Obserwatorzy

sobota, 16 listopada 2013

Dawno nie było

o naszych zwierzętach - tzn. psach. Do tego, że dziwnie wyglądamy, kiedy idziemy prowadząc na smyczach dużego i małego psa, przyzwyczaili się już chyba nasi sąsiedzi. Utajniliśmy też tego lata przemycanie królika Czesia do samochodu, przedtem podróżował w otwartym transporterku (dawnej klatce po chomiku); w tym roku jednak kładliśmy tę klatkę do dużej siaty i nikt nie widział, że Czesio jedzie na wybieg.


 Taka jest mała Tola; pani weterynarz dodała jej szlachectwa określając  jako mix z chihauhua
 
Ifunia - prawie 30 kg "szczęścia"
 
Psice już się do siebie przyzwyczaiły. Jednak, kiedy idzie o jedzenie - dalej trzeba karmić osobno, bo duża przepędza małą od miski. Walczy też o psie ciasteczka i zawsze musi dostać pierwsza. Zżera szybko i wtedy najczęściej zabiera ciastko małej. Dlatego mała nauczyła się (mając taką szkołę przetrwania), różnych uników. Ze swym ciasteczkiem ucieka do innego pomieszczenia. A w oczekiwaniu na miskę zajmuje strategiczne stanowisko w przedpokoju, by potem nie mijać się z dużą.


Doszło też do normalizacji stosunków  na tyle, że Tola niekiedy prowokuje zabawę i Ifa podejmuje wezwanie. Ze względu na różnicę w gabarytach, zabawa polega na tym, że Ifa manipuluje tylko pyskiem i o dziwo wie, że ma do czynienia z małym pieskiem - uważa, żeby nie uderzyć Tolki zębiskami i zbyt mocno nie nacisnąć. Mały piesek wykonuje podskoki, biegi i także usiłuje łapać dużą swoim pyszczkiem.






Ma Tolka i pewne sukcesy na swym koncie: ostatnio okazało się, że nauczyła się od Ify tropić bażanty. Taki mały, zwykły, kanapowy kundelek o walecznym serduszku wypłasza bażanty, jak prawdziwy pies myśliwski. Nie zwracałam uwagi na to, że psina z amokiem w ślepiach gnała za Ifą ginącą w krzakach - wydawało mi się, że tylko jej przeszkadza. A teraz proszę, samodzielnie tropi i to z sukcesem. Są to bezkrwawe łowy, psice wytropią, a  bażanty po prostu wylatują z krzaków. Jedynie finał łowów w wykonaniu Toli nie przystoi psom myśliwskim - Tola po fakcie niemożliwie ujada.

9 komentarzy:

Renata Walczak pisze...

Śliczne pieski:) my jesteśmy na etapie poszukiwania pieska.
Będzie ciężko, bo zależy nam na piesku łagodnym, takim do dogoterapii dla dziecka niepełnosprawnego.
Pozdrawiam cieplutko:)

wilddzik pisze...

Lubię czytać historie o Pani pieskach. Mała Tola przekonała do siebie Ifkę, a sceny przy misce są identyczne jak u nas - Gacek też połknie swoje w sekundę i wyżera Koci, która biedna ucieka czasem z kawałkiem mięska w zębach ;-)
Dużo głasków dla Ifki i Toli :-)

Danusia pisze...

Kiedyś miałam pieska bardzo podobnego do Twojej Toli. Wabił się Szarik i był u nas 16 lat.
Pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

Antonino!
Na takie zdjecia czekalam ,podpatrujac jak robilas mitenki.
Slodkie sa te Twoje futrzaki.Jest im na pewno lepiej razem niz mojej "jedynaczce".
Pozdrawiam Cie serdecznie
Ewa

anabell pisze...

Jak to dobrze, że ma Tola znalazła dom, w którym ma swoje miejsce i Ciebie. Różnica między suniami naprawdę wielka, ale Ifa, gdy zrozumiała, że "nowa" nie wygryzie ją z zajmowanej w domu pozycji pierwszej damy, w końcu ją zaakceptowała. Tola wyraznie się poprawiła, wygląda świetnie. Po moim osiedlu spaceruje pani też z dwoma, bardzo różniącymi się psami - jeden to pies pasterski berneński, kudłaty olbrzym a na drugiej smyczy idzie miniaturowy sznaucerek. Oczywiście ten mały cały czas się wydziera- na wszystko i wszystkich.
Miłego, ;)

annamaria magda pisze...

Bardzo lubie Twoje psiaki, zwlaszcza malenka jest wspaniala, pozdrawiam, ania

Ivory pisze...

Uwielbiam opowieści o małym i dużym piesku, a Tola jest po prostu przesłodka. Mieliśmy bardzo dawno psa - bokserkę, przeżyła tylko 4 lata, zachorowała i nie przeżyła operacji.
W tym roku opiekowaliśmy się kundelkiem przyjaciólki - Misią - i zabralismy ją ze sobą na wakacje. Misia jest gdzieś wielkości foksteriera - najpierw przyjechał mały piesek - szczeniaczek gryfonik - i Misia była taka duża i dorosła.
A potem mój brat z owczarkiem kaukaskim - dla Misi trochę szok - ale moja bratowa podnosiła rangę Misi pozwalając jej wchodzić do ich łóżka (czego normalnie Misi nie wolno) w obecności kaukaza.

nuta pisze...

HA!HA!Znam podobne psie historie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie na candy koralikowe...:)

malaala pisze...

Uwielbiam takie psie zabawy!!!!W moim domu rodzinnym są cztery!!!! :) Wiem o czym mówisz!!!! :)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails