykonania, jednak teraz nie mogę go znaleźć.
Ciekawy splot warkoczowy autorstwa Pani Renaty nazwany "choinkowym" świetnie pasuje do wykonania dzianin, które mają być grube, ciepłe i przytulne.
Obserwatorzy
wtorek, 9 lutego 2016
niedziela, 7 lutego 2016
Polecam -przeczytajcie
Polecam Paniom przeczytanie poniższych artykułów Marty Okuniewskiej na temat budowy ciała: "gruszki" i "jabłka", uwarunkowań hormonalnych, diety i treningu.
Artykuły rzetelnie i merytorycznie napisane. Ja przynajmniej znalazłam dla siebie to, co mnie interesuje.
O "gruszce":
http://martaokuniewska.pl/trening-i-dieta-dla-gruszki-uwarunkowania-hormonalne-suplementacja/
http://martaokuniewska.pl/trening-i-dieta-dla-gruszki-rozwiazania-treningowe-wskazowki-dietetyczne/
O "jabłku":
http://martaokuniewska.pl/jablka-uwarunkowania-hormonalne-i-suplementacja/
http://martaokuniewska.pl/jablka-dieta-i-trening/
Artykuły rzetelnie i merytorycznie napisane. Ja przynajmniej znalazłam dla siebie to, co mnie interesuje.
O "gruszce":
http://martaokuniewska.pl/trening-i-dieta-dla-gruszki-uwarunkowania-hormonalne-suplementacja/
http://martaokuniewska.pl/trening-i-dieta-dla-gruszki-rozwiazania-treningowe-wskazowki-dietetyczne/
O "jabłku":
http://martaokuniewska.pl/jablka-uwarunkowania-hormonalne-i-suplementacja/
http://martaokuniewska.pl/jablka-dieta-i-trening/
sobota, 6 lutego 2016
Słodycze bez cukru
Co jakiś czas dzielę się z moimi czytelnikami moimi pomysłami na słodycze bez cukru. Nie ukrywam, że jeżeli jakiś przepis mi się spodoba, a produkt posmakuje, to takie "słodycze" robię dość często. Ostatnio posmakowały mi fasolowe babeczki i kokosowe kartofelki.
Pierwsze są źródłem białka i głównie służą mi jako "przegryzki" potreningowe. Drugie są już wybitnie "słodką" przekąską np. do kawy.
Fasolowe babeczki
Składniki:
puszka czerwonej fasoli,
2 banany lub ksylitol, albo stewia (2 łyżki),
2 jajka,
4 łyżki kakao,
cynamon, kardamon, imbir, gałka muszkatołowa (po 1/2 łyżeczki,
bakalie: rodzynki, orzechy, żurawina, migdały itp. (co się tam aktualnie ma w domu).
Fasolę opłukać na sicie; wszystkie składniki zblendować, dodać przyprawy i bakalie, wymieszać, nałożyć do silikonowych foremek lub papierowych papilotek (niestety ciasto do nich przywiera); piec w 190 st. C 25 minut.
Nie ukrywam, że "kartofelki" są dosyć kaloryczne, zakładam jednak, że nikt się nimi nie będzie objadał (góra 1 - 2) do kawy.
Pierwsze są źródłem białka i głównie służą mi jako "przegryzki" potreningowe. Drugie są już wybitnie "słodką" przekąską np. do kawy.
Fasolowe babeczki
Składniki:
puszka czerwonej fasoli,
2 banany lub ksylitol, albo stewia (2 łyżki),
2 jajka,
4 łyżki kakao,
cynamon, kardamon, imbir, gałka muszkatołowa (po 1/2 łyżeczki,
bakalie: rodzynki, orzechy, żurawina, migdały itp. (co się tam aktualnie ma w domu).
Fasolę opłukać na sicie; wszystkie składniki zblendować, dodać przyprawy i bakalie, wymieszać, nałożyć do silikonowych foremek lub papierowych papilotek (niestety ciasto do nich przywiera); piec w 190 st. C 25 minut.
Najczęściej staram się unikać dodawania bananów, które doskonale dosładzają, ale też podnoszą indeks glikemiczny babeczek. Jeżeli ciasto wydaje się za gęste, można dodać wody. A do środka daję takie bakalie, jakie aktualnie mam w domu. Babeczki można też spożywać np. na podwieczorek czy do kawy.
Kokosowe kartofelki powstają jako produkt uboczny wytwarzania mleka owsianego lub kokosowego. Po przecedzeniu mleka zostaje mi na sicie pulpa owsiana, albo kokosowa. początkowo ją wyrzucałam, potem jednak wpadłam na pomysł, że może posłużyć jako półprodukt do wykonania kartofelków.
Kokosowe kartofelki
I wersja
Składniki:
pulpa pozostała po produkcji mleka owsianego lub
kokosowego,
wiórki kokosowe,
1- 1,5 łyżki masła orzechowego.
Do pulpy owsianej dodajemy masło orzechowe, wiórki
kokosowe (ile zabierze aby uzyskać konsystencję pasty), mieszamy łyżką.
Następnie toczymy kulki w rękach, obtaczamy w wiórkach kokosowych lub
zmielonych orzechach. Wkładamy do pojemnika, przechowujemy w lodówce.
Jeżeli mamy bezcukrowe masło orzechowe, możemy pastę
dosłodzić ksylitolem lub stewią.
Jeżeli robimy kokoski z pulpy kokosowej, dodajemy mniej
suchych wiórków.
II wersja
Składniki:
pulpa pozostała po produkcji mleka owsianego lub kokosowego,
wiórki kokosowe,
1/2 opakowania serka mascarpone,
stewia lub ksylitol,
gorzka czekolada (90%), 1 płaska łyżka oleju kokosowego.
Składniki jw. mieszamy w misce do uzyskania konsystencji pasty. Formujemy kulki.
W mikrofali topimy czekoladę z olejem kokosowym, polewamy kartofelki. Przechowujemy w lodówce.
Słodziki możemy zastąpić naturalnym miodem.
Nie ukrywam, że "kartofelki" są dosyć kaloryczne, zakładam jednak, że nikt się nimi nie będzie objadał (góra 1 - 2) do kawy.
środa, 3 lutego 2016
Kapcie
Zapomniane, zrobione jeszcze latem. Trzy pary z włóczek bawełnianych, ta jedna ciemniejsza z mieszanki wełen (ze starego swetra). Umieszczam je na blogu z obowiązku kronikarskiego:
Zrobiłam dwie identyczne pary w kolorze miętowym - różniły się tylko rozmiarem
Te są wełniane
Zdjęcie zbiorcze
sobota, 30 stycznia 2016
Zwyklak
Jeszcze tydzień temu leżał u nas śnieg, dzisiaj jest tak jak na zdjęciach. Roztopy, błoto (chociaż ziemia jeszcze zamrożona), wieje halny. Zima chwilowo w odwrocie, ale ja i tak zrobiłam sobie sweter: duży, miękki, otulający, taki do wkładania do getrów. Sesja zdjęciowa pod chałupą w Zagórzu. Pojechaliśmy zobaczyć czy jeszcze stoi (chałupa) oraz przejść się z psami po lesie.
Sweter żywcem zrobiony według opisu Doroty. Dodałam tylko po 10 rzędów na długość (swetra i rękawów) i robiłam go na drutach o 1 mm mniejszych, niż zaleca autorka. Przyznam szczerze, że raczej bardzo rzadko wykonuję dzianinę na tak grubych drutach, luźnym splotem, jednak ten sposób dziania w tym swetrze sprawdził się, a produkt finalny nawet nie rozciągnął się po namoczeniu.
Sweter żywcem zrobiony według opisu Doroty. Dodałam tylko po 10 rzędów na długość (swetra i rękawów) i robiłam go na drutach o 1 mm mniejszych, niż zaleca autorka. Przyznam szczerze, że raczej bardzo rzadko wykonuję dzianinę na tak grubych drutach, luźnym splotem, jednak ten sposób dziania w tym swetrze sprawdził się, a produkt finalny nawet nie rozciągnął się po namoczeniu.
Druty 6 mm (ściągacz) i 8 mm (reszta); włóczka 2 nitki: "Calais": 40%wełna, 40 poliakryl, 10% alpaka, 10% poliamid; 170 m/50g oraz 2 nitki akrylowego moheru ze szpuli; zużycie: 200 g włóczki "Calais" + 100 g moheru
W dzianinie uzyskałam efekt delikatnego, niebieskiego melanżu. Całość jest niezwykle lekka, przyjemna (wazy tylko 300 g) i co najważniejsze - nie gryzie (bo mnie wszystko gryzie, nawet miniaturowa nitka zostawiona po odprutej metce, potrafi mnie podrapać i zasinić skórę).
Subskrybuj:
Posty (Atom)




