Obserwatorzy

sobota, 19 listopada 2016

Nie mam pomysłu na tytuł posta

Zaprzyjaźnione czytelniczki mojego bloga pytają o powód milczenia. No zamilkłam... Każdy dzień jakoś odsuwał chęć napisania czegoś na blogu. Kiedy robi się przerwę, a ona się wydłuża, coraz trudniej wrócić. Nie cierpię na brak tematów, temat zawsze się znajdzie. Tylko trudno zabrać się za działanie. Ta szybka, ponura, zimowa jesień bardzo negatywnie na mnie działa. Jestem człowiekiem lata i słońca - to mój żywioł (chociaż urodziłam się w lutym). Kiedy trwają długie dnie, świeci słońce  - żyję. A ten czas bezsłoneczny, ponury - odbiera mi chęć działania. Czas się rozłazi, niby powinnam go mieć więcej (odpada praca w ogrodzie), jednak wykorzystuję go nieefektywnie. Ciśnienie około 100/60 pozwala tylko na przetrwanie. Nieustannie mi zimno - wkładam w domu bluzy polarowe i futrzane kapcie ( już!). Chyba dopadła mnie depresja jesienna... Bo przecież jest jak zwykle: praca, zajęcia domowe, treningi, gotowanie, robótkowanie z doskoku. Ale gotować mi się nie chce, robótkować mi się nie chce, nawet mniej spędzam czasu przed komputerem. Owszem pilnuję pracy i treningów - no i idę (do tej pracy i do klubu fitness). Efektów robótkowych nie mam: co zacznę jakiś projekt, udziergam do pewnego etapu - to porzucam, albo pruję. Nic mi się nie podoba (a to do mnie niepodobne). A tu trzeba zacząć produkcję jesienno-zimowej odzieży...
Mam nadzieję na poprawę aury - już dzisiaj było cieplej (acz bez słońca), a co za tym idzie i nastroju. Tymczasem kupiłam sobie w "Biedronce" kubki w dzianinowy wzorek, o taki:


Dodatkowo to komputer jakoś "muli" i strony kiepsko się otwierają. Wyczyściłam historię przeglądania, a poprawa mierna. Więcej się nie znam, nie wiem co tam jeszcze mogę zrobić?
Ech - nieoptymistyczny wpis, jak cała otaczająca nas rzeczywistość...

24 komentarze:

Roberta Raj pisze...

Ja ostatnio myślałam nad tym żeby samemu taki pokrowiec na kubek zrobić

Renata Witkowska pisze...

Czasem tak bywa. Życzę zatem jak najwięcej słońca :)

Anna pisze...

nie zawsze świeci słońce, czasem pada deszcz, ale on też jest potrzebny, żeby potem bardziej cieszyć się ze słońca :)
każdy czasem tez potrzebuje przerwy na odpoczynek, ja jestem zmarzluchem i na zimę jak ten niedźwiedź zagrzebałabym się w domowych pieleszach, a na blogu pisz o wszystkim, takie przecież jest życie :)

Dziabka pisze...

Ehhh... mam nadzieję, że jakoś zwalczysz ten jesienny marazm. Samej mi się czas rozłazi i skaczę po robótkach, ale chociaż cokolwiek próbuję. Trzymaj się ciepło! :-D

G@bilu pisze...

Ajajaj.... prosze sie nie poddawać. Najważniejsze jest to Słońce, które mamy w sobie. Moze by je tak troszkę jakimś drobiazgiem dopieścić? Kubeczki sa super.

Anonimowy pisze...

Witaj Antonino!
Zaczne od wloczkowych kubkow,mam wszystkie kolory,czyli cala siodemke!.Zgadzam sie z Toba,ze jesien i zima to nic przyjemnego,ale nalezy sie cieszyc,ze przynajmniej nie leje i mozna isc na dluzszy spacer.W cieplych kapciach chodze od dawna,bo oszczedzam na ogrzewaniu,a polary,kamizelki i cieple spodnie to u mnie codziennosc.
Z poczatkiem grudnia / na dwa tygodnie/ przyjezdza do mnie corka z dziecmi : 2 miesiace i 4,5 latka i co mnie czeka Ty wiesz najlepiej.Ciesze sie,ale jestem tez przerazona czy podolam.No a potem sa swieta.
Wiem Antonino,ze nie zawsze masz ochote pisac,ale ja czekam:jeden dzien,drugi,trzeci,ale jak nie ma Cie ponad dwa tygodnie,to zagladam nawet dwa razy dziennie z nadzieja na informacje,ze wszystko jest OK i nic zlego sie nie stalo.
Na koniec powiem tak:sprawilas mi ogromna radosc,ze dalas wreszcie znac!
Pozdrawiam serdecznie
Ewa

Maria Ludwiniak pisze...

To tak jak u mnie.Nie lubię tej pory roku, bardzo.

tojatenia pisze...

Pozdrawiam serdecznie i wysyłam wirtualną energię, a przede wszystkim życzę chęci do działania. Ale czasem i przerwa jest potrzebna.
Zdrówka życzę.

Marzenka Dmowska pisze...

Odpoczywaj sobie, skoro taka jest potrzeba organizmu. Tylko się z tego ciesz a nie smuć bo tylko wtedy przyniesie to korzyść. To chyba, zresztą, od Ciebie się nauczyłam, hehe. Zmotywowałaś mnie do pilnowania diety, i już coraz lepiej mi idzie, tylko wody pić jeszcze nie lubię. A dziś upewniłaś mnie w postanowieniu, żeby ćwiczyć bardziej systematycznie, hehe. Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

Yvonne pisze...

Mam też taki kubek, tylko, że rózowy :)

anabell pisze...

Nigdy nie byłam entuzjastką póznej jesieni i zimy, a teraz jeszcze dochodzi cała otoczka tego, co się tu dzieje. Nic mi się nie chce, najchętniej przespałabym całą zimę zakopana gdzieś głęboko pod ziemią, by tego wszystkiego nie widzieć i nie słyszeć.
Kto wie, może w poprzednim wcieleniu byłam zwierzakiem zapadającym w zimowy sen???
Moje robótki wciąż "nabierają mocy urzędowej" i jakoś nie mogą jej nabrać i leżą odłogiem.
Byle do marca, potem pewnie będzie lepiej, przynajmniej jeśli idzie o pogodę;)
Miłego;)

Antonina pisze...

Dziękuję za wsparcie Drogie Panie.
Ewo
to było aż siedem kolorówtych kubków? Nie widziałam wszystkich. Z wizyty córki się cieszysz zapewne, ale wiesz, że normalny tryb życia zostanie zakłócony.Zapewne też będziesz Ewo bardzo zmęczona po "najeździe" rodziny. My zawsze potem z tydzień odpoczywamy. Cieszymy się, całe życie podporządkowujemy rodzince, ale potem jesteśmy po prostu bardzo zmęczeni. Dziękuję za kibicowanie blogowi i mnie.
Tojatenia - dziękuję.
Marzenko Dmowska - ćwiczę nadal i zdrowo się odżywiam - pracuję nad mieśniami, tyle, że nie bardzo chce mi się przyrządzać jakieś fajne zdrowe posiłki. Zresztą ciągle eksperymentuję.
Annabell
otaczająca rzeczywistośc przeraża i sięga zenitalnego absurdu: obchodzenie miesięcznic, czternastej rocznicy, nazywanie pewnego pana "naczelnikiem", inwigilacja, karanie osób bioracych udział w czarnym marszu itd, itd.- przecież dziwi i rozśmiesza, że w tym zafundowanym nam "kabarecie" bierze udział część naszego społeczeństwa i traktuje te zagrania z powagą.
Pewnym, zdecydowanym krokiem nasze państweo zmierza do totalitaryzmu i nacjonalizmu - ech chyba też zapiszę się na listę deportowanych - niech pani Pielucha się cieszy z oczyszczenia kraju z ludzi drugiego sortu...
A tak poważnie, gdybym miała alternatywę -skorzystałąbym z niej, ale jakie ja mogę mieć pole manewru ze swoją marną emeryturką? Bo w 2017 r. już pójdę na emeryturę. I tak trzy lata dłużej popracowałam. Zawsze bardzo byłam związana z ojczyzną - Polską. Kiedyś nie skorzystałam z okazji zostania w USA - bo Polska, moja Polska. Cieszyły mnie otwarte granice, wolność, to że powoli przestajemy różnić sie od innych obywateli Europy, że odbiliśmy się od bidy popeerelowskiej, że mamy prawo do wyrażania swych poglądów i ich realizowania. A teraz co?! Wszystko idzie na zatracenie.
Na blogu nie wypowiadam się na tematy polityczne, bo takie jest założenie programowe mego bloga - unikać tematów politycznych. Ale zaczyna mi się już ulewać.

Urszula97 pisze...

Ach Antonino, mysli masz te same co i ja,sytuacja w kraju bardzo mi się nie podoba,
też nie lubię takiej pogody,na okrągło chodzę w ciepłych skarpetach, praktycznie cały dzień pali sie świeczka (jakoś ona mi słońce zastępuje),może sobie wmówiłam.Wieczorkiem,czasami wcześniej siadam na wersalce z robótką i owocową własnoręcznie zrobioną herbatką owocową z cynamonem lub przyprawą do piernika.Pozdrawiam ciepło.

renya pisze...

Jak ja Cię rozumiem!
Też jestem nastawiona tylko na przetrwanie tego trudnego dla mnie czasu, staram się pocieszać jak umiem... W różnych dniach z różnym skutkiem mi to wychodzi...
Antonino przetrwamy to! Jeszcze tylko miesiąc i dnia zacznie przybywać:-)

made by ula pisze...

A ja krótko! Mam podobnie... Czekam na przypływ energii :)

mania pisze...

Czasami trzeba trochę zwolnić, pozwolić sobie na nicnierobienie. Aby przetrwać bure dni ubieram się w energetyczne czerwienie i żółcie, od razu mi lepiej. A z robótkami hmmm..... zaczynem 4 wersję swetra bo jakoś nie mogę się zdecydować, czego chcę.
A prognozy na przyszły tydzień są bardzo optymistyczne, więc głowa do góry :)

Unknown pisze...

Mam jeszcze kubek bezowy,zolty i pomaranczowy !
Ewa

KonKata pisze...

u mnie też frywolitkowa niemoc choć okres taki ,że powinna robić
czasami tak jest
trzymaj się ciepło i zdrowo, wena wróci!

Marzenka Dmowska pisze...

Oj tak, robi się znów strasznie w naszej ojczyźnie

Joanna pisze...

Czasami tak bywa... jesienne smutki trafiają się wszystkim. Twoje spotęgowane tym, na co teoretycznie mamy wpływ, choć im starsza jestem to widzę, że ten wpływ mniejszy. Głupota wszechogarnająca a potem takie rezultaty (polityka!)- nie tylko w Polsce.
Życzę ci zastrzyku optymizmu, by wyrwał Cię z tej niemocy twórczej.
Pozdrawiam serdecznie,

Motylek

splocik pisze...

Czytam, co napisałaś i jakbym o sobie czytała...
Myślałam o wpisie w podobnym tonie, ale zamiar ten odrzuciłam.
A teraz czytam u Ciebie i dochodzę do wniosku, że ludzie urodzeni zimą są ciepłolubni. :)
Wiesz, poczytaj sobie bajkę, którą przypomniała Fusilla:
http://fusilla.blox.pl/2016/11/Chcecie-bajki.html

Zgodnie z nią posyłam Ci dużo ciepłego i puchatego.
Może to ciepłe i puchate sprawi, że dobry nastrój szybko wróci i chęci do pisania też.
Pozdrawiam ciepło

Gabidrut pisze...

Świetna kolekcja, na prawdę poprawia humorek. Też taki posiadam kubeczek i piję z niego przy dzierganiu!Pozdrawiam pięknie!

Urszula Poprawa pisze...

A ja mam taki żółty kubek. Pozdrawiam.Ula

alex pisze...

A ja myślałam że te kubki ubrałaś w wydziergane przez siebie kubraczki. dopiero po chwili zauważyłam że nie, a po przeczytaniu posta wiem już ze to Biedronka. Moje naturalne ciśnienie to 100/80. A temperatura ciała taka normalna to 35,8. Jak świeży trup. Ale za to jak ciśnienie rośnie to ja latam jak nakręcona😀

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails